Pewnie wymaga takiego pozwolenia nikt jednak specjalnie sie tym nie przejmuje i większoć ludzi fotografuj?cych - pozwoleń i tak nie ma. Nie trzeba byc naukowcem by mieć takie pozwolenie. Dobrze jest mieć poparcie jednostki naukowej, organizacji pozarz?dowej generalnie kogo kto może potwierdzić że człowiek staraj?cy się o pozwolenie jest wiarygodny i krzywdy zwierzętom nie czyni.
_________________ (...) Bocian zwany "Wojtusiem" lotnicz? poczt? zajmował tu się"
Ciekawa dyskusja o tym fotografowaniu na gniedzie:
1, prawie wszystkie gatunki sa w POlsce pod ochrona, jest ustawa, ktora tego zabrania i kazdy, kto fotografuej przy gniazdach, poza miejscami ogolnie dostepnymi, prawie zawsze lamie prawo, jelsi nie am na to zgody lokalnego ( wojewodzkiego)konserwatora przyrody.
2. W ZPFP nie przyjmuje sie zdjec na gniazdach do wystaw i konkursow
3. w konkursach miedzynarodowych, ktorych regulaminy poznalem, trzeba okazac takowe zezwolenie na foty przy gniazdach, bp inaczej foty sa odrzucane
3. z mojego doswiadczenia wynika, ze ze lufka 300 mm jest wystarczajaca do fotografii ptakow i "futrzakow", do tego wiekszosc tanszych teleobiekkktywow, jest an tyle ciemnych, ze stosowanie telekonwertera jest bardzo ograniczone.. ale to jzu dyskusja sprzetowa, wychodzaca poza ramy dyskusji o fotografowaiu na gniazdach w okresie legowym
4. bezwglednie kazdego z nas musi obowiacywac etyka i unikanie ryzyka swiadomego zagrozenia dla legow..
5. wielokrotnie proponowano mi podejascie do gniazda np. bociana czarnego lub bielika, odmaiwalem, pytajac: po co mi to; nielgealne jest zarowno fotografowanie jak i potem pokazywanie takich zdjec, sa one dowodem lamania ustawy... a na to jest paragraf i moga byc klopoty natury nie tylko etycznej ale i prawnej
POd adresem : http://www.fotografia-prz...orady/index.php jest tez kodeks obserwatora ptakow, polecam lekture..
Moim zdaniem w czasie legow powinno dac sie spokoj ptakom, nie tylko nie fotografowac w poblizu gniazd.
Przyklad:Na Nadnarwianskich lakach gniazduje mnostwo ptakow. W zeszlym roku w czerwcu wracalem z nocnego wedkowania, jadac droga przez laki. W ostatniej sekundzie wyhamowalem przed maszerujacymi piskletami prawdopodobnie czajki(ok 10sztuk). Mamusia odleciala(krzyczala w gorze), pisklaki za nic nie chcialy zejsc z drogi. Musialem cofnac, zgasic swiatla i czekac kupe czasu zeby zniknely z drogi.Od tamtej pory nie wjezdzam autem na lakowe drogi do lipca co najmniej, a tym bardziej nie wchodze na laki.
A fotografowac mozna legalnie,uczciwie wobec ptakow i efektu nie trzeba sie potem wstydzic:)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum