PRZYRODA Strona Główna PRZYRODA
Forum dyskusyjne PRZYRODA to doskonale miejsce do wymiany informacji, poszerzania wiedzy, rozwiazywania problemow i wszystkiego co tylko zwiazane z przyroda i jej ochrona.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Chile
Autor Wiadomość
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-08-27, 22:31   znalazlem nowy gatunek rekina dla Pacyfiku!!! :-)

Cytat:
Salam Aleikum Druzja!!!
A wlasciwie dobre utro!!!
Dzis zaczne zoologicznie. No bo i powod jest konkretny. Nawinely mi sie niezle rarytasiki, numer jeden co bije na glowe wszytko co do tej pory widzialem. To Taillight shark Euprotomicroides zantedeschia. Gatunek rekinka niezbyt duzy, ale... prawdziwy potwor z glebi ocenu, wyglada jakby z piekla sie teleportowal na plytsze warstwy wody. Tylko mu zarowy brakuje na czole do szukania zarcia w mule. Ale tak naprawde to zarowe ma tylko ze w du... tzn kloace. Ma tam gruczol produkujacy niebieska substancje fluorestencyjna. Widzialem rybki glebinowe, ale one swieca na bialo, zolto lub zielono, a tu taki odjechany niebieski. Dodajac do tego, ze to moj ulubiony kolor, to juz jest to moja ulubiona ryba. Zastanawia mnie po co jest wlasciwie jej taki gruczol?? Moze maja jakies odjechane, perwersyjne zachowania godowe. Taki sam kolor ma w moim laptopie bluetooth, ale podlaczenie go ta metoda do laptopa nie jest mozliwe, tylko se kompa uswinilem, mimo ze rekiny w porownaniu do ryb kostnoszkieletowych maja malo sluzu. Ale moze one maja taki bluetooth wlasny, rekini, ewolucyjnie to se opracowaly dawno temu i od paru milionow lat wymieniaja sie mp3 glosow wielorybow? A czlowiek wpadl na ta technologie dopiero pare lat temu. W FAOwskim kluczu do rekinow jest o nim tylko tyle napisane, ze odkryto ten gatunek w 1966r i wystepuje w poludniowym Atlantyku. Holoytyp (osobnik wzorcowy) znajduje sie w RPA w Kapsztadzie. Klucz zostal wydany w 1984 r. i do tego czasu zlowino tylko 2 takie rekiny, mysle ze od tego czasu jeszcze ktos tego rekinka zlapal. Ale czytajac inforamcje na fishbase, nie jestem tego wcale taki pewien, jesli maja oni aktualne informacje to od tego czasu za duzo wiecej o tym rekinie nie wiadomo. W sumie tylko tyle ze wystepuje w Atlantyku, z tego wynika ze odkrylem nowy gatunek rekina dla Pacyfiku!!!! A poza tym wszedzie pisza, ze ten gatunek ma maxymalnie 42cm, moj osobnik ma 57cm, czyli jst o 15 dluzszy i najwiekszy na siwecie:-) Pomylic sie nie moglem bo to jest jedyny gatunek rekina, ktory ma niebieskie swiatelko w kloace, stad jego nazwa, Taillight shark. Ja proponuje polska nazwe, jesli jej nie ma: swiatlodupiec niebieski. No chyba, ze to zupelnie nowy gatunek, ale raczej nie sadze, bo wszytkie cechy sie zgadzaja. Jak by byl nowy to mozna by go nazwac Euprotomicroides dajtkenzis, hehehehehe. Tak czy inaczej mam z jego powodu wielka radoche, szkoda ze nie ma czym tej radochy oblac. Na razie go wsadzilem go do zamrazary, niestety kucharza mamy w tej kwesti malo sklonnego do wspolpracy (koloes nie lubi ryb w swojej zamrazarce), tak czy inaczej mam nadzieje, ze mi sie go uda sciagnac do Olsztyna lub chociaz do Europy. Zawsze mozna zrobic na zlosc rybaka i wnioskowac o zrobienie na lowisku rezerwatu morskiego majacego na celu chronic siedliska tak rzadkiego gatunku :-)
W tym tygodniu zlapalismy jeszcze dwa inne rekiny, obydwa nalezace do tego samego gatunku Lamna nasus, po murzynsku Porbeagle. Po naszemu bedzie pewnie jakis zarlacz, bo to kuzyn tego ludojada bialego. Dorasta on do ponad 3 m, chociaz moj nie jest tak imponujacy, bo ma tylko 64cm i 6kg, ale wyglada fajnie. Kurde podobaja mi sie rekinki. Szkoda ze u nas ich nie ma. Aczkolwiek w mapce wystepowania tego gatunku Baltyk jest zaznaczony, ale to chyba sie po prostu w drukarni nie tak farba rozlala.
Ostatnio tez troche wpadaja tunczyki,ale sa niezle zmasakrowane przez pompe. Ostatniej nocy wpadl tez miecznik, ale sie wkurzylem - glaby na mnie nie zaczekali (spoznilem sie jakas niecla godzine), zdazylem pofocic tylko poporcowane kawalki miecha, a mial ponoc kolo 200kg, kurde wkurzylem sie. Wpada tez czasem cos fajnego plaskiego w kropeczki, mowia na to sunfish, ale jeszczecze gada nie oznaczylem. Podoba mi sie jak ruscy dziela ryby, na zajebi... i inne. Te zajebi... - to sa oczywiscie bardzo smaczne, a inne juz nie za bardzo.
Jesli ktos mysli ze ryby z naszym statkiem nie maja szans to sie myli. Na mostku obserwowalem przedwczoraj co sie dziej na sonarze. Plynelismy prosto na lawice, miala co najmniej 300m szerokosci, pewnie z kilkaset ton ryby, no i nam zwiala!!! Okazuje sie ze predkosc 5 wezlow podczas tralowania to nie jest dosc, zeby je dogonic, zreszta zwialy bokiem. A ponadto ryby czesto zwiewaja dolem ponizej 100m, tak ze sa poza zasiegiem sieci.
Ale ryby rybami a sa tu jeszcze ptaki. Ostatnio moim hobby jest chodzenie na rufe i focenie ptakow co wylapuja ochlapy z przetworni. Czasem podlatuja w miare blisko. Po takiej serji zdjec okazalo sie, juz w kajucie, ze zfocilem Chatham albatross Thalassarche eremita. Endemit ktorego jedynym miejscem legowym jest wyspa Chatham, lezaca na wschod on Nowej Zelandii. Liczba doroslych osobnikow swiatowej polulacji liczy sobie kolo 5000 par. Moze nie jest tak rzadki jak albatros amsterdamki ktorego liczba jest 100 razy nizsza, ale tez w sumie rzadkosc, i fajnie miec takie ptaszysko za statkiem. Wlasciwie to jego zdjecie to wam juz chyba podeslalem, ale nie jestem pewien na 100%. Na pewno to co bylo podpisane jako albatros szaroglowy to nim nie jest a pewnie to wlasnie mlody Chatham :-) . Martwi mnie jedna rzecz, juz niedlugo zacznie sie wiosna i pewnie wszytskie dorosle ptaki zmyja sie z tad zeby szukac jakis skal lub innego ladu. Na wodzie ciezko im by bylo wysiadywac jajka.
Tak poza tym od paru dni zaczela sie fajna pogoda, tzn buja i jest fala, wiec w koncu mozna robic dynamiczne fotki albatrosom na falach, widac ze sie w tym sporcie sprawdzaja. I bez sztormowej pogody pewnie sie nudza. Dla mnie to jest sport, bo buja i wieje wtedy znacznie mocniej, no i ta adrenalinka, bo jest ryzyko ze jakas fala wejdzie na poklad, tak czy inaczej buty juz mokre mialem z tego powodu, bo czesto woda przez poklad sie przelewa. Ale dzis po jakims czasie wymieklem, jak sie widzi ze raz na jakis czas tuz za rufa sa fale znacznie wyzsze niz wysokosc mojej glowy, co prawda zadna na poklad nie wlazla, a chlopaki obok pracuja na pokladzie jak gdyby nic - ale troche malo pewnie sie czulem. Te fale to nic, opowiadal kolega z Kaliningradu, jak kiedys lowili na Suchotce, to jak byl sztorm, a ze w Rosji wszytko jest najwieksze, wiec fale rzecz jasna tez, to jedna z nich nakryla im caly statek, i na chwile zmienili sie w okret podwodny. Stracha mieli niezlego. Ja tu sie malo pewnie czuje jak mi fala w bulaj czasem uderzy, a bynajmniej kajuty nisko nie mam. Nie mogl mi tego opowiedziec na koniec rejsu podczas flauty? Nie wyobrazam sobie zmiany zalogi w taka pogode, a to juz ten czas kiedy przylecieli nowi, a ma tak bujac jeszcze co najmniej 3 dni.
W ogole ciekawa sprawa z tymi, co wracaja, My przyszlismy a odjechala tamta zmiana, i ich od razu zabrali na Rapa Nui. Samoloty stamtad 2 razy w tygodniu lataja do Snatiago. Dla Holendrow szybko znalezli jakis samolot, ale Rosjanie maja samolot dopiero 26 sierpnia!!!!! Dwa tygodnie czekania na wyspie, na pepku swiata, ktory chyba jest jednym z wiekszych zadupi swiata. Mi by to odpowiadalo, luz, aczkolwiek 2 tygodnie na tak mala wyspe - to troche za duzo. Oni maja o tyle gorzej, ze pierwszego dnia wyszli sobie z hotelu popatrzec na miasteczko i od razu ich policja zwinela, bo oni potrzebuja wize, a z ksiazeczka zeglarska moga sobie tylko przebywac podczas tranzytu na lotniskach, lub pokonac trawse lotnisko port i w druga strone (wszytkie kraje tak maja z ksiazeczkami zeglarskimi, oprocz USA, gdzie trzeba miec dodatkowo wize, notabene dziwni oni sa, nie przestrzegaja prawa miedzynarodowego wymagajac, aby inni to robili, ale to inny temat). Czyli ci kolesie maja przerabane jak w ruskim czolgu, sa na rajskiej wyspie (tzn byla ona rajska dopuki krotkousi nie wyrzneli wszystkich dlugouchych, najpier skracjac im uszy, no a potem prawie wszytkich mieszkancow, lacznie z krolem, Hiszpanie wywiezli do Peru jako niewolnikow do zbierania guana) - a nie moga sie nigdzie ruszy. Sa w hotelu i pilnuje ich policjant, zeby z niego nie wychodzili. Ja bym juz wolal na ich miejscu zeby mnie deportowali, moze bym byl szybciej w domu.
Juz powoli przyzwyczjam sie do zalogi, okazuje sie, ze pracujacy tu Peruwiancy sa bardziej komunkatywni w angielskim niz ci z ostatniej lajby. Polowa z nich to typowi Inka. Ciekaw jestem, jak te spokojne ludziki mogly kiedys skaladac w swych swiatyniach ofiary z ludzi wyrywajac im na zywca serca. Ci moi chyba tacy nie sa, chociaz kto ich tam wie. Dla nich ktos z Polski jest chyba jeszcze bardziej egzotyczny niz dla nas Inka. Praktycznie wszyscy znaja Lato, mi to nazwisko wiele nie mowi, bo jakbym nie mial wyjscia, to bym chyba wolal obejrzec telnowele wenezuelska, niz bande spoconych facetow biegajacych po trawie, za kawalkiem napompowanej skory. Nie wiem jak ja te euro 2012 przezyje. No ale wczoraj jeden powiedzial aaa Polonia Papa, Karol Wojtyla. Wiec jeszcze pamietaja Papieza.
Na statku jest tez jeden smieszny faszysta. Nie mozna sie z nim po murzynsku dogadac, ale koles wyglada niezle. Ruscy sie z niego smieja, ze to dziecko wojny, bo urodzil sie wtedy kiedy wojna sie skonczyla. A koles wyglada jak maly szkielet, na ktorego ktos naciagnol pomarszczona troche za duza skore. Ma na imie Ferdynant (niestety nie kiepski) ale wszyscy go nazywaja Fredi, od tego Frediego z ulicy wiazow, tylko brakuje mu rekawicy z nozami. Gosc pracuej w maszynowni, ale ze swoim podwladnym Rosjaninem nie moze sie dogadac, musza isc do Holendra, ktory przerabia szprechanie na murzynski i na odwrot. Zreszta ten Holender, kieownik przetworni tez jest niezly, ma takie samo zdanie o Niemcach jak inni Holendrzy. Zero poprawnosci politycznej, "nie lubie ich i juz, zobacz w pracy ich spotykam duzo, czesto z nimi pracuje, a zaden z nich nie jest moim kolega, i nie bedzie". Super wyglada ta zjednoczona Europa, tylko niech pismaki nie wmawia Polakom ze jestesmy najbardziej nietolerancyjnym, kseno i hbomofobicznym narodem na kontynencie, bo inni tez maja na tym polu duze osiagniecia. Jest tu tez taki Holender mechanik, zawsze sie drze, jest gluchy jak pien, bo pracuje w maszynowni i chyba uwaza ze inni tez sa glusi, bo krzyczy jak jasna cholera. Najciekawsze jest to, ze koles caly czas ma lapy w smarze, czarne i lepiece sie i wcale ich nie mysli umyc, czy to je, czy to idzie spac, chyba chodzi o to, zeby pokazac ze tak ciezko pracuje. Nawet Rosjanie twierdza ze to urzas. A ja myslalem, ze im dalej na wschod, to brudniej - a to wcale nieprawda, lub prawda, ale nie do konca.
Wszyscy narzekaja na jedzenie, ja juz zrezygnowalem ze snaidania i co dziennie jem na snaidanie tatara z ryby zrobionego dzien wczesniej przeze mnie, jak tak dalej pojdzie to bede musial jesc 3 posilki dziennie w ten desen, ale na szczescie niedlugo zmieni sie kucharz, wiec moze byc tylko lepiej.
Zkumplowalem sie z jednym Mauretancem, wzialem od niego troche mauretanskiej muzyki. Koles jest spoko, opowiada jak to jest w tej Mauretani, ze ma jedna zone, chociaz moze miec 4, ale mowi, ze chce miec tylko jedna, bo z kilkoma to jest problem. Jesli jednej cos kupisz, to musisz to samo kupic nastepnej. Jesli z jedna dzis idziesz na spacer - to musisz z druga isc jutro. Jesli z jedna wczoraj spales, to nie ma ze boli, dzis spisz z druga. Koles jest spokojnym czlowiek i doszedl do wniosku, ze jedna mu w zupelnosci starczy. Tak jak pisalem - Mauretancy to niezle poligloty, znaja po kilka jezykow, tzn. tych dwoch mlodych zna. Bo jest jeszcze taki starszy, z broda, on chyba zna tylko arabski, no moze francuski jeszcze. Ale zna na pamiec caly Koran, co budzi szacunek i zazdrosc u mlodych Arabow.
Mama nadzieje, ze w koncu dotra do mnie bagaze, bo broda to luz - moze rosnac, ale paznokcie?? Albo bede musial je wtedy obcinac scyzorykiem, albo mi urosna i sie pozawijaja tak jak niektorym Hindusom.
Z tihego okeana, katory nie jest teraz taki tihy i w kazdej chwili moze ugrysc mnie skorpion (z tym skorpionem to cos mi sie pomajtalo) pisal dla Was:
Tomasz Ibn Jaqb


Euprotomicroides zantedeschia portret paskudy.jpg
Plik ściągnięto 2821 raz(y) 48,2 KB

Euprotomicroides zantedeschia prawdopodonie najwiekrzy zlowiony do tej pory osobnik na swiecie 57cm! i jako pierwszy wylowiony z Pacyfiku.jpg
Plik ściągnięto 2825 raz(y) 88,38 KB

Euprotomicroides zantedeschia troche sie wyglada, ryjka ma bardzije jak kaszolotr.jpg
Plik ściągnięto 2795 raz(y) 44,59 KB

Euprotomicroides zantedeschia wiem wiem to swinskie zdjecie ale swiecaca w nocy kloka to niezwykle zjawisko nawet w oceanie.jpg
Plik ściągnięto 2922 raz(y) 32 KB

albatros Buller.jpg
Plik ściągnięto 2712 raz(y) 87,91 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-08-27, 22:33   

...

albatrosy uwielbiaja fale.jpg
Plik ściągnięto 2713 raz(y) 44,39 KB

Albatros chatham jeden z 10tys doroslych latajacych miedzy Nowa Zelandia a Chile.jpg
Plik ściągnięto 2694 raz(y) 64,48 KB

glowa i ogon krola sledzi, gdzies sie zapodzialo pare metrow bierzacych srodka tej ryby.jpg
Plik ściągnięto 2715 raz(y) 84,62 KB

ja tu rzadze!spadowa gnojki!.jpg
Plik ściągnięto 2717 raz(y) 101,75 KB

ja tu rzadze....ale jak nie me tego duzego czarnego.jpg
Plik ściągnięto 2726 raz(y) 99,3 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-08-27, 22:34   

...

kalamarnica jak sama nazwa wskazuje sluzy jako pojemnik na atrament(to brazowe).jpg
Plik ściągnięto 2721 raz(y) 95,46 KB

Lamna nasus i jego ostatni posilek.jpg
Plik ściągnięto 2875 raz(y) 58,68 KB

Lamna nasus portret.jpg
Plik ściągnięto 2737 raz(y) 46,3 KB

mlody albatros wedrowny.jpg
Plik ściągnięto 2721 raz(y) 79,55 KB

mlody albatros wedrowny, ladowanie.jpg
Plik ściągnięto 2719 raz(y) 79,24 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-08-27, 22:35   

...

mlody czarnobrewy.jpg
Plik ściągnięto 2713 raz(y) 81,28 KB

mlody czarnobrewy na falach.jpg
Plik ściągnięto 2711 raz(y) 80,46 KB

mlody wedrowny.jpg
Plik ściągnięto 2704 raz(y) 42,88 KB

nasz lamacz fal lowi tez i w taka pogode.jpg
Plik ściągnięto 2722 raz(y) 53,57 KB

serfujaca warcabniki.jpg
Plik ściągnięto 2706 raz(y) 110,11 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-08-27, 22:37   

...

Thyrsites atun.jpg
Plik ściągnięto 2711 raz(y) 117,87 KB

tylko tyle zostalo z olbrzymiego miecznika.jpg
Plik ściągnięto 2722 raz(y) 47,59 KB

u nas na oceanie spokojnym taka pogoda to normalkna, moja kajuta jest jako pierwsza,jeszcze do niej fale nie dochodza.jpg
Plik ściągnięto 2695 raz(y) 58,28 KB

warcabniki sie kloca.jpg
Plik ściągnięto 2708 raz(y) 131,71 KB

wladcy karmnika.jpg
Plik ściągnięto 2726 raz(y) 81,37 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-08-27, 22:39   

...

dorosly-czarnobrewy.jpg
Plik ściągnięto 2714 raz(y) 49,22 KB

szalenstwa-czarnobrewego.jpg
Plik ściągnięto 2712 raz(y) 87,09 KB

za rufa ruch jak na lotnisku.jpg
Plik ściągnięto 2714 raz(y) 100,09 KB

z-ryba-w-groszki-kazdemu-je.jpg
Plik ściągnięto 2743 raz(y) 68,89 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-08-31, 13:08   z Dalekiego poludnia

Cytat:
Hola Amigos!!!!
Jak mowi stare marynarskie porzekadlo, nigdy nie ufaj chudemu kucharzowi. Nowemu kucharzowi mozna zaufac bezgranicznie, zajmuje soba znaczna czesc kuchni. Troche przypomina dzabe z gwiezdnych wojen. Przyslowie przyslowiem, ale jezeli jego wyglad jest wynikiem jego kuchni - to mi troche to odbiera apetyt i mobilizuje do codziennych cwiczen. Ktore nota bene moge lepiej teraz wykonywac, bo wraz ze zmiana zalogi dotarla tez moja skakanka, no i reszta mojego bagazu. Kurde jak sie czlowiek w takich sytuacjach cieszy!!! Zapomina sie o tych 3 tygodniach niedogodnosci i sie czuje jak by sie dostalo paczke z domu lub nawet od wujka z Ameryki za komuny. Chociaz paczka z domu bardziej pasuje bo w koncu sam ja pakowalem, tylo tyle ze nie bylo w niej zadnego listu. Moja biblioteczka wzbogacila sie o pare knizek, w sumie jakies pol metra bierzacego (moja mama przelicza moja ksiazki na metry wiec jakos mi sie ten termin we lbie zaszczepil) Wiec mam co czytac, nie musze juz po 3 filmy dziennie ogladac!! No i kurs hiszpanskiego tez mam w koncu (chociaz idzie mi on jak krew z nosa). Nie obylo sie bez strat. Podczas tego trzytygodniowego eksodusu mojgo bagazu, butelka z szamponem do wlosow sie otworzyla. Wiec gorne warstwy ciuchow i plecak caly sie nasaczyl garnierem. W sumie moja wina, bo kupilem z bezsensownym otwarciem szampon, ale z drugiej strony teraz nie jest tak latwo kupic ze zwykla nakretka czy to szampon czy to paste do zebow a te zatyczki sa bardzo awaryjne. Swoja droga to zachodze w glowe, jak prawie cale pol litra szmponu wylalo sie tak dokladnie, w butelce praktycznie nic nie bylo, zawsze mam problem zeby do konca oproznic butelke z substancjami o takiej konsystencji a tu nawet w srodku nie bylo szamponu na jednorazowe mycie. musialem wziac od razu prysznic z plecakiem zeby nie straszyc zapachem szamponu gwanako w andach i kuguarow oraz innych jaguarow (podejrzewam ze od tego leniwce by z drzewa pospadaly). Tak patrzac na ta brudna wode splywajaca pod prysznicem z plecaka tylko sobie pomyslalem, jakie to ciekawostki teraz do Pacyfiku splywaja. Bo i piasek sachary tam pewnie jest i skaly wulkaniczne Islandii i pewnie drobinki skal z Kaukazu, no i pewnie bloto z puszczy piskiej. Ale nic, juz tak nie capi szamponem wiec jest ok, w sumie dobrze, ze nie mialem zadnego smierdzacego czegos w plecaku - to wtedy smrod by bylo ciezej usunac ale pewnie by tak nie straszyl dzikich zwierzakow :-) Widac, ze mi troche w plecaku grzebali bo rzeczy byly poprzestawiane a ksiazki troche pomaskarowane grzbiety ale nic, wazne, ze chyba jest wszytko. Muj drug iz Rasiji nie mial tyle szczescia, na lotnisku musileli mu ukrasc z torby maszynke do strzyzenia wlosow, papierosy i plyty CD z filmami. Raczej moje stare ciuchy i ksiazki najczesciej po polsku nie wydaly sie nikomu atrakcyjne.

Korzystajac z okazji, ze dotarl do mnie klucz do rurkonosych swiata, zaczalem studiowac wiedze na temat latajacych tutaj ptakow, no i dostalem glupawki. Jednak nadmiar wiedzy moze byc szkodliwy. Mam tu ksiazke o ptakach morskich z 1983, jest tam wymienione 93 gatunki rukonosych, a w tej nowej z 2007 juz 137 gatunkow!!! 25 lat i takie cudowne namnozenie gatunkow!!! A naukowcy bija na alarm, ze jest masowe wymieranie. Moim zmartwieniem bylo odroznienie albatrosa wedrownego od krolewskiego A sie okazuje ze teraz w "grupie albatrosow wedrownych" sa 4 gatunki a w "grupie albatrosow krolewskich" - dwa - i wszytko baaardzo podobne do siebie. To jest tak jak banda taksonomow i genetykow zaczyna maczac swoje lapki w cos, co nie jest zbyt skomplikowane, ale chca to jeszcze bardziej odkomplikowac, no i wychodzi cos takiego. Nic teraz bede musial rewidowac wszytko od pocztku, co tu widze. A albatrosy latajace za nasza burta maja to gleboko w kuprach czy sa albatrosem wedrownym czy snieznym czy jeszcze jakims innym.

Jak juz pisalem pare dni temu odbyla sie wymiana czesci zalogi, mamy nowego kapitana, tez Golandca, jak to bracia ze wschodu gadaja. Jest spoko, przynajmniej nie krzyczy i gadac z nim mozna normalnie. Koles wyglada jak szrek. Tylko go machnac na zielono olejna i do uszu wstawic male lejki. Moglby troche schudnac, bo wyglada jak baaaardszo dobrze odzywiony szrek a pozatem ma chyba z ponad 2 m wysokosci. Czyli naszym kapitanem jest ogr, na szczescie spoko.
Doszedl tez ciekawy element z Litwy. Dwoch kolesi, ktorych juz 3 miesiace temu spotkalem na statku, co dowozi ludzi na lowisko. Jeden z nich to Tatar z Klajpedy ale nie z tych Tatatrow polsko-litewskich, tylko tych z Tatarstanu. Czyli tych co rozwalili Bulgarie wolzansko-kamska. Z czego koles jest bardzo dumny, tzn. z osiagniec swoich przodkow i ze przez dluzszych czas na nich nie bylo mocnych. No i jest Zenia, Polak mieszkajacy w Klajpedzie, ale majcy rodzine (zone i dzieciaki ) na Bialorusi. Czyli gosc jedna noga jest w Litwie druga u batki Lukaszenki, a jest Polakiem. W koncu mam z kim gadac po ludzku!!! A koles fajnie gada w takim wilensko grodzienskim dialekcie.
Od tygodnia szukamy ryby i od tygodnia nic nie lowilismy, wiec mam ciagle labe. Tak szukajac tych ryb po oceanie, to sobie mysle, ze nasza neolityczna natura lowiecko zbieracka nic a nic sie nie zmienila. Tylko zamiast z dzida za zajacem plywamy tym stalowym kolosem, naszpikowanym sonarami, sondami i radarami za rybami, ale podstawowe zasady sa takie same. No moze z tym wyjatkiem ze nie jestesmy tak narazeni na glod w razie porazki, jak nasi przodkowie. Ale sukces polowonia czy zbierania zalezy od tak wielu czynnikow i jest w ogole nieprzewidywalny.
Przez to ze nie ma ryby, to istnieje ryzyko, ze szybko sie skonczy moja przygoda na morzu. Tzn. jak ryby nie bedzie, to pewnie za jakies 2 tygodnie bede mogl byc na ladzie, ale rownie dobrze bede mogl byc za 1,5 miesiaca!! Tylko jest jeszcze jeden problem. Ja ciagle nastawialem sie, ze wyjde na lad w Chile i se zwiedze Patagonie. Ale okazuje sie, ze diabli biora moje plany. Bez sensu bralem tylko przewodniki po Chile i Argentynie. Jest duze ryzyko, ze wysadza mnie w Limie albo w Panamie. Z Peru jeszcze luz - mam jakas mape i przewodnik, wzialem na wszelki wypadek, ale na temat Ameryki Srodkowiej nie mam nic - wiec to bedzie wielka improwizacja, ale coz niezaplanowane wycieczki sa najlepsze:-) Z braku laku zamiast Patagoni i nandu i pingwinow, moze byc selva jaguary, zupa z malpy, ara z ogniska i a w Anadach swinka morska z rusztu i zamiast popkornu prazone mrowki:-)

I jeszcze na koniec info o moim rekinku ktorego zlapalem ostatnio. Ogladal jego fotke jakis taksonom holederski i koles ostro sie napalil jak zobaczyl tego potwora. Stwierdzil ze to jest prawdopodobnie nowy gatunek swiatlodubca. Jak to sie potwierdzi to bedzie niezle. Tak na marginesie taki maly kawalek bialka i tluszczu nasaczony amoniakiem a sprawia tyle radosci:-)

To nic pozdrawiamn do wstrieci!!!
Tomasz ibn Jaqb


ja tez chce juz tak na pisac na kalendarzu, ale gdzie skoro nie znam daty powrotu.jpg
Plik ściągnięto 2720 raz(y) 59,47 KB

nowi.jpg
Plik ściągnięto 2704 raz(y) 92,72 KB

podmianka.jpg
Plik ściągnięto 2707 raz(y) 62,38 KB

W koncu jest!!! gdzie on nie byl przez te 3 tygodnie, na pewno mu zazdroszcze ze byl na Rapa Nui.jpg
Plik ściągnięto 2715 raz(y) 62,68 KB

Wlasnie obiektyw zalal prysznic morskiej wody, nie jest to dobre dla elektroniki.....jpg
Plik ściągnięto 2688 raz(y) 43,58 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
orlik06 
ornitolog-piórolog


Posty: 3504
Skąd: Szkieletczyzna
Wysłany: 2008-09-02, 15:37   

szymbz, jakim modelem aparatu foci twój kolega?
_________________
Kowa 10x42 BD42-10
Nikon Fieldscope 82mm ED+Manfrotto
Panasonic Fz50
 
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-09-02, 16:34   

jakiś wypasiony NIKON ostatnio, ale nie wiem :)
ale
w wypadku Tomka prawdą jest, że zdjęcia robi człowiek, a nie aparat :)
(publikował np. w NG Polska, a jak mi kiedyś zrobił fotoreportaż ze zbierania wypluwek w jakichś ruinach, to się nawet 5 cm po bokach nie dało obciąć, zeby kompozycja nie traciła na tym :)
Pozdrawiam
Szymon
_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
Nyctereutes 


Posty: 273
Skąd: Wawa
Wysłany: 2008-09-02, 22:18   

A jaką funkcję pełni Tomek na tej łajbie?
_________________
There are patterns everywhere in nature
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-09-02, 22:28   

Hej,
juz pisałem na poprzedniej stronie :)
zbiera dane z połowów do analiz biologicznych - dokładnie jakie to nawet nie wiem - zapewne kilka pomiarów, waga, może stopień dojrzałości gonad czy pokarm. No i na pewno wyciąga coś d(otolit albo łuskę) do wstecznych odczytów wieku (jak słoje na drzewie). Wszystko to razem służy do oceny parametrów eksploatowanej populacji.
pozdrawiam
Szymon
_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-09-02, 22:54   nocne ladowanie albatrosa

Cytat:
Hola!!
Wlasnie zaczolem sie oswajac ze swoja knizka o rurkonosych, tzn. juz powoli co niektore ptaki moge oznaczyc (te, ktorych nie bylem wstanie oznaczyc majac wczesniejsze klucze, wiec sukces:-) ale ciagle mam metlik. I podczas nocnego przegladania zdjec, w tym czasie byl maly ruch na pokladzie, bo podplynol reefer, czyli statek na ktory przeladowujemy zmrozona rybe. No, ale wracajac do watku, siedze se nad fotami ptakow i kluczem a tu pukanie i slychac inkaskie wolanie: Thomas albatros!!! I wychodze, a na pokladzie trwa sesja zdjeciowa z albatrosem. Mlody czarnobrewy, tak mlody, ze chyba musial jeszcze pamietac poprzednia karme, wcielenie lub cos w tym stylu, z czasow kiedy byl cma lub innym insektem, i wedlug instynktu tych malych zwierzatek zaczal kierowac sie do najjasniejszego punktu w zasiegu jego wzroku. A ze nasz statke teraz swieci jak choinka, to pacnal w poklad. Kurde, zapomnijcie o labedziach!!! Albatros to jest ptaszyko 225cm rozpietosci skrzydel i dziobek konkretny. Zreszta jak mnie dziabnol w lape, to uwierzcie mi, booooli:-) Chociaz kurduplowate przy nim alki tez sa niezle w dziobaniu, ale to juz inna historia.
A tak poza tym ostatni hol mielismy okolo 100 ton ryby i zdecydowana wiekszosc to dzieci makreli, takie po okolo 23cm i dzieci ostrobokow 11-17cm. Z makrelami cos tam jeszcze zrobili (tzn zamrozili), ale pare ton ostrobokow w wersji dziecko trupek poszlo do wody. Az zal serce sciska. Nawet inka, ktorego dziady bez mrugnicia oka wyciagali bijace serca z cial ofiar, smutno powiedzial "malo capitan" co znaczy zly kapitan. Ale w czym winien kapitan?? Na sadzie nie widac jakiej wielkosci sa ryby, tylko widac ze jest lawica. Trafil sie tez miecznik, tzn. przeszed przez pompe i tylko znalazlem jego zmasakrowany ogon, to musialo byc bydle...
Jak jest przeladunek i nie ma za bardzo ryb w oceanie, to pewnie bedziemy traz pare dni oprozniac chlodnie, potem pare dni plynac do Ameryki i tak za jakies tydzien, dwa, pewnie wyladuje w Limie. Nie wiem czego sie bardziej mam bac: czy slawetnych nozownikow inkow z Limy i Cusko (Lima ma zla opinie wsrod marynarzy, a ciezko ja ominac jak sie chce leciec samolotem do Iquitos), czy tez jakich to ciekawych pasozytow moje cialo bedzie gospodarzem w selvie??
Dzis postanowilem elaboratow nie pisac, wiec jest szansa ze wiekszy odsetek doczyta do konca:-)
Ma Salam!!!
Tomasz ibn Jaqb


Inka made in Peru.jpg
Plik ściągnięto 2721 raz(y) 39,78 KB

Macronectes sp.jpg
Plik ściągnięto 2701 raz(y) 57,38 KB

nocny gosc, maczo z duzym ptakiem.jpg
Plik ściągnięto 2716 raz(y) 55,74 KB

nocny gosc, tomek z duzym ptakiem szkoda ze nie mam uprawnien na blachowanie rurkonosych.jpg
Plik ściągnięto 2726 raz(y) 48,02 KB

Procellaria aequinoctialis, White-chinned petrel, czyli chyba po naszemu burzyk bialopodgardlowy.jpg
Plik ściągnięto 2698 raz(y) 36,66 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-09-02, 22:58   

...

nocny gosc, tomek z duzym ptakiem szkoda ze nie mam uprawnien na blachowanie rurkonosych.jpg
Plik ściągnięto 2706 raz(y) 48,02 KB

nocny gosc, tu oddziobuje sie swoim przesladowcom.jpg
Plik ściągnięto 2713 raz(y) 45,28 KB

wojna-czarnobrewych.jpg
Plik ściągnięto 2717 raz(y) 92,11 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
Nyctereutes 


Posty: 273
Skąd: Wawa
Wysłany: 2008-09-02, 23:35   

szymbz napisał/a:
Hej,
juz pisałem na poprzedniej stronie :)
zbiera dane z połowów do analiz biologicznych - dokładnie jakie to nawet nie wiem - zapewne kilka pomiarów, waga, może stopień dojrzałości gonad czy pokarm. No i na pewno wyciąga coś d(otolit albo łuskę) do wstecznych odczytów wieku (jak słoje na drzewie). Wszystko to razem służy do oceny parametrów eksploatowanej populacji.
pozdrawiam
Szymon


Sorry, nie zauważyłem ze zmęczenia, strasznie tego dużo, ale bardzo wciągające te sprawozdania, niestety nie miałem możliwości śledzenia na bieżąco.
_________________
There are patterns everywhere in nature
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-09-14, 01:11   od miesiaca bez zmian

Cytat:

Hola Amigos!!

Wlasnie minal, a wlasciwie przeplynal pierwszy miesiac na falach. Miesiac bez piwa!! a kobiety moge ogladac w filmach lub na plakatach echhhhh... juz by sie chcialo wracac. Co maja powiedziec ci, co sa tu pol roku? A tu sie okazalo, ze czasem jakas ryba wpadnie, wiec tralujemy i pewnie szybko nie przestaniemy. Tak czy inaczej jak bedziecie pic to prosze wzniescie toast za tych co na morzu, oczywiscie z wyjatkiem Kriegsmarine.
Ciagle nie wiadmo, gdzie mnie wysadza. Tylko tyle, ze doszla nowa opcja. Moze nie bedziemy isc przez Kanal Panamski a pojdziemy Magellanem, to wtedy bym wysiadl w Argentynie lub Brazylii. Ta druga opcja niweczy sens mojej nauki hiszpanskiego, ktora i tak idzie ja krew z nosa. Przy gadaniu z Peruwiancami zawsze mnie bola bardziej rece niz jezyk. Na razie na dzien dzisiejszy najbardziej prawdopodobna jest Panama.
Prawie tydzien mielismy przeladunek, wiec tydzien bezrobocia. Doplynelismy podczas przeladunku prawie pod Rapa Nui, tzn. prawie, bo bylismy jakies 300 - 400 mil morskich od niej. Zawsze jak jest przeladunek, statki ustawiaja sie pod wiatr i plyna z predkoscia 3-4 wezlow, coby za mocno nie bujalo. Wiec jakos tak wyszlo ze doplynelismy tam i bylismy prawi epod zwrotnikiem. Bylo przynajmniej cieplutko i milutko, gdyby nie glos dzwigow, wozkow widlowych itd....Wzorem poprzednich przeladunkow byl wypadek. Tym razem platforma do palet zawieszona na dzwigu walnela w nogi Peruwianca. Dostal w uda w okolicy stawu biodrowego. Nie wiadomo czy ma polamane kosci, czy pekniete, czy co. Ale podobno nie wygladalo to najlepiej. Holender mi powiedzial, ze z Peruwiancami to norma, ze maja wypadki, jak to ujol za "mucho bla bla bla" Ale fakt jak robilem w chlodni foty to trza miec oczy dookola glowy bo paleta, czy czymkolwiek, mozna dostac po lbie. Oczywiscie bylo za daleko od brzegu (mimo tych 400 mil) coby wezwac helikopter i normalna pomoc. Wiec koles pocierpi jeszcze z 2-3 tygodnie albo dluzej, zanim go do szpitala odstawia. Bo przeciez z powodu jednego enfermo Peruwianca nikt nie przerwie polowu. Ciekaw jestem, co by bylo w wypadku rannego kapitana??
Dobrze ze jest ten Zenia na pokladzie to przynajmniej mam z kim gadac po naszemu. Ale juz zdazylo mi sie mowic do niego po rusku. Tak wiec jak wroce i bede wam rozkazywal (dla tych co z rosyjskim nie maja nic wspolnego to wyjasniem ze to po rusku to znaczy mowic a wlasciwie opowiadac) - to sie nie obrazcie. Jakis czas temu jak tak gadalismy po polsku z Zenia w kantynie, jak zwykle to Rosjan troche irytuje, ze nie rozumieja i jeden z nich stwierdzil ze my Polacy to nie Slowianie, bo jezyk mamy nie slowianski. My nie Slowianie??? Ja mu na to to wy nie Slowianie!!! I od razu do niego ze oni Mongoly. A on jak to my Mongoly, to wy Mongoly. Taaaa, tylko ze Mongoly w Warszawie 300 lat nie siedzieli tylko w Moskwie. No po tym juz koles nie mial za bardzo argumentow:-) Ale na drugi dzien on powtorzyl temat i na moje ze to w Moskwie Mongoly 300 lat siedizaly to stwierdzil ze on nie Moskal. To ktos ty ja do niego. NO ja z Kalinigrada, no i twoj dziadek tez z Kaliningrada, a on, ze no nie. Ze on znad tego jeziora co jest na granicy Polski, Litwy i Kaliningradzkiej oblasti. Cos mi sie w ta teorie wierzyc nie chce, ale niech mu bedzie.
Ostatnio pokazalem mlodemu Litwincowi (jak sie okazalo to jakas babke mial Polke, tak naprawde to tu moze jeden, moze z dwóch Litwincow to tacy w 100%, reszta to naturalizowani Rosjanie lub miksy) fotki z Grunwaldu i Wolina. W tlo pusilem bialoruska kapele Stary Olsa. Oni to spiewaja po bialorusku, ale o chwale rycerstwa Polskiego i Litweskiego. Bardzo mu sie spodobalo, od razu musialem mu to przegrac. Zwlaszcza fragmenty o zlych Tatarach czy jak to Niemcy legli jak trawa w bitwie pod Grunwaldem, albo jak sie z Moskalami tluklismy:-) Fajnie bylo, bo on mi tez jakies fotki pokazal. I jak pokazywal fotke swojego auta to bylo: eto moja krasawica. Wczesniej byla masa zdjec jego laski ale tamte jakos przemilczal. A laski wsumie nie musial sie wstydzic bo brzydka nie byla, ale faceci:-)...
Peruwiancy sa niezli: przechodzac obok ich kajut, to jak w karnawale slychac tylko umps umps umps, aczkolwiek ja bardziej preferuje jak slychac jeb jeb jeb... No i czasem slychac cos a'la latynoski Wodecki czy Villas. Dzis zaobserwowalem jak pracuje pomocnik kucharza, najstarszy z Peruwiancow. Koles wycieral taleze po myciu. Kichnol w scierke, ktora te taleze wycieral, po czem wycieral ta sama scierka dalej... taki maly trening mam higieny przed Ameryka:-)
Natomiast gadajac z Peruwiancami wynika, ze oni uwielbiaja zwierzaki. Z kim nie gadasz, to maja oni w domu zolwie, malpy i jeszcze nie wiadomo co. Oczywiscie wszystko nielegalnie przemycane z Amazonii, zanim do Limy dotrze.
A tak bedac w temacie przyrody, to jakis czas temu sie dowiedzialem, do czego niebeskie swiatelko swiatlodubcowi blekitnemu. W czasie zagrozenia puszcza takiego niebieskiego swiecacego baka. Drapieznik jak widzi nagle przed soba niebieski oblok swiatla, to jest na tyle zdezorientowany, ze nie wie gdzie ma dokladnie atakowac i nasz maly czarny bochater moze bezpiecznie uciec. Cwaniak jeden. Chociaz teoria z bluetoothem i sluchaniem mp3 wielorybow mi sie bardziej podoba:-)
Nawiazalem wymiane z naszym statkowym elementem semickim. Tzn przegralem sobie od Mauretanczyka film o Proroku Machomecie. Pomijajac ze film jest po arabsku, a napisy ma po turecku i flamandzku, to jest niezla jazda. Bo wedlug zasad Islamu nie mozna przedstawiac wizerunku Proroka. Wiec w calym fimie ani razu nie zobaczysz glownego bochatera, tylko mozesz "czuc jego obecnosc", lub go chyba slyszec. Niezla jazda. Czytalem teraz troche o Arabi Saudyjskiej. Tam jest jeszcze lepiej. Wiecie jakie zdjecie jest w dowodzie osobistym kobiet saudyjskich?? (prawo jazdy nie moga miec, bo nie moga prowadzic auta) To jasne - w dowodzie maja zdjecie meza!!! W sumie w czarnej abali (czyli worku) na glowie, gdzie widac tylko oczy, to ciezko by bylo ja poznac - a po mezu, bez ktorego sie pojawiac nigdzie nie powinna, poznac znacznie latwiej.
Zawsze na statkach jest dobre zarcie. Tu jest wyjatek - nie jest dobre... Tzn. nie ma tez tragedii, ale w porownaniu do poprzednich statkow, to jest cienizna. A najgorsze jest to, ze bedzie jeszcze gorzej, bo sie produkty koncza. Zaczeli nam wydzielac jajka (2 dziennie) no i niebawem juz miesa nie bedzie. Na szczescie ja mam rybe, jest limonka, wiec do konca moge jesc sewicze:-)
No i jest jedna rzecz na statku, co mnie wkurza na maksa. Tz wywalanie smieci za burte. Kompletnie wszytkiego, co nie jest potrzebne. Wedlug prawa mozna tylko wyrzucac organiczne smieci a tu sie wywala tony plastiku. Ja ciagle segreguje i papier idzie za burte a plastik nie. Wiem, ze mimo iz plastik idzie do innego kosza, to i tak za pare godzin ktos to wywali za burte. Sam nie moge tego wyrzucic, mam jakies mocne opory psychiczne. Zwracanie uwagi nie ma kompletnie sensu, bo na statku nie ma nawet miejsca na smieci. Nie mam wiekszych oporow przed smieceniem w miescie (chociaz jak nie musze tego nie robie). W miescie zawsze ktos to posprzata, w sumie to nadaje sens istnienia sluzbom komunalnym. Ale tutaj kto to posprzta?? Wkurzylem sie niezle jak przybylem na statek co nas tu dowozi. On przez 3 tygodnie stal na redzie i przez ten czas nazbieral pokazna gore smieci na pokladzie. Oczywiscie na drugi dzien jak wyszlismy w morze, to te smieci zniknely, ciekwe gdzie??? Nic, raport na koniec rejsu na temat smieci nie bedzie laskawy.
A z ciekawszych rzeczy to wlasnie teraz zaczyanmy lowic na dwa statki, razem z Margirisem. Tzn. dwa statki - jedna siatka. Generalnie pomysl jest bez sensu bo siatka jest mniej wiecj takiej samej wiekosci, wiec niewiele wiecej mozna zlapac, tylko tyle ze jest lepiej rozwarta. Jedyna korzyscia jest mniejsze zuzycie paliwa, ale przy tych kosztach calosciowych, to nie wiem, czy to ma az tak duze znaczenie?. Rok temu jak probowali to wyszla z tego kicha. Pierwszy tral szedl dla nas, nastepny dla nich i potem tak samo. Pierwszy byl 50 ton drugi zero nastepny 70 nastepny 0, wiec Margiris na tym wyszedl jak Zablocki... No ale my se teraz tralujemy i zobaczymy co z tego wyjdzie. Cala operacja jest troche skompliowana i wymaga dosyc sporej koordynacji ze strony dwoch statkow. Tak czy inaczej trza juz konczyc.
Z marynarskim Pozdrowieniem !!
Tomasz ibn Jaqb

P.S.
Tak zeby szczury ladowe mogly poczuc klimat przesylam rowniez marynistyczna piosenke, tzn przynajmniej z marynistycznymi elementami:-)

ez szans na 3,5MB załącznik. Mozna pisać z prośbą na PW podając meil do wysyłki :)

burzyk bialobrody.jpg
Plik ściągnięto 2708 raz(y) 60,11 KB

gdzie dwoch sie bije tam trzech sie gapi.jpg
Plik ściągnięto 2710 raz(y) 74,65 KB

lowienie na dwa statki wlasnie wystrzelilismy line na Margirisa.jpg
Plik ściągnięto 2722 raz(y) 77,76 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



I N F O R M A C J A
Forum Przyroda wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas korzystania z naszych usług. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki, oznacza to, że wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki

© PRZYRODA.org | Noclegi Świerże Górne, Kozienice, Chinów - wysoki standard, niskie ceny!

phpBB by przemo   - forum anime
POLECAMY
hwww.lto.org.pl

www.kuling.org.pl

www.kp.org.pl

www.nietoperze.pl



REKLAMA




.