PRZYRODA Strona Główna PRZYRODA
Forum dyskusyjne PRZYRODA to doskonale miejsce do wymiany informacji, poszerzania wiedzy, rozwiazywania problemow i wszystkiego co tylko zwiazane z przyroda i jej ochrona.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Chile
Autor Wiadomość
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-04-25, 00:36   Chile

Hej,
własnie na www dodałem galerię fotek z Chile autorstwa Tomka Raczyńskiego.
Wejście chwilowo tylko ze strony głównej.
Polecam :)
Szymon
_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-05-17, 23:26   

Hej,
Tomek znów jest (był chwilę) w Chile,
ma internet na kutrze i przysłał mi meil.
No i jest nadzieja na fajne fotki stworów - a te będa na www :)

Cytat:
Hola Amigos!!
No i znowu na wodzie. Juz chcialem napisac, ze w Ameryce Poludniowej, ale tylko przylecialem do Chile, a po paru godzinach dostalem pieczatke ze z jego wyjechalem, a wlasciwie wyplynalem. Ale od pocztku: po ponad dobie spedzonej na lotniskach i w samolotach udalo sie doleciec do Santiago de Chile. Najciekawsze jest to, ze niby jestesmy w jewrosajuzie, nie ma granic i jestesmy w shengen, a pani na lotnisku w Hiszpani najpier przestudiowala dokladnie paszport a potem walnela mi taka ladna pieczatake z samolotem i napisem Madrit. Pewnie doszla do wniosku ze w kolekcji nie mam jeszcze stempelka z jej kraju. Po wyladowaniu zapakowali mnie razem z 40 marynarzami do autobusu, 2-3h jazdy i juz bylismy w porcie w Valparaiso. Stamtad taksowkami wodnymi odwiezli nas na nasza krype. Najciekawsze jest to, ze bardzo nas zegnala bardzo spora gromada latynosek. Na miejscu okazalo sie dlaczego - wtedy nie wiedzielismy, bo byla mgla dosyc gesta. Ale jak mgla opadla okazalo sie, ze obok nas stoi lotniskowiec amerykanski. Pewnie nas wziely za gringo z tego lotniskowca. Co ciekawe jedna trzecia naszej ekipy to morsy o wadze 150kg, czyli o masie typowego marynarza, wiec za bardzo nie wygladaja na wysportowanych wojakow. Jak taka ekipe mozna wziac za zolnierzy?? Za Amerykanow ok, bo tak typowi Amerykanie jeszcze wygladaja, ale do wojska takich nie biora.
Statek na ktorym jestem nie wyglada najlepiej, a wlasciwie wyglada najgorzej z tych na ktorych bylem. To jest trawler ktory byl chyba zrobiony, a na pewno plywal na poczatku pod bandera NRD, a teraz ma bandere liberyjska. Wbrew prawom fizyki i techniki ten zlom jeszcze plywa. Ale nic, jeszcze tylko 3 dni sie pomecze i juz bede mogl sie przesiasc na moj wypasiony najwiekszy statek rybacki swiata :-) . Szkoda, ze pierwsze pare godzin stalismy na redzie, wole w porcie, bo przynajmniej mozan se zejsc na lad a tak to dupa… Ekipa tu jak na statku – miezhdonarodna. Ze mna przylecieli glownie Holendrzy i Irlandczycy oraz na litewskich paszportach, oraz na ruskich, ci ostatni gadaja glownie po rusku, wiec Litwinow jest tam malo. Jest jeden bezowy na litewskim paszporcie. Gosc jest z wysp Zielonego Przyladka, a ze ma zone Litwinke to i passportas tez ma litewski, no i dosyc dobrze gada po rusku. Jest jeszcze jeden Polak z grodzienszczyzny na litewskim paszporcie. A ekipa na tym statku, na ktorym teraz jestem to praktycznie sami Rosjanie tylko kapitan NRDowiec i dwoch Polakow elektrykow. Chlopaki zaczeli narzekac ze ceny za seks podskoczyly ostatnio, jak sie pojawil ten lotniskowiec. Wczesniej ponoc cala noc kosztowala 15 dolcow teraz przez gringo trza zaplacic 50 dolcow na godzine. I jak w takim razie mozna czuc sympatie do Amerykanow?? Nawet w tej dziedzinie niszcza lokalny rynek! Tak na marginesie, na statku mozna sie ciekawych rzeczy dowiedziec.
Jedyna zaleta tego statku jest to, ze jest w miare swobodny dostep do netu, mam nadzieje ze na tamtym bedzie podobnie. Oczywiscie nie ma szans na sciaganie duzych plikow czy filmow ale poczytac informacje napisac maila lub kupic cos na allegro, to zaden problem:-)
A jesli chodzi o przyrode, to za duzo nie widzialem jadac z autobusu: kaktusy, ktore wygladaly jak miniaturki saguaro, wygladaly fajnie, a pozatem odjechane drzewa. Niektore wygladaly jak gigantyczne fikusy, takie co rosna w domach, ale byly super, pokroju debu rosnacego na otwartym terenie - tylko ze bardziej rozlozyste i z gestszymi i oczywiscie wiekszymi lisciami. A na wodzie to juz standard, lokalne mewy, pelikany, tudziez kormoran, czasem lew morski. Ale najfajniejsze i tak sa rybitwy inkaskie, jak bylem tu w marcu to ich nie widzialem. Teraz jak jestesmy na pelnym oceanie to wokol nas lataja jakies burzyki, nawalniki i petrel, ale co to dokladnie to ciezko stwierdzic bo daleko lata i szybko i wszystko jest podobne do siebie. Jest na tyle dobra pogoda, ze w swojej kajucie mam otwarty bulaj i nie musze wychodzic na poklad coby je ogladac. Brakuje mi troche dobrej cyfry, coby tym ptaszkom fotki postrzelac :-(. O dziwo, jak na razie Ocean Spokojny jest dosyc spokojny, czyli odpowiada swej nazwie, zobaczymy jak dlugo.
Bede juz konczyl , tak se zadaje czesto pytanie siedzac na srodku oceany w kantynie gdzie flamandzki miesza sie z ruskim, co ty tutaj chlopie robisz?? W sumie moze by bylo lepiej tersaz siedziec na gorce kortowskiej pic piwo i czekac az Kazik zacznie grac?? Ale nic poslucham se Kazika dzis z kompa, a z gorka polacze sie duchowo. Piwo moze tez bedzie chociaz nie sadze, zeby ekipa germansko celtycka co se wczoraj zrobila ostara libacje (o dziwo, chyba tylko slowianie byli trzezwi) zostawila choc puszke na dzisiaj,
Pozdrawiam
Tomek


pozegnanie.jpg
Plik ściągnięto 4111 raz(y) 67,96 KB

sasiedzi.jpg
Plik ściągnięto 4127 raz(y) 22,21 KB

taxi.jpg
Plik ściągnięto 4115 raz(y) 59,63 KB

USiA.jpg
Plik ściągnięto 4115 raz(y) 22,65 KB

valparaiso.jpg
Plik ściągnięto 4106 raz(y) 44,3 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-05-17, 23:27   

i ostatni z nadesłanych fotek...

zakupy.jpg
Plik ściągnięto 4110 raz(y) 76,95 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-05-23, 09:33   

Dalsze opowieści Tomka:

Cytat:
Hola Amigos!!!!!!
Znowu pisze, ale w sumie jest nuda i nie ma co robic, wiec tez za bardzo o czym pisac. A pisze zeby ta nude zabic, ale z drugiej strony jak bedzie robota i bedzie sie cos dzialo - to za bardzo nie bedzie czasu na pisanie. I tak sie kolko absurdu zamyka. Tak czy inaczej troche teraz ponudze. Krecimy sie gdzies w okolicach Archipelagu Juana Fernandeza do ktorego nalezy Wyspa Robinsona Cruzoe. Szkoda ze nie ma szans coby na nia zejsc, zreszta jestesmy od niej co najmniej 100 mil morskich jesli juz nie 200 :-) . Kapitan cos pobakiwa ze byc moze w lipcu bedzie sie bardziej oplacalo nas wozic z Wysp Wielkanocnych, wiec bedzie szansa na zwiedzienie czegos nowego, ale znajac zycie do tego czasu plany zmienia sie jeszcze z kilkadziesiat razy. Kapiatan to niemiec z NRD, ale mozna z nim gadac po rusku i angielsku, kaleczy strasznie slowianska mowe ale komunikacja jest:-)
Jesli chodzi o ptaszki to za wiele ich tu nie ma, ale udalo mi sie zobaczyc juz pierwsze albatrosy: Albatros de ceja negra (Thalassarche melanophris) to w sumie malenstwo majace zaledwie 2,2 m rozpietosci skrzydel - bo te duze albatrosiki maja kolo 3,5 m. Caly miesiac na morzu przede mna wiec moze wypatrze takiego giganta:-). Dzis sie do nas doczepily 2 mlodociane gluptaki Piquero blanco (Sula dactylatra) no i 2 noce temu wizytowaly nas dwie mewy, troche daleko od brzegu jak na mewy, ale pare minut za statkiem lataly, prawdopodobnie Larus modestus. No i 2 dni temu mignol mi tez wydrzyka prawdopodobnie chilijski (a w sumie jaki inny??? - chociaz nasze tu tez dolatuja ale chyba o tej poze sa raczje zajete swoimi legami na polnocy).
Plyniemy na razie ciagle na zachod, w strone Australii. Kabine mam po lewej burcie czyli bulaj mam w kierunku poludniowym. Tylko oczyma wyobrazni moge sobie popatrzec na Antarktyde i pingwiny cesarskie ktore pewnie teraz zaczynaja swa szalencza wedrowke w glab kontynetu, zeby podczas ekstremalnej zimy wysiadywac swoje jedno jajko. Mozna se wtedy pomyslec “inni maja jeszcze gorzej”. W sumie te dwa blizniacze kontynety (Austarlia i Antarktyda) to ostatnie, ktore zostaly mi do “zaliczenia”. Ale Insh Allach, bedzie na to kiedys jeszcze czas i raczej podczas lokalnego lata a nie zimy. Na razie lepiej se zwiedzic dokladniej Ameryke, lacinska, Etiopie, Iran lub byly sajuz:-)
A z wiesci statkowych to nastapila dzis pierwsza wymiana, zalogi (jedna z trzech) teraz plyniemy na moj statek i pewnie za pare godzin ja tez zmienie poklad na znacznie bardziej komfortowy. Przez te 3 dni jedyna dominata na tej niebiesko - zielonej pustyni oceanu byla nasz plywajaca rudera pod liberyjska bandera. A dzis przez chwile sie to zmienilo bo stateczek ktoremu przywiezlismy swieze warzywa, owoce i zaloge (odbierajac stara) jest 2 razy wiekszy od naszego. Wyglada jak kolos. Typowy kombajn gigant, ktory zamiast kosic zboze wsrod falujacych lanow, sam sie buja na falach i kosi cenne rybie bialko z odchlani wszechoceanu. Pytanie jest tylko na jak dlugo starczy tego bialka, zeby bylo oplacalne koszenie takimi kombajnami. Ale wracajc do podmiany. Mam nadzieje ze ja tez tak bede sie podmienial, dwa stateczki polaczyly sie cumami i dzwig z zamocowana klatka z ludzmi kursowal raz w jedna raz w druga strone. Wyglada moze to groznie ale to i tak znacznie bezpieczniejsze, bo normalnie z tego co slyszalem, to podmienia sie zaloge za pomoca pontonu spuszczanego na fale. Pomijajac fakt ze czasem fale sa duze to jeszcze dostac sie do pontonu (ok 10m w dol) i potem dostac na tamten statek (pewnie okolo 20 m w gore) to juz wole klatke:-). I ta podmianka miala tez niezbyt korzystny dla mnie final gdyz juz nie jestem sam w kabinie, dosztukowali mi mlodego Holendra. W sumie gosc wyglada spoko ale fakt ze po pewnie miesiacu abstynecji, teraz w siebie wlewa kolejne piwo (lub cos co ma troche wiecej etanolu) to boje sie o czystosc naszej kabiny dzisaj w nocy. Kibiel w sumie blisko ale mam nadzieje ze jego flmandzkie cialo nie odmowi mu posluszenstwa i bedzie w stanie dotego kibla dobiec. 3 dni temu spedzajac mile chwile w ubikacji tez ktos strasznie chcial sie dostac do srodka (wybralem zly kibel pierwszy z brzegu) dobrze ze sie zamknolem nie sadze, ze gosc widzac mnie miedzy soba a muszla ubikacji zrezygnowal by z zamiaru oproznienia swojego zoladka. Bo po krotkim, bezskutecznym dobijaniu sie polalo sie z niego najpierw na podloge (malo co nie na moje nogi), potem mala porcja do zlew a potem udalo mu sie dotrzec do pustego kibla I tam przeprowadzil glowny atak (kurde prawie jak kormorany w koloni). Jak dobrze ze nie mam tej choroby morskiej.
Przed chwila sie dowiedzialem, ze nasz bosman, ktory normalnie mieszka w
Sowietsku w obwodzie Kaliningradzkim sluzyl 7 lat w OMONie. W tym czasie z pracy wysylali go na wycieczki na wojne w czeczeni, bede musila se jeszcze o tym jego epizodzie zyciowym pogadac.
Dobra ja lece moze poczytam se dalej jeszcze fajna ksiazeczke o Etiopii:-)
Pozdrowienia dla wszytkich szczurow ladowych!!!!
Jak to mawiaja starzy chilijczycy do wstrieci!
Tomek


fale.jpg
Plik ściągnięto 4104 raz(y) 38,94 KB

jest!.jpg
Plik ściągnięto 4106 raz(y) 51,34 KB

MT.jpg
Plik ściągnięto 4125 raz(y) 34,01 KB

MT1.jpg
Plik ściągnięto 4111 raz(y) 71,99 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-05-23, 09:36   

cd. fot

wymiana ludzi.jpg
Plik ściągnięto 4098 raz(y) 65,81 KB

Sula-dactylatra.jpg
Plik ściągnięto 4105 raz(y) 49,09 KB

Sula-dactylatra2.jpg
Plik ściągnięto 4110 raz(y) 27,89 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-05-30, 01:26   

Cytat:
Priwiet Amigos!!!!!
No i tak sie fajnie stalo, ze od parunastu godzin jestem szczesliwie zmustrowany na statku rybackim ANNELIES ILENA. Chociaz statek rybacki to troche za malo powiedziane to potwor!! Najwiekszy rybacki statek swiata. Wszytko tu jest duze, wszytkiego tu jest duzo i sa rzeczy ktorych bym sie nie spodziewal na statkach, a juz na pewno nie rybackich, np. wozki widlowe!!! No ale jak sie ma ponad 144m dlugosci to czemu nie??? Ciekaw jestem jak je sztaluja podczas sztormu?? Ale od poczatku Jak sie zblizalismy do naszego upragnionego statku okazalo sie ze przycmil go inny. Jak sie plynie to nic nie ma przez pare dni na horyzoncie a tu nie wiadomo skąd na srodku oceanu robi sie tlok. Okazalo sie ze Annelies Ilena nie jest sam bo obok niego jest drugi, ktory wlasnie robi przeladunek, a malo tego, to z boku wylonil sie lotniskowiec - ten co widzilismy w Chile. Czyli tym razem to on stal sie na chwile dominanta w tym oceanicznym krajobrazie. Coby bylo smieszne niby taki duzy i wyglada na nieporadny a zasuwa niezle, dogonil nas raz dwa. Podejrzewam ze teraz jak gringo odplyneli to ceny uslug cielesnych w Valparaiso powoli schodza do swej standardowej stawki. Tym razem nie mielismy szczescia zmiany statku w klatce. Wszytkie zurawiki ktore sluzyc by mogly do tych celow sa zajete przeladunkiem ryb na inny statek. Wiec skorzystalismy z lodzi motorowej. Transport przypominal raczej jazde szybkim wozem wyscigowym. Normalna rakieta, a do tego jeszcze podskakiwal na falach, balem sie ze plecak lub ja na kolejnej fali wyleci za burte, ale luz wszyscy dotarlismy cali i w komplecie. Transport po drabince nie byl taki zly, troche bujalo no I to nie bylo 20 m jak pierwotnie myslalem, tylko jakies 15 (chociaz wysokosc przez falowanie zawsze sie zmienia).
I nasz upragniny statek. Co dziwne najpierw uderzyl w nozdrza nie zapach rybi tak jak ma to najczesciej miejsce na statkach rybackich, tylko zapach smarow i chemi. Poprosilem o kajute z widokiem na morze no i dostalem. W sumie tu wszytkie kajuty maja widok na morze. Jak na razie zamiast morza mam widok na biala plame, czyli statek na ktory przeladowuje sie ryby, na ktorym jest mniejsza plama pomaranczowa, lodzi ratunkowej na ktorej jest napis: EVEREST BAY, 25 PERSONS, MONROVIA (czyli kolejny statek pod Liberyjska bandera) Kajute tez mam niezla, jednoosobowa, na samje gorze w czesci oficerskiej. Z tego co sie doczytalem na rozpisce to jest to kajuta chyba 3 oficera:-). Mam koje, pojedyncza nie pietrowa, kanape, fotel, mala lodowke, telewizor z odtwarzaczem DVD (nie wiem po co bo DVD nie dziala a satelity tu nie ma, ale niech stoi) jest jeszcze lazienke z przysznicem i ogrzewaniem podlogowym. Rok temu na Islandii jak plywalem na Polonusie to takiej kabiny chyba nawet kapitan nie mial:-). Co zabawne, to czesc oficerska ma nawet swoja wlasna pralnie, oficerskie wdzianka moglby sie pobrudzic od lachow plebsu. Do mostka mam pietro wyzej, mostek jest tak duzy ze mozna po nim na rolkach jezdzic, w sumie rowerem tez. Pietro nizej jest kantyna, wyglad jak normalna stolowka, kucharz jest ruskojezyczny, prosto z Krymu, a dokladnie z Kerczu, tak dobrego zarcia jeszcze na statkach nie widzialem. Przede wszytkim zawsze jest kilka dan do wyboru, no i wszytkie posilki cieple tak naprawde to jedzenie to sniadanie i dwa obiady. Wczoraj na obiad wieczorny (kolacje) byly do wyboru zeberka baranie, wolowina w wersji gulasz lub kurczak. Pietro nizej jest glowna czesc mieszkalna dla zalogi. Tam juz sobie zyja latynosi , ktorzy zajmuja ponad polowe zalogi i kilku ruskojezycznych. Nizej sie nie zapuszczalem, to zwiedze jak sie zacznie robota. No i tu wlasnie jest problem, bo sie okazuje ze jeszcze pracowac nie moge. Teraz trwa rozladunek a wlasciwie przeladunek. Najciekawsze jest to, ze nasz statek jest zbyt ceny, zeby marnowac czas na plywanie do portow, wiec przeladunki, tankowania uzupelnianie jedzienia i wody wszytko zaltwia sie na oceanie. Tylko powazne remonty robi sie w porcie. Podziwiam operatorow dziwigow, niby ocean plaski jak Niderlandy (w koncu jestesmy po holenderska flaga:-) - ale mimo to statkami buja jak banka wstanka, wiec a przez to zurawiami tez buja oraz paletami, ktore przenosza ze statku na statek - tez buja. Taki operator zurawia musi sie czuc jak by byl pijany caly czas. Ryby mamy na pokladzie podobno duzo, wiec przeladunek potrwa do soboty prawdopodobnie, zurawie i wozki widlowe pracuja dzien i noc coby oproznic trzewia naszego kolosa z ostroboka. Potem plyniemy na lowisko jakies 1000mil na poludnie(bedzie zimniej:-() - czyli bedziemy plynac jakies 3-4 dni, co znaczy ze mam kolejny tydzien nudy!!!!!!!!!!!!!!!! Jak dobrze ze mam duzo ksiazek i filmow. Na razie moge sie upajac tym ze jestem chyba jedyna osoba w promieniu kilkuset kilometrow ktora sobie nie musi nic robic caly dzien:-) Jednak warto bylo konczyc te studia :-) )))).
Dobra juz bede konczyl, bo jak zwykle sie rozpisalem. Tylko jeszcze napisze ze widok ksiezyca w pelni nad Pacyfikiem jest naprawde super. No i ten kolor oceanu, co mamy pod burta. Nigdy nie widzialem morza w kolorze takiego glebokiego blekitu, tak naprawde to ten sam kolor co ma lazuryt, moj ulubiony kamyczek ktory jest bardzo popularny w Chile, kurde uwielbiam ten kolor!!! Zeby jeszcze jakies zwierzaki sie tu krecily, poza tymi rybami w kartonach zamrozonymi do -40C.
Adios!!!
Tomek
P.S.
Jeden z zalacznikow to fotka mapki naklejona na poprzednim statku z zaznaczonymi rejonami narazonymi na pirctwo, wedlug mnie troche naciagana ona jest ale ciekawa.


piraci.jpg
Plik ściągnięto 4103 raz(y) 65,41 KB

przeladunek.jpg
Plik ściągnięto 4103 raz(y) 77,89 KB

rakieta.jpg
Plik ściągnięto 4101 raz(y) 53,18 KB

zmiana.jpg
Plik ściągnięto 4109 raz(y) 48,71 KB

C.fuscatus.jpg
Plik ściągnięto 4098 raz(y) 41,37 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-05-30, 01:28   

Cytat:
Czesc!!
Podsylam ci fotki ptaszka co zlapalem dzis rano, obijal sie nad ranem o okna mostka, jeszcze bylo ciemno wiec zdjecia tym aparatem sa do bani, boje sie pomyslec jak bede robil zdjecia ryb w sztucznym oswietleniu na przetworni :-( Po angilski to storm petrel, po naszemu to chyba burzyk markhamiego? Oceanodroma markhami - ptak prawie czarny jest jeszcze jedna mozliwosc ze to moze byc Oceanodroma melania, podobno nie do odroznienia i w sumie niedaleko stad ma zimowiska, ale teraz to one pewnie na jajkach siedza w Kaliforni wiec raczej zostaje to:-) A dzis za statkiem jeszcze sie krecily inne fajne burzyki Fregetta grallaria - latalo ich blisko staku kilka, wiec jestem pewien ze to to, ale niestety za daleko na sfocenie.
Pozdrawiam
Tomek


Oceanodroma markhami.jpg
Plik ściągnięto 4109 raz(y) 51,53 KB

Oceanodroma markhami2.jpg
Plik ściągnięto 4111 raz(y) 72,66 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-06-06, 22:26   

Hola Amigos!!!
Wlasnie minąl mi 2 tydzien bujania sie po Pacyfiku. Jedna wielka nuda za burta jak okiem siegnac woda i woda i nic poza tym. Czlowiek se juz teskni coby usiasc na plazy na Uklu z butelka piwka i sie poprazyc w slonku i polywac troche , spotkac sie ze znajomymi, A tu nawet nie ma do kogo sie po ludzku odezwac, jak tak dalej pojdzie to wroce do kraju i zapomne jezyka :-(
Wczoraj i dzis byly cwiczenia wczoraj alarm ogolny, dzis przeciwpozarowy, czyli 60 chlopa w kaskach tyworzy chaos na spokojnym zazwyczaj statku. Zalaczam jedno zdjatko jak siedzimy w szalupie ratunkwej. Carlos zajol chyba najlepsze miejsce, bo na srodku. Dzis byla rowniez zmiana zalogi - 6 ruskojezycznych wymienilismy na 9 ruskojezycznych. Jeden z nich to Litwin z Klajpedy, reszta to Kalinigrad i Ukraina, ale jeszcze z nimi nie gadalem. Oni przyplyneli tym samym stateczkiem co ja, wiec w sumie jak by mnie tu wyslali tydzien pozniej, to tez by sie nic nie stalo - bo jeszcze siatki do wody nie wrzucilismy. Ale chyba niebawem wrzucimy, bo jak do tego czasu na wodzie byla pustynia to teraz nagle pojawily sie ptaki - chyba zaczelo sie tu krecic z 40 albatrosow, dominuje stary znajomy ktorego juz widzialem pare razy a teraz jest hurtem - czyli Albatros de ceja negra Thalassarche melanophoris (tlumaczac z hiszpanskiego to bedzie czarnobrewy). To te malenstwo co ma tylko 220 cm rozpietosci skrzydel. Sa tez ciut mniejsze, ale tez 2 metry majace czarnuchy mlodziudkie z tego roku z rodzaju Macroneces. Ale w koncu pojawiaja sie tez juz pierwsze giganty te co maja po 3,5m rozpietosci, mlode Albatros erante lub Albatros real (czyli pewnie wedrowny i krolewski). Niestety z tym kluczem nie moge oznaczyc gatunku, ani nie mam dobrej fotki - bo za bardzo sie pod statek nie zblizaja. A tym badziewiem, co pstrykam - to cud, ze i te fotki popelnilem. Super sa te albatrosy, przypominaja bombowce dalekiego zasiegu, które leca nizutko tak, jakby robily naloty dywanowe, np na Drezno. Oczywiscie bombowce tak nisko nie lataja, a one potrafia niemalze dotykac skrzydlem powiezchni wody. Ale najladniejszym ptaszkiem dla mnie tutaj i tak jest Petrel moteado Deption capense . Najfajniesze ma chyba ze wszytkich tu ptaszkow ubarwienie. Pozniej jeszcze na morzu przez chwile krecily sie Fregatta grallaria - takie malenstwa po 46cm rozpietosci skrzydel. Lata tu jeszce kilka innych gatunkow rurkonosych lecz niestety nie do oznaczenia, przy najmniej na tym etapie co sie ucze tu ptakow.
Jest nadzieja, ze byc moze za pare godzin zaczniemy juz lowienie. W KONCU!!!!!!!!! Dwa tygodnie bez roboty to mozna jajko zniesc. Fakt, mam czas na czytanie, ale ilez to dni mozna lezec i czytac??? Siatka juz jest gotowa, ptaszyska jakby wyczuwaly, ze bedzie zarcie, wiec lataja ciegle za nami - musi byc niedlugo ryba:-) Specjalnie szybkosc zmniejszylismy z 13-14 wezlow na 9, czyli przy tej juz echosonda pokazuje w miare dobrze co jest pod nami, na razie nie ma nic. Podobno nasze rybki zmienily preferencje - rok temu o tej porze byly w wodzie 13 stopni teraz sie przeniosly na poludnie gdzie woda ma 10 stopni.
Dolaczam jeszcze fotke naszego pociesznego stateczku, ktora zapomnilem dolaczyc ostatnio. Tak naprawde to nasz statek to Wieza Babel (w sumie moglby sie nazywac statek babel). Kantyna dzieli sie na czesc flmandzko-anglojezyczna (z braku czesci polskojezycznej siedze tutaj wlasnie), ruskojezyczna i lacinska czyli peruwianska. Nie ma zadnych przedzialow plotkow itd.. Ale zaden z holendrow i irlandzczykow nie siedzie do stolika przy ktorym siedza ruskojezyczni ani peruwiancy to samo sie tyczy innych nacji. Dodajac to ze czesc ruskojezycznych nie zna angielskiego, a wiekszosc Peruwiancow nie zna tez zadnego jezyka poza hiszpanskim (no moze niektorzy z nich mozna sadzic po rysach twazy, ze znaja kiczua). Czasem prubuje gadac cos z Peruwiancami ale to bardzie przypomnia machanie rekami i wypowiadanie paru prostych slow wiec mozan zapomniec o konwersacji. Mam nadzieje, ze to sie zmieni za jakis czas i cos z tego hiszpanskiego mi wlezie do lba:-)
Schastliwa - jak to mowia Amerykanie
Tomasz ibin Jaqb

Analna Ilena.jpg
Plik ściągnięto 4113 raz(y) 50,07 KB

cwiczenia.jpg
Plik ściągnięto 4103 raz(y) 52,65 KB

Deption capense.jpg
Plik ściągnięto 4103 raz(y) 35,49 KB

Thalassarche melanophoris.jpg
Plik ściągnięto 4107 raz(y) 38,95 KB

Thalassarche melanophoris2.jpg
Plik ściągnięto 4104 raz(y) 29,3 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-06-11, 01:07   

Cytat:

Hola druzja!!!
Wlasnie leci kolejny dzien a wlasciwe noc polowu. Jakos ryb ostanio malo, wiec jest chwilka coby cos tam nastukac i poodeslac nowe fotki. Tak na wstepie napisze, ze fajnie sie gada z Peruwiancami, mimo ze malo ktory z nich habla ingles, wiec trza espaniol, w sumie to tez jakas droga do nauki tego interesante jezyka. Ze wzgledu na moja ciapowate ubranie juz mnie pytano czy jestem z armi, albo gierrila. Tak oczywiscie jestem gierilla i to nie byle jaka bo ze swietlistego szlaku hehehe. Fajny jest ten Peruwianczyk z kuchni, dzis powiedzial ze habla ingless es importance (czy jakos tak) w kazdym razie zamierza sie go uczyc jak wroci do Peru. Hmmm ja na jego miejscu bym juz zaczal juz na statku. Chyba mu troche imponuje, ze znam angielski, a z drugin kucharzem gadam po rusku. Co prawda moje umiejetnosci jezykowe w zakresie tych dwuch jezykow nie sa zachwycajace, ale do komunikacji starczaja.

A jesli chodzi o polowy to dzis to nam sie trafilo. Malo tylko 30 ton - ale co:-) Stadko samoglowow wpadlo. Jolki polki kak one zdies papaly... jak to moze zyc i konkurowac z normalnymi stworzeniami?? Pan Bog stworzyl to dla checy. Zwierze wyglada kosmicznie, jak sama nazwa wskazuje poza glowa on w sumie nic innego nie ma. No moze pletwy, ktore ciezko nazwac pletwami (pletwy piersiowe wygladaja jakos jeszcze rybio, inne nie za bardzo). Porusza sie dziwacznie. No i te oczy czarne, niewinne, wcale nie rybie takie smutnie i proszaco, wypsc mnie wypusc mnie... Zreszta w tych oczach nie doszukiwal bym sie za wiele, bo podobno nawet jak na rybe to to stworzenie ma mozg imponujaco malutki. Ale o dziwo tego nie wiem, bo zamiast je pociac w poszukiwaniu otolitow, to mi sie zal ich zrobilo (zal i litosc takie prymitywne uczucie, po co nam one w walce o przetwanie, a jednak...). Te oczy i te bezradne ruchy... kurde co sie ze mna dzieje. Jako dziki krwiozerczy, samiec, mysliwy, wojownik, powinienem je pociac na zywca na paski ale jakos nie moglem... (wiec nie ma otolitow:-( ). Zlapalo sie ich 5, z czego 2 byly zywe - ale ledwo, ale moze z drugiej strony tylko tak udawaly - mialy na przyklad imponujaco rozwiniety muzg i wiedzialy, ze nadmierne ruchy szybko spowoduja deficyt tlenu i w konsekwencji szybsza smierc, ale tego sie juz nie dowiemy - i strategia ta niestety nie przyniosla pozadanego rezultatu. Tak czy naczej mam miekie serce ale czesc krwiozerczosci zachowalem, trzy sztuki, co bezradnie machaly swoimi niby pletewkami, prubujac latac jak motyle, i lepaly smutnymi oczkami na otaczajcy ich statek - zostaly wypuszczone. Niosac tak glowe pod pacha czulem sie jak mlekota, lub blekota, juz nie pamietam, ktory sobie glowe zdejmowal. A te dwa ledwo zywe co nie rokowaly za dobrze - sa juz w zamrazarce i miejmy nadzieje, ze wzbogaca zima zbiory naszego uniwersytetu:-)Podejrzewam, ze by mi nie wybaczono jakbym powiedzial ze mialem Mola mola na pokladzie i nie zabralem. Zwlaszcza, ze Samoglow dorasta do 3m dlugosci, a te mialy zaledwie 45cm, to jest roznica zapakowac do formaliny tone miesa a tylko 5kg:-) Inna ciekawostka: ta pomylka ewolucji, a wlasciwie jej zart, malo ze zyje to jeszcze sama w sobie jest plywajacym zoo. Podobno w jednym osobniku, jezeli dobrze pamietam, mozna czasem sie doliczyc 600 gatunkow pasozytow!!! Mysle, ze moze to byc rekord, jak w jednym organizmie moze sie zmiescic takie zoo??? Ale skoro tak sie wyglada to juz na temat tego zwierzaka mnie nic nie dziwi. A tak na marginesie skoro uratowalem 3 sameglowy, a w sumie o dziwo to ryby, to chyba mi sie naleza jakies zyczenia??? No nie
??? 3 od ryby wiec powinno mi sie spelnic 9 :-) . No nawet jesli odejmoiemy od tych 3 dobrych uczynkow 2 zle (ale nie dokonca bo i tak by nie przerzyly, tamte 3 tez mogly nie przezyc akcji, pompa, zbiornik na ryby, pompa, tasma produkcyjna i macanie na pokadzie i desant z paru metrow w kotlowanine fal...), to 9-6 wychodzi 3, a tu jak na razie nic.... Kurde czy jest sens miec dobre serce? Zwlaszcza dla takich mutantow z kosmosu, ale te oczy.....

Poza tym wczoraj wpadly tunczyki, byly dzis smazone na kolacje, smaczna tlusta ryba, kurde jak to cos suchego z puszki mozna nazywac tunczykiem??. Troche sie pomasakrowaly po przeplynieciu przez pompe (fascynujace jest to ze samoglowy byly kompletnie cale po wizycie w pompie a ksztalt maja taki jakos malo sprzyjajacy takim operacjom). Na sniadanie zrobilem sobie w wersji sushi, polecam pycha, swiezy tuczyk, z fileta wycina sie cienkie paseczki soli pieprzy i czeka pare godzin, mniam, palce lizac. W sumie juz znalazlem metode na nieciekawe sniadania. Dzien wczesniej sobie bede teraz robil rybe na surowo:-) Wlasnie w lodowce czeka na sniadanie tatar z ostroboka, mieso ma takie ze sie nadaje (z karpia czy ploci juz tatara bym nie polecal robic). Jutro maja byc kalmary smazone, tez moze byc smacznie. A podobno jest jeszcze czasem tu super smaczna ryba - miecznik. Najgorsze jest, ze chyba wpadl jakis czas temu, bo znalazlem kawalek miecza. Wiec cos musialo byc w pompie, ale zeby go tak zmielilo??? Moze tylko kawalek miecza wpadl do siadki. Na poczatku nie wiedzialem co to jest wygladalo jak polamany kawalek deski z jednej strony pokryty dziwna substancja, tak jak delikatny papier scierny. Ale calosc ma bardziej strukture kosci niz drewna. Zobacze czy po wysuszeniu nie bedzie smierdziec:-) Ktos mnie kiedys nazwal najwiekrzym smieciarzem organicznym jakiego zna:-)

To ja koncze tym milym akcentem i czekm co tam znowu ciekawego wpadnie do naszej siatki tym razem:-)

Schiastliwa
Tomasz ibin Jaqb


ryby.jpg
Makrela i jej wiekszy kuzyn tunczyk(troche zmasakrowany przez pompe)
Plik ściągnięto 4123 raz(y) 53,13 KB

mola1.jpg
Mola mola czyli samoglow we wlasnej osobie a wlasciwie glowie
Plik ściągnięto 4354 raz(y) 58,37 KB

3-glowy.jpg
co 3 glowy to nie jedna (moja to ta wlochata u gory)
Plik ściągnięto 4124 raz(y) 37,05 KB

Oczy jakos malo rybie.jpg
Plik ściągnięto 4111 raz(y) 43,95 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-06-16, 22:26   

Cytat:
Hola Amigos!!!!!
i ciagle na tym prawie spokojnym oceanie, bujamy sie i bujamy. Mozna sie do tego przyzwyczaic, ale czasem ciezko, jak grawitacja ciagle robi ci psikusy i dowcipasy. Wchodzisz po schodach i w zaleznosci czy sie dopasujesz z bujnieciem, to tak jak bys z nich prawie schodzil, lub tak na ciebie napieraja, ze na wchodzenie po nich trzeba wydatkowac podwojna energie. Jedzenie to tez wyzwanie jak kotlet ucieka z talerza i trzedba go gonic, prewencyjnie zupy lepiej nie brac. No a regulowanie stosunkow wodno-blotnych, echh... zwlaszcza tych bardziej wodnych. W sumie to chyba jest jedyny przypadek, gdzie plec piekna pod tym katem ma chyba lepiej, a wlasciwie na pewno zdecydowanie lepiej. W wielu wypadkach wspolczuje dziewczyna anatomiczno fizjologicznej roznicy w tym wzgledzie, facecie maja latwiej bez dwoch zdan, ale nie na statku. Kiedy trzeba caly czas utrzymac pion raz sie prawie kladziesz na kiblu raz od niego odalasz, podczas tego kladzenia to jeszcze trzeba uwazac na deske, bo czesto sama sie zamyka, na wiekszej fali, kurde... lepiej by bylo se usiasc... Z tej perspektywy moze dziwic fakt ze zawod marynarza jest bardzo szczatkowo sfeminizowany, tak szczatkowo, ze mozna zaryzykowac stwierdzenie, ze feminizm tu wcale nie dotarl.

Zaczelo mnie ostatnio troche meczyc te bratanie sie z lokalna ludnoscia. Za swoja dobroc teraz place, codziennie musze sie witac ze wszytkimi Peruwiancami i to przynajmniej 2 razy dziennie. Z jedenj strony to mile, ale z drugiej kazdego dnia mowic po 100 razy Hola!! i machnac reka, plus juz polowe mniej powiedziec priwiet, lub dobre utro. No czasem hi, po flamadzku unikam witania sie bo starm sie nie przeklinac (kto byl w Holandii ten wie), w sumie osobie na moim stanowisku nie przystoi bluzgac, wiec koniec! No i jeszcze gadanie z Peruwiancami... jest kilku spoko ktorzy staraja sie ze mna rozmawiac tak zebym ich zrozumial przy moim szcztkowym hiszpanskim. A sa tacy, co niestety... Gadaja bardzo szybko i zdaza ci opowiedziec hoistorie swojego zycia, ktora by pewniemnie wzruszyla jak bym ja zrozumial, ale niestety to sie ne da, a oni tego nie rozumieja. Sa tez mile opowiesci, juz kilku Peruwiancow mnie sie pytalo czy bylem w Brazyli, ze tam jest tak super ze jak tam pojade, to juz na pewno zostane. Glownym powodem ma byc uroda Brazylijek. Zreszta widac, ze Brazylijki maja bardzo dobra renome w calej Ameryce Lacinskiej.
A straszono mmie, ze z Peruwiancami nie ma kontaktu - a okazuje sie ze jest, oni sa mili i kontaktowi, tylko bariera jezykowa jest duza. Jeden z nich ma fajne rysy: maly, czerne wlosy, wasy i skos. Spokojnie muglby grac w filmie Inuite, co w kajaku poluje na bieluchy na ziemi baffina. Rysy takiego borealnego, neolitycznego mysliwego.

No i spostrzezenia z rozmowy z zaloga, zwlaszcza ta holenderska. Widac jaka nasza Europa jest tolerancyjna i zjednoczona. Nam media wciskaja ze jestesmy nacja nabardziej kseno, homo i jeszcze niewiadomo jak fobiczna. Niemcow to nie lubia, nienawidza itd... do szescianu. Jak ja czasem mowie na Niemcow faszysci, to przy tym co oni mowia - to bylby komplement. Zarzucaja im, ze sa zarozumiali, od wszytkich wymagaja coby mowili po niemiecku no i druga wojna swiatowa!!! Niby to Polacy sa tacy pamietliwi i rozgrzebuja niepotrzebnie historie, ale okazuje sie ze nie tylko. W sumie Holendrzy w drugiej wojnie z krajow zachodnich troche dostali w tylek. Hitler po prostu ich zalal. Zreszta kapitan sie mnie zapytal czy lubie Niemcow, powiedzialem ze nie bardzo (no moze troche sklamalem dodajac te nie, nie chcialme wyjsc na ciemnogrod z Europy C albo jeszcze gorzej, chociaz poprawnosc polityczna nie lezy w mojej gesti) - a kapitan na to: no widziasz a my bardzo ich nie lubimy, zreszta u was w wojne znacznie gorsze rzeczy robili niz u nas, wiec ich powinniscie bardziej nie lubic. Ja mu dodalem ze w sumie to z nimi mamy na pienku odkad nasze panstwa istnieja, a nawet wczesniej - czyli ponad tysiac lat. Chociaz pewnie jak bysmy byli sasiadami z Holendrami, to na pewno z nimi tez bysmy sie nie lubili, taka ludzka natura, ze z sasiadem sie ma najgorsze stosunki.

A co sie zas tyczy roboty to na brak zajec nie nazekam, caly czas cos jest. Tzn srednio sa po 2-3 czasem 4 zaciagi dziennie. No i po kazdym takim wybraniu siatki mam jakies 3-4h roboty, wiec po tem 2-3h snu i znowu. Na szczescie niektore hole sa puste (tzn sa w nich 2-5 ton ryby) - to se moge to odpuscic. Na karmazynach bylo jednak znaczniej mniej roboty... Ale przynajmnie czas szybciej leci, no i dni i noce zlewaja sie w jedna papke. Rzadko kiedy wpadnie jaks ciekawa ryba, czesto wpadaja rybki z rodziny Snakemackerels. Ja ja nazwalem krokodyl, podjrzewam ze jak wiekszosc ryb stad nie ma polskiej nazwy. Jest podobna do szczupaka okolo 1 metra dlugosci. Juz zdazylem se na zebach jednej z nich palucha rozwalic. Wpadl tez dwa razy wstęgor, tzn kilka jego malych kawlakow bo ta tasma moze dorastac do kilku metrow. No w jednym zaciagu byla rybka okonioksztaltna, za bardzo nie pasuje na rybke pelagicnzaa, bardziej wyglada jka pielegnica z afrykanskich jezior, ewentualnie jaks ryba preferujaca wybrzeze lub rafy. Wyglada jak tilapiokaras ale nie moge jej nigdzie znalezc w zadnym z atlasow, a troche ich mam. Wiec apel, ktokowiek ja widzial ktokolwiek ja zna proszony o kontakt!!!

Kapitan stwierdzil, ze przynosze pecha, bo rok temu wiecej lapali, a teraz kicha, a rok temu mnie na statku nie bylo. Doszedl do wniosku, ze mnie odstawi na chinski trawler co lowi obok. Na szczescie kontakt z nimi jest utrudniony, jak sie nie zna mandarynskiego, a u nas nikt nie zna:-) Podobno prubujac z nimi nawiazac kontakt radiowy - to pol godziny zajmuje chinskiemu kapitanowi powiedzenie helou!

No i sie dowiedzialem, co sie dzieje z nasza ryba potem. Okazauje sie ze wszytko idzie do Nigeri na pasze dla lokalnej ludnosci. Szok. Pacyfik zywi Afryke. Powod dla ktorego ta pasza nie mozna skarmiac bialasow z Europy to to, ze ostrobok ma za duzo osci wiec osc moze utknac w gardle bialego dziecka. Murzynskie dziecko sie tym nie przejmuje, bo chyba wiekrze ma ryzyko ze umrze z glodu, niz z powodu osci w jego czarnym gardle. W Europie bialych skarmia sie morszczukiem, ktory ma mniej osci i latwiej go przerobic na paluszki rybne. Ech... co za swiat, a powiem wam ze ostrobok ma super delikatne i smaczne mieso, co prawda jadlem tylko w wersji tatar - ale mi smakuje bardzo i osci mi nie przeszkadzaja, zreszta nie ma ich zbyt wiele mimo wszytko. Szkoda ze nie mozna go u nas kupic. Chociaz z drugiej strony, zamrozony to co innego niz swiezynka prosto z wody...

A propos Afryki to tez taka mal ciekawostka, wczesniej ten statek lowil u wybrzezy Mauretani i Maroka i raz zlapali tam miecznika ze znaczkiem z Florydy. Niezly wedrowiec z takiej rybki. No i wszyscy wspominaja jak mieli pare dni wolnego i stali w porcie w Las Palmas na Kanarach, jakie imprezy byly i wogle, ale to bylo z 3 lata temu.
Do tej pory mialem wyzuty sumienia zbyt czesto biorac prysznic, ze marnuje cenna slodka wode. Okazuje sie ze niepotrzebie. Tu wody w ogole nie bierze sie z ladu, tylko z oceanu i sami ja odsalamy. Jedyne co potrzebujemy - to tylko paliwo. Czyli raz na 2 miesiace podplywa sttaeczek co nas tankuje do pelna:-)

No i w kuchni stala sie tragedia, dwa dni temu skoczyly sie pomidory!!! A najgorsze jest to, ze pewnie tez juz skonczyla sie papryka i powoli zaczynaja wymiekac inne wazywa, tylko zostanie niezawodna ogolnie wojskowa cebula. Dobre i to - cebule tez lubie, ale bez pomidorow? Juz Irlandcy zaczeli sie ze mnie smiac, ze jem jak królik. Bo postanowilem sie tu zdrowo odzywiac, wiec jak najmniej weglowodorow i tluszczu. Zero ziemniakow, pieczywa, ryzu, makaronu itd... Duzo miecha i wazyw. Wiec nakladam se konkretna porcje miecha, a na to sterta surowki. A Irlandcy miecho i frytki... i niektorzy (wzieli to od angoli) leja na te frytki jeszcze ocet... fuuuuu... co za barbarzynstwo kulinarne... za cos takiego powinno sie karac i to srogo!!! A dla nich moja "wegetarianska" dieta jest dziwna! Niestety sklad wazyw sie zmienia na korzysc tych mrozonych i z puszki:-(

Nic bujajac sie koncze:-)

Milego opalania sie i grzania nad jeziorkiem bo u nas zimno i pada, zimno i pada...
Paka
Tomek ibin Jaqb z antypodow
P.S.
Zbieram zapisy na fanty z wyjazdu. Do zaoferowania mam oddech samoglowa, luska z przewodu pokarmowego ostroboka, lza makreli. Mial byc jeszcze krzyk albatrosa, ale ciolki cos siedza (a wlasciwie lataja) cicho, wiec puki co nie mam tego jeszcze w ofercie, towarem zastepczym moze byc szum morza, lub warkot silnika trawlera. Liczba fantow bardzo ograniczona - decyduje kolejknosc zgloszen!!!


a właśnie zadzwonił do mnie Tomek i powiedział, że po małej scysji z kapitanem (bo kazał mu pracować, hehe) - ma bana na net :) Zobaczymy jak długo.
Szymon

tilapiokaras.jpg
Plik ściągnięto 4111 raz(y) 67,39 KB

wstegor.jpg
Plik ściągnięto 4108 raz(y) 45,88 KB

polow.jpg
Plik ściągnięto 4099 raz(y) 90,37 KB

albatros wedrowny lub krolewski 3,5m rozpetosci skrzydel.jpg
Plik ściągnięto 4136 raz(y) 25,29 KB

hej hej inni maja jeszcze gozej.jpg
Plik ściągnięto 4107 raz(y) 29,1 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
BJK 


Posty: 5890
Skąd: Gorzów n/Wartą
Wysłany: 2008-06-16, 23:41   

fenomenalne opowieści :oki: czekam na więcej :tup:
pozdrowienia dla Autora :!:
_________________
"Żywa substancja jest bytem,który naprawdę jest podmiotem,albo,innymi słowy,jest bytem o tyle, o ile substancja jest ruchem zakładania i ustanawiania siebie samego, czyli zapośredniczeniem między swoim stawaniem się czymś innym i sobą samym. " G.W.F.Hegel
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-06-17, 01:59   

Hej,
pozdrowienia przekażę mu pewnie dość szybko, bo, co mnie najbardziej w tych opowieściach szokuje, to to, że on dzwoni z budki na statku za 30gr/minutę do Polski... :) Gdzies ze środka Pacyfiku... ech... :) :)
Szymon
_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
BJK 


Posty: 5890
Skąd: Gorzów n/Wartą
Wysłany: 2008-07-06, 21:25   

nic nowego Autor nie podesłał :tup: ;)
_________________
"Żywa substancja jest bytem,który naprawdę jest podmiotem,albo,innymi słowy,jest bytem o tyle, o ile substancja jest ruchem zakładania i ustanawiania siebie samego, czyli zapośredniczeniem między swoim stawaniem się czymś innym i sobą samym. " G.W.F.Hegel
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-07-06, 21:28   

autor jest już w PL a dwa meile zalegają u mnie w skrzynce. Dziś zamieszczę, mea culpa, ale za dużo akcji na raz :)
Pozdrawiam
Szymon
_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-07-07, 00:50   

aaa , dodawałem i się skasowało, idę spać!!!
jutro dodam :)
dobranoc
Szymon
_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



I N F O R M A C J A
Forum Przyroda wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas korzystania z naszych usług. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki, oznacza to, że wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki

© PRZYRODA.org | Noclegi Świerże Górne, Kozienice, Chinów - wysoki standard, niskie ceny!

phpBB by przemo  
POLECAMY
hwww.lto.org.pl

www.kuling.org.pl

www.kp.org.pl

www.nietoperze.pl



REKLAMA




.