PRZYRODA Strona Główna PRZYRODA
Forum dyskusyjne PRZYRODA to doskonale miejsce do wymiany informacji, poszerzania wiedzy, rozwiazywania problemow i wszystkiego co tylko zwiazane z przyroda i jej ochrona.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Dziwne DOBREGO początki czyli...
Autor Wiadomość
Bartifon 


Posty: 521
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2005-02-21, 18:05   

Hubert napisał/a:
To wrzuć jakie do albumu, dla tych co nie mogli obejrzeć.


Jeli umiałbym to bym tak zrobil :P
A tak w ogóle to to s? zdjecia z lustrzanki i trzeba zrobić im zdjęcia cyfrówk?.
 
 
 
Hubert 


otop

Posty: 6019
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2005-02-21, 18:18   

...lub zeskanować :]
 
 
Alcedo 
Piotr Guzik


Posty: 6452
Skąd: Krosno/Kraków
Wysłany: 2005-02-21, 19:02   

o Wy niedobre ludzie :mrgreen: :twisted: ..... ja mylałem że Wy tak dyskutujecie o pocz?tkach z ptakami a tu o fotkach :P ..... Emila a może Ty jakiego "eseja" naskrobiesz :> :?: :wink:
_________________
Przyznane tytuły: Tańczący z Zimorodkami oraz Al-Szybki Bill
 
 
Emila 


Posty: 547
Skąd: Melmak
Wysłany: 2005-02-21, 21:19   

Ja nie mogę napisać memuarów, jak się zaczęła moja przygoda z ptakami, bo ona się teraz zaczyna :mrgreen:
Ja się w podstawówce kochałam w panu od biologii :twisted: I byłam molem ksi?żkowym, więc zaczytywałam na mierć Droeschera, Brehma, Sokołowskiego, Morrisa, Attenborough, Leńkow? i co tam jeszcze. I tak przez całe liceum poznawałam natural history, ale w bibliotece :] Nie wiem, czy w ogóle w lesie byłam przez te 4 lata. Dwa lata temu byłam na wycieczce prowadzonej przez pana Nowickiego z Instytutu Zoologii, zorganizowanej z okazji Festiwalu Nauki. Słuchajcie, bo nie uwierzycie. Tam były prawdziwe bogatki! Krzyżówki, mandarynki, pawie, wrony (rany! Czemu one nie s? czarne???), a nawet puszczyk! Byłam w ciężkim szoku :mrgreen:

Od tego czasu odkrywam z niewyczerpanym zdumieniem, że cała ta łacina, zbiorowiska fitosocjologiczne, zasięgi występowania, gatunki wskaĽnikowe etc. maj? swoj? realizację w rzeczywistoci :wink: Jestem miastowa i ci?gle mam kupę radoci z każdego bociana (tak, białego) czy modraszki :D

No i credits dla Forum i wszystkich ludzi, od których się uczę :)

Porównajcie sobie te wszystkie historie. Niezłym kawałkiem bioróżnorodnoci jestemy :wink:
 
 
PiotrekGuzik 


Posty: 526
Skąd: Krosno/Kraków
Wysłany: 2005-02-21, 22:29   

Ja zwierzęta lubiałem od urodzenia, na pocz?tku intereowały mnie włanie głównie ptaki, ale już około czwartej lub pi?tej klasy podstawówki "przerzuciłem się" na owady, a zwłaszcza na motyle, z których z kolei najbardziej interesuj? mnie zawisaki :D Co jednak nie oznacza, że zupełnie zaniedbałem obserwacje ptaków, nadal zdarza mi się je obserwować, ale głównie w zimie, kiedy nie ma moich motylków :)

Pozdrawiam
Piotrek
 
 
 
zwirek 


Posty: 702
Skąd: Kraków
Wysłany: 2005-02-23, 02:41   

No to pora dodać co od siebie :!: Chwileczkę musze dobrze pomysleć :roll:
Zacznę od pocz?tku :!:
Z tego co pamiętam od momentu kiedy zacz?łem chodzić :D moja głowa cały czas wędrowała ku niebu, a oczy intensywnie czego wypatrywały :!: Tak wspomina moja mama :!: Pierwszym gatunkiem ptaka, w którym niemal się zakochałem i poza nim wiata nie widziałem były sikory bogatki :!: Zima często przylatywały do karmnika, do wywieszonej na drzewie słoniny :!: Te cudowne ptaszki, pięknie ubarwione o melodyjnym głosie i wspaniałym trelu budziły we mnie zachwyt :D
Od tego mniej więcej momentu zacz?łem pisać krótkie powiastki o ptaszkach, a głównymi bohaterami stały się bogatki :!: W miarę rozwoju mojej dzięcięcej wiedzy o sikorach, czerpanej przede wszystkim z wydawanych w latach 90-tych ZWIERZAKÓW, do ról pierwszoplanowych doł?czyły kolejno modraszki, sosnówki, ubogie i czarnogłowe :!: Miałem wtedy :roll: około 4 lat :!:
W wieku 7 lat odbyłem "pierwsz?" ornitologiczn? wyprawę na... strych, gdzie gniazdowały mazurki - 2 pary :!: Niestety wyprawa skończyła się złamaniem nogi :? Wdrapałem się na pustaki, by lepiej widzieć, a potem próbowałem nauczyc się latać :!: Nauka niestety nie była udana :!: Miesi?c w gipsie, a potem od nowa musiałem się uczyć raczkować :oops:
Pomiędzy 1 a 6 klas? podstawówki rozkochałem się we wszystkich ptakach :!: Ornitologia stała się dla mnie nie tylko natchnieniem, ale i życiem :!: Bez niej nie wyobrażałem sobie kolejnego dnia. Zawsze, wręcz codziennie obserwowałem ptaki :!: Mniej więcej w tym okresie za swoje pierwsze odłożone pieni?dze kupiłem lornetkę, któr? mam do tej pory, ale ostatnio już z niej nie korzystam, gdyż nowy lepszy sprzęt skłonił mnie aby co zmienić w swoim życiu :!: Padło na lornetkę :wink:
W 7 klasie wst?piłem do Małopolskiego Towarzystwa Ornitologicznego, które roztoczyło opieke nad młodym i pocz?tkuj?cym ornitologiem amatorem :!: Dzięki nim udało mi się monitorować lęg skowronka polnego, aż do wylotu piskl?t :!: Pamiętam ten dzień jak dzi, kiedy w wysokiej trawie odnalazłem drobne jajeczka, a potem z nich wykluły się młde skowronki :!: Wiedza rosła wtedy w miarę przyswajania coraz to nowych wiadomoci :!: Już wtedy najbardziej zaczęły mnie interesować ptaki drapieżne, ale sentyment do sikor nadal pozostał :!: Ciekawiło mnie jak drapole mog? tak bez poruszania skrzydłami długo szybować w powietrzu lub z takiej odległoci wypatrzyć na ziemi najdrobniejszy ruch i upolować jakiego gryzonia :roll: Warto się pochwalić, że jako jedyny z mojego domciu zacz?łem odróżniać jastrzębia od myszołowa czy krogulca :D Dla mojej rodziny wszystko co szybowało i wygl?dało na drapieżnika i szkodnika w hodowli gołębi czy drobiu zostało okrelone wspólnym mianem JASTRZˇB :!:
Apety ronie w miarę jedzenia, więc już w podstawówce chcialem zostać dobrym ornitologiem :!: Wszystkie swoje kroki, wybory szkoły czy studiów były kierowane pod k?tem moich zainteresowań :!: Dzięki temu dzisiaj jestem już na 3 roku biologii, należę nie tylko do MTO, ale również OTOPu i Koł? Przyrodników,a mylę również o wst?pieniu do BOCIANA :roll: To jeszcze się okaże i wyjdzie w niedalekiej przyszłoci :!:
No to ode mnie to będzie na tyle :!: :D Jak jeszcze co mi sie przypomni to swoj? ornitologiczn? biografie umieszczę i upublicznię na Forum :wink:
_________________

 
 
 
Mirek 


Posty: 2430
Skąd: Łosice
Wysłany: 2005-02-23, 05:43   

Snujecie fantastyczne opowieci. Jeszcze kilka takich postów i będzie można napisać ksi?żkę... :-D
 
 
 
Batman 


Posty: 2293
Skąd: Poznań
Wysłany: 2005-02-23, 14:24   

Ja niestety stałem się ornitem-amatorem z przymusu. Ale powoli: od dziecka uwielbiałem się włóczyć po lesie, kniejach, krzakach itp. i dziwiło mnie dlaczego do lasu z rodzin?/znajomymi jeĽdzimy tylko jesieni? - na grzyby. Dla mnie takie wyjazdy były najlepszym spędzeniem czasu poza domem. PóĽniej (maj?c 14/17 lat) sam organizowałem (przede wszystkim sobie) jakie całodniowe wypady. Cieszyłem się jak udało mi się przejć przez dębowy las po liciach tak, by nie szelecić, nie robić hałasu; albo jak zobserwowałem wiewiórkę, lisa czy wystaj?ce spod niegu pierwsze rolinki. ?wiadomoć przyrodnicz? i zamiłowanie do otaczaj?cej nas przyrody wpajali mi rodzice od najmłodszych lat: zima zawsze kojarzy mi się ze niegiem i ... sikorkami przylatuj?cymi na słoninkę wywieszon? za oknem przez tatę. Z kolei ciepłe wolne dni od wiosny do jesieni upływały na wyjazdach pod namiot, na spływ kajakowy, czy wycieczkę krajoznawcz?, a czasem po prostu na ryby.
Zawsze lubiłem podpatrywać ptaki i inne zwierzęta, ale nie zagłębiałem się nadto w temat poprzez prowadzenie kajetu z obserwacjami, czy liczeniem przelatuj?cych ptaków. Po prostu przebywanie na łonie dzikiej przyrody, niezależnie czy jest to jaki park narodowy czy las niedaleko mojego domu, zawsze mnie odpręża i pobudza do działania. Z kolei rozpoznawanie poszczególnych gatunków ptaków nie było tym, za czym bym przepadał. Owszem, lubiłem popatrzeć na smykaj?cego między drzewami zimorodka i wiedzieć że to ten włanie ptaszek i tak się nazywa, ale żeby co ponadto... W tamtych czasach do dostania w księgarni (i to spod lady) była tylko ksi?żka "Jaki to ptak?", a nie korciło mnie specjalnie żeby dociekać czy za oknem na jabłonce siedzi włanie kos czy kwiczoł na przykład.
PóĽniejsze lata przyniosły nowe zainteresowania, nowe znajomoci i tak zszedłem do podziemi (dosłownie). Moj? pasj? (rozwijan? od lat ~12) stała się mineralogia szczegółowa (zaczęło się od przyniesienia przeze mnie do domu pirytu znalezionego w ogródku - piękne skupienie ziemiste drobniutkich kryształków tego złocisto-srebrnego minerału, które na pierwszy rzut oka wygl?da jak złoto). Pocz?tkowo chodziłem po ogrodzie i co znalazłem jak? skałę (potocznie zwan? kamieniem polnym), to rozbijałem j? młotkiem. Trwało to mniej więcej rok (skończyły się całe kamienie w naszym ogródku, wiec zacz?łęm znosić z okolicy), aż kupiłem sobie pierwsz? ksi?żkę - encyklopedię minerałów i skał. PóĽniej zaczęły się wyjazdy w góry: ?więtokrzyskie, Pogórze Przemyskie, Bieszczady, Beskidy, Tatry, Pieniny no i Sudety, w których się zakochałem. Na pocz?tku jeĽdziłem tylko w kamieniołomy i do sztolni, póĽniej na twierdze (moja druga pasja), aż chciałem lepiej poznać te góry i się zapisałem na dwudniowy rajd organizowany przez Studenckie Koło Przewodników Sudeckich. Pierwszego dnia po przejciu zaledwie kilku kilometrów kierownik trasy spytał się, czy nie mielibymy nic przeciwko, gdy zboczyć troszkę ze szlaku i poszukać sztolni w lesie. Ja zadowolony z takiego pomysłu zapytałem, czy też zbieraj? minerały, po czym dostałem odpowiedĽ:
-Minerały? E, nie.... my chcemy zobaczyć gdzie ona jest, bo mog? w niej zimować nietoperze.
-Nietoperze??? To takie skrzydlate stworzonka, co to we fortach lataj?? Spytałem zdziwiony.
-No tak.
Od tego momentu upłynęło troszkę wody w rzekach, a SKPS-owcy zorientowawaszy się posiadan? przeze mnie wiedz? oraz stopniem zainteresowania Sudetami zachęcili mnie do wyrobienia sobie uprawnień przewodnickich, na co przystałem z niekłaman? satysfakcj?. Powiem tylko w skrócie, że polega to na zdaniu w sumie 14 egzaminów wewnętrznych (tematycznych) i końcowego - państwowego. Wród tych wewnętrznych jest też egzamin ze znajomoci fauny i flory Sudetów. St?d chc?c nie chc?c musiałem zacz?ć się edukować w dziedzinie Przyroda. Na szczęcie w SKPS-ie wiele osób udzieliło mi dużej pomocy - przede wszystkim dziel?c się materiałami i wiedz? - zwłaszcza w terenie, na tyle ciekawie, że wykłady nie s? nudne, a wręcz poci?gaj?.
PóĽniej zaczęła się przygoda z Salamandr? - wyjazdy, obozy itp.,itd. dzięki czemu zainteresowałem się bardziej ptakami drapieżnymi, a i inne elementy Przyrody stały mi się jeszcze bliższe.
No a w marcu '04 zawitałem na to forum, gdzie zagadki ptasie i wykłady z ABC rozpoznawania ptaków drapieżnych, oraz Mirkowe akcje wypatrywania ptaków, porady typu gdzie zawiesić budkę, co sypać ptakom do karmnika itp. sprawiły że stałem się bardziej pilnym obserwatorem otaczaj?cej nas przyrody.
_________________
_______________________________________
Ku pamięci Winera
 
 
Alcedo 
Piotr Guzik


Posty: 6452
Skąd: Krosno/Kraków
Wysłany: 2005-02-23, 17:32   

Mirek napisał/a:
Jeszcze kilka takich postów i będzie można napisać ksi?żkę...
wiem że Karolina pisze w notatniku albo w wordzie to całe opowiadanie... ciekawy jestem jakie rozmiary ono osi?gnie :> :wink:
_________________
Przyznane tytuły: Tańczący z Zimorodkami oraz Al-Szybki Bill
 
 
Justyna 


Posty: 550
Skąd: Gdańsk/Suwałki
Wysłany: 2005-02-23, 18:16   

To teraz czas na mnie. Moja historia z ptakami zaczęła się przypadkiem. Pewnego razu przyjechał do nas wujek z Niemiech-Hodowca kanarków. W prezencie przywiózł mi licznego kanarka, potem od babci dostałam następnego kanarka i uważałam, że mam wielkie stado. Po roku czasu spodobały mi się papugi, i po wielekiej awanturze z rodzicami, miałam mieć tylko jedn? papugę falst?, a wyszły dwie :mrgreen. A jak dzikimi ptakami zaczęłam się interesować? hm... trudno mi powiedzieć :roll: . Pewnie jak skakałam po bagnach u cioci (oj niebezpieczna zabawa) napotykałam przypadkiem dzikie ptaki w tym piękn? żółt? wilgę. I w sumie od niej zaczęła się obserwacja i zainteresowanie dzikimi ptakami. Obecnie lubię dzikie i egzotyczne ptaki.
_________________
 
 
 
Marfu 

Posty: 1978
Skąd: Jabłonna
Wysłany: 2005-02-23, 23:56   

Batman napisał:

"Ja niestety stałem się ornitem-amatorem z przymusu."

Mnie zas wciagnieto...

Zainteresowania przyroda - jak twierdza moi Rodzice - przejawialy mi sie od zawsze. Poczatkowo byly to owady, i juz w przedszkolu uganialem sie za motylami i chrzaszczami. Pamietam pierwsza siatke na motyle, wydziergana przez Mame na drutach. :-)

Potem udalo mi sie zainteresowac kolege z bloku i razem ganialismy po calej okolicy, glownie wlasnie za motylami. W szczycie chyba z piec osob z okolice wciagnalem... Oczywiscie wyszukiwanie gasiennic, hodowla. Zdecydowany pociag do nauki - o kazdej gasiennicy pisalismy kazdego dnia co sie z nia dzieje. Jakies pierwsze ksiazki (Wladyslaw Strojny), a w nich informacje jak zwabiac motyle. A zatem robilismy przynety na sowki, potem w nocy latalismy (jak rodzice pozwolili) patrzec co przyleci. Tata kupil mi pewnego dnia trzeci tom Manfreda Kocha (czterotomowa ksiazka o motylach Niemiec, a wlasciwie Enerdowka :-) ), wlasnie z sowkami, wiec mozna bylo kazda oznaczyc - rewelacja.

Troche informacji z tamtego okresu pozostalo, nawet w okazach, i niektore nawet bardzo ciekawe. Modraszka ariona widzialem potem raz jeden w zyciu, a wowczas na konkretnym stanowisku w Puszczy Kampinoskiej latalo ich sporo... Ale najbardziej pamietam, jak pewnego dnia na odleglej wycieczce do parku odleglego o jakies 4 przystanki na wierzbach zamiast gasiennic odnalezlismy masy wonnic pizmowek (takie ogromne kozki). To bylo przezycie. Porownywalne z pozniejszym koziorogiem deboszem, ktory byl tak wielki, ze sie go balem wziac w reke. Serio.

Ale mialo byc o ptakach. Gdzies na poczatku podstawowki dostalem od Mamy "Maly atlas ptakow". Zatem troche sie przygladalem ptakom, i jakies podstawowe otrzaskanie mialem. Widzialem na Mazurach kormorana, gdzies ma szosie pliszke siwa (takie luzne wspomnienia).

Potem szkola srednia, ale tam wszyscy byli albo przyszlymi medykami, albo nie mieli zainteresowan, wiec moja pasja sobie trwala. I wreszcie studia. Oczywiscie biologia (jak dobrze bylo kiedys, byla jedna opcja dla przyrodnika; a teraz od pol roku GacOlka meczy nas co ma studiowac, bo jest z 10 roznych mozliwosci i sama nie wie...). Szczesliwe przebrniecie przez egzaminy wstepne - dopiero niedawno Mama przyznala sie, ze jak zobaczyla moja mine po egzaminie z jezyka, uznala ze lepiej bedzie o nic nie pytac (francuski - chyba za slabo liznalem :-) ). Potem zaczely przychodzic zaproszenia na obozy roku zerowego. Najpierw ZSMP - nawet nie otwieralem. Potem ZSyP - tez do kosza. I - raptem - niespodzianka. Klub Turystyki Przyrodniczej. Troche wahania (Bieszczady, czyli spore gory...) ale odwazna decyzja. I - niestety - wpadniecie w szpony ornitologow. Tam zapoznalem mojego przyszlego kolege z roku - Tomka, dzieki ktoremu zostalem przekabacony w kierunku ptakow. Mialem okazje poogladac mase ptakow, nauczyc sie w ciagu 10 dni tyle, ze az strach. Orliki, dzieciol zielonosiwy (samica, pamietam jak dzis), pluszcze, pliszki gorskie...

Tomek zawsze uwazal, ze na studiach nalezy robic cos ciekawego, a nie oddawac sie wylacznie zdawaniu egzaminow. A ze jego pasja wowczas byly sowy (czesciowo dzieki znajomosciom z bialowieskimi sowiarzami - ktorz dzis pamieta Andrzeja Szwagrzaka...), wiec od razu zaproponowal policzenie sow w Puszczy Kampinoskiej. A ja - mlody i glupi, wraz z jeszcze dwiema osobami, zgodzilem sie. I policzylismy w prawie polowie parku.

Na kolejnych latach studiow juz az takich szalonych pomyslow nie bylo, ale zawsze cos robilismy. Nie mozna nie wspomniec o zgubnym wplywie kolegow z Siedlec, tworzacych Mazowiecka centrale badan faunistycznych, ktorzy potrafili wciagnac w rozne badania ornitologiczne w sposob, ktory do dzisiaj podziwiam (tu uklon dla jedynej postaci obecnej na Forum - Mirka. Ale sami widzicie po jemioluszkach, jak On to potrafi...).

Potem pierwsza praca - jak wszystkie sama mnie znalazla. Kampinoski Park Narodowy. Oczywiscie zaraz informacja z Siedlec - trzeba zbadac ptaki terenow otwartych, bo sa zupelnie nie ruszone. Jak sie uporalem po dwu latach - lasy. Trzeba zakladac powierzchnie probne w lasach, jest malo danych z Mazowsza. I tak polecialo. Gdzies po drodze powstalo Mazowieckie Towarzystwo Ochrony Fauny (dzisiejsze TPB), wciagnieto mnie. I - skracajac sie nieco - dalej juz w tym stylu do dzisiaj. Nie pomagaja tlumaczenia, ze ja jestem teriologiem...

[ Dodano: 23 Lut 2005 11:57 pm ]
Jezu, chyba przegialem...
 
 
p@nzio 
Fantasta Forum


Posty: 615
Skąd: Bytom
Wysłany: 2005-02-24, 07:19   

Ja w zasadzie dalej jestem na etapie wci?gania się w ornitologie, ale już dzi uznaję to za moje NAJwiększe hobby.
A jak się zaczęło? Jako tak niepostrzeżenie i cały czas teraz włanie trwa zaczynanie :-D Pocz?tkowo tak jak u Kamikazi interesowały mnie dinozaury. Hmmm... Interesowały. To mało powiedziane. Ja byłem chory na wszystko co prechistoryczne :P Było to gdzie w okolicy przedszkola i podstawówki. Pozwolę sobie na mał? dygresję. Pamiętam tak? historyjkę ze sklepu w którym były do kupienia małe plastikowe figurki dinozaurów. Kiedy sprzedawczyni zapytała mnie które? figurkę chce, odpowiedziałem: -"Triceratopsa". Sprzedawczyni nie bardzo widziała co mi podać więc skorzystała z metody prób i błędów, a ja- wtedy dzieciak niewiele wystaj?cy ponad ladę wci?ż domagałem się triceratopsa zdziwiony faktem jak to możliwe, że kto nie wie jak wygl?da triceratops. W końcu z pomoc? taty udało się dojć ładu i zakup został dokonany :-D :wink:

Potem... Potem było różnie. Stopniowo odpuszczałem sobie dinozaury, potem troche jakby nic, potem przyroda ogólnie (to mnie zawsze ciekawiło). Mylę że przełomem był 'Przewodnik Ptaki' podarowany mi przez prababcie (choć na codzień jako nie zdaje sobie sprawy z wagi tego zdarzenia). Był to najlepszy mój prywatny przewodnik (całkiem niezły i bardzo pomocny mi po dzi) do oznaczania czegokolwiek w tym czasie, więc skoro mogłem je rozpoznawać zacz?łem zwracać uwagę na ptaki. I ani się obejrze, a dzi pod podobnymi publikacjami zaczyna uginać się półka :wink: . A ja? Jestem na forum, tworzę stronkę o ptakach i coraz bardziej wsi?kam w ornitologie. Wspaniałe! :-D Tak na serio zaczęło się robić od ok. 2004, kiedy to założyłem 'Dwutlenek azotu' (NO2) czyli 'Odlotowy Notatnik Ornitologiczny'. Wtedy też rozpoczęło się notowanie widzianych gatunków (od wakacji nad morzem). Do dzi nie mogę przeżałować że nie zacz?łem wczeniej bo byłoby kilka fajnych gatunków na tej licie jeszcze (podróżniczek, bocian czarny...) Ale nie pamiętam dat a pozatym postanowiłem. Lista od tej ustalonej daty. Od owego 2004 przybywa mi coraz więcej rarytanych gatunków, a ja zdaję sobie sprawę z tego, żeniektóre s? wcale nie trudne do zaobserwowania. Pozatym gdy zacz?łem się przygl?dać bliżej ptakom zauważyłem ile ciekawego można zaobserwować. Dla przykładu bardzo zainteresowało mnie gniazdo modraszki w słupie w poarku, czy widziana walka modraszki z bogatk? w pobliżu modraszkowego gniazda w pniu. Patrzyłem na to z zapartym tchem. Trzymcie więc za mnie kciuki, abym nie odstawił już ornitologi, ale coraz bardziej się w ni? wci?gał...
_________________
 
 
 
juvenilis 
pij mleko!


Posty: 554
Skąd: Łódź
Wysłany: 2005-03-02, 00:03   

Wszyscy pisza to i ja cos napisze :wink:

Przyroda interesowalem się od malutkiego. Z opowiadan mamy, to majac kilka lat, przegladajac kolorowe obrazki w ksiazkach, najczesciej ogladalem stary „ wielki atlas ptakow” i „encyklopedie lesna” Ponoc kilka ptakow potrafilem rozpoznac – nie potwierdzam, nie zaprzeczam bo nie pamietam :) Potem z ptakami nie miałem przez dlugi czas praktycznie zadnego kontaktu. Z tym, ze nie do konca. Co roku w wakacje jezdzilem z rodzicami w gory i jak byłem juz bardzo zmeczony i glodny to strasznie irytowaly mnie „ptoki co się dr? tak strasznie” :P Potem ogladalem namietnie wszystkie filmy dokumentalno-przyrodnicze które lataly na TVP ( od dinozaurow, które teraz mnie zupelnei nie interesuja po kwiatki,ptaki etc. )
W gimnazjum poznalem dwoch kumpli co interesowali się przyroda w duzo wiekszym stopniu niż ja, a do tego interesowali się glownie ptakami. Wciagneli mnie w to bardzo szybko ( nazwisk nie będę podawal bo jedno z nich będzie reklam? sam? w sobie :P ). Najlepiej wspominam same poczatki gdy chodzilismy po naszym pobliskim lasku i codziennie pokazywali mi nowe gatunki. Opowiadali o nich wszystko co wiedzieli a ja to chłon?łem :D Byłem po prostu oczarowany roznorodnoscia, wygladem, zachowaniem, nazwami, kolorami i cala wiedza która się z nimi wiazala. W tymze lasku zobaczylem naprawde duzo ptakow... Potem poszedlem w ich slady i wstapilem do kolka ornitologicznego i dendrologicznego prowadzonego przez chyba najwspanilszego nauczyciela jakiego znam – prof. Macieja Mamińskiego. Czlowiek ten swoja charyzma, oooogrooomna wiedza biologiczna i super podejsciem do takich ludzi jak my z latwoscia potrafil się z nami „zakumplowac”. No i nakrecal nas coraz bardziej – zapisywal na wojewodzkie konkursy ornitologiczne/dendrologiczne, wychodzil z nami na obserwacje i przekazywal swoja wiedze. Pomijam już ze przez jakies 5 lat nikt inny nie wygral konkursu ornitologicznego niż ktorys z nas ( 2 i 3 miejsce tez było zajete przez nas :P ). Jednemu nawet ( nie mnie :] ) zaproponowali żeby nie startowal już i dal szanse innym bo chyba 3 razy z rzedu zajal pierwsze miejsce.
Nastepnym baaaardzo waznym punktem było zapisanie się na FORUM. W sumie to wtedy dopiero zaczynalo się rozkrecac ale wiedzy tez było caly czas pod dostatkiem. Nie wiedziec czemu, a wlasciwie to wiedziec - przez szkole – miałem dosc dluga przerwe w odwiedzaniu forum ( a z pol roku może nawet być :/ )
No ale w taki oto sposob ptaki staly się moja pasja/hobby/rozrywka/zabawa/nauka/przyjemnoscia i jeszcze wieloma rzeczami.

Ale sie rozpisalem... :P
 
 
 
Karolina 


Posty: 692
Skąd: Szczytno
Wysłany: 2005-03-08, 12:51   

Moja przygoda z ptakami zaczęła się doć wczenie, bo już w przedszkolu. Jako mała dziewczynka znalazłam w stosie ksi?żek mojego brata "Ptaki Polski" J. Sokołowskiego. Zabrałam ow? ksi?żkę i co jaki czas do niej zagl?dałam. Gdy poszłam do pierwszej klasy ptaki interesowały mnie, coraz bardziej. Wracaj?c ze szkoły zawsze zachodziłam do parku. Potrafiłam tam stać godzinami i wpatrywać się w gile i bogatki krz?taj?ce się na drzewach. Obok domu rosło sporo drzew, na których też często baraszkowały ptaki, więc i tam zatrzymywałam się przy każdej okazji. Potem moje zainteresowanie ptakami osłabło i ponownie powróciło w szóstej klasie szkoły podstawowej. Znowu zaczęłam łazić po parkach, ale już z bratem ciotecznym, którego zaraziłam moj? pasj?. Często chodziłam do kawiarenek internetowych i wyszukiwałam informacje o ptakach. Potem dostałam od rodziców pierwsz? lornetkę (10x25) i tak to się dalej potoczyło, aż do dzi :)

PS Al, sorki, że to tak długo trwało.
_________________

 
 
 
Tony 
Ordo Praedicatorum


otop

Posty: 2729
Skąd: Kraków
Wysłany: 2005-04-07, 20:27   

Na wstępie bardzo chciałem podziękować Bartkowi za tak miły post na temat mojej skromnej osoby.
Szczerze mówi?c nie pamiętam czasów, kiedy nie interesowałem się ptakami. Wiele osób pyta się, jak się zainteresowałem ornitologi?, a ja nigdy nie potrafię dac konkretnej i zgodnej z prawd? odpowiedzi. Kiedy znajoma mamy robiła ze mn? wywiad do radia i powiedziałem wtedy - "Taty dziadek, czyli mój pradziadek, był sokolnikiem, i st?d wzięło mi się zianteresowanie ptakami". Moje rodzństwo do dzi uwielbia mi dokuczać naladuj?c cienki i piskliwy głos, jaki wtedy miałem.

Udokumentowane dowody mojej pasji pochodz? z roku 1995. Wtedy to,jako dziewięcioletni młody człowiek, wst?piłem do OTOP. Swoj? znajomoć rozwijałem poprzez męczenie rodziców, krewnych i znajomych, którym kazałem zakrywać nazwy przy zdjęciach w przewodniku "Ptaki", a potem te nazwy mówiłem z pamięci. Przewodnik zagin?ł w czasie wyprawy nad Jeziorko Czerniakowskie, ale kupiłem nowy.
Duż? rolę w kształtowaniu mojej pasji odegrał p. prof. Kazimierz Dobrowolski - m?ż przyjaciółki mojej abci z czasów dzieciństwa (trochę to skomplikowane). Do niego dzowniłem zawsze, gdy udało mi się co ciekawego zobaczyć, on też nauczył mnie spokojnego podchodzenia do spraw rarytów ("jeżeli widziałe ptaka, i do wyboru mas rzadkiego i pospolitego, to był to na pewno pospolity" - proste, ale niekoniecznie dla podhecowanego dziesięciolatka).
Potem były festiwale przyrodnicze (Dni Dzikich Ł?k, Dzikiego Morza, Gór i Ł?k), wyprawy do Skandynawii, Włoch i Niemiec. W rodzinnej Warszawie chodziłem na wycieczki Warszawskiego Koła Ornitologicznego, na których wiele gatunków widziałem po raz pierwszy.
W szkole zawsze byłem uważany za sympatycznego (ale sobie pochlebiam), choć narwanego i nieco szurniętego (kto z hoplem na punkcie ptaków nie może być zdrowy na umyle). Próbowałem napisać ksi?żkę "Ptasie wyprawy" - mam rękopis, ale z perspektywy czasu wydaje mi się potwornie nudny.
Obecnie kończę prowadzenie Reytaniackiego Koła Ornitologicznego (odchodzę z liceum) i przygotowuję się do przejęcia roli lidera w Warszawskiej Grupie OTOP.

Nie można oczywicie zapominać o rewelacyjnym forum Bociana, na którym poznałem wielu wspaniałych ludzi, a na poznanie wielu cierpliwie czekam.

PS. Ale elaborat, ja nie mogę - istna autobiografia... :wink:
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz załączać pliki na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



I N F O R M A C J A
Forum Przyroda wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas korzystania z naszych usług. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki, oznacza to, że wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki

© PRZYRODA.org | Noclegi Świerże Górne, Kozienice, Chinów - wysoki standard, niskie ceny!

phpBB by przemo   - manga
POLECAMY
hwww.lto.org.pl

www.kuling.org.pl

www.kp.org.pl

www.nietoperze.pl



REKLAMA




.