FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Mapa GoogleMapa Google
Google  

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Wiacek
2007-02-19, 20:07
Sadzenie drzew
Autor Wiadomość
effka 

Posty: 22
Skąd: Pilchowice
Wysłany: 2007-01-10, 23:42   

[A sama zdanie wczesniej pisalas:

Cytat:
chodzi o to zeby ptaki mogły w ogrodzie znależc pozywnie, albo pszczoly pyłki? no bo przecież korytarzem ekologicznym ogrody nie zostaną z prostej przyczyny- ogrodzenia.


Wiec za bardzo nie rozumiem, czemu oburzasz się, gdy kwestionuję prawdziwość tego stwierdzenia :oki:

nie oburzam sie :) chodzi mi o to, ze nie wystarczy, zeby przelecialy ptaki albo pszczoły, zeby mowic o korytarzu ekologicznym. zgadzam się z wiekszością, rzeczy, które napisałes, jednak będę obstawać przy tym, ze z def. korytarz ekologiczny jest tworem w innej skali, niż ta omawiana w tych postach.


Zwierzę to nie tylko duży ssak!

serio?? :>

Otóż nic bardziej mylnego. Zazwyczaj nasze krajowe rosliny znacznie lepiej są przystosowane do warunków panujących w naszym ogródku niż jakieś egzoty :!

zastanawiam się skąd ta pewność??
bo ja znam wiele przykładów, które świadczą o czymść wręcz przeciwnym. już o tym pisałam, ale moge powtórzyć.
tak się składa, ze egzoty takie jak daglezja, dąb czerwony czy czeremcha amerykańska czują sie w naszych lasach znacznie lepiej niż rośliny rodzime. i np. taka czeremcha amerykańska mocno wypiera naszą rodzimą czeremchę z lasów, zajmując jej siedlisko.

oczywiście w sprzedaży są również egzoty tj. paulownia, cedr czy np. wisteria, które słabo u nas rosną, ale nie zmienia to faktu, że bardzo się mylisz uogólniając w ten sposób.



: A już szczególnie odmiany w przeciwieństwie do czystych gatunków sa bardziej wrażliwe :!: Z czego to wynika? Z tego, że odmiany roślin ozdobnych selekcjonuje się pod kątem barwy liści, efektownych kwiatów itd, a nie pod kątem odporności na mróz czy suszę :!: Są tym samym znacznie bardziej kłopotliwe w pielęgnacj, wymagają podlewania czy okrywania na zimę, nawożenia.

hm... selekcja odmianowa pod kątem mrozoodporoności jest podstawą!! szczególnie u egzotów. odmiany rodzimych drzew selekcjonowane są pod kątem walorów dekoracyjnych. ale nie oznacza to, że zawsze obniża to ich odporoność. naprawde.

Jesli masz wątpliwości które rosliny lepiej radzą sobie w ogrodzie (krajowe czy egzotyczne), to zostaw ogród bez opieki :oki: Po kilkudziesięciu latach zmieni się w naturalne zbiorowisko naszych roślin, a po większości "obcych" roslin nie będzie śladu.

no tak. zostawilismy "bez opieki" lasy i nie mam wątpliwości, że się myslisz. kolejny przykład? jodła rodzima (abies alba) i jodła kalifornijska (abies concolor). niestety nasza jodła przegrywa jeżeli chodzi o odporność na suszę, zanieczyszczenia, zasolenie i inne warunki typowe dla miast, w których mamy ogrody.

A zamiast wspomnianych beznadziejnie nudnych tui czyli żywotników, posadź kalinę koralową z krwistoczerwonymi owocami czy jarząb szwedzki (wbrew nazwie asz krajowy, acz bardzo rzadki gatunek;-) ), a będziesz mogła cieszyć się zimą ptakami wcinającymi owoce w takiej ptasiej stolówce. A jeśli kochasz zimozielone gatunki to spróbuj uchować ostrokrzew (sam mam kilka), który blisko granic Polski ma swój naturalny zasięg ( a przed zlodowaceniami wystepowal w Polsce), uprzedzam jednak, ze w wypadku mroźnej zimy natura go wyeliminuje (choć u mnie przetrwały minus 30 rok temu :mrgreen: ), a na Boze Narodzenie gałązki jak znalazł miałem w tym roku :oki:

A co daje tuja? Albo przystrzyżony trawnik? Tuje poza tym mają tendencje do brązowienia w efekcie silnych mrozow i sa wówczas bardzo nieestetyczne, w cieniu zaś ogalacają się z dolnych gałazek i wyglądają koszmarnie :| Ze nie wymaga pielgnacji? A jakiej pielegacji wymaga nasz cis? :oki:

tak sie zastanawiam, czy te dwa ostatnie akapity były do mnie?? ale mam nadzieję, ze nie. a to dlatego, ze uważam sie za wroga numer jeden wspomnianego żywotnika i chyba dałam temu wyraz w poprzednich postach, prawda? kolega chyba nie przeczytał zbyt uważnie ;) bo ja nie jestem wrogiem rodzimych rośli, a wręcz przeciwnie. jak najbardziej ich używam, trochę sie na nich znam i właśnie dlatego staram sie osiągnąc jakis kompromis pomiędzy ulubioną przez licznych (i to ulubioną wbrew naszej woli) tują a brzozą lub bukiem, ktore zajmują wiecej miejsca niż ma większość ogrodów. i tym kompromisem mogą być drzewa odmianowe, ale.... zaczynam sie powtarzac. :) )

tymczasem pozdrawiam :)
i czekam na kontrę
Ewa

 
 
pulsatilla1214 
botanik


gko

Posty: 4363
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2007-01-11, 14:31   

Cytat:
nie wystarczy, zeby przelecialy ptaki albo pszczoły, zeby mowic o korytarzu ekologicznym.


czyżby :> ? A jak ogrody znajdują się na trasie wędrowek ptaków to też nie sa korytarzem ekologicznym :> ?

Zauważyłem , że w swoim poście uparcie podajesz przykłady LASU, gdy ja odniosłem sie do OGRODU

Gdyz zakwestionowałem Twoje poglądy na temat tego, ze OGRODY nie mogą być częścią korytarzy ekologicznych, oraz zauwazyłem, że w OGRODZIE rośliny krajowe lepiej sobie radzą od egzotycznych

Selekcja odmian ma miejsce pod kątem mrozoodporności :twisted: ? Zwłaszcza tych wszystkich niezlicznych ogrodowych odmian, które tirami zjeżdżają do nas z Holandii zalewając ogrodniczy rynek, prawda :tup: ?

Dąb czerwony czy czeremcha amerykańska nie sa gatunkami sadzonymi w ogrodach, z całym szacunkiem ;-) To o czym mówisz to tylko przykład gatunków inwazyjnych, które stanowią znikomy procent spośród obcych gatunków i które nadspodziewanie dobrze odnajdują się w nowych warunkach, tak jak niecierpek drobnokwiatowy czy żółtlica. Ich rozprszetrzenianie jest spektakularne (jak opuncji w Australiiczy królików), niemniej to promil z gatunków, które zostają zawleczone. Zdecydwana większość nie wykazuje takich cech przystosowawczych.

Pisałem o pozostawieniu ogródów bez opieki, nie lasów. Uważnie mnie czytasz ;-) ?

I przestrzegam, ze czytam uważnie :>

Co do naszej jodły i jednobarwnej - wnioski wyciągasz błędne.

Nasza jodła jest drzewem leśnym, nie ogrodowym, wymagającym specyficznych warunków. Także w lasach, a co dopiero w ogrodach :!: . Jest typowym drzewem wyżyn i gór, o wiekszej liczbie opadów. Jej naturalny zasięg zajmuje tylko południową część Polski :!: Nie każdy gatunek krajowej rośliny nadaje się do sadzenia w ogrodzie przydomowym :!: Tak jak i rosiczki czy mech torfowiec :res:

Jodła jednobarwna jest zaś gatunkiem juz w ojczyźnie zmagającym się z suszą. Nic dziwnego, ze ma mniejsze wymagania.

Ale myślisz, że jodła kalifornijska pozostawiona w ogrodzie zaczełaby sie rozsiewac i z czasem wokół niej powstałby las jodełek kalifornijskich ;-) ? Albo w drzewostanach daglezjowych? Czy może raczej nasze krajowe dzrewa lesne skolonizowałyby teren wokoł nich a z czasem, po smierci egzota zajęłyby i jego miejsce :tup: ? Ja nie mam wątpliwości co się dzieje z zapuszczonym ogrodem, gdyż napatrzyłem sie na takie dość :] Tak samo widziałem i kasztanowce w lesie ;-)

A co do lasów (chyba jesteś leśnikiem lub ksztalcisz się w tym kierunku) i ich zachwaszczenia obcymi gatunkami ;-) :

- podziekowania należy składać pokoleniom leśników, co sadzili robinie, dęby czerwone, błotne, klony topoli otrzymane w probówkach, sosny Banksa i inne BADZIEWIA, bo im sie nie podobało, ze nasz krajowy dąb czy inny gatunek tak wolno rośnie lub chcieli, aby zasobność drzewostanów po posadzeniu Abies grandis wzrosła niebotycznie :tup:

- kolejne podziękowania należy im złożyć za zniszczenie naturalnej szaty roslinnej Polski, wprowadzanie choćby krajowych drzew, ale obcych siedliskom i w konsekwencji degradację tych siedlisk - szczególnie wyraźnie widać to w dzisiejszej ilości sosny czy świerka, a nawet modrzewia (i ich zdrowotności, a raczej chorowalności na nienaturalnych siedliskach :!: ). Zmiana gatunku panującego drzewa na danym terenie pociąga za sobą zamieranie specyficznego podszytu, roslin runa, wywędrowanie zwierząt (o ile mogą). A także degradację, zakwaszenie gleby. Na wyksztalcenie naturalnych, innych zbiorowisk zwykle nie ma co liczyć - powstają jedynie ich bardzo zubozone atrapy, o znacznie mniejszej liczbie gatunkow roślin i zwierząt niz natutralne bory świerkowe czy sosnowe.

Jednym słowem KICHA :twisted:
 
 
effka 

Posty: 22
Skąd: Pilchowice
Wysłany: 2007-01-11, 15:58   

masz rację, za dużo pisałam o lasach, zamiast ogrodach.
ale wniosek, że jestem leśnikiem jest błędny ;) jestem jedynie córką leśnika :D

a moje wykształcenie predysponuje minie do pisania o ogrodach... wiec tym razem będzie bardziej o ogrodach.

najpierw o jodle.

Cytat:
Co do naszej jodły i jednobarwnej - wnioski wyciągasz błędne.

Nasza jodła jest drzewem leśnym, nie ogrodowym, wymagającym specyficznych warunków. Także w lasach, a co dopiero w ogrodach . Jest typowym drzewem wyżyn i gór, o wiekszej liczbie opadów. Jej naturalny zasięg zajmuje tylko południową część Polski Nie każdy gatunek krajowej rośliny nadaje się do sadzenia w ogrodzie przydomowym Tak jak i rosiczki czy mech torfowiec

Jodła jednobarwna jest zaś gatunkiem juz w ojczyźnie zmagającym się z suszą. Nic dziwnego, ze ma mniejsze wymagania.


... czyli generalnie się zgadzamy, prawda? ja też twierdzę, że jodła pospolita jest bardziej wrażliwa na warunki miejskie niż kalifornijska. i z tego wyciągam wniosek, ze lepiej sobie poradzi w ogrodzie niż pospolita. i to chyba nie jest błędny wniosek?

a skoro piszesz, że nasza jodła jest drzewem leśnym a nie ogrodowym, to...
- jaka jodła jest drzewem ogrodowym? (czyżby jakas egzotyczna?)
- jaka jest definicja drzewa ogrodowego?
- czy przypadkeim nie dochodzisz tu pomału do wniosku, że w ogrodach powinno sie sadzić odmiany ogrodowe?? ;>

a co do zapuszczonych ogrodów... to chyba też rozmineliśmy się w skali czasowej. zgadzam się całkowicie, że po zostawieniu ogrodu całkowicei naturze i zaprzestaniu tam jakichkolwiek działan, po dłuuugich lata, kiedy "egzoty" umarłyby ze starości, wkroczylaby tam rodzima roślinność potencjalna. (oczywiście rośliny zielne wymienią się najszybciej, najwolniej drzewa)
tylko, ze taka sytuacja w przypadku ogorodów jset bardzo mało prawdopodona. pisząc o odporności i wytrzymałości roslin, pisałam o tym, że nie będzie trzeba ich tak często podlewać, nawozić itp. i jak wrocisz z urlopu to dalej cos tam będzie w tym ogrodzie żyło. i oczywiście, jeżeli zaprojektujesz sobie w ogrodzie rośliny zgodnie z siedliskiem, to one przetrzymają zdecydowanie dłużej niż jeden urlop. ale wyobraż sobie przeciętnego posiadacza domku z ogrodkiem, któremu ktos mówi, ze może w ogrodzie posadzić tylko rośliny kseromorficzne, bo ma ogród na wydmie.
moim zdaniem sie nie ucieszy...
oczywiście możliwych rozwiązań takeij sytuacji jest kilka, ale wydaje mi się, ze w takim wypadku najlepiej posadzić rośliny dostosowane do siedliska. a ich pochodzenie ma dużo mniejsze znaczenie.

konkluzja jest tak, że roślina ma w ogrodzie pełnić pewne funkcje, ale przede wszytkim ma być ozdobą. (i jest to oczywiście uogólnienie, bo sa osoby, dla których ogoród powinien spełniać przede wszystkim funkcję przyrodnicze lub produkcyjne, ale jest to mniejszość)

absolutnie nie neguje zasadnosci sadzenia w ogrodach roślin rodzimych, ale nie zgadzam się, że sadzenie roślin introdukowanych jest złe. ani że rośliny introdukowane sa mniej wytrzymałe. ani, że nie sieją sie naturalnie.

i jeszcze pytanie. co konkretnie widzisz złego w sadzeniu w ogrodach zwisłych brzóz (odmiana Youngii), czerwonolistnych buków (atropunicea), czy wąskich grabów (columnaris)
albo, że jak sadzisz jarzębinę to wybierasz odmianę o ładniejszym pokroju? albo chcesz mieć kalinę, ale zamiast takiej dorastającej do 4m wys i jeszcze większej szerokości wybierasz dwa razy mniejszą?

a co do zwożenia roślin z Holandii, to zapewniam Cię, ze na polskich szkółkach produkuje sie w większości "egzoty" i "odmianowce". import holenderski to nadal niewielki procent.
 
 
pulsatilla1214 
botanik


gko

Posty: 4363
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2007-01-11, 17:48   

Cytat:
no tak. zostawilismy "bez opieki" lasy i nie mam wątpliwości, że się myslisz. kolejny przykład? jodła rodzima (abies alba) i jodła kalifornijska (abies concolor). niestety nasza jodła przegrywa jeżeli chodzi o odporność na suszę, zanieczyszczenia, zasolenie i inne warunki typowe dla miast, w których mamy ogrody.

Cytat:

i z tego wyciągam wniosek, ze lepiej sobie poradzi w ogrodzie niż pospolita. i to chyba nie jest błędny wniosek?


Błędny jest wniosek, że to przyklad jak źle sobie radzą w ogrodach nasze gatunki. Jak wspomniałem co tu porównywać? Nie można 'na siłę " sadzić gatunków wrażliwych.

A po co Ci w ogrodzie jodła (jakakolwiek) :twisted: ? Bo sąsiedzi mają ;-) ?
Cytat:

ale wyobraż sobie przeciętnego posiadacza domku z ogrodkiem, któremu ktos mówi, ze może w ogrodzie posadzić tylko rośliny kseromorficzne, bo ma ogród na wydmie.
moim zdaniem sie nie ucieszy...



Cytat:
a skoro piszesz, że nasza jodła jest drzewem leśnym a nie ogrodowym, to...
- jaka jodła jest drzewem ogrodowym? (czyżby jakas egzotyczna?)
- jaka jest definicja drzewa ogrodowego?
- czy przypadkeim nie dochodzisz tu pomału do wniosku, że w ogrodach powinno sie sadzić odmiany ogrodowe?? ;>


ad1 -ogrodowym przyjaznym naszym gatunkom zwierząt żadna, ewentualnie parkowym ;-)

ad2 - dla mnie - drzewo niewielkich rozmiarow i niewymagające, raczej duży krzew ;-) Nie mam na mysli wielohektarowych założeń parkowych.

ad3 - odmiany ogrodowe TAK , ale naszych krajowych gatunkow :oki: Niemniej bardziej cenię sobie typy, nie odmiany, w naturalnym ogrodzie :twisted: Czerwonolisty buk sztucznie wygląda ;-) Podobnie jak wierzba płacząca. Choc obie te odmiany wystepują (ale b.rzadko) w naturze)

No pewnie nie rozczarowalby się, ale zachwycił, gdyby szczodrzeńce pięknie kwitły złotymi kwiatkami czy janowce, zauroczyłby się niebieskimi kwiatkami mikołajków, jasieńców i szarymi lanami wydmuchrzycy piaskowej. I to wszystko rosłoby sobie zdrowo :!: Dodam, ze murawy kseromorficzne sa wyjątkowo kolorowe u nas w kraju :!:
Ale on nie ma o tym pojęcia i woli na jałowych piaskach posadzić sobie rododendrony, podlewać, a potem się dziwi, że usychają :twisted: Albo jakies inne roślinki co wymagają wymuskania by przeżyły i wegetowały. Z pwnością będąc dalekie od swej świetności.

Cytat:
oczywiście możliwych rozwiązań takeij sytuacji jest kilka, ale wydaje mi się, ze w takim wypadku najlepiej posadzić rośliny dostosowane do siedliska. a ich pochodzenie ma dużo mniejsze znaczenie.


No właśnie piszę, że nasze krajowe sa świetnie dostosowane do takiego siedliska :tup: Większość kseromorfów nie-polskich łatwo przemarza - np lawenda (ostatnio modna motylkowa), santolina itd.
Ich pochodzenie ma bardzo duże znaczenie, gdyz rosliny krajowe mogą być bazą pokarmową dla naszych zwierzątek znacznie częściej niż obce :!: A tym samym taki ogródek na wydmach ukwiecony murawą mógłby stac się bardzo cenną stolówką i domem dla motylków i innych owadów :tup:

Cytat:
konkluzja jest tak, że roślina ma w ogrodzie pełnić pewne funkcje, ale przede wszytkim ma być ozdobą


w moim pierwszym poscie w tym temacie napisalem, że właśnie krajowe rosliny moga być bardzo ozdobne :oki: A zazwyczaj o tym ogrodnicy ludziom nie mowią, no bo przecież lepiej, aby kupowali roslinki niz zbierali nasionka z dziko rosnących, nie? P co by ludziom wowczas byli ogrodnicy :> ? Gdyby ludzie sobie załozyli ogrody naturalistyczne (o których piszę) nie potrzebwaliby ani nawozow, ani wody do podlewania, ani pielęgnowania tego wszystkiego. Ogrodnicy zbankrutowaliby i lansują takie tezy jak Ty, lalalalala

Cytat:
nie zgadzam się, że sadzenie roślin introdukowanych jest złe


Jest, jak sama pisalaś zawsze może się zdarzyć, że taki gatunek stanie się inwazyjnym :> I z obcych nasza przyroda ma mniejszy pozytek niz z krajowych. To zaśmeicanie naszej przyrody. Przypomnę, ze wspomniane gatunki roslin inwazyjnych najczęściej były uciekinierami z... ogrodów botanicznych :twisted: :oki:

Cytat:
ani że rośliny introdukowane sa mniej wytrzymałe. ani, że nie sieją sie naturalnie
.

no właśnie jakby sie nie siały nie byłoby problemu. A czeremcha amerykańska i dab czerwony :> ? Co nie zmienia faktu, ze zdecydowana wiekszosc roslin uprawianych w ogrodach zginęłaby bez starań człowieka :!: Więc chyba są mniej wytrzymale :twisted:

Cytat:
jeszcze pytanie. co konkretnie widzisz złego w sadzeniu w ogrodach zwisłych brzóz (odmiana Youngii), czerwonolistnych buków (atropunicea), czy wąskich grabów (columnaris)
albo, że jak sadzisz jarzębinę to wybierasz odmianę o ładniejszym pokroju? albo chcesz mieć kalinę, ale zamiast takiej dorastającej do 4m wys i jeszcze większej szerokości wybierasz dwa razy mniejszą?


Jak wspomniałem ogrodowych odmian naszych krajowych gatunków nie darzą aż taką nienawiścią ;-) A nawet je popieram :oki: (niemniej niektore sa kuriozalne, jak np leszczyna pogięta :> ), bo zawsze lepiej posadzic odmiane krajana niz egzota :oki:

Jak może zauwazyłas wspominając o ostrokrzewie nawet wyraziłem poparcie dla gatunkow, ktore wystepują stosunkowo blisko dzisiejszych granic Polski, ale naturalnie u nas nie wystepują.

Wiadomo, że nasza flora została zdziesiątkowana przez zlodowacenia i na dziś jest uboższa niz wynikałoby to z istniejących warunkow klimatycznych. Co nie znaczy, że mamy sadzić jakies totalne egzoty z Madagaskaru, Azji Wschodniej czy Ameryki Południowej :tup:

Cytat:
a co do zwożenia roślin z Holandii, to zapewniam Cię, ze na polskich szkółkach produkuje sie w większości "egzoty" i "odmianowce". import holenderski to nadal niewielki procent.


Tak, tak, tyle że najczęsciej jest to powielanie, rozmnażanie odmian, egzotów, które nie zostały u nas wyhodowane, lecz wcześniej otrzymane właśnie w cieplejszych krajach. Jeśli chodzi o otrymywanie nowych odmian Polska wypada blado ;-) Czym innym jest stworzenie, czym innym rozmnażanie tego pomysłu :twisted:
 
 
Ogrodnik 

Posty: 124
Skąd: Kraków
Wysłany: 2007-01-11, 23:24   

Ciekawa dyskusja sie wywiazala. W gruncie rzeczy mam jednak wrazenie , ze wasze opinie o funkcji ogrodow sa bardzo zblizone. Ja zakladam ogrod naturalistyczny z jak najwieksza liczba odmian krajowych dostosowanych do siedliska , wydaje mi sie jednak ze aby nasze polskie ogrody byly przyrodzie bardziej przyjazne wystarczy wprowadzic do nich tylko czesciowo gatunki krajowe. Nie mam zludzen , ze idea ogrodow opartych tylko i wylacznie na roslinach rodzimych jest z lekka utopijna. Ogrody sa rozne , wieksze , mniejsze , miejskie , wiejskie .... wszytkie nie moga byc wylacznie naturalistyczne.
Warto chyba jednak upowszechniac wiedze o pozytkach jakie moga plynac z wprowadzania do ogrodow gatunkow rodzimych. Kilka krzewow , ktorych owoce pozostawimy niezebrane na zime moze wplynac w sposob istotny na populacje okolicznych ptakow , a wszystkie krajowe rosliny na populacje owadow i innych drobnych zyjatek.
Zmienic tez warto w ogole sposob patrzenia na ogrod. Teraz rowno przystrzyzony trawniczek jest obowiazujacym kanonem wokol domu a kazda wyrosla na nim koniczynka utrapieniem i nieszczesciem , ktore powoduje wylewanie hektolitrow chemii.
Nie pozostaje to bez wplywu nie tylko na przyrode ale i zdrowie ludzi....
Wiele gatunkow roslin i zwierzat jest w Polsce wciaz bardziej powszechne niz w krajach zachodu , przyroda nasza wciaz bardziej dzika .... ale pod tym wzgledem mozemy niedlugo " dogonic" zachod. Bardziej naturalistyczne ogrody moglyby temu czesciowo zapobiec. Kilka milionow ogrodow , w kazdym po kilka arow "oddanych rodzimej przyrodzie" , to bylaby powierzchnia nie jedengo parku narodowego , tym cenniejsza , ze rozsiana rownomiernie po calym kraju i obejmujaca wiele roznych siedlisk.
Dziwie sie , ze idea ta nie jest powszechnie propagowana przez organizacje przyrodniczo - ekologiczne.

Za kilka miesiecy wracam do kraju i pewnie jesienia zabiore sie bardziej intensywnie za urzadzanie mojego naturalistycznego ogrodu ( i byc moze nie tylko ).
Bede wdzieczny za wszelkie uwagi , rady , opinie , polecana literature .... z gory dziekuje i pozdrawiam.
 
 
pulsatilla1214 
botanik


gko

Posty: 4363
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2007-01-12, 02:33   

W pełni się zgadzam z przedmówcą :oki:

Na Zachodzie jest dziś moda na wysiewanie choć małej "kwietnej łąki" z nasion dzikich kwiatów zamiast trawnika, ze specjalnie kupowanych mieszanek, u nas dość często jeszcze można spotkać takie łąki w naturze.

Wprowadzeniem wielusethektarowych zchemizowanych monokultur doprowadzili do tego, że zanikły naturalne zbiorowiska i gatunki. W "porządnych Niemczech" to szczegolnie widoczne, w nieporządnej Francji na szczęście nie tępi się wszystkiego co wyrosło niezaplanowane (inna mentalność :> )

My naprawdę nie doceniamy tego co mamy! Bogactwa przyrody, wielu śpiewajacych ptaków, licznych owadów, właśnie dzięki "zacofanemu " rolnictwu to wszystko może istnieć. A to rolnictwo nie tyle jest zacofane, co bardziej zgodne z naturą, nie niszczy jej, ale pozwala jej istnieć obok - na miedzach, zakrzaczeniach śródpolnych, ugorach, kośnych łąkach nie zamienionych pod uprawę zboża. Tu drzewko, tam krzaczek, mały lasek, mozaika pól i lasków, gdzies jeszcze niewielki zarośnięty staw, strumyczek - i natura kwitnie.


Zaznaczę , że wcale nie jestem fanatykiem naturalistycznych ogrodów :res:

Nasze motyle upijają się przecież nektarem budlei w moim ogrodzie :oki: A na lawendzie brzęczące pszczoły w czasie kwitnienia aż się roją :tup: I bardzo lubię czerwonolistną odmianę ukraińskiego perukowca z Podola :oki: Przecież nawet tak znane malwy czy słoneczniki nieodłączne w wiejskich ogrodkach kiedys (też zapomniane dzis na rzecz iglaczkow i trawki) przybyly do nas :oki:

Po prostu widzę, że ludzie nie zdają sobie sprawy, że tak wiele krajowych roślin jest naprawdę ozdobnych, pachnących, niewymagających i świetnie sprawdzają się w ogrodzie :oki: Tylko jak klienci McDonalda (jak to się pisze :roll: ) kupują to co inni, sadzą to co inni, sieją to co inni, nie zastanawiając się ani przez chwilę, że MOŻNA INACZEJ. Oraz ze podreperowywanie swego ego to nie powinno być kupno najdrozszej, najnowowszej, sprowadzonej z najdalszego zakątka świata i nieobecnej u żadnego z sąsiadow odmiany :>

Ale kopiowanie zachowań innych, zmanipulowanie aktualną "modą" (trawka + iglaczki=ogród), lansowanymi przez media rozwiązaniami to temat na... zupełnie inną dyskusję ;-)


Hej, hej :tup:
 
 
effka 

Posty: 22
Skąd: Pilchowice
Wysłany: 2007-01-12, 10:58   

tym razem to i ja zgadzam się z przedmówcą.

dodam tylko, ze w zachodnich czasopismach związanych z architektura krajobrazu, "iglaczki" są passe ;) . od dawna. niestety nie wiem jak to wygląda w rzeczywistości.
ale... ponieważ nasze czasopisma "opiniotworcze" w temacie ogrodów, również zmierzają w tym kierunku, to mam nadzieję, ze cos się w tej materii zmieni.

ponad to, system kształcenia specjalistów z tej dziedziny, ma (albo miał) w swoim programie przedmiot: zwierzęta w architekturze krajobrazu.

a tak mi właśnie przyszło do głowy coś bardzo niedemokratycznego i utopijnego... żeby kontrolować to co ludzie mają w ogrodach.
w koncu ustawa o zagospodarowaniu przestrzennym daje możliwość kontroli poprzez plany zagodpodarowania jakości zabudowy. można w takim planie ustalić wysokość zabudowy, linię zabudowy czy spadek dachu. a nawet (chociaż nie wiem czy u nas) kolor fasad.

i można też określić procent powierzchni biologicznie czynnej działki. a gdyby tak zacząć określać nie tylko procent, ale także jakość...?
 
 
pulsatilla1214 
botanik


gko

Posty: 4363
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2007-01-12, 16:51   

effka, za pomysł:

:res: :res: :res:

A co do wskazówek dla Ogrodnika - wbrew pozorom wiele naszych efektownych roślin znajduje się w asortymencie ogrodniczym, tylko czasem nie zdajemy sobie sprawy, że to nasze krajowe roślinki są tak piękne :oki: Po prostu dobrze jest poznać naszą krajową florę, wowczas będziemy mniej po omacku poruszać się po centrach ogrodniczych (niestety często znajomość łaciny niezbędna - nagminne jest oznaczanie tylko w ten sposób - bo import i nazwa ogólnoświatowa) Poza tym dobrze wiedzieć jak mniej więcej dana roślinka wyglądac powinna, gdyż nierzadkie są przypadki podmieniania lub przypadkowego wtykania plakietek z nazwa rosliny do pierwszej lepszej doniczki ;-) Fachowość obsługi również zazwyczaj pozstawia wiele do życzenia :> Tak więc warto wiedzieć to i owo o roślinkach, aby w duszy sie usmiechąć , gdy ktoś z obsługi mówi nam głupoty :mrgreen: I wybrac to, co naprawdę jest przez nas pożadane w naszym ogródku :oki:

A zauwazyc trzeba, ze na szczescie nasze najefektowniejsze roslinki, takze chronione, sa rozmnazane przez szkółki i na szczesce zwolennicy naturalistycznego ogrodu nie musza czynić spustoszeń w przyrodzie :>

Gorzej z ptakami - w Niemczech czy Czechach szczygły i inne krajowe ptaki od lat sa rozmnażane w niewloi i powszechnie hodowane, a u nas prawo zabrania hodowli nawet takich pochodzących z niewoli. Efektem jest kłusownictwo i zubażanie natury. Na szczęście z roslinkami nie ma problemu :oki:

Hej, hej :tup:
 
 
rafimorzerafi 

Posty: 1
Skąd: zabrze
Wysłany: 2008-01-01, 20:41   

witam wszystkich jako początkujący ogrodnik potrzebuje porady posiadam działke rolna o pow 1,22h w terenie otwartym chciałbym ogrodzić ją poprzez zasadzenie świerka prosiłbym o porade odnośnie w jakim okresie najlepiej zadzadzić drzewka(sadzonki)jak przygotowac teren w jaki sposób dokonać rozstawienia czy świerk jest najlepszym rozwiazaniem jak wspomnialem jest to teren otwarty w rejonie pomorza
 
 
nettie 

Posty: 378
Wysłany: 2008-04-26, 14:29   

Myślę, że sadzenie drzew obcych w miastach, w parkach jest rzeczą tak oczywstą, że w zasadzie dyskusyjna pozostaje kwestia doboru gatunków.
Doświadczenie pokazało, że mamy pewną ilość gatunków ekspansywnych - robinię, klona jesionolistnego, czeremchę amerykańską czy nieszczęsne "rdesty ": sachaliński i japoński ( rdestowce ).
Dlatego znajomość ekologicznej roli danego gatunku w obcym terenie powinna jednak powstrzymywać obsadzanie nimi wszelkich możliwych miejsc na korzyść tych o których wiadomo, że nie są ekspansywne. Jednakże obsadzanie gatunkami obcymi prowadzi do tego, że niemal nie sadzi się gatunków rodzimych jak choćby buki czy jawory, za to sadzi się platany, jakieś wybujałe lipy ja już nie mówię, że szerokolistne ale jakieś parasololistne ( nie wiem czy to odmiana szerokolistnej czy jakiś obcy gatunek ), a czeremchy nasze te polne ( tj. zwyczajne )się wycina. Podobnie z bzem czarnym.
Dlatego chociaż gatunki obce są piękne i często bardzo dekoracyjne, to nasze rodzime mają ten walor, że są rodzime, a sadzenie ich w miastach na ich siedliskach niejako "przedłuża" naturalne środowisko czy tworzy naturalne enklawy.
 
 
Eryk 
Pupil Czarnuszki


Posty: 568
Skąd: Wrocek/Gromadka
Wysłany: 2008-04-27, 12:04   

Witam ja uwazam że drzewa powino się czesto sadzić niz wicinać ponieważ coraz mniej mamy tych drzew w Polsce i Europie..!Ja z grupa 9 osobowa zasadziliśmy 3000 drzewek (Buk)! :-D
_________________
Pozdrawiam, Eryk
(Szukajcie mnie w Borach Dolnośląskich)
 
 
 
nettie 

Posty: 378
Wysłany: 2008-04-30, 17:51   

Co do tego nie ma wątpliwości, tutaj jednak chodzi o dobór gatunków w aspekcie potencjalnej możliwości ekspansji ze strony gatunków obcych.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
- anime


I N F O R M A C J A
Forum Przyroda wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas korzystania z naszych usług. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki, oznacza to, że wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki

© PRZYRODA.org
POLECAMY
hwww.lto.org.pl

www.kuling.org.pl

www.kp.org.pl

www.nietoperze.pl



REKLAMA


www.sadistic.pl



.