Kilka dni temu, w Tarnowie, ku mojemu zaskoczeniu, niedaleki wielki rój komarów, krążących nad płaskim terenem, okazał się oddalonym rojem pszczół!
Wir począł sie zblizać do ulicy (nie bylo słychać brzęczenia, przeszkadzał uliczny zgiełk), po czym zaczął być "wciagany" przez drzewko przy chodniku. Ale krąg owadów siegał do dwóch metrów nad chodnik i drogę, stąd przypadkowi przechodnie wpadali jak na razie na nieagresywną "chmurę". Jednakże powodowały masowe odganianie się i uciekanie na drugą stronę ulicy. Na szczęście było niewielu przechodniów (to boczna ulica) lecz po kilku ostrzeżeniach ludzi, zadzwoniłem na straż pożarną, z zapytaniem, czy w takich przypadkach interweniują (czy to jest duże zagrożenie) i na czym interwencja polega. Być może źle zacząłem rozmowę, bo pani dyspozytor kazala mi kupić jakiś srodek (podała nazwę) i kazała wieczorem spryskać "ze dwa razy" zgromadzone owady!
Zdegustowany podziekowałem za radę stwierdziłem, ze szkoda by było tych pożytecznych owadów. Zauważyłem, że rój się uspokoił i spokojnie wisiał 4 metry nad ulicą, pomyślałem że interwencja nie jest konieczna, aczkolwiek nie wiem co sie działo, gdy na nowo pszczoły ruszyły w drogę!
Jako pszczelarz odpowiem Otórz obserwowałeś rój który "wyszedł" z ula czyli opuscil ul macierzysty wraz ze starą matką- w ulu pozostała część pszczół oraz zasklepiony tzw matecznik z larwą matki która go opuści za ok 7 dni. Ten rój który opuscił rój "uwiązał sie" {tak to sie w pszczelarstwie nazywa} na tym drzewku tylko na jakiś czas - dla uspokojenia i o ile pogoda jest stabilna po krótszym bądź dłuższym czasie opuszcza je wędrując do miejsca docelowego gdzie zakłada nowy rój A co do postępowania w takiej sytuacji to najlepiej mieć numer jakiegoś pszczelarza bądz kola pszczelarskiego- oni z pocalowaniem reki taki rój chapną bo to zawsze te 2-3 stówki
_________________ "Niczyje zdrowie, wolność, ani mienie nie jest bezpieczne kiedy obraduje Parlament" .
Zgadza się, oba są naturowymi gatunkami.
Zdjęcia koziorogów były robione we Wrocławiu - Wojnów. Jest tam kilka starych dębów rosnących nieopodal Odry "zamieszkałych" przez koziorogi. O ile się orientuje tereny te noszą miano lasów miejskich i nie podlegają żadnym regulacjom prawnym.
Natomiast zdjęcia jelonków były robione w pewnej wiosce w pobliżu Brzegu. Tu także są dęby koziorogowe, a nawet zauważyłem, że zasiedlane przez nie są nowe dęby. Obecnie teren ten nie podlega żadnej ochronie, ale z tego co wiem stanowisko to ma się znaleźć na terenie obszaru specjalnej ochrony siedlisk - "Bory stobrawskie". Obszar ten jest narazie projektowany.
Zdjęcia koziorogów były robione we Wrocławiu - Wojnów. Jest tam kilka starych dębów rosnących nieopodal Odry "zamieszkałych" przez koziorogi. O ile się orientuje tereny te noszą miano lasów miejskich i nie podlegają żadnym regulacjom prawnym.
W takim razie rozumiem, że niekoniecznie są podawane? Skontaktuj się zatem może z drem Stachowiakiem (pogonus@atr.bydgoszcz.pl) - obecnie powstaje jakieś podsumowanie/zebranie wszystkich stanowisk kozioroga w Polsce.
Jako pszczelarz odpowiem Otórz obserwowałeś rój który "wyszedł" z ula czyli opuscil ul macierzysty wraz ze starą matką- w ulu pozostała część pszczół oraz zasklepiony tzw matecznik z larwą matki która go opuści za ok 7 dni. Ten rój który opuscił rój "uwiązał sie" {tak to sie w pszczelarstwie nazywa} na tym drzewku tylko na jakiś czas - dla uspokojenia i o ile pogoda jest stabilna po krótszym bądź dłuższym czasie opuszcza je wędrując do miejsca docelowego gdzie zakłada nowy rój A co do postępowania w takiej sytuacji to najlepiej mieć numer jakiegoś pszczelarza bądz kola pszczelarskiego- oni z pocalowaniem reki taki rój chapną bo to zawsze te 2-3 stówki
Dzięki za informacje! Roje kilka razy juz widziałem, ale nie w mieście. Ja miałem nadzieje, ze to nie nowowść dla strażaków, i że mają zaprzyjaźnionego pszczelarza, który zajmie sie rojem. Jeszcze mam jedno pytanie. Tutaj na forum w archiwalnym poście przeczytałem, że rojące pszczoły nie ządlą ze wzgledu na matkę. Prawdą to jest???
prawda ale trzeba jednak uważać- ale jak sie stanie bez ruchu i z nakryciem głowy{jak pszczoła wpadnie we włosy i sie nie może wykaraskać to może dziabnąć } to można stac i stać i parrzeć -nawet b.blisko -tyle ze moga nas te pszczoły obleźć w liczbie kilkunastu lub kilkudziesieciu sztuk- ale nie radze podchodzić - bo raz ze agresywność pszczól bywa różna w zależności od roju a dwa ze może sie okazać ze mamy uczulenie no i zeby bylo jasne- ok 50 pogryzień i jest po ptakach nawet w szpitalu moga nie uratować
_________________ "Niczyje zdrowie, wolność, ani mienie nie jest bezpieczne kiedy obraduje Parlament" .
A jak ta jedna zaplątana we włosach użądli, to inne atakują, czy jednak "pilnują matki"??? Bo gdzieś czytałem, ze zostawione żądło wydziela zapach, który jest sygnałem do ataku?
O zapachu słyszałem , też "ciekawostką" jest to że gdy o pszczołach myslisz jak o Howardzie Webbie , lub o teściowej ( etc.) to nie przejdziesz nawet kilku kroków a już ciebie zaatakują...
Zapytałem stąd, iż miałem kiedyś w dzieciństwie taką sytuację: przechodząc szybko drogą, gdzie w pobliżu uli "rozlazły się" pszczoły po okolicznych krzakach (rój), mnie żadna nie użądliła, a siostrę trzy. Ta pierwsza zaplątała się jej we włosy.
w piątek, czyli 13 czerwca znaleźliśmy w dziale ogrodniczym w markecie OBI takiego oto rohatyńca nosorożca został zabezpieczony i wypuszczony w bezpiecznym dla niego miejscu. Rozmiary ma imponujące
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum