Myślę że ten przelot nikomu nie zaszkodził, zwłaszcza jak się leci kilkaset metrów nad ziemią. Z ptaków widzieli bielika i chyba niewiele więcej. Być może w okresie wiosennych przelotów mogłoby to jakoś zakłócać, ale to że raz na jakiś czas (droga przyjemność) przeleci bezgłośnie balon nie powinno wyrządzać większych szkód. Natomiast płynąc kajakiem w dolnym basenie w marcu miałem moralniaka, że przepłaszam wszystko co żyje w całej dolinie
Dokładnie, też myśle że spływy kajakowe są z pewnością bardziej inwazyjne niż pojedynczy przelot balonem. Taki balon nie pruje przecież 10 m nad ptasimi gniazdami tylko wysooooko nad ziemią,....
co innego motolotnie, które nie dość że latają nisko, to jeszcze hałasują....
3 maja wyruszyłamz tatą nad Biebrzę, niestety z dwóch dni intensywnego biebrzenia skróciła się tylko na kilka godzin, więc trasa mojej wycieczki została uszczuplona do zbędnego minimum. Tym razem postanowiliśmy skupić się na południowym zbiorniku, a więc zaczęliśmy od Bagno Ławki od wieży widokowej w Krynicka Biel. Aura średnio dopisywała było pochmurnie i wietrznie, ale co nieco zaobserwowałam i usłyszałam m.in rycyki, czajki, kuliki i ujrzałam błotniaka...hmm jakiego? Nie jestem pewna, ale mógł być to stepowy. był szary (lekko niebieskawy) biały z czarnymi końcówkami na skrzydłach, chociaż równie dobrze mógł być to błotniak łąkowy lub też zbożowy.
Trochę dalej od wieży widokowej była kładka.. w trzcinowisku intensywnie śpiewała brzęczka. Tak jak w poprzednim miejscu rycyki nieprzerwanie śpiewały czasami tą wrzawę przerywał kulik wielki.
Kierując się coraz bardziej na południe zajechałam z tatą nad Narew koło wsi Grądy-Woniecko.. A tam oogromne stada batalionów, które zrobiły na mnie wielkie wrażenie, gdyż nigdy wcześniej nie widziałam batalionów, a taka ilość jak na pierwszy raz była przytłaczającą. Z siewek było sporo łęczaków. Niedaleko mnie leniwie spacerowała para żurawii.. która nie była za nadto przejęta moją obecnością, nic dziwnego jak stały za dwoma małymi ..jak na Narew odgałęzieniami rzeki.
Gdy byłam pochłonięta obserwacją toków batalionów, nagle nad głową usłyszałam znajomy głos, „toż to kszyk”, którego po głosie nie sposób z innym ptakiem pomylić, i za niecałe 10 minut przeleciały nade mną 4 czaple białe.
Z kaczek widziałam kilka cyranek i 4 głowienki. Bociany białe dopisały ok. 9, a z całego dnia ok. 20 życiowy rekord.
Z drugiej strony Biebrzańskiego Parku Narodowego... zajechałam na kultowe miejsca jak Burzyn i Brzostowo. W Burzynie piękne widoki...dużo ilość turystów i wędkarzy odstraszyły ptaki i ukryły się gdzieś wsród trzcin i trawy. Jednak jest to urokliwe miejsce w sam raz na spływ kajakiem czy łódką.
W Brzostowie było zupełnie inaczej panował ptasi gwar, do którego głównie przyczyniły się duże stada rybitwy białoskrzydłych.. trochę batalionów.. jednak było za daleko na przyzwoitą obserwacje z lornetki i to nie było to samo co nad Narwią gdzie z bliska można było obserwować te piękne ptaki. Pod samym lasem hen daleko, aż za rzeką było duże stado żurawii ok. 17.
Moja krótka wycieczka dobiegała już końca.. w drodze powrotnej zahaczyliśmy z ciekawością na most w Dolistowie z sentymentu, bo tuż po roztopach drugi rok z rzędu jak na razie(może to się stanie tradycją : ) jeżdżę tam z tatą na wczesno- wiosenne obserwacje, i po miesiącu gdy jesteśmy w pobliżu jedziemy tam, aby porównać jak zmienił się krajobraz.
W Dolistowie ogarnęło mnie wielkie rozczarowanie i zdziwienie. Na spokojnej jak dotąd drodze, teraz jeździły samochody, a na brzegach rzeki siedzieli wędkarze, łąki były suche, dlatego nie było słychać żadnych ptaków. A jeszcze 1,5 miesiąca temu..... było dużo kaczek, czajek, co chwila przelatywało stado gęsi, a przez drogę wylewała woda...człowiek czuł wtedy małość wobec przyrody.
Czasami zatrzymywaliśmy się, aby z utęsknieniem popatrzeć na miejsca gdzie odpoczywały jeszcze niedawno gęsie, a niedostępne zalane tereny zamieniły się w „pustą” suchą łąkę.
A tam oogromne stada batalionów, które zrobiły na mnie wielkie wrażenie, gdyż nigdy wcześniej nie widziałam batalionów, a taka ilość jak na pierwszy raz była
Zawsze chciałem zobaczyć Bataliony i to takie nie wypchane - jedyne które zdołałem "zaobserwować" to w muzeum na Wolinie
Ja też,ale w wakacje jak dobrze pójdzie jadę nad Biebrzę i może je zobaczę.
i jedź na nad Narew na Grądy-woniecko, Wizne tam jest dużo batalionów, ale niewiem czy w wakacje zobaczysz ...bo teraz tokują i nie są zbytnio ostrożne
Niby nie ptak, ale gdzieś się trzeba pochwalić 2 maja ok. 5 rano natknęliśmy się z Hubertem w Biebrz.PN tuż przy kanale Ełckim na 3 wilki. Komfortowa obserwacja z ok. 40 m - wilki biegły truchtem jeden za drugim i w ogóle nas nie zauważyły. Teraz to już tylko czekamy na rysia
Hehe, Justyna - jak się w tym roku nie było nad Biebrzą to z Twoich widoczków tres sympa przypomnienia topograficzne i powidoczki się wyłaniają
Namor, te wilki to tam na tych łąkach gdzieśmy z Amikosikami dziczyli 29 maja 2005 roku ? (wpadliśmy tam wyjeżdzając już do Wawy, fociliśmy jskra jadowitego te klimaty..)
Namor, te wilki to tam na tych łąkach gdzieśmy z Amikosikami dziczyli 29 maja 2005 roku ?
Nie to nie było to miejsce - w 2005 byliśmy pod Kanałem Rudzkim. Wilki widzieliśmy za Kapicami (tam mniej więcej, gdzie byliśmy zimą). Zastanawiam się tylko, czy to Kanał Ełcki (mapa gdzieś zagineła na puchaczeniu), bo okrutnie meandruje, może to jest jakaś rzeczka, a nie kanał.
Poza obserwacjami przyrodniczymi to spotkaliśmy wielu forumowiczów i ZNANYCH WIELKICH PTASIARZY. Szkoda tylko, że nasza kwatera była poza Goniądzem i ominęło nas nocne życie towarzyskie.
Za niewielkie pieniądze uczestniczyliśmy też w "szkole przetrwania" - Wychuchol to coś dla Ciebie - codzienna kąpiel w Biebrzy i odłupywanie z lodu łyżeczek od herbaty.
Jako że chęć snu mnie opuściła, a rano nie wstaję z powodu wrednego wirusiska, co to mnie nad Biebrzą dopadło, zapodam nocną porą relację z długiego weekendu.
Kwaterowaliśmy w Piaskach koło Tykocina u Andrzeja Gabińskiego - jak ktoś był w bocianiej wiosce w Pentowie, to on tam sprzedaje bilety i gadżety różnorakie; dlatego zresztą nie mógł z nami dziczyć
Ekipa w składzie Anka Bator, Kamila Misztal, Wojtek Grzesiak, Hanka Sztwiertnia & Jerzy Stachów walczyła już od soboty, ja z bratem mym Arkiem dojechałem w niedzielę wieczór, a w poniedzialek z rana dotarli Aga Balcerzak, Stachu Rusiecki & Gosia (nazwiska niestety nie pomnę).
30.04
Zaczęliśmy od Basenu Środkowego koło Goniądza i Budnego - tam największą atrakcją był widok na cały basen z miasta i piękne chmury z których nagle spadł równie piękny grad , co skutecznie zmusiło nas do zmiany miejsca obserwacji. Zdążyliśmy tylko zobaczyć rybitwy czarne, białoskrzydłe i białowąse oraz trochę siewek, też rewelacyjnie na tle ołowianych chmur wyglądały 2 czaple białe.
Jako że niebo południowe prezentowało się obiecujące, ruszyliśmy na Wysoki Brzeg. Zajechaliśmy w kilka miejsc, gdzie oprócz pięknych widoków zobaczyliśmy pełen zestaw Chlidoniasów, rybitwy rzeczne, no i sporo siewek: kwokacze, tokujące bataliony, krwawodzioby, rycyki i łęczaki, brodźce śniadew pięknych godówkach no i oczywiście czajki. Na rozlewiskach pływały duże stada świstunów, mniejsze grupki płaskonosów i pojedyncze cyranki, a nad wodąw stadach jaskółek krążyły brzegówki. W Brzostowie widzieliśmy też z daleka podejrzanego orlika, który z sylwetki zdawał się być raczej grubodziobym (żeby nie było, ja nawet nie próbowałem oznaczać , cytuję tylko brata). Do tego dochodzą kobuz w Szostakach (+ 1 prawdopodobny w Brzostowie) i tylko 1 dorosła mewa mała w Brzostowie. Z nie-ptaków - wypatrzyliśmy cn 7 łosi z platformy w Burzynie.
A wieczorem do naszej kwatery zajechał sam Felix coby uczcić swe nadchodzące urodziny (Sto Lat jeszcze raz ) i ... (na forum są też nieletni, więc nie będę się wdawał w szczegóły; zorientowani i tak się domyślą co nastąpiło mememe )
1.05
Wstalismy nieco później niż zakładaliśmy , po czym rozbici na 2 ekipy ruszyliśmy w teren. Ja wraz z bratem, Stachem, Agą, Hanką i Jerzym zaatakowaliśmy Groblę Honczarowską. NIestety ptaków praktycznie nie było (silnie wiało), dlatego ruszyliśmy na łąki w Zajkach zwabieni doniesieniami Felixa o pliszce cytrynowej i orliku grubodziobym. Nic z tego nie wyhaczyliśmy, ale za to mogliśmy do woli napatrzeć się na tokujące rycyki i krwawodzioby. A już totalny sajgon nastąpił w momencie przelotu nad łąkami błotniaka stawowego - momentalnie rzuciło się na niego kilkanaście czajek, krwawodziobów i rycyków; najlepszy były zdecydowanie te ostatnie - pikując na błotniaka wyglądały niemal jak głuptaki
Po południu opuścili nas Hanka, Jerzy i Arek, ja zaś z Agą i Stachem ruszyliśmy do Pentowa po resztę składu. Po drodze nad łąkami koło Tatarów przeleciała szybko samica błotniaka, najpewniej łąkowego (ale zrobiła to stanowczo za szybko ). W Tykocinie wstąpiliśmy do spożywczaka napić się kultowego napoju Krynka-Cola (naprawdę polecam ); sącząc go w pierwszomajowym słońcu zobaczyliśmy samca błotniaka łąkowego, który zataczając kólka przeleciał wysoko nad miastem. Przed samym Pentowem na niewielkiej łączce wypatrzylismy dudka chodzącego między srokami. Po połączeniu się składów ruszyliśmy wolnym krokiem w drogę powrotną, sącząc tym razem właściwsze niż cola napoje . Z wieży przy bagnie Tykocin słuchając trzciniaki i brzęczki obejrzeliśmy zachód słońca. Potem idąc wzdłuż rzeczki Nereśli najpierw usłyszeliśmy charakterystyczny plusk, a następnie zobaczyliśmy głowę i grzbiet bobra. Na koniec przed samymi Piaskami udało się zobaczyć na tle nieba ciągnącą słonkę.
2.05
Jako że był to dzień odjazdu większości ekipy, ruszyliśmy tylko w jedno miejsce - na bagno w okolicach Szafranek, gdzie miały być cietrzewie i wodniczki. Niestety bez dokladnej mapy i nieco wymęczeni poprzednimi dniami (niekoniecznie aspektem terenowym ) rzeczonego bagna nie znaleźliśmy . Do niewielkiego przyrodniczego żniwa tego dnia zaliczyć można świetnego dudka, siedzącego na drodze z wielką larwą w dziobie, nieoznaczonego orlika, duże żeremie bobrowe koło Szafranek i piękną piestrzenicę kasztanowatą na leśnej drodze. Po pożegnaniu większości ludzi wróciliśmy z Andrzejem do Piasków, a po drodze usłyszeliśmy pierwsze dla nas w tym roku słowika szarego i świerszczaka.
3.05
Tym razem załapałem się na objazdówkę z Arkiem Gorczewskim. Zaczęliśmy od pomostu na Bagnie Ławki (Długa Luka) - tam byliśmy gdzieś koło 10, czyli chwilę po Justynie. Celem były oczywiście wodniczki (mieliśmy cynk od felixa, że były już przy kładce poprzedniego dnia). Jako że ostro wiało, zdecydowaliśmy się ruszyć dalej, a na Ławki wrócić na koniec dnia. Zaczęliśmy od Bagna Wizna, gdzie Arek wypatrzył wśród łabędzi niemych 2 łabędzie krzykliwe. Kolejnym przystankiem były łąki przy Grądach-Woniecko, które zresztąokazaly się hitem wyjazdu . Wcześniej widziałem fotki z owego miejsca z batalionami na drodze, ale na żywo widok przeszedł moje najśmielsze oczekowania Bataliony walczyły w odległości nawet 2-3 metrów od samochodu; w pewnym momencie zobaczyliśmy jak tokują między dwoma innymi autami - jeden prawie je rozjechał cofając się (a batony za cholerę nie chciały odlecieć ). Niewiele dalej łaziły łęczaki. No i w końcu udało się zobaczyć 2 kuliki wielkie. Na drodze minęliśmy bialego busa, w którym zdaje się była Kami z Hiszpanami. W pewnym momencie większość siewkisów poderwała się z łąki. Powód szybko się wyjaśnił - był nim polujący dorosły sokół wędrowny; ptak zaatakował stado kilkuset batalionów, w pewnym momencie przeleciał metr nad ziemią, a następnie pokrążył nad łąką - wszystko to działo się ok 30 metrów od nas. Nasze miny prawdopodobnie wyrażały klasycznie opadłe kopary . Peregrin odleciał nad Narew (gdzie wzbudził panikę wśród mew), a my z przyklejonymi uśmiechami ruszyliśmy dalej; na pożegnanie z Grądami zobaczyliśmy 20 metrów od drogi chodzącego kulika.
Celem był znów Wysoki Brzeg. W zasadzie skład gatunkowy był taki sam, jak pierwszego dnia, natomiast najciekawsze było spotkanie w Brzostowie - czterema lunetowcami zawzięcie czeszącymi dolinę Biebrzy okazali się Pablo Minutilla, Zden, Izuza i Sławek Rubacha (chwilę wcześniej znów minęliśmy się z Kami). Okazało się, że chłopaki wypatrzyli wśród siedzących stad rybitwę wielkodziobą. I znów widzieliśmy krążące orliki, tym razem nieco bliżej - jeden byl nieco większy, i wyglądał na jednolicie ciemnego na skrzydłach; wg Pabla był to zapewne grubodzioby, no ale nie było to oznaczenie na 100%.
Tak jak planowaliśmy na koniec dnia zajechaliśmy znów na Długą Lukę. Po krótkim oczekiwaniu pierwsze wodniczki zaczęły nieśmiało podśpiewywać. Udało się nawet wypatrzyć jedną, ale chwilę potem przyszła nader hałaśliwa grupa "turystów" i ptaki zamilkły. My czejaliśmy dalej. Wreszcie ok 19 wodniczki zaczęły śpiewać głóśniej; no i w końcu udało się zlokalizować lunetą samczyka, który szkoleniowo pokazał wszystkie cechy.
Dzień miałem zakończyć w pociągu do Wrocławia, ale po raz kolejny okazało się, że PKP ma głęboko w zadzie swoich potencjalnych klientów (czytaj: na dobę są 2 sensowne połączenia Białegostoku z Wrocławiem ); zatem nic spędziłem u Arka w Białymstoku z zamiarem wyjazdu w południe.
4.05
Okazało się, że mój brat ponownie zawitał na Podlasie i wybiera się na Siemianówkę. Odłożyłem więc wyjazd na wieczór i wyruszyliśmy na zbiornik. W sumie to wyprawa ni byłaby warta wzmianki (zausznik, czapla biała, samica gąsiorka - moja 1sza w tym roku), no może poza ponownym spotkaniem z ekipą Pabla, ale dowiedzielismy się, że pod Siemiakowszczyzną już 2 razy widziana była pliszka cytrynowa. Dotarliśmy tam po południu i po okołó półgodzinie brat rzeczywiście wypatrzył na wierzbie pięknego samczyka. Obserwacja trwała bardzo krótko, jako że musiałem kierować się na pociąg. Po drodze mieliśmy jeszcze przygodę ze złapaną gumą koło Zabłudowa, dzięki czemu wypatrzyłem przy szosie stadko 15 jemiołuszek. I to był już naprawdę ostatni przyrodniczy akcent bardzo długiego weekendu. Siedząc w pociągu wspominałem sokoła, wodniczki i cytrynkę, no i monitorowałem powolne acz systematyczne opanowywanie mojego organizmu przez wirusa, który skutecznie zniweczył moje sobotnio-niedzielne plany tereniowe
Szkoda tylko że nie udało mi się poznać nikogo z forumowiczów, ale co się odwlecze...
PS. Uff, ale elaborat wymondziłem
_________________ Bart Smyk
"Na zielonej trawce
Pasły się pratchawce
Jeden mówi do drugiego:
Pożycz cewki Malpighiego"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum