PRZYRODA Strona Główna PRZYRODA
Forum dyskusyjne PRZYRODA to doskonale miejsce do wymiany informacji, poszerzania wiedzy, rozwiazywania problemow i wszystkiego co tylko zwiazane z przyroda i jej ochrona.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Wyjazdy w Ujście Wisły
Autor Wiadomość
xhardcorex 
Jerzy Jeż


Posty: 2827
Skąd: biała podl
Wysłany: 2007-02-05, 23:00   

Heimdall napisał/a:
Zależy ilu chlopaków w pokoju, dzis mam 2 łóżka wolne ;) Oczywiście nocleg free (no moze jakieś piwo dla gospodarza ;) )
Spoczko Heim już prawie sie dogadaliśmy z KB i Reyem i pewnie zabunkrujemy się w "opalu" na wyspie :D Dzięki za propozycję :res: nie ma to jak warunki akademikowe :D
ps. może będziemy potrzebowali przewodnika na weekend :?: ;)
_________________
25.10 mamy szansę wykopać złodziei i aferzystów, którzy od 25 lat zadłużają nasz kraj. Nie głosuj na bandę PO; PiS; PSL; SLD bo to przez nich płacisz tysiąc złotych na obsługę długu. Popierając Partię KORWIN wybierasz Wolną Polskę. W imieniu patriotów dziękuję za Twój głos.
 
 
 
Hubert 


otop

Posty: 6019
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-02-05, 23:23   

a kiedy jedziecie?

Bo wiecie, ja mam teraz ferie ;-) .
 
 
xhardcorex 
Jerzy Jeż


Posty: 2827
Skąd: biała podl
Wysłany: 2007-02-06, 00:11   

Hubert napisał/a:
Bo wiecie, ja mam teraz ferie ;-) .
Wg mnie to narazie komplet, ale jak Marta nie będzie mogła to jesteś pierwszy w kolejce ;)
_________________
25.10 mamy szansę wykopać złodziei i aferzystów, którzy od 25 lat zadłużają nasz kraj. Nie głosuj na bandę PO; PiS; PSL; SLD bo to przez nich płacisz tysiąc złotych na obsługę długu. Popierając Partię KORWIN wybierasz Wolną Polskę. W imieniu patriotów dziękuję za Twój głos.
 
 
 
Heimik 
Bagiennik


kuling

Posty: 2935
Skąd: Brodnica
Wysłany: 2007-02-06, 09:35   

xhardcorex napisał/a:

ps. może będziemy potrzebowali przewodnika na weekend :?: ;)


Ja jeszcze Was nie oprowadze po całym terenie ujścia czy ptasiego raju bo za słabo go znam, ale chetnie z Was poznam. Tylko ze ja jeszcze sesje mam...
_________________
Marek Cieszyński

Paweł - Pamiętamy! :( [*]
 
 
 
Kejbii 
Kejbii


Posty: 10266
Skąd: Warszawa-Ochota
Wysłany: 2007-02-06, 10:38   

Dobra, Xhardie - auto już zarezerwowane - będę je miał we czwartek pod wieczór. Mapki guglemaps drukuję tyraz...
_________________
https://www.facebook.com/...i/photos_albums
Kazik - Piosenka Milipantów
http://www.youtube.com/watch?v=fHp1NviVGZs
Nauka jest metodą badania świata, a nie raz na zawsze ustaloną wizją świata, więc nie ma gwarancji, że uprawomocni oświeceniowe ideały ludzkiej racjonalności - John Gray, London School of Economics
 
 
 
krotom 
administrator
ludź od prądu



Posty: 10394
Skąd: Brodnica
Wysłany: 2007-02-06, 11:01   

printnij sobie też mapę fotoradarów
_________________
stare przysłowie pszczół mówi:
Nie pozwalaj wycinać lasu! Kto wie, może kiedyś będziesz musiał zostać partyzantem!
Brodnickie Towarzystwo Przyrodnicze
:cry: Winer'owi & Pawelele... Q pamięci :(
 
 
xhardcorex 
Jerzy Jeż


Posty: 2827
Skąd: biała podl
Wysłany: 2007-02-06, 11:22   

Heimdall napisał/a:
Tylko ze ja jeszcze sesje mam...
spoczko, po prostu musisz przed łikendem wytężyć umysł :]
Kejbii napisał/a:
Dobra, Xhardie - auto już zarezerwowane
to i miejscówki trzeba zaraz będzie zaklepać. Jeśli Marcie uda się wyrwać z pracy, to może jedną nockę spędzimy w samym Gdańsku u rodzinki.
_________________
25.10 mamy szansę wykopać złodziei i aferzystów, którzy od 25 lat zadłużają nasz kraj. Nie głosuj na bandę PO; PiS; PSL; SLD bo to przez nich płacisz tysiąc złotych na obsługę długu. Popierając Partię KORWIN wybierasz Wolną Polskę. W imieniu patriotów dziękuję za Twój głos.
 
 
 
Kejbii 
Kejbii


Posty: 10266
Skąd: Warszawa-Ochota
Wysłany: 2007-02-06, 13:46   

krotom napisał/a:
printnij sobie też mapę fotoradarów


jakiś linczek ? :tup:

[ Komentarz dodany przez: krotom: 2007-02-06, 13:55 ]
klik
_________________
https://www.facebook.com/...i/photos_albums
Kazik - Piosenka Milipantów
http://www.youtube.com/watch?v=fHp1NviVGZs
Nauka jest metodą badania świata, a nie raz na zawsze ustaloną wizją świata, więc nie ma gwarancji, że uprawomocni oświeceniowe ideały ludzkiej racjonalności - John Gray, London School of Economics
 
 
 
Kejbii 
Kejbii


Posty: 10266
Skąd: Warszawa-Ochota
Wysłany: 2007-02-07, 09:02   

http://www.imgw.pl/wl/int...y/prog_mat.html

Xhardie, Rey - jeszcze poczekajmy z rezerwacją Opala/decyzją o wyjeździe do jutra - jak widać pod linkiem (jakby co, klikajcie na rejon sobieszwskiej) - w piątek i sobotę chmury na Sobieszewskiej :/


Krotq, bardzo dziękuję !
_________________
https://www.facebook.com/...i/photos_albums
Kazik - Piosenka Milipantów
http://www.youtube.com/watch?v=fHp1NviVGZs
Nauka jest metodą badania świata, a nie raz na zawsze ustaloną wizją świata, więc nie ma gwarancji, że uprawomocni oświeceniowe ideały ludzkiej racjonalności - John Gray, London School of Economics
 
 
 
xhardcorex 
Jerzy Jeż


Posty: 2827
Skąd: biała podl
Wysłany: 2007-02-07, 09:12   

Kejbii napisał/a:
Xhardie, Rey - jeszcze poczekajmy z rezerwacją
poczekamy zobaczymy :) ja zobaczyłem, że nie jest kolorowo :| na szczęście ja nie wierzę prognozom :D Najlepiej skontaktować się trzema z Pomorzanami i niech nam powiedzą czy prawdę IMGW rzecze :D :?:

No to jak jest to prawda ili niet :?:
_________________
25.10 mamy szansę wykopać złodziei i aferzystów, którzy od 25 lat zadłużają nasz kraj. Nie głosuj na bandę PO; PiS; PSL; SLD bo to przez nich płacisz tysiąc złotych na obsługę długu. Popierając Partię KORWIN wybierasz Wolną Polskę. W imieniu patriotów dziękuję za Twój głos.
 
 
 
Heimik 
Bagiennik


kuling

Posty: 2935
Skąd: Brodnica
Wysłany: 2007-02-07, 12:47   

Dziś to nam sie tu bielusieńko zorbiło ze hej... :/
_________________
Marek Cieszyński

Paweł - Pamiętamy! :( [*]
 
 
 
Kejbii 
Kejbii


Posty: 10266
Skąd: Warszawa-Ochota
Wysłany: 2007-02-07, 13:08   

Niech sobie będzie biało aby nie kropiło i nie ciemniało :]
Wicher może być bo to nad morzem normalka :wink:

[ Komentarz dodany przez: Rey: 2007-02-07, 16:08 ]
Prawdę rzeczesz :res:
_________________
https://www.facebook.com/...i/photos_albums
Kazik - Piosenka Milipantów
http://www.youtube.com/watch?v=fHp1NviVGZs
Nauka jest metodą badania świata, a nie raz na zawsze ustaloną wizją świata, więc nie ma gwarancji, że uprawomocni oświeceniowe ideały ludzkiej racjonalności - John Gray, London School of Economics
 
 
 
kessy 
Sokola Pani :>


Posty: 8915
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-02-08, 21:42   

Zanim znowu wyruszę w tamte rejony, czas na chyba najciekwszą, socjalną relację z naszego kilkudniowego wypadu na Hel ;)

Pozwolicie, że przedstawię uczestników. Żeby nie było sporów ani pomówień - w kolejności alfabetycznej ;)

goblinowicz, Gdynia

Aśka, dzielna forumowiczka. Przyszła adeptka, obecnie nowicjuszka syfiarstwa, oddana i gorliwa uczennica naszego mistrza piórowego :> Scharakteryzować w trzech słowach? Śmieszka, syfiarka, pij....aamatorka trunków szlachetnych :mrgreen:

kessy, Toruń
(zdjęcia brak :P )
Ze względu na przywilej autorstwa, podaruję sobie charakterystykę w tym miejscu :D

Łukasz Ogonowski, Gniew

Osoba, której należą się chyba największe podziękowania - za wytrwałość, cierpliwość, tolerancyjność... Nie mam kolorowego pojęcia jak udało mu się wytrzymać z trzema syfiarzami. Zresztą sami zobaczycie co to określenie oznaczało w praktyce... Żeby więc tradycji stało się zadość - ptakolub, fotograf, KIEROWCA.

S Aftyka, Lublin

Sylwek, nasz Pan Tajemniczy z Forum :> Ale jak wiadomo, wszystko ma swój koniec, więc kiedyś musiała nastąpić dekonspiracja ;) W trzech słowach? Ptakolub, syfiarz, pij...aaamator trunków szlachetnych. Przyznam, że usłyszałam z przedstawianego ust własnych dużo fajniejszy zestaw trzech słów charakteryzujących, ale przez przyzwoitość ich nie powtórzę :mrgreen:

:mrgreen:

Teraz już wszyscy wszystko wiedzą o wszystkich, więc możemy przystąpić do konkretów.

Dzień 1

Wszystko zaczęło się o godz. 16:20 w czwartek, kiedy to S Aftyka wsiadł w pociąg do Torunia. Po wieczorze oglądania piór i (daremnej) próbie zdrzemnięcia się choiaż chwilę przed wyjazdem, zamówiliśmy taksówkę i o 4:23 wsiedliśmy w pociąg do Tczewa, gdzie oczekiwał na nas Łukasz, a chwilkę później dołączyła goblinowicz. Bez dłuższego zastanawiania się wskoczyliśmy w czerwoną ładę samarę (wersja bez sprawnego ogrzewania) i potoczyliśmy się w kierunku Świbna. Pierwszy postój zaliczyliśmy na Przegalinie, gdzie Sylwek odczytał metal ze srebrzaka. Pogoda była idealna - słoneczko, wiatr niespecjalny - same dobre znaki. Świbno przywitało nas chórem lodówkowych ał-ał-ałała (zawsze się zastanawiam co je tak boli... może im nogi marzną w wodzie?) - Wisła była nimi upakowana. Tam na parkingu zostawiliśmy autko i pokrzepiwszy się przed właściwym dziczeniem, ruszyliśmy w kierunku Ujścia Wisły.


Zwróćcie uwagę na miejsce pochodzenia trunku, a dowiecie się kto był pomysłodawcą takiego a nie innego początku dziczenia :mrgreen:

W Ujściu gwizdało niemiłosiernie, ale rozstawiliśmy sprzęt i zaczęliśmy wyhaczać pierwsze edredony, uhle i markaczki. Niektóre ptaki, np. szlachary, pływały całkiem blisko, ale przy większości (szczególnie perkozach nie-dwuczubych) trzeba się było mocno namęczyć żeby je znaleźć wśród ptasiej zupy na ciągle się przewalających falach. Idąc w kierunku zatoki w pewnym momencie zauważyliśmy, że na cyplu, który zostawiliśmy za sobą wyszedł parchaty lisek. Smutny to był widok :|



Dlatego tym bardziej ucieszyły nas śnieguły i siewkusy na plaży. Szybko zapomnieliśmy o przykrym wrażeniu. W drodze powrotnej do samochodu udało się jeszcze wypatrzeć przelatujące stadko czeczotek - i to była jedyna obserwacja tego gatunku na naszym wyjeździe :/

Drugą miejscówką był Ptasi Raj. W drodze do zatrzymaliśmy się jeszcze w stacji w Górkach w celu odwiedzenia Grześka Neubauera (pozdrawiamy!), gdzie wyedukowaliśmy się w kwestii przegalińskiej mewy, zasiegnęliśmy informacji co ciekawego się ostatnio działo w okolicy i obiecaliśmy dać znać jak będzie coś "godnego".
Po tej miłej wizycie jednak nie było już dalej tak miło - grobla na Ptasi okazała się +/- od połowy zalana i mimo gotowości do poważnych poświęceń (chciałam zdjąć buty i przejść boso zalane miejsce, a Sylwek balansował na kamieniach jak baletnica bo miał bardziej szczelne buty i mógł dalej zajść :mrgreen: ), koniec końców uznaliśmy wyższość żywiołu i zawróciliśmy.


Filmik z tego baletu też mam, ale obawiam się iż moje zdrowie i życie znalazłoby się w niebezpieczeństwie gdyby ujrzał on światło dzienne...

Jako że w drodze się ściemniło i nie było sensu gdziekolwiek się spieszyć, z tym większą przyjemnością skorzystalismy z poczynionego wcześniej przez Aśkę zaproszenia na pierogi z mięsem (PYCHA! tym, którzy nie zostali jeszcze tak uhonorowani mogę tylko współczuć :P ), za co odwdzięczyliśmy się małymi darowiznami i entuzjazmem na widok jej kolekcji :)
Entuzjazm tak naprawdę nie był udawany, ale na potrzeby narracji przyjmijmy że był.

Już z napełnionymi brzuszkami prawie prostą drogą podążyliśmy do Piekła. Prawie, gdyż nie ujechaliśmy nawet kilkudziesięciu metrów, kiedy nasi mężczyźni stwierdzili że coś w autku nie gra i trzeba się zatrzymać i to naprawić... po czym przez kwadrans napuszczali zimnego powietrza przez otwary bagażnik, żeby wymienić żarówkę :P :mrgreen:



Zakwaterowanie przebiegło szybko i sprawnie. Należy tu oddać po raz kolejny honory Stacji Morskiej na Helu, więc wybaczcie mi tą pieśń pochwalną którą zaraz wyśpiewam, ale naprawdę się należy. Każde z nas dostało swoje własne klucze do drzwi. Na korytarzach, w pokoju i łazienkach było czysto, czekała na nas świeża pościel, a w szafach było po kilka (!) wieszaków. Ponadto ogrzewanie i radio działały i nikt nas nie nachodził, a pani w dyżurce nie krzyczała nawet jak wróciłam ze spaceru po północy. A wszystko to za 20zł za pierwszą noc i 15 za kolejne dla studentów (z UG płacą jeszcze mniej). Żyć, nie umierać... Rozpakowaliśmy więc co było trzeba i po krótkim zintegrowaniu się, padliśmy żeby przespać chociaż te kilka godzin.



Dzień 2

Pobudka odbyła się o porze tak barbarzyńskiej, że ze względu na przedłużający się stan niedobudzenia nawet nie zapamiętałam godziny. Po śniadanku wyskoczyliśmy na dworzec po Annę O., która z koleżanką przyjechała się zintegrować ;) i dołączyła do nas na parę godzin (pozdrawiamy!).


Anna O. i Monika oraz 3/4 naszej ekipy

Na pierwszy ogień poszedł oczywiście port w Helu + kawałek plaży. Nie można nie wspomnieć, iż Sylwek znalazł wtedy ślicznego, świeżutkiego kaczorka markaczki, który Aśkę i mnie skutecznie oczarował i trzymał w tym uroku aż do końca swojej egzystencji w jednym kawałku (i trochę po też :P :lol: ). To będzie ważne dla dalszej części historii.


Pełnia szczęścia...

Później zaczęła się ciężka praca. Objeżdżaliśmy mierzejskie porty (Jastarnia, Kuźnica i Wład) wypatrując oczy za ptakami żywymi i nie tylko. Nasze wysiłki zostały nagrodzone fajnymi obserwacjami i 10kg workiem syfu (skład w odpowiednim temacie) i jeszcze większą ilością pracy wieczorem... gdyż trzeba było to wszystko przerobić. Chyba lepiej zrozumiecie w jaki sposób nazbierało się tak dużo, kiedy pokażę wam jak dokładnie przetrząsaliśmy porty...




goblinowicz: zdjęcie "syfiarze" skopałam :(
nie trzymam klapy tak jak Wy :(



Te trzy zdjęcia może bez własnego komentarza... Pozostawię wam tą niewątpliwą przyjemność :twisted:

Mimo kolektywnego wysiłku trzech osób, nie zdzierżyliśmy wszystkiego na jeden raz. Musieliśmy zrobić sobie przerwę - na pokrzepienie ciała (kulturalnie, w restauracji) oraz ducha (duchem mewy bladej o 23:55 w porcie w Helu).


Jak na typowych mieszczuchó przystało, zamiast świeżej nadmorskiej rybki zamówiliśmy sobie pizzę... prócz Asi, która się wyłamała i zamówiła ZUPĘ (nie rybną) :mrgreen:

Chociaż dzień był wyczerpujący, dzielnie przedzieraliśmy się przez stosy na podłodze. Zgrzyt pojawił się dopiero przy wspomnianym wcześniej kaczorku, z którym nijak nie mogłyśmy się rozstać... Można powiedzieć, że został nam zabrany siłą (BRUTALNĄ PRZEMOCĄ). Teraz zostały już tylko zdjęcia...


Nie zabierajcie mi go, nie, NIE, on jest MÓÓÓÓJ!!!

W tym momencie zrozumiecie, skąd to pogrubienie na słowie tolerancyjny gdy pisałam o Łukaszu. Nasz pokój, delikatnie mówiąc, przemienił się w małe pobojowisko ;) Poruszanie się po wolnych skrawkach podłogu wymagało niemałych umiejętności. Z drugiej strony, niezajęte kawałki (te bliżej drzwi, a dalej od kaloryfera) wypucowałyśmy z Asią na błysk, nie zapominając o powierzchniach pod łóżkami, więc chyba tak źle suma sumarum nie wyszło... :mrgreen:



I tak upłynął dzień drugi.

Dzień 3

Upłynął on pod znakiem średniej pogody i czegoś, co można było nazwać "drogą przez mękę" (przynajmniej dla mnie, bo - chyba - za ciasno zawiązane buty zaczęły wywoływać nieprzyjemny nacisk na moje ścięgno...). Zamierzaliśmy ambitnie przejść plażą od strony Zatoki od Helu aż do Jastarni, omijając jednostkę wojskową. Generalnie, plan został zrealizowany, mimo iż ptaków na wodzie za dużo nie było. Atrakcją był łabędź niemy, a właściwie małe ich stadko, z którego jeden spał sobie na plaży z łebkiem schowanym pod skrzydłem. Sylwek z Asią szli nieco z przodu, więc dotarli do nich pierwsi. Następne, co potem zobaczyłam to łabędź w panice wyciągający głowę spod skrzydła i z wielkim hukiem pędzący do wody! Według późniejszych wyjaśnień, Sylwek jakoby miał powiedzieć Asi żeby była ciiiiicho żebyśmy mogli zrobić zdjęcie, a Asia powiedziała "boo!" (tudzież coś w tym rodzaju :mrgreen: ).

Gdy już się ściemniało, doszliśmy w końcu do Jastarni. A właściwie prawie, bo dalszą drogę zagrodził nam drut kolczasty i tabliczka "teren wojskowy" (to był moment kiedy położyłam sie na ziemi i odmówiłam iścia dalej :P ). Musieliśmy więc odbić wcześniej niż zamierzaliśmy, a drogę powrotną odbyliśmy już w (znowu prawie) całkowitej ciemności. Dzięki (nie-do-samego-końca-)wiernemu druhowi, pieskowi quasi-Dingo, było nam dane zobaczyć dwa daniele w lesie, które jednak szybko się na nasz widok zmyły (ja też im się wcale nie dziwię...).

Z braku fotek z tego dnia zamieszczę inne, uzasadniające mój dobór trzech słów charakteryzujących... Mam nadzieję, że teraz mi uwierzycie, że nie przesadzałam... :mrgreen:


Przysięgam że sama chciała takie zdjęcie! W motywy nie wnikałam... :D


A to akurat sama chciałam zrobic, ale Goblin nie oponowała... :mrgreen:


Ten, który za kołnierz akurat WYlewał...


A takie są skutki picia wódki :P :]


Jeden porządny... Zapomnijmy na chwilę, że powód mógł leżeć w czterech kółkach...

Dzień 4, ostatni

De facto rozpoczął się on WIELKIM lenistwem. Tak wielkim, że jakiekolwiek ilustrowanie go zdjęciami byłoby po prostu nieprzyzwoite - wierzcie mi na słowo!... Wystarczy, że powiem iż była godzina 12 gdy w końcu zwlekliśmy się w celu posprzątania pola bitwy. Honor musi zostać oddany Łukaszowi, który wstał wcześniej, mimo ciągle przepadującego deszczu poszedł do portu i wyhaczył tam całkiem fajne gatunki, które wcześnie trzymały się dość daleko od brzegu :P :res: Koniec końców udało się doprowadzić pokój do stanu w jakim go zastaliśmy (poza drobnymi szczegółami, o których jednak też nie napiszę przez wzgląd na waszą już i tak nadszarpniętą psychikę) i po odmeldowaniu się, przyjąć jeszcze kierunek na Bekę. W drodze jednak nie obyło się bez przygód, gdyż zaraz po tym jak skończyliśy czesać stado łabędzi na polu przed Beką, zatrzymali nas panowie mundurowi z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu... Zadawali różne dziwne pytania, jakby nie do końca wierzyli w nasze obserwowanie ptaszków. Chyba jednak widok 2 lunet na kolanach i lornetek na szyjach wszystkich jakoś ich przekonał, bo skończyło się na uwadze o niesprawnych światłach i niezapiętych pasach... i całe szczęście :P :]



Nad smutnymi momentami pożegnań w Gdyni, Tczewie i w końcu z jednodniowym poślizgiem w Toruniu, rozwodzić się nie będę ze zrozumiałych względów :(

PODSUMOWUJĄC - wjazd był wspaniały. Absolutnie i niezaprzeczalnie rewelacyjny. Zapisuję go w pamięci jako jeden z najlepszych na jakim byłam, a najwalniej przyczyniło się do tego towarzystwo, w jakim spędziłam te 4 dni.

Dziękuję Asi.
Dziękuję Łukaszowi.
Dziękuję Sylwkowi.

Tylko dzięki wam ten wyjazd był taki, jaki był. Mam ogromną nadzieję, że jeszcze kiedyś spotkamy się w takim składzie i wszystko powtórzymy...

A tym, którzy dobrnęli do końca - dziękuję za cierpliwość... ;)
_________________
Why should I hate you? You're perfect. It's you who should be hating me.
No good deed goes unpunished.

[i] Winer [i]
 
 
Namor 

Posty: 2597
Skąd: Europa
Wysłany: 2007-02-08, 22:33   

Cóż można powidziec, kessy to sadystka niepoprawna politycznie - chociaz dla przyzwoitosci moglaś napisac, że nic ciekawego nie było :evil: . Trochę mnie dziwi ta żurawinówka lubelska ??? - ale predzej, czy póxniej z Poł. Afryka się spotkamy :res: Nie czekając na przełom lat
 
 
mender 


Posty: 1576
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2007-02-08, 22:49   

Zgadzam sie z przedmówcą, przejdźmy od słów do czynów. Zbanować kessiaka :twisted: :]
_________________
Ratuj Kwiecewo!
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



I N F O R M A C J A
Forum Przyroda wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas korzystania z naszych usług. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki, oznacza to, że wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki

© PRZYRODA.org | Noclegi Świerże Górne, Kozienice, Chinów - wysoki standard, niskie ceny!

phpBB by przemo   - mangi
POLECAMY
hwww.lto.org.pl

www.kuling.org.pl

www.kp.org.pl

www.nietoperze.pl



REKLAMA




.