Choć znam Go tylko z waszych zdjęc z albumu. To wydaje mi sie Tetrao, że to ten pan co stoi za t? klęcz?c? dziewczyn? (ta co przez lunete patrzy). I co mu białego z kieszeni wystaje. Czy mam racje?
A na zdjęciu od razu widać, że to piknik dla wyjadaczy. Same lunety, notabebe pewnie wszystkie Svarovskiego.
Zaczęłam pisać o obserwacjach z PPPikniku i trochę to zajmuje - dlatego zamiesciłam w oddzielnym temacie. Streszczenie znajdziecie w obserwacjach
Już po wyjechaniu z Warszawy się zaczęło. Na moje szczęcie a czyje nieszczęcie drogę zablokował jaki samochód dostawczy i musielismy się zatrzymać. Dzięki temu miałam najładniejsz? obserwację dzięciołka. Dla większoci nie jest to jaka wielka rzadkoć, ale ja pierwszy raz widziałam dzięciołaka z tak bliska. Przechadzał się sie po pobliskim drzewie. Niestety nie udało mi się zrobic zdjecia.
Droga minęła bez specjalnych atrakcji. Zatrzymałam się w OW Posejdon w Jastarni gdzie za kilka dni miał rozpocz?ć się PPPiknik. Całkiem przyjemna okolica. Długie molo od strony zatoki, na którym przesiaduja mewy, kormorany, czaple i kaczki. Ciekawie zrobiło się już następnego dnia rano. Wybrałam się na samotny obchód okolicy. Na molo zwykły zestaw ptaszków z mewami srebrzystymi, siodłatymi, smieszkami i pospolitymi a na wodzie błyskała zielonym lusterkiem cyraneczka. Gdy skończyłam obserwowanie przelatujacych siewnic z charakterystycznymi "zaroniętymi pachami" za plecami odezwał się zimorodek i po chwili zobaczyłam go mkn?cego o dziwo do sosnowego lasku. Po południu zaplanowalimy wycieczkę do Łeby. Następne miejsce, w którym jest szansa na zobaczenia orła przedniego, więc jechałam lekko podekscytowana. Nie zmniejszyło to jednak mojej czujnoci, bo w okilicach Maszewka wypatrzyłam kanię rud?. To moja druga obserwacja tego przepięknego zwierzęcia. Poprzedni? miałam na podlasiu. Teraz widziałam j? z trochę większej odległoci (ok 200m) i gdy siedziała na ziemi to najbardziej rzucały się w oczy jasne małe pokrywy i głowa. W locie wspaniale błyszczały białe plamy na spodzie skrzydeł a jasna głowa wyraĽnie odcinała sie od reszty ciała. Ptak przysiadał co chwila na wysuszonym, ziemistym polu aż w końcu odleciał na dobre. Nad głow? szybowało kilka myszołowów a w oddali stado.ok 60 czajek wymieszanych chyba ze szpakami tworzyło na niebie przeróżne kształty. Pojawiły się też żurawie w sile 5 osobników, które można by było przeoczyć gdyby nie donony klangor. Po dotarciu do Łeby porozmawiałam z miejscowym przewodnikiem, który szybko sprowadził mnie na ziemię, że w tej częsci rezerwaty mam raczej małe szanse na zobaczenie przedniaka. Dowiedziałam się też, że na Łebsku nie mam czego szukać bo pas trzcin jest bardzo szeroki i wiele na wodzie nie zobaczę. Polecił mi za to jez. Gardno na którym nie ma tyle trzciny oraz. że jest o wiele płytsze a na powstaj?cych łachach można obserwować siewki i inne wodno błotne ptaszki. Niestety nie było czasu na podjechanie w te tereny. Zadowoliłam sie wycieczka rowerow? na ruchome wydmy. Po ok 10 minutach pedałowania dotarłam do wyrzutni gdzie kręciło się sporo czubatek. Przy samych wydmach przywitał mnie strzyżyk swoim charakterystycznym terkotem i podniesionym ogonkiem. Na samych piaskach nie pojawiły sie żadne stworzenia oprócz pary turystów. Na orła przedniego popatrzyłam więc tylko na obrazku.
Następnego dnia rano zrobiłam obchód orodka i na brzegu w przyjemnym osłoniętym trzcinami zakolu żerowało 11 biegusów zmiennych. Miałam porane słoneczko zza pleców i wspaniały widok na żerujace ptaszki. Po południu dojechała Aneta B. i razem wybrałysmy się nad wodę. Zestaw mew a na wodzie w oddali gę. Zaczaiłymy się w trzcinach i wypatrywałysmy. Padało trochę wiec miałam na sobie wyjatkowo nieornitologiczny, jasnozielony, szeleszcz?cy płaszczyk. Pewnie siedz?c na plaży byłam widoczna nawet dla mieszkańców Pucka. Mimo to zamarłam gdy zobaczyłam, że gę wyszła z wody i kierowała się w moim kierunku! Podeszła na ok 3m i spokojnie skubała trawę! Zorientowałam się, że mam do czynienia z młodym osobnikeim gęsi białoczelnej i może jej niepłochliwoć wynikała ze szczeniackiego wieku .
Powoli zaczęli dojeżdżać PPPtasiarze i wybralismy sie razem do portu w Jastarni. Tam pierwszy raz widziałam edredona. Podpłyn?ł na kilka metrów! Szkoda, że pogoda nie była zbyt piekna. Ale i tak kilka zdjeć sie udało. Na falochtonie siedziało sporo kormoranów w tym jeden z obr?czka (niestety nie pamiętam sk?d był, ale sobie przypomnę ). W locie pokazały się rybitwy czubate. W pi?tek już silniejsza ekip? poszlismy na l?dowisko w Jastarni. Na trawie i w powietrzu spory ruch. Najwiecej pliszek siwych, zięb i jerów. Ku mej uciesze pokazał sie wiergotek rdzawogardły i kszyk. Na plaży od strony zatoki pochwalił się długimi, czerwonymi nogami krwawodziób.
W sobotę rano dostalismy informację o tym, że na Helu przebywa gę krótkodzioba. W raczej przemysłowym rodowisku, mijaj?c stare magazyny dotarłam na brzeg i z niewielkiej odległoci miałam okazję ogl?dać tego niecodzinnego gocia. Gdy reszta ekipy robiła jeszcze zdjęcia ja wybrałam się na obchód okolicy i ogl?dałam spore stadka zieb i jerów. Nagle wszystkie ptaki się spłoszyły i zamigotało od skrzydełek. Po chwili z krzaków wyszedł sprawca zamieszania z ofiara w zębach - kot. Zwymylałam zwierzaka w myslach i wróciłam do gęsi. Skubała trawkę i w końcu usiadła na ziemi. Przez dziurę w betonowym ogrodzeniu miałam na ni? dobry widok i dokładnie obejrzałam czarny dziób z różowaw? pręg?.
Podczas całego pobytu wszyscy mówili o nalocie wistunki żółtawej. W końcu i nam udało się j? zobaczyć. Wypatrzyła ja grupka dowiadczonych ptasiarzy z Gliwic. Wł?czyli magnetofon z głosem wistunki w sosnowym lesie i udało się! Poinformowali resztę grupy (w tym mnie) o znalezisku. Podjechalismy do owego lasku i słuchamy. Cisza, przerywana głosem z magnetofonu. Lunety i aparatu w gotowoci. Las nóg od statywów. Przyleciały sosnówki i mysikróliki. Powoli zaczęłam się przekownywać, że raczej nie zobaczę inornatusa. Ludzie zaczęli się rozchodzic po okolicy. Aż w końcu kto krzyknał "jest!" Podblieglismy w okolicę gdzie "jest" i w końcu się udało. Wród piecuszków kręcił się niewielki ptaszek z wyraĽnym paskiem ocznym i dwoma jasnymi paskami pokrywowymi. Zdjeć nie robiłam. Ale wiem kto robił
Czas PPPikniku dobiegł końca, ale droga powrotna do Warszawy nie była nudna. W Rewie na wodzie siedziała bernikla obrozna . PPPtakowcy spotkaj? się znowu na wiosnę ale jeszcze nie ustalono gdzie. Wiele się nauczyłam i poznałam ciekawych ludzi. Można powiedziec, że pozytywnie się rozczarowałam. Wszyscy byli bardzo mili i nie dawali mi odczuwać, że w wiedzy ornitologicznej dziel? nas lata wietlne Chętnie dzielili się wiedz? więc choć trochę zmniejszyłam ow? dysproporcję...
Dziekuję Mateuszowi za ojcowanie PPPiknikowi (jest dobrym ojcem)
Pawłowi G. za otwartoć i cierpliwe odpowidanie na moje pytania
Dorocie i Maćkowi za to, że s? tak przyjaznymi i ciepłymi ludzmi.
Cezaremu za pamiętanie o mnie Romanowi za lornetke
Sergiuszowi za długopis
reszcie ekipy dzięki której było jak było! (buło super)
oraz Anetce za wszystko!
W sobotę odwiedziła mnie na Helu ekipa Bocianów z Adamem na czele ;) I ogladalismy gę krótkodziob?. Cieszę się, że przyjechalicie!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum