Wysłany: 2004-08-30, 23:48 Wrażenia z I Forumialnego Spływu Wisł?
Wrócilismy,
spaleni slońcem, skłuci przez insekty, wycieńczeni walk? z przeciwnym wiatrem i pr?dem naszej Dzikiej Królowej.
Spływ owocował w rózne dziwne i nie spodziewane zdarzenia od samego pocz?tku, kiedy to Szybszy z Saasem nie zd?żyli donieć kajaka do wody bo sie rozkleił, aż po sam koniec, gdy Pepe, nasz spec od sportów ekstremalnych uratował żuka z wypożyczalni mkn?cego po pochyłym nabrzeżu wprost do Wisły...
W między czasie żółtodzioby musiały nauczyc się rytmicznego wiosłowania i wybierania własciwego kursu aby mozolnie nie ci?gać kajaków z mielizn. Drugiego dnia spływu pekały na rękach pecherze, a komary atakowały czułe miejsca podczas załatwiania potrzeb fizjologicznych...
Ptaki dopisały, a jakże, Szybszy przeslij mi swoje sprawozdanie to sie skrobnie aktualnoć na strone główn?. Okazało się że Mopek, ktory mieszka 150 m od Wisły, musiał z nami popłyn?ć aby zaliczyć czaple nadobn?, która żerowała na wysokosci jego domu... Bociany czarne s? o tej porze nad Wisł? widokiem tak normalnym jak bocian biały po drugiej stronie wałów. Większoć spływowiczów, którzy pierwszy raz płynęli Wisł? zaliczyło po kilka nowych gatunków, ale zapracowali na to w pocie czoła.
Życie obozowe też nie rozpieszczało, namioty niektórzy adepci spływów forumialnych musieli rozbijac na czas z stoperem w ręku, konieczne były tez codzienne zabiegi przy cieknacych kajakach i suszeniu zmoczonego ekwipunku. Opał na ognisko przyniesiony przez ostatnie wezbranie, także zbierany był na czas. Premiowane bylo przyciagnięcie jak najdłuższej kłody w najkrótszym czasie, a potem por?banie jej.
Spływ napewno na długo pozostanie w pamięci jego uczestników. Ale pewnie nie tylko ich, dzieki symbolicznemu zdarzeniu, które miało miejsce w jednym z rezerwatów, lecz narazie nie bedziemy o tym pisac...
Włanie, co do rezerwatów... Dopłynęlimy do nich dopiero trzeciego dnia i zajmowały one ok 1/2 ostatniego odcinka. Nie bylismy wiec zmuszeni wcale na ich terenie biwakowac, ani nawet wysiadać z kajaków, jednak nie pozostawilimy ich nienruszonych...
Fotki z spływu podesle jutro do Albumu, bo juz mi sie oczy klej?, w przygotowaniu aktualnoć z szczegółow? relacj? z tych historycznych wydarzeń, czekam na fotografie od pozostałych uczestników.
Ha, nie przypuszczałam, że to spływ może być taki przyjemny. Co prawda jedyny ruch jaki bezbolenie mogę wykonać lew? ręk? , to do góry i w lewo po łuku , ale co tam... Gorzej z Mopkiem : aby uchronić się przed odciskami przy wiosłowaniu zakładał rękawiczki „bezpalczatki”, a ponieważ słoneczko nieĽle przygrzewało to ma teraz piękne białe łapki z czerwonymi paluszkami – dla kontrastu z klawiatur? hihih
Oto mój spis gatunków, proszę uczestników o potwierdzenie czy czego nie pomin?łem.
czajka kilkanacie grup przeciętnie po 100 sztuk, największe około 500
mewy srebrzyste i białogłowe 300-500
czapla siwa ok. 300
batalion ok. 60
kwokacz ok. 20
bocian czarny 15
czapla biała 14
brodziec piskliwy ok. 10
czapla nadobna 6
kszyk 5 ok.
jastrz?b 4
myszołów zwyczajny 3
trzmielojad 3 lec?ce razem
bocian biały 3
orzeł bielik 2
rybitwa wielkodzioba 1
mewa żółtonoga 1
błotniak stawowy 1 samica
krogulec 1 samiec
Swoje wrażenia opiszę wieczorem powiem tylko że było fajniej niż mylałem, a oczewkiania miałem wysokie 8)
[ Dodano: 31 Sie 2004 12:22 pm ]
Mirek - Pepe zrobił młodemu (ale już prawie wybarwionemu na dziobie) bocianowi czarnemu zdjęcia z około 30 metrów, w ogóle się nie bał! Powinny wyjć OK bo słońce było dobre.
Mi najbardziej utkwi? czaple nadobne, bociany czarne, trójka trzmielojadów, rybitwa wielkodzioba i oczywicie kwokacze, które były symbolem spływu. Nie było ich dużo ale pojawiały się akurat wtedy gdy o nich mówilimy. Hymnem spływu zostało zatem "tju-tju-tju" Poza awufaun? to woda okazała się czystsza niż mylałem, podobnie plaże.
Podczas takiego spływu widać jak? pustyni? przyrodnicz? i jakim bezsensem ekonomicznym s? regulacje rzeki. Usypuj? barki mozolnie cyple z kamieni żeby Wisła nie zabrała jakiego lichego kawałka pola. Po czym musz? robić to samo z drugiej strony rzeki i tak w koło macieju, czysty socjalizm (lub keynesizm dla tych po ekonomii).
Parę słów należy powięcić komarom. Na pierwszym noclegu komary KOMPLETNIE nie bały się ognia - atakowały nawet 20cm od płomieni, wpadały do gotuj?cej się wody no po prostu kamikadze! Za to o 20.30 znikły jak nożem uci?ł. Na drugim noclegu z kolei ogień zadziałał jak powinien ale po zapadnięciu zmroku dalej atakowały chociaż lżej.
Spływ był zatem bardzo udany - już umówilimy się na spływ Bugiem na wiosnę.
[ Dodano: 31 Sie 2004 12:40 pm ]
Zapomniałem dodać, że było zaskakuj?co mało zimorodków bo tylko 1, podobnie jak mew pospolitych, któych nie widzielimy wcale.
Szybszy, a żadnych kaczek nie mielicie? Czy też mysliwi wam je powypłaszali?!
A te komary to pewnie różne gatunki były - pewnie na różnych odcinkach Wisły poszczególne klany maj? swoje terytoria! A poza tym były bardzo głodne, a Wy dostarczylicie im niezłej wyżerki.
Szybszy, a żadnych kaczek nie mielicie? Czy też mysliwi wam je powypłaszali?!
A te komary to pewnie różne gatunki były - pewnie na różnych odcinkach Wisły poszczególne klany maj? swoje terytoria! A poza tym były bardzo głodne, a Wy dostarczylicie im niezłej wyżerki.
No fakt, pomin?łem jakie przynajmniej 500 krzyżówek, a Adam widział (ja nie zd?żyłem się rozejrzeć) dwie cyranki albo cyraneczki, nie pamiętam dokładnie. Innych kaczek nie widzielimy.
Ja troche z innej beczki, chociaz temat tez zwiazany z Wisła. Adam wspominales kiedys,ze Wiesio organizowal splyw w celu policzenia sieweczek obroznych i bialoczolki na srodkowej Wisle. Moze Wiesio zdradzilby nam ile tego bylo w tym roku?.
Zdjecia i tereny czaderskie. Zaluje, ze nie moglem plynac z wami. Napewno było syper. Popłyne nastepnym razem!
P.S Fajna fotka z pasacymi sie konikami. Takie widoki to juz prawdziwa rzadkosc. Adamie gdzie, dokladnie znajduje sie ta Konska Wyspa. Ja przegladalem may "naturowe", ale nie moglem zlokalizowac tego miejsca. Nie ma na nich zaznaczonego ujscia Radomki.
Pozdrawiam wszystkich wodniaków .
Potwierdzam szybszy twoje "zeznanie". Nie wiem tylko czy czasem bielików nie było więcej 3 ??
Ja czękam z drżeniem r?k na wynik i obazki mojej twórczoci - szczególnie na czarnego, o którym wspomniał szybszy.
Jednego nie mogę przeboleć - zimorody chyba "wymarły". Nie udało mi się zaobserwować nawet tego upragnionego jednego, który objawił się wszystkim innym . Jak ja będę dalej z tym żył...hehe. Rzeczywicie nie było ich widać i może kto zna jakie ciekawe regionalne wytłumaczenie.
Dominik - konie nad wisł? w regionie Maciejowic s? jeszcze standardem i stosunkowo łatwo je zaobserwować.
Rzeczywiscie, cos ostatnio kiepsko z zimorodkiem Kilka lat temu bylo ich pelno. Potem przyszla zima z kilkoma tygodniami naprawde silnych mrozow. Ale dlaczego od tamtego czasu sie nie rozmnozyly?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum