Wysłany: 2007-02-16, 14:31 Sadzenie cytryny z nasiona
Witam!
Chciałem się zapytać co trzeba mieć lub zrobić żeby posadzić w doniczce nasiona cytryny.
Kiedyś pamiętam, że posadziłem i wyrosło spore drzewko ale jakieś "robaki ją zjadły" i już nie chciało mi się drugi raz sadzić. Ma ktoś może jakieś linki lub swoją wiedze chce przekazać odnośnie sadzenia cytryny? Prosiłbym o pomoc.
Pozdrawiam!
_________________ Polowanie nie jest żadnym sportem, to morderstwo z zimną krwią. Jeśli ktoś potrafi pokonać niedźwiedzia w zapasach lub samemu dogonić zająca, wówaczas może sie uważać za prawdziwego sportowca.
ja wysiałem po prostu jedno nasionko do doniczki z ziemią i podlewałem jak inne kwiatki - cytrynka wyrosła i jak na razie ma sie dobrze
_________________ Tomasz Figarski "P.P.Ps"
"Poza gospodarczym wyrachowaniem leśnik musi mieć także i szerszy, przyrodniczy punkt widzenia; powinien mieć również na względzie wartość materialnie niewymierną, jaką jest piękno i urok lasu..." W. Koehler, 1961.
kiedyś wsadzilam 4 nasionka z cytryny, skiełkowały w 100%...tyle ze dwie cytrynki okazały sie być albinosami zupełnie białe...a co za tym idzie przetrwaly tylko przez jakis czas...ale spotkalam sie z czyms takim pierwszy raz i powiem szczerze ....byłam w szoku ...a dwie pozostałe->
lsquad napisał/a:
"robaki zjadły"
natomiast mój kuzyn wyhodował cytryne z nasionka, która po pięciu latach zaowocowała ...i moze owoc byłby zjadliwy gdyby nie to ze pospieszył sie troche z jej zerwaniem, w środku była zielona i gorzka...
_________________ "Tylko milczenie
jest właściwym językiem
w obcowaniu z nimi
Tylko w wielkiej ciszy
słyszy się ich głos
ale owoce byly biale? Czy co? Bo chyba nie cala roslinaka
no wlasnie roślinki (liście i łodyżka) były białe, no nie tak śnieżno białe tylko kremowo-białe,zielonego nie miały nic a nic... ...a po skiełkowaniu pożyły jakieś 2 tygodnie może troche dłużej...dopóki starczyło im substancji pokarmowych zawartych w nasionku...a potem uschły, pozbawione chlorofilu nie mogły przecież przeżyć
Chciałem się zapytać co trzeba mieć lub zrobić żeby posadzić w doniczce nasiona cytryny.
nic wiecej niz napisales
lsquad napisał/a:
robaki ją zjadły"
mi juz chyba 3 cytryne ten "robaki" w.. zjadaja (takie male, brazowe, plaskie paskudztwo przyczepione do lisci i galezi, jak sie zgniecie to zostaje maz, wydzielaja jakas klejaca substancje) - uzywam jakichs plymow i tabletek do ziemi ktore podobno maja je wytepic ale jak na razie bez skutku
ale jest inny sposob ktory przez przypadek odkrylem jak to paskudztwo zjadalo mi inna rosline - wysadzic rosline na cale lato (albo dluzej) gdzies do ogrodu - biedronki i inne drapiezne owady powinny dac sobie z nimi rade (chociaz nie zawsze z wszystkimi i potem w zimie znowu sie pojawic moga )
wsadzilam jakis czas temu do ziemi pestke grapefriuta i bez żadnych dodatkowych zabiegów ładnie wyrósł i ma już ok 10 cm dlugosci wiec wydaje mi sie że z cytryną bedzie tak samo rośnie sobie obok świerka wychodowanego z nasionka i małych papryczek tez z nasionek
_________________ Polowanie nie jest żadnym sportem, to morderstwo z zimną krwią. Jeśli ktoś potrafi pokonać niedźwiedzia w zapasach lub samemu dogonić zająca, wówaczas może sie uważać za prawdziwego sportowca.
Ja mam w domu cytrynę posadzoną też z pestki jakieś 9 lat temu i jak na razie ma się dobrze. Co do porad, to po skiełkowaniu trzeba uważać z podlewaniem, żeby korzenie nie przegniły i się coś niechcianego nie zalęgło. Warto też stosować nawozy (bez przesady oczywiście ), a latem można wystawić na balkon czy przed dom - tu jednak trzeba uważać, ponieważ jest dość wrażliwa na upały (szczególnie młode liście, które wręcz schną w oczach). Dopóki mieści się na parapecie, może tam bez obaw stać (chyba, że jest on supernasłoneczniony ). Generalnie wszystkie cytrusy kiełkują dość dobrze i w miarę łatwo je utrzymać.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum