Wiem, że to jeszcze dużo czasu ale mam pytanie czy ktoś z osób, które załapały sie na wyjazd zlokalizował już jakieś dobre połączenia lotnicze do Malagi?
Pozdrowienia ze slonecznej Hiszpanii! Z ciekawszych ptakow: zaganiacz szczebiotliwy, jerzyk maly, burzyk srodziemnomorski i zoltodzioby, mewa srodziemnomorska, pustuleczka, orzelek wlochaty w duzych ilosciach, szczypta gadozera i kilogramy kani czarnej. Plaza pelna sieweczek morskich z dodatkiem piaskowca. Sporo jerzykow bladych. Na razie to tyle. Sprobuje sie jeszcze podlaczyc pozniej i napisac cos wiecej. Zywimy sie oczywiscie glownie salami
Hej!
Tak szybciutko:)
Pozdrowienia z Tarify!
Nad glowami kazedego dnia przelatuja orzelki, gadozery, kanie czarne, scierwniki, trzmielojady i sepy ktore juz po pierwszym dniu staly sie bardzo powszechne ;P. Juz wiem co Kasia miala na mysli mowiac o salami na punkcie i w sali z salami .
Agata
Fajnie, że się odezwałaś. Jak z wiatrem? I co do wycieczki na wieloryby, którą pewnie zaproponują: płyńcie jak tylko będzie można. Bo my mieliśmy taką sytuację, że zostawilismy to na drugi tydzień i niestety pogoda nie pozwoliła na wypłynięcie. A warto! Bo sią i delfiny i sporo morskich ptaków można zobaczyć.
taaa nie wiem czy Bladii tak się tam wygrzewał, bo gdy się mijaliśmy w Tarifie szalała burza
Cos o wyjeździe.. oczywiście było niesamowicie, ale 2 tygodnie to zdecydowanie za krótko .
Pierwszy dzień był z rodzaju „wrażenia atakują”. Tuż po wyjściu ze stacji zakręciło się w głowie od widoku sępa płowego lecącego jak gdyby nigdy nic 20 m ode mnie ale zostałam szybko sprowadzona na ziemie słowami „Spokojnie za 5h będziesz mówić- eeeee to tylko sęp”. Faktycznie. Zaraz po dojściu na punkt La Penia nie wiedziałam czy patrzeć na gadożera, orzełka czy robić im zdjęcia, czy patrzeć przez lornetkę czy obserwować jak przelatują 5 m od nas....
Każdego dnia obstawialiśmy 3 punkty
La Penia: Przyjemny z ładnym widokiem na Przylądek Tarifa. Podczas słabych ptasich migracji można było zawsze zadowolić się widokiem kolonii sępów oraz czapli złotawych spacerujących z (na ) koniami. Każdego dnia słychać było żołny. Wdzięcznie pokazywały się pokrzewki aksamitne. Nie zabrakło dodatkowych atrakcji takich jak podbiegające świnie, lub ciekawskie osiołki Ostatniego dnia Jarek Gawroński wypatrzył w tym punkcie sokoła skalnego.
Anthenas: Piękny widok na górę Jabal Musa, rzadko obserwowaliśmy tam migracje. Zawsze wiało, poza tym można było wpaść w pewnego rodzaju trans nasłuchując melancholijnych odgłosów jednych z najstarszych wiatraków w Hiszpanii. Jednego dnia ładnie pokazały się ścierwniki, innego zza głowy wyleciał sokół wędrowny. A podczas ostatniej wizyty w tym punkcie pokazała się nam una Pescadora (dla niewtajemniczonych rybołów )
Cazalla: Zdecydowanie najlepszy punkt. Obfite przeloty, ciekawe gatunki... W tym punkcie udało się nam po raz pierwszy zaobserwować sępy plamiste, delektowaliśmy się również bliską obserwacją młodego orła iberyjskiego.. Ostatniego dnia odkryliśmy, że bardzo blisko żerują kuropatwy czerwone .
Kasia miała rację polecając rejs .
Nam udało się zobaczyć grindwale, delfiny butlonose, delfiny pasiaste. Z ptaków burzyki żółtodziobe i głuptaki
Ciekawym miejscem okazały się również laguny znajdujące się niedaleko miasta .
Można było tam zobaczyć mewy sródziemnomorskie , masę kamuszników, piaskowców, biegusy zmienne, sieweczki obrożne, sieweczki morskie, kuliki mniejsze, kuliki wielkie, czaple nadobne. Wolontariusze jednego dnia tuz przed zachodem słońca obserwowali tam czerwonaka.
Jednego dnia zabrano nas do La Jandy. Największe wrażenie zrobiło 180 ibisów kasztanowatych siedzących 10 m od nas + niesamowity kaniuk .
Oczywiście wyjazd był także strzałem w dziesiątkę pod względem towarzyskim . Niesamowici ludzie z różnych zakątków Hiszpanii i Belgii. Bardzo się zżyliśmy i niezależnie od poziomu procentów czy tez języka angielskiego bardzo dobrze się rozumieliśmy:)
Z polską ekipą integrowaliśmy się na dachu lub
na plaży podziwiając Atlantyk oraz prowadząc jakże miłą dla kubków smakowych degustację hiszpańskiego wina Rioja Rytuał ten odbywał się zazwyczaj wieczorna porą tuż przed obiado-kolacją, którą Antonio- nasz szalony kucharz przygotowywał zazwyczaj ok 22
Menu było zróżnicowane:czytaj: , od chleba z olejem po kalmary z czarnym ryżem Niezmienne było tylko hmm śniadanie w postaci i tu zaskoczenie zwłaszcza dla Kasi:p lodówek wypełnionych dwoma rodzajami salami, serem, rybą i melonem
Pozdrowienia dla całej polskiej ekipy –tej przed nami tej ze mną i tej z którą się minęłam
Agata Jirak
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum