PAnowie, sorka ale chyba mata "sprawne inaczej" kompy. SkorO Namorowi się otworzyło, mi się otwiera na domowym kompie i teraz w pracy na służbowym też... daję tu pełny URL:
Łe, nieudane - nadal nie wiem, jak się linkuje fotki z zewnętrznych hostingow. No ale o tej późnej porze już sobie odpuszczę kombinowane. Tak czy siak kaczuszki są pokazane.
Hejka - na mojej stronce www.ornitomanka.org, druga część zdjęć z pikniku. Chociaż po fotkach Kejbiego, to aż mi głupio pokazywać moje A tak apropos - w tej serii zdjęć lodówek-co to za stworzenie jest na dwóch ostatnich? Dziwne jakieś Pozdrawiam wszystkich Ania
Dzięki za słowa uznania, Tet. Obiektyw był canonowski stałoogniskowy z serii L 300/4 plus konwerter też canonowski L 1,4. [do mewy bladej przynajmniej do kilku fotek bez konwertera było]. Przesłona więc 5,6; ogniskowa więc 420 mm. Focone analogowym Canonem 100, film po wywołaniu zeskanowany na płytke.
A co ze zdjęciami kessy? Pamiętam, że były rewelacyjne, a jakoś się nimi głośno nie chwali (nie wszyscy mieszkają w Toruniu)
_________________ Najbliższe spotkanie Warszawskiej Grupy Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków odbędzie się 21 stycznia.
----------------------------------------------------
Zgadzam sie z Tristanem
Tony, jakbyś miał zajęcia w takim zagęszczeniu, ilości i stopniu trudności (co się w czwartek okazało...) jak ja, to pewnie też w pierwszej kolejności szukałbyś czasu żeby 1 coś zjeść, 2 się wyspać Myślałam, że będę miała chociaż piątki wolne, a teraz się okazuje, że będę musiała latać jak idiotka po urzędach i wyciągać dokumenty których nikt mi nie będzie chciał dać... Szkoda gadać.
W czwartek wszystkie fotki były pokazywane na zebraniu naszej sekcji ornitologicznej...
A na poważnie - postaram się coś więcej dorzucić, ale z jakim skutkiem nie mam pojęcia, a już na pewno nie wiem w jakim czasie Tym bardziej że planowana szczegółowa relacja stoi pod znakiem zapytania jako że moja strona sobie zdechła śmiercią naturalną...
_________________
Why should I hate you? You're perfect. It's you who should be hating me.
No good deed goes unpunished. [i] Winer [i]
III PPPiknik ptasiarski był drugim w którym uczestniczyłam Było równie ciekawie jak na poprzednim. Niesamowite jak bardzo różni się skład gatunkowy ptaków wybrzeża w lutym i we wrześniu! Na II zjeździe widzieliśmy 142 gatunki ptaków a na III 76. Z tym, że w zimie pojawiają się zupełnie inne ptaki. Największą sensacją były dwie mewy blade Larus hyperboreus w porcie w Helu. Co ciekawe ptaki były w różnych szatach, tak więc mieliśmy okazję przyjrzeć się ubarwieniu ptaka dorosłego i młodocianego. Zupełnie niepłochliwy młodzian pozwalał pochodzić do siebie na kilka metrów. Znajomi którzy mieli dłuuugogniskowe obiektywy, prawie smerali nimi mewę po piórkach Tak było drugiego dnia zlotu w sobotę. Ale zacznijmy od początku. Już w piątek spotkaliśmy się na uroczystej kolacji przy suto zastawionym stole. Tak samo jak poprzednio wszyscy po kolei się przedstawialiśmy i mówiliśmy kilka zdań o sobie. Każdy z uczestników został zaopatrzony w identyfikator oraz przypinany znaczek Potem było coraz weselej. I tak do 3 nad ranem
W sobotę podzieliliśmy się na mniejsze grupki i zaczęliśmy penetrować wybrzeże. Wraz z resztą Mocnej Ekipy Warszawskiej przemieszczaliśmy się niebieskim busem wzdłuż Półwyspy Helskiego. Zatrzymaliśmy się na chwilę w Kuźnicy gdzie rozciągał się wspaniały widok na Zatokę Pucką. Większość zatoki skuta była lodem. W oddali widać było setki łabędzi niemych i kilka krzykliwych. Na padlinie żerowały bieliki i kruki. W końcu wyszło też słońce, wspaniale rozświetlało lodowy krajobraz! Następny przystanek w porcie w Jastarni spędziłam przeczesując odpoczywające na lodzie stado mew (mój nowy konik). Dzięki nowej lornetce wszystkie mewy wydawały się taakie duuże! Ale nic wyjątkowego oprócz jasnej mewy pospolitej z żółciutkimi nogami nie widziałam. W Helu rozpoczęła się prawdziwa uczta dla oczu. Dwie wymienione wcześniej mewy blade, setki innych i kaczki, ale jakie kaczki! Dla mieszkańców wybrzeża to żadna nowość ale ja lodówkę widziałam pierwszy raz. Oczarowały mnie te piękne ptaki, zarówno wyglądem jak i zabawnymi głosami, które wydają. Na co jeszcze warto zwrócić uwagę, krzyżówek trzeba było szukać ze świecą! Najwięcej było właśnie lodówek, nurogęsi, szlacharów kilka uchli, bielaczków, gągołów, głowienek, ogorzałek i edredon. Udało mi się też spotkać ze swoją przyjaciółką z Torunia (Pozdrowienia Dorotko! . Po obchodzie portu poczułam, że czas coś zjeść. A nie wiecie jeszcze, że prowadzę ranking zup pomidorowych w Polsce! Wszędzie gdzie jestem staram się taką zjeść. Jedną z najlepszych jakie jadłam miałam przyjemność konsumować właśnie na Helu. Nie przepuściłam okazji aby skosztować pysznej zupy i zaprowadziłam Ekipę do Baru „Izdebka” przy ulicy Wiejskiej. Szefowa Izdebki popatrzyła na nas, na lornetki i powiedziała „Ooo! Znów Bociany przyszły!” bo poprzednio jak tam byłam zostawiłam na pamiątkę nalepkę TP Bocian. Teraz też zostawiłam nalepkę z dudkiem i znaczek z III PPPikniku
W niedzielę dobył się planowany uprzednio na sobotę rejs. Wyruszyliśmy dwoma kutrami z portu we Władysławowie. Posejdon okazał się łaskawy i morze było jak to określił kapitan kutra „spokojne”. Po pół godzinie na „spokojnym’ morzu miałam serdecznie dosyć. Przepraszam tych wszystkich którzy chcieli zemną porozmawiać za niezbyt gawędziarskie usposobienie! Naprawdę rejs ten dostarczył mi wielu mocnych wrażeń. Z chęcią pogawędzę na stałym lądzie! Nie widziałam żadnego z oczekiwanych gatunków ptaków. Obserwowałam raczej sufit kuchni, w której po dwóch godzinach rejsu (trwał 4h) znalazłam sobie cichy kącik. Kolega Marek sprawdzał co jakiś czas czy jeszcze oddycham (dziękuję! . Reszta PPPiknikowiczów którzy mieli siłę opierać się rozbryzgom wody i sporym falom widziała nurzyka, nurnika i alkę.
Wraz w końcem rejsu dobiegł kresu III PPPikniku. Gdy tylko wysiadłam na ląd w cudowny sposób ożyłam. Jako, że byliśmy już spakowani i było całkiem wcześnie postanowiliśmy udać się po drodze do ujścia Wisły. Warto było! Takiego stada gągołów, lodówek i domieszki innych gatunków kaczek nigdy nie widziałam! Tysiące! A w samym ujściu na pożegnanie pojawiła się foka szara! Wspaniały akcent na zakończenie udanego, aktywnego wypoczynku. Już nie mogę się doczekać następnego wypadu ptasiarskiego i oczywiście zupy pomidorowej w Izdebce!
Dziękuję wszystkim za to, że mogliśmy wspólnie i miło spędzić ten czas razem!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum