No a co do naszej wyprawki w sobotę wieczór do Racławki, Al, GP, czy jeszcze będziecie kiedyś chcieli pójść ze mną w teren ? Pamiętam jeszcze GP-iego walczącego z grawitacją na wyślizganym stoku dyszącego "Wychuchol, ja cię zabiję"
spoko nie było tak źle - oto realia jurajskie - ścieżka rowerowa dla seniorów o spadku 70 stopni
Alcedo napisał/a:
a GP padł... Warka moja broń
ja bym polemizował czy to tak było - ale nocna wyprawa na Żabiniec do nocnego była"zacna" no i "rura piwa" w Poli
Alcedo napisał/a:
Karolcja - pokazująca szpare
i to z własnej nieprzymuszonej woli, ale mimo tego i tak nie umieliśmy w szpare dmuchać
Karolcja napisał/a:
AAAAAL!czeka cie niechybna smierc. jesli nie za pomoca GP'a
chcesz sie mna posłużyc ....
a ja jeszcze przypomne jedno zdarzenie z drogi powrotnej z Zatora, gry 4 razy objechaliśmy Alwernie i dwa razy wyjechaliśmy w szczere pole a ja raz chciałem wjechać w kapliczke i gdy zatrzymaliśmy w pewnym przysiółku niewiaste z zapytaniem " jak tu, dobra kobieto, na Krzeszowice" jej reakcja była jednoznaczna " O Jezu!!!"
_________________ Tomasz Figarski "P.P.Ps"
"Poza gospodarczym wyrachowaniem leśnik musi mieć także i szerszy, przyrodniczy punkt widzenia; powinien mieć również na względzie wartość materialnie niewymierną, jaką jest piękno i urok lasu..." W. Koehler, 1961.
Karolcja napisał/a:
AAAAAL!czeka cie niechybna smierc. jesli nie za pomoca GP'a
chcesz sie mna posłużyc ....
akurat to dotyczylo waszej przygody z samochodem, ale jesli chcesz, chetnie skorzystam z twojej pomocy. w koncu Al nie jest wcale taki maly, tzn krotki, no i pewnie troche wazy, wiec przydalby sie ktos do spolki
Alcedo napisał/a:
chcialbys, to Karolcja ma mnie zabić
cha cha widze, ze spodobala ci sie ta wizja cha cha cha
jak ktos mi da dobry serwer to wrzuce, na wrzucie.pl nie działa... albo jesli ktos moze niech wrzuci na swój jakiś serwer. swego czasu Kessy pamietam ze miała
Najpierw kilka fotek (tylko wtedy je robiłem, innych nie posiadam) z sowienia naszej grupy w składzie: Karolcja, jahod, Pawelele, Syriusz, Tetrao i ja.
Jeśli ktoś by chciał oryginały zapraszam na priw bądź gg.
7. Fota obcięta, bo robione w ciemności na czuja. Skąd miałem wiedzieć, że to taki drągal
8. Prawie jak w domu...
9. Ty, patrz. Zaraz mu sprzedam całusa hihi.
Tetrao napisał/a:
nurinho się zadeklarował na relacje i dał, brzydko mówiąc ciała
Zadeklarował? Ani słowem na forum nie wspomniałem Acz bura się należy, jak najbardziej.
Wszystkich muszę przeprosić i chociaż częściowo się wytłumaczyć. Kilka dni po przyjeździe padła mi płyta główna, w międzyczasie zaczęła się 'wojna' w mojej osiedlowej sieci, skutkiem czego jeden z adminów zabrał część zabawek co zaowocowało brakiem dostępu do netu u użytkowników
Ostatecznie pojawiłem się kilka dni temu, nadrobiłem wszystko i już wrzucam co miałem.
Niestety relacja 2 miesiące później to nie to samo Z drugiej strony może pozwoli Wam troszkę odświeżyć miłe wspomnienia.
Dziennikarzyna ze mnie kiepski, zero talentu pisarskiego; do tego temat relacji został na tyle rozdmuchany, że obawiam się, iż nie dostaniecie tego czego się mogliście spodziewać.
No ale nic, naczekaliście się obficie, koniec moich smętów.
Zdjęcia nie są nieostre, one pokazują naszą dynamikę
Zaczęło się od: "Tet, podaj piłkę". Finał 2-godzinnego kopania na zdjęciach na końcu postu (rzeczywiście ta wymiana koszulek była by znakomitym pomysłem, tylko ciut za mało pań było ).
Na dzień dobry kopaliśmy sobie grzecznie piłkę w kółeczku w kilku chłopa. Każdy oceniał już w myślach kogo na co stać, choć uważam, że te zakładane samemu sobie siatki, poślizgi i nietrafienia w piłkę były wielką ściemą i miały tylko zmylić poszczególnych kopaczy Próbowaliśmy zainteresować grą śpiącego w namiocie fora, ale był zbyt marudny, przecież było dopiero po 9
Wysoki poziom uczestników tej zabawy zmusił nas do poszukania sobie większego terenu do gry. Szczegół, że za siatką było pełnowymiarowe boisko z przystrzyżoną trawką; gwiazdy takie jak my wolały bardziej urozmaicony teren gdzie mogliśmy pokazać nasz kunszt i bajeczną technikę.
10. Tańczymy labada, małego walczyka
11. Piłka leci z prędkością światła
12. Wbiłem wszystkich w ziemię
Pojawiła się kessy z aparatem przybyło kopaczy. Było nas już tyle, że padł pomysł rozegrania meczu. Jako, że na sucho, bez treningów, meczu rozgrywać nie sposób, postanowiliśmy poćwiczyć najpierw grę w dziada.
13. Przestań się mieszać sam ze sobą. Podajże tą piłkę.
14. Krążę jak elektron wokół Ala.
15. Rey: 'Nawet Rasiak nie ma tak szybkiej nogi jak Al."
16. Tet: 'Logan, jakiś zbój nam piłkę podpier......'
17. Z piłkarskiej perspektywy.
Rozstawieni forumowicze co i rusz walczyli o piłkę z pełnym zaangażowaniem, nie brakowało rajdów do piłki i zwodów, których nawet Ronaldinho by nie wymyślił i nie był wstanie wykonać. Co i rusz ktoś lądował w centrum i musiał walczyć prawie jak o życie, żeby się z kółka wydostać. Jak widać na fotce poniżej, niektórzy chwytali się niedozwolonych środków dopingujących.
18.
Nadszedł czas na sprawdzenie swoich sił. Żywe dyskusje o składach przerwał niecny atak Pełka na Tetrao (albo było na odwrót, sam już nie wiem ). Trafiony piłką w klejnoty rodowe Szymon złożył się na ziemi jak scyzoryk. Jak to Kubuś określił: "może być tylko jeden"
19. Zgadnijcie kogo i dlaczego brakuje na zdjęciu?
Acz podejrzewam, że był drugi podtekst zamachu na dzieci Tetrao. Pełek, wiedząc, że reszta nie pozwoli na ich wspólną grę w jednym składzie (to by reszta miała oczopląs...) po prostu chciał pozbyć się jednego z przeciwników. Jednak Tet najwyraźniej nie takie razy już w życiu przyjmował bo po pewnym czasie wstał i mężnie, głosem ostatniego kastrata, nakazał: "gramy!".
Każdy wiedział, że to nie jest tylko zwykły mecz. To walka o honor drużyny, własną dumę i możliwość spojrzenia na siebie w lustro bez dezaprobaty.
Jak to Tet słusznie określił na przeciwko siebie stanęły:
- drużyna małopolsko-podkarpacko-kujawska w składzie: kessy, Logan (Kalina), PioSu, Alcedo, greenpower i Pełek
- drużyna mazowiecko-śląsko-dąbrowska w osobach: Pawelele, Syriusza, Tetrao, Rey'a, Huberta i nurka.
Warto wspomnieć o pogodzie, która tego dnia miała duży wpływ na to co się działo na boisku. Dla jednych zbawienny, dla drugich - przekleństwo, wiał porywisty wiatr i zacinał z dużą mocą deszcz. Można powiedzieć, że niebiosa płakały nad tym co się miało niebawem wydarzyć
Między rozstawionymi naprędce słupkami (cegłami) stanęli nurek i kessy mierząc się wzrokiem i przewidując, że czeka ich dzisiaj sporo pracy.
20. Ugięte nogi, wzrok wpatrzony w piłkę, full koncentracja - to dopiero bramkarz!
21. Huzia na nurka!
Reszta zawodników rozstawiła się na placu, przyjmując bojowe postawy. Było kilku kibiców zagrzewających do walki, w czasie meczu pojawił się nawet jakiś menedżer z kudłatym psiakiem, szukający najwyraźniej talentów do własnego klubu (lub własnej formy z poprzedniego dnia).
Zaczęło się...
Nie bawiliśmy się w żadne piłkarskie szachy, nie było czasu na wybadanie przeciwnika, jego mocnych i słabych stron. Od początku każdy atakował z wielkim animuszem bądź bronił się z zażartą determinacją. Co i rusz ataki z obu stron siały popłoch wśród drużyny przeciwnej a wyprowadzane kontrataki wymagały od obrońców żelaznej dyscypliny i świetnego rozumienia się na boisku.
Wkrótce padły i pierwsze bramki, sól futbolu; to, co kibice kochają najbardziej. Początkowo wynik był remisowy, później zaznaczyła się przewaga ekipy mazowiecko-śląsko-dąbrowskiej. Jednak nie wynik był najważniejszy, każdy chciał i zostawił na boisku wszystkie posiadane siły.
Z czasem deszcz przerodził się w całkiem niezłą ulewę. Nasze popisy na boisku podchodziły momentami pod łyżwiarstwo figurowe. Co chwilę ktoś wykonywał piruety, lądował na tyłku, bądź zaliczał szpagat ( dla Logana). Lało tak, że moje wycieraczki nie nadążały ze zbieraniem wody z okularów toteż byłem zmuszony schować binokle do kieszeni (co się potem na mnie zemściło) i grać na wpółślepo.
Było wszystko to, co ważne w tym sporcie. Sprytne podania, rajdy po skrzydle, soczyste strzały, parady bramkarskie, zwody i niesamowite dryblingi. Talentem i techniką biliśmy tego dnia każdą reprezentację na świecie na głowę.
A nie był to mecz z gatunku tych łatwych do sędziowania. Faule z obu stron (Syriusz całujący trawnik czy Kalina na kolanach po kosie od tyłu kwalifikującej się na czerwoną kartkę), nieczyste zagrania i próby zdezorientowania drużyny przeciwnej hasłami typu: "o, kraska leci" oznaczały jedno: nikt nie podda się bez walki! Warto wspomnieć, że Al dostał trzy czerwone kartki, ale i tak dotrwał do końca meczu
Punktem przełomowym meczu mogła się okazać zmiana Logana na Kalinę. Bank informacji drużyny przeciwnej milczał co do umiejętności zmiennika. Niewiele brakło a zemściło by się to na nich. Kalina znakomicie weszła w mecz, jej spokojna gra, prowadzenie piłki przy nodze co i rusz zaskakiwały drużynę przeciwników.
Niestety, był jeden zgrzyt w czasie meczu Hubertowi niesportowo zaatakowanemu przez Pełka przyszedł w sukurs Tetrao. Jak Zidane, nie namyślając się wiele walnął z bańki w klatę własnemu klonowi (zapewne mając jeszcze w pamięci perfidny atak sprzed meczu). Jednak Pełek to nie lebioda Materazzi, nie zrobiło to na nim wielkiego wrażenia, ale pozwoliło skończyć mrożącą krew w żyłach sytuację, która z pewnością doprowadziła by do zamieszek (oczywiście zajście skwitowaliśmy śmiechem a i cała sytuacja była przezabawna).
Mecz zakończył się wynikiem 10:2 dla mazowiecko-śląsko-dąbrowiaków.
Wynik nie odzwierciedla jednak tego co się działo na boisku, Gra była jak najbardziej wyrównana, acz jedna drużyna miała po prostu lepiej nastawione celowniki od drugiej (czytaj: najwyraźniej mniej piła poprzedniego dnia ).
22. GP: 'Tet, chyba przestrzeliłeś'
23. 'Dwie strzeliłem.'
Nie da się zapomnieć harującego na boisku Syriusza, główek Pawelele, celnych podań Rey'a, znakomitej asekuracji w obronie Huberta i wykańczającego akcji Tetrao; z drugiej strony - robiącej cuda w bramce kessy, huraganowych ataków Alcedo, smutnego czekającego na podania z głębi pola greenpowera, przebojowości Pełka, pomysłowości PioSu, zaangażowania Logana, profesjonalizmu Kaliny oraz drzewa, z którym nikt nie potrafił wygrać pojedynku sam na sam
24. W tle nagroda dla MVP meczu.
25. Zadowolony menedżer kupił wszystkich a zawodnicy cieszą się z nowych kontraktów.
26.
27.
Myślę, że każdy zostawił tam mnóstwo sił i zaangażowania. Odczułem to widząc już w domu ogromnego siniaka na lewym półdupku (pamiętam wbijające się w mój tyłek kolano, przyznać się, który to? ) a i skrzywione okulary zadowolone nie były hihi (nawet je widać na jednej z grupowych fotek).
Z całego serca chciałem Wam podziękować za tą grę. Takiego spontana jeszcze nie doświadczyłem. Gram od lat ze znajomymi na osiedlu i nigdy nie było takiego zaangażowania i walki jak tego pamiętnego dnia.
Żywię nadzieję, że następnym razem będzie rewanż i kolejna okazja, żeby się pośmiać, pobawić, podziczyć i popić Tym samym spóźnione podziękowania dla wszystkich obecnych na III zjeździe Forum Przyroda vel obozie sowiarskim.
Chylę czoła przed takimi ludźmi jak Wy.
PS.: Fotki wrzuciłem do Fotosika, żeby wszystko było w jednym poście, acz minusem jest rozdzielczość i na pewno nie widać wszystkiego zbyt dobrze. Jakby co, fotki są kessy
Fajowa relacyjka, okraszona adekwatnymi foteczkami
Co do meczyku powiem tak: jakby u nas na bramce nie stał nurek to mogłobyć różnie z wynikiem - do tych co nie byli - mówię Wam bronił takie strzały, że chyba sam nie wiedział jak to robił Megaszacuneczek!!!
W sumie wszystko zostało napisane - dodam tylko, że Kalina poprostu szalała na prawym skrzydle niemalże jak dzikie zwierze
No i tak na koniec to jestem normalnie dumny ze ślunskiej ekipy - wszak jakby nie było byliśmy ojcami pomysłu coby zaciupać meczyka - najpierw Tet wygrzebał skądś piłkę, a po rozgrzewce w kółeczku byłem głównym inicjatorem wmontowania słupków pod postacią cegłówek. A potem to już poleciało - piknie było!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum