bzdury i jeszcze raz bzdury... i co bedziecie tak na siłe przez 100 lat zwiększać liczebnoć krasek, jedyn? możliwoci? zwiększania liczebnoci krasek jest ograniczenie stosowania rodków owadobójczych, można tez nie zalesiać każdej wolnej przestrzeni, najwięcej przecież owadów jest na ł?kach
Racja oczywicie, ale póki się nie ograniczy/zaprzestanie stosowania rodków...
Ale nie zaszkodzi chyba stworzyć warunki dla owadów? W poł?czeniu z ograniczeniem insektycydów, mogłoby to dać całkiem niezły efekt
Jak pisałem w pierwszym swoim pocie, dot. tego tematu:
Co do pestycydów - zostaj? przecież metody biologiczne chociażby, ew. insektycydy selektywne dla miłóników chemii. (cytuję nawet z literówk?)
wielkie dzięki - chciałem tez to napisac ale znowu by bylo ze się czepiam.
lotr napisał/a:
Wiem, że trzmiele zakładaj? gniazda
czyli wiesz tez że bez niego gin? - czyli co bedziesz wkopywał gniazda czy zaganiał niezjedzone trzmiele wieczorem jak kury do kurnika?
lotr napisał/a:
Raczej s? wypuszczane w szklarniach
a to ciekawe to gdzie twoim zdanim sa hodowane ? na trzmielich fermach????
lotr napisał/a:
Owszem, jeli dzięcioł (jaki) byłby wpisany do czerwonej księgi
no jest wpisany i co? nawet dwa
Głowaciński Z. Red. Polska czerwona księga zwierz?t. Kręgowce. PWRiL, Warszawa
Dzięcioł białogrzbiety Dendrocopos leucotos R NT
Dzięcioł trójpalczasty Picoides tridactylus R VU
reasumujac jak powiedział Paweł - pomysl odrzeczny czyli cóz "nie urzekła nas twoja historia"
A czy w naturze kopiesz trzemielom gniazda? A nie wiem, gdzie s? hodowane, ale do szklarni wypuszcza się dorosłe. Tak przy okazji, to kraska żywi się NIE tylko trzmielami...
Co do dzięcioła, wyrwałe zdanie z kontekstu. Mowa była też o tym, że korników nie brakuje (o czym zapewne wie każdy), więc po co wypuszczać skoro i tak maj? dobre warunki i ich nie brak? To nie pożywnienie jest w tym przypadku czynnikiem ograniczaj?cym liczebnoć dzięciołów.
A zatem koncepcja stworzenia dobrych warunków dla bazy pokarmowej (czyli owadów) upada, jak rozumiem (jest "odrzeczna", prawda?).
Zaznaczam po raz kolejny (i ostatni), że wcale nie chodziło mi o wypuszczanie trzmieli na ł?ki (co zauważy na pewno kto, kto przeczyta uważniej wszystkie posty).
Krytykować potrafi każdy, a grzegorzeb na pewno nie robi tego tylko dla samej przyjemnoci (?) krytyki, więc na pewno ma lepszy pomysł. Ciekawe jestem jaki, skoro zapewnienie warunków* do życia, rozmnażania itd. owadów uważa za kiepski ("odrzeczny").
* maj? co jeć, gdzie mieszkać, nikt ich nie truje, presja drapieżników (w stosunku do liczebnoci populacji) nie jest zbyt duża (populacja na stałym poziomie)...
Towarzystwo Badania i Ochrony Przyrody z Kielc prowadzi(ło) projekt ochrony trzmieli w krajobrazie rolniczym. montowano budki i ukrycia, stosowano odpowiednie uprawy. Szczegółów nieznam ale się to robi...
Niemiecka firma Schwegler za cieżkie pieni?dze oferuje podziemne gniazda dla trzmieli i schronienia dla innych owadów, więc ...? czy pomaganie owadom bezposrednio jest tez bzdur??
Oczywiscie uważam ze kluczow? rzecz? jest odpowiednie siedlisko i zahamowanie chemizacji. Pozatym czy wogóle jest jakas szansa na zachowanie kraski w PL, może sa inne gin?ce gatunki, które można jeszcze uratować?
Niemiecka firma Schwegler za cieżkie pieni?dze oferuje podziemne gniazda dla trzmieli i schronienia dla innych owadów, więc ...? czy pomaganie owadom bezposrednio jest tez bzdur??
Oczywiscie uważam ze kluczow? rzecz? jest odpowiednie siedlisko i zahamowanie chemizacji. Pozatym czy wogóle jest jakas szansa na zachowanie kraski w PL, może sa inne gin?ce gatunki, które można jeszcze uratować?
No jak pięknie Zabieg zwiększenia liczebnoci populacji, stosowany w praktyce (i, jak rozumiem, skuteczny). Faktycznie budowa sztucznych gniazd, to chyba niezły pomysł (szczególnie jeli się sprawdza), choć nie może być podstawowym i jedynym zabiegiem.
Siedlisko i ograniczenie chemizacji - oczywicie, że tak
Nawet jeli kraski nie da się uratować (bo, z tego co słyszałem, nie chodzi tylko o pokarm), warto spróbować (może nawet trzeba...)
Nawet jeli kraski nie da się uratować (bo, z tego co słyszałem, nie chodzi tylko o pokarm), warto spróbować (może nawet trzeba...)
Oczywicie że nie chodzi tylko o pokarm, problem wymierania kraski jest o wiele bardziej złożony i tak naprawde wci?ż nie do końca poznany.
Raz jeszcze wracaj?c do dyskusji o owadach dla krasek, to po raz n-ty w tym temacie mówie: nie wystarczy akcja wypuszczania. To że danych owadów nie ma na tym terenie musi być czym spowodowane - trzeba więc najpierw okrelić co jest tego przyczyn?. Po identyfikacji tej przyczyny należy spróbować zrobić co aby j? zlikwidować i dopiero wówczas można spróbować wsiedlania owadów.
Nawet jak teraz będziemy wypuszczać jakie owady na terenach żerowisk krasek to nic nam to nie da, dopóki nie pozbędziemy się tego co powoduje że owadów na tym terenie jest tak mało.
Można się tutaj odwołać do przykładów reintrodukcji. Ten zabieg jest skuteczny tylko wtedy, jeli usunie się te czynniki, które spowodowały wycofanie się danego gatunku z tego terenu. Jeli będziemy wypuszczać zwierzęta bez wyeliminowania tych czynników to cała akcja przywracania zwierz?t ponownie rodowisku spełznie na niczym.
uwiadomcie sobie że owadom nie trzeba pomagac , jeli bed? mialy odpowiednie siedlisko same tam zawedruja legionami i kohortami, a zamiast budowy budek trzmielich, wystarczy pole kończyny , tylko ona chyba nie kwitnie w lipcu, no ale nalezy pomylec w tym kierunku, bo nawet jesli postawi sie budki z trzmielami, i bed? miały dużej iloci pokarmu to i tak to wszystko szlag trafi, a jak mamy odpowiednie siedlisko to na cholere budki i pieni?dze w błoto.
Cóż ptasiarzem nie jestem lecz ptaki jak inne gatunki podlegaj? tym samym prawom wiec– po pierwsze – kraska to migrant a wiec straty w populacjach w wyniku wędrówki i masowych strzelań na południu Europy tudzież Afryka. po drugie Polska leży na granicy zasięgu występowania – i jak z każdym innym gatunkiem egzystuj?cym na granicy zasięgu pojawiaj? się jego fluktuacje – jest potem zanika itp. badania nad gatunkami w tym krask? sa prowadzone od ilu lat 10?30? nie znamy wiec przedziału czasowego kiedy jest zwyżka a kiedy dołek – jako ciekawostkę – jeden z gatunków motyli ma interwał 50 lat po czy zanika i nie ma bola żeby był przez następne 5-10 lat.
kolejny element – gatunki znajduj?ce się na granicach zasięgu nie mog? sobie pozwolić na wybór przypadkowego miejsca. maja cisle okreslon? strategie przetrwania czyli siedlisko +łowisko. Nie mog? sobie bowiem pozwolic na stratę potomstwa. Kraska z tego co wiem najchętniej zasiedla stare dziuplaste drzewa bed?ce na widocznej ekspozycji – pozwala to na utrzymywanie wyższej temperatury w gnieżdzie – bo z tego co wiem to gniazdo jest gole – wiec majac do wyboru drzewo z dziupla w rodku lasu i na obżeżu wybiera to nasłonecznione – zreszt? ty chyba tez wołałby siedziec w suchej piwnicy niż w wilgotnej nie?
czyli dochodzimy do setna sprawy – braku miejsc łęgowych – wycinanie ródpolnych drzew – grusz, jabloni, dębów likwidacja drzew dziuplastych rosn?cych w pasie okrajnikowym to przyczyna zaniku gatunku. Bez pozostawiania drzew – wieszania ni? nich budek typu bodajże D, cała reszta jesty tylko szumem medialnym – wezwać telewizje pokazac wypuszczenie trzmieli i hura!!!!!Obserwacje behawioralne, poznanie sukcesu lęgowego, wielkoci terytoriów, konkurencyjnosci par, wymagań siedliskowych, składu pokarmowego to podstawa do utrzymania danego gatunku a pomysly typu wypućmy milion trzmieli to będziemy mieli kraki jak komarów w białowieży sa po prostu utopijne
a zamiast pisacfarmazony poczytaj sobie te stronę
Raz jeszcze wracaj?c do dyskusji o owadach dla krasek, to po raz n-ty w tym temacie mówie: nie wystarczy akcja wypuszczanie
Oczywicie, że nie. Kto tak twierdzi?
P.Pawlikiewicz napisał/a:
a jak mamy odpowiednie siedlisko
Też mówiłem o siedlisku... Nawet sporo
grzegorzb napisał/a:
kraska to migrant a wiec straty w populacjach w wyniku wędrówki i masowych strzelań na południu Europy tudzież Afryka. po drugie Polska leży na granicy zasięgu występowania
(...)
czyli dochodzimy do setna sprawy – braku miejsc łęgowych
Pytanie Emysa dotyczyło chyba możliwoci zwiększenia bazy pokarmowej na żerowiskach, jeli dobrze pamiętam.
grzegorzb napisał/a:
Obserwacje behawioralne, poznanie sukcesu lęgowego, wielkoci terytoriów, konkurencyjnosci par, wymagań siedliskowych, składu pokarmowego to podstawa do utrzymania danego gatunku
Podstaw? nie jest wiedza, lecz jej wykorzystanie w praktyce
grzegorzb: piszesz o fluktuacjach, a jednoczenie o braku miejsc lęgowych... Nawet jeli fluktuuje, jej liczebnoć może spadać, (i nie tylko w Polsce) prawda? Czy może jest gatunkiem z czerwonej księgi za piękne oczy?
A tak przy okazji, kto mówił o wypuszczaniu miliona trzmieli? Wypuszczanie (a właciwie "dopuszczanie") miało tylko ustabilizować populację na pocz?tku. Po raz n-ty mówię, że trzmiele to nie jedyny pokarm kraski.
Nadal nie widzę alternatywnego rozwi?zania. Chyba, że masz na myli wieszanie budek. Ale w takim razie, czym kraski będ? się żywić?
A stronę znam
W sumie może się mylę. Po co stwarzać owadom warunki (zob. wyżej)?
po drugie Polska leży na granicy zasięgu występowania – i jak z każdym innym gatunkiem egzystuj?cym na granicy zasięgu pojawiaj? się jego fluktuacje – jest potem zanika itp. badania nad gatunkami w tym krask? sa prowadzone od ilu lat 10?30? nie znamy wiec przedziału czasowego kiedy jest zwyżka a kiedy dołek
Nie to akurat fluktuacja liczebnoci z pewnoci? nie jest. To jest ewidentne wymieranie gatunku. Dawniejsze Ľródła mówi? że kraska występowała w całym kraju: pierwsze objawy spadku liczebnoci zaobserwowano już na pocz?tku XX w. na obecnych terenach zachodniej Polski. Szczególnie mocno proces ten zachodził w latach 60-tych i 70-tych. Pod koniec lat 70-tych kraska przestała się gnieĽdzić na Ziemi Lubuskiej, a na pocz?tku lat 80-tych także na ?l?sku. W Wielkopolsce występowała do roku 1990. W 1995 roku ostatnie lęgi stwierdzono w Borach Tucholskich i na Pojezierzu Gostynińsko-Włocławskim.
Dane o liczebnoci mówi? że w połowie lat 80-tych cała krajowa populacja liczyła ok. 560-580 par lęgowych. Na przełomie lat 80-tych i 90-tych jej liczebnoć oceniano na 360-400 par, w połowie lat 90-tych na 160–200 par, a ostatnio już poniżej 100 par.
Poza tym kraska spada liczebnie nie tylko u nas ale w całej Europie ?rodkowej i Zachodniej.
A na jej wymieranie składa się dużo czynników, w tym duża częć jest dot?d nie poznanych( te odnonie tego co się dzieje na zimowiskach w Afryce).
skoro mówisz ze nie odzywia sie tylko trzmielami, to chyba "brak" owadów nie jest chyba najpoważniejszym z problemów, według mnie najmniej znacz?cy, jaki spotyka kraske, więc cała akcja "zaowadzania" terenu jest bez sensu, gdyz efekty będ? mizerne, a w dzisiejszym swiecie nie ma nic za darmo i nikt nie poswieci kasy na projekt ktory nie ma sensu
Podstaw? nie jest wiedza, lecz jej wykorzystanie w praktyce
no to ciekawe jak bedziesz j? wykorzystywał w praktyce jak nie będziesz jej posiadał? czyli co nie maj?c pojęcia o ptakach idziesz i oznaczasz je w terenie tak??????
lotr napisał/a:
Czy może jest gatunkiem z czerwonej księgi za piękne oczy?
czerwona księga to rzecz zmienna - zobacz na księgę z roku 1992 i obecn? - CkZ - to pewien obraz stanu i prognozy a nie Biblia.
lotr napisał/a:
Wypuszczanie (a właciwie "dopuszczanie") miało tylko ustabilizować populację na pocz?tku.
to ile chcesz dopuszczać? 1,10 1000sztuk? na jedn? kraskę? czy na ha? czy na roku?
lotr napisał/a:
Nadal nie widzę alternatywnego rozwi?zania.
cóż widze ze z Emysem sie dobralicie - jego post o dr?zęniu dziupli tejst w tym samym klimacie.
[ Dodano: 2005-11-21, 08:42 ]
Rey napisał/a:
Szczególnie mocno proces ten zachodził w latach 60-tych i 70-tych. Pod koniec lat 70-tych kraska przestała się gnieĽdzić na Ziemi Lubuskiej, a na pocz?tku lat 80-tych także na ?l?sku. W Wielkopolsce występowała do roku 1990. W 1995 roku ostatnie lęgi stwierdzono w Borach Tucholskich i na Pojezierzu Gostynińsko-Włocławskim.
no włanie czyli mamy obserwacje z 40 lat - przy czym te pierwsze pewno niepełne o gatunku który liczy sobie ciut wiecej lat - zobacz chociazby kiedy pod Zielon? Gór? były winnice - wiek XVI a w wieku XVII -XVII na Bałtyku w czasie zimy budowano knajpy na lodzie bo cały zamarzał - te wszystkie wypadkowe skladaja sie na taka a nieinna sytuacje.
Rey napisał/a:
w tym duża częć jest dot?d nie poznanych( te odnonie tego co się dzieje na zimowiskach w Afryce
i tu (oprócz innych czynników) jest pies pogrzebany - bez ich poznania pomysly typu wykuszczanie trzmieli sa chore i niedorzeczne. Analogicznie można to przeniesć na bociany - coż z tego ze Ada umieciłby platwofmy na każdym słupie jakby w afryce wszystkie bocki zjedli?
P. Pawlikiewicz napisał/a:
i nikt nie poswieci kasy na projekt ktory nie ma sensu
Szczególnie mocno proces ten zachodził w latach 60-tych i 70-tych. Pod koniec lat 70-tych kraska przestała się gnieĽdzić na Ziemi Lubuskiej, a na pocz?tku lat 80-tych także na ?l?sku. W Wielkopolsce występowała do roku 1990. W 1995 roku ostatnie lęgi stwierdzono w Borach Tucholskich i na Pojezierzu Gostynińsko-Włocławskim.
no włanie czyli mamy obserwacje z 40 lat - przy czym te pierwsze pewno niepełne o gatunku który liczy sobie ciut wiecej lat - zobacz chociazby kiedy pod Zielon? Gór? były winnice - wiek XVI a w wieku XVII -XVII na Bałtyku w czasie zimy budowano knajpy na lodzie bo cały zamarzał - te wszystkie wypadkowe skladaja sie na taka a nieinna sytuacje.
Dane mamy i z okresu wczeniejszego np. ksi?zki Taczanowskiego, który pisał o awifaunie w połowie XIX wieku. Podane przez Ciebie przykłady z Bałtykiem i winnicami s? doć ekstremalne W każdym razie teza że spadek liczebnoci kraski jest wynikiem naturalnej fluktuacji liczebnoci tutaj nie znajduje potwierdzenia dlatego, że kraska wymiera na przeważaj?cej częci swojego areału występowania. Inaczej sytuacja wygl?da gdy liczebnoc tego gatunku wachała by się tylko w krajach leż?cych na skraju występowania kraski. Ale tak mocny spadek liczby gniazduj?cych par w ogromnej częci kontynentu musi mieć inne uzasadnienie niż fluktuacje liczebnoci.
W każdym razie kluczem do rozwi?zania sytuacji jest dokładne zbadanie gatunku na przelotach i zimowiskach. U nas co najwyżej będzie można stopniowo spowalniać proces wymierania, gdyż działania podejmowane( i planowanie) nie doprowadz? do stabilizacji i odbudowy populacji.
grzegorzb: wybacz, nie chce mi się cytować, więc lecimy tak:
1. chyba logiczne, że zastosowanie wiedzy wymaga jej posiadania, prawda?
2. oczywicie, że się zmienia. Nie mniej jednak jakie podstawy do zakwalifikowania s??
3. nikt nie twierdzi, że takie wypuszczanie jest konieczne. A jeli już dopuszczać, to ile? Dobre pytanie, na które najlepsza jest taka odpowiedĽ: populacja ma być stabilna
4. a ja ci?gle nie widzę jak? zaproponujesz alternatywę
5. to taka wielka kasa na wysianie koniczyny czy innych rolinek? Gorzej już z terenami i zaniechaniem chemii. No i fakt, że wypuszczanie i "norki" byłyby pewnie kosztowne, ale (jak mówiłem już z 1000 razy) podstawa to włanie warunki dla owadów, a o wypuszczaniu można ewentualnie pomyleć potem (gdyby, np. rezlultaty wczeniejszych działań były prawie zadowalaj?ce)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum