PRZYRODA Strona Główna PRZYRODA
Forum dyskusyjne PRZYRODA to doskonale miejsce do wymiany informacji, poszerzania wiedzy, rozwiazywania problemow i wszystkiego co tylko zwiazane z przyroda i jej ochrona.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Chile
Autor Wiadomość
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-07-07, 09:30   

Cytat:
Priviet!
Nagryzmolilem to pare dni temu, wiec juz nie wszystko jest do konca aktualne, mam znowu dostep do netu ale to tzlko dlatego bo zmienilem statek i powoli wracam, wiec w koncu sie wygrzeje w sloneczku. Milego czytania
Hola Druzja!!!
Plywanie ma swoje zalety. Poza wadami takimi jak odleglosc od domu (dla niektorych to zaleta) i ciagle grawitacja platajaca ci psikusy - to brakuje tu kilku rzeczy, ktore na pewno niektorym z was dokuczaja. Czlowiek zapomina co to jest alergia, jak najblizszy trawnik lub laka znajduje sie kilkaset km stad. Bolerioza i inne odkleszczowe chorobska tez mi tu nie groza. No i nie ma tabunow komarow, meszek i innych uciazaliwych przedstawicieli owadow, zwlaszcza tych diptera. No ale... juz za pare godzin najkrotsza noc, bo kupalowa, a ja sie mecze w ta antypodzka najdluzsza noc. W takich chwilach czlowiek juz ma gdzies uciazliwe watachy insektow, a by chetnie jak praslowianska tradycja nakazuje usiadl do ogniska nad jeziorkiem Ukiel (notabene co po staroprusku znaczy "ofiara"). Juz czuje w ustach smak tej zimnej perly oraz zapach padliny pieczonej w swiezo zerwanej miecie... no i jeszcze orzezwiajaca kapiel przy swietle gwiazd... ech... Ale nic, bedzie trzeba sie jeszcze te 3 tygodnie przemeczyc, a ognisko musi poczekac do lipca i niestety bedzie juz pokupalowe, ale jak to sie mowi lepiej pozniej niz wcale...
A co u mnie? Mam teraz troche luzu, bo byl czterodniowy przeladunek, a teraz uciekamy od zlej pogody, bo znowu zaczelo troche falowac. Jutro powinno byc ok i pewnie bedziemy juz lowic. Poza tym mam troche na pienku z kapitanem, troche poniosla go fantazja i potraktowal mnie jak normalnego podwladnego wciagajac w obowiazki statkowe. Chyba go draznila wizja, ze przez cztery dni bedzie sie ktos paletal po statku i nic nie robil jak wszyscy zasuwaja po 14h. Niezalezny obserwator nie moze byc tak traktowany, bo tak naprawde jest z troche innej bajki, wiec wiesc dotarla szybko do Holandii, z ktorej chyba musial dostac bure, bo juz se z tymi obowiazkami odpuscil. Doszedl za to do wniosku, ze nie jest dobrze jak ten obserwator sie kontaktuje ze swiatem - wiec odcial mi internet. Od czego jest telefon... Jesli czytacie tego maila, to znaczy ze skaraga telefoniczna odniosla skutek i znowu mam dostep do neta, zobaczymy na jak dlugo... Jak sie okazalo to z tym kapitanem nie pierwszy raz sa problemy, zreszta i tak od niego jest chyba gorszy pierwszy oficer, tez Holender, ale jak patrze jak traktuje swoich pracownikow - to po prostu zwykly cham. SAFETY FIRST te napisy sa tu wszedzie. A podczas przeladunku jak dzwig do ladowni spuszczal palete, na ktorej byly poukladane inne palety - ale bardzo krzywo, tak ze malo co nie zlecialy - to mu to haslo przypomnialem. On na to, ze ma gdzies bezpieczenstwo, ze kazdy powinien o to dbac sam. No i po paru godzinach stalo sie... Jeden z Peruwianczykow dostal rybka w glowe. Z drugiego pietra spadl blok ryby okolo 22 kg zamrozony do -30C. Koles lezy caly czas w pomieszczeniu szpitalnym i szybko nie wyzdrowieje. Nie mial oczywiscie kasku, ale miala szczescie ze jak ta ryba spadala, to zahaczyla o pietro nad nim, dzieki czemu troche wyhamowala. Mimo to ma napuchniete oko, 31 szwow i podejrzenie pekniecia zuchwy. Do profesjonalnego szpitala tez szybko nie trafi, bo jestesmy troche daleko. Za daleko na helikopter z ladu, a samolot nie ma jak go stad odebrac, nawet hydroplan na takiej fali nie wyladuje. Wiec pewnie go odbiora za pare dni. Na drugi dzien juz wszyscy robili w kaskach. Pytalem sie drugiego oficera czy byly na tym statku przypadki smiertelne. A on: - eeeee to normalne na kazdym statku rybackim takie sa... taka praca... W sumie podczas przeladunku gdzie ciagle pracuja zurawie z paletami, to tak jak by sie pracowalo na budowie w San Francisco, Santiago de Chile lub Yerewaniu. Budowa podczas trzesienia ziemi w zwolnionym tepie, tzn trzesie sie ciagle, tylko ze mniej gwaltownie jak podczas prawdziwego trzesienia ziemi. Jak na normalnej budowie czasem cos zleci, to na takiej to juz na bank musi cos zleciec. No a przypadki wypadniecia za burte to juz standard. Podobno w Mauretani rybaka zgubili, znalazl go po 3h drugi statek. Szczescie mial jak cholera. Ciepla woda to wytrzymal, ale na oceanie kogos znalezc to naprawde nie jest latwo
2 dni temu moglem sobie przez chwile z kims po ludzku pogadac, przez miesiac nie widzialem zadnego Polaka! Jak rozladowalismy rybe to z drugiej strony przyczepil sie do nas statek co nas tankowal i przez dzien bylismy zczepieni we trzy statki. Ten statek to wlasnosc jakiegos Szweda, plywa oczywiscie pod bandera panamska (tak jej sie wstydzil ze nawet nie mial wywieszonej) a zaloga poza jednym Norwegiem to sami Polacy, lacznie z kapitanem. Ich glowna praca jest branie paliwa z Panamy i tankowanie holenderskich statkow rybackich w tym rejonie.
A z rzeczy przyjemnych, znowu zaczelo bujac no i super sie obserwuje albatrosy przy tej pogodzie. Widac, ze to jest ich zywiol i one w taka pogode chyba sie czuja najlepiej. Maja w koncu pelny wiatr w skrzydlach. Juz powoli zaczynam sie uczyc rozpoznawac te najwieksze, to co wam na zdjeciu ostatnio przesylalem to jest wedrowny, i jak sie okazuje lataja tu chyab tylko wedrowne i same mlode. Chyba jak wroce bede musial sobie kupic jakas porzadna ksiazke do rurkonosych bo to co mam to nie jest wystarczajace. A odnosnie albatrosow to jestm pelen podziwu ich umiejetnosci nurkowych, jeden dal nura blisko statku i jak mysle, to zszedl spokojnie na 1-2 metry!!! A te ptaszysko raczej nie wyglada na takie coby do czegos takiego bylo zdolne. Mysle ze w tym to bezapelacyjnie sa lepsze od mew. O dziwo ostatnio tu sie jedna paletala, jakas mala, wiekosci smieszki, ale nie udalo mi sie okreslic gatunku. Udalo mi sie przyobserwowac fulmarta poludniowego. Jest na zdjeciu niestety zlej jakosci. Myslalem ze to bedzie jeden z pospolitszych ptakow tutaj. Myslalem tak na zasadzie analogii skoro normalnych fulmarow na polnocy jest od groma i ciut ciut w sumie za statkiem w Islandii, tylko one lataja - a tu nie! Na miesieczny rejs udalo mi sie jednego fulmara przyuwazyc, za to tysiace albatrosow czarnobrewych, w sumie nie nazekam bo albatrosy mi sie bardziej podobaja.
Dobra to ja juz koncze, pewnie dalej bede sluchal swojej smutnej muzyki i marzyl o ognisku nad Uklem...
Paka
Tomash ibn Jaqb
P.S.
Jak bedziecie pili piwo to uroncie pare kropel w mojej intencji do Lyny czy do Wisly albo do innej rzeki to jest szansa ze doplynie to jakos do mnie:-)


Albatrosy bullera i czarnobrewy co dzis zjedza na objad, jak to co.... ostroboka.jpg
Plik ściągnięto 2651 raz(y) 48,9 KB

czarnobrewy lata jak wariat niemallze prujac fale skrzydlem.jpg
Plik ściągnięto 2682 raz(y) 56,29 KB

fulmar poludniowy i cos czarnego.jpg
Plik ściągnięto 2684 raz(y) 35,59 KB

jak wysokie sa fale jesli ptak ma 2m rospietosci skrzydel.jpg
Plik ściągnięto 2687 raz(y) 25,02 KB

my plus dwa statki na doczepke, czyli spotkanie ne srodku oceanu.jpg
Plik ściągnięto 2680 raz(y) 67,69 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-07-07, 09:31   

ostatni meil niebawem :)
pozdrawiam
Szymon

nocna zmiana.jpg
Plik ściągnięto 2684 raz(y) 47,62 KB

rybia szajka czarnobrewych.jpg
Plik ściągnięto 2664 raz(y) 52,44 KB

wieczor.jpg
Plik ściągnięto 2652 raz(y) 76,29 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
Hubert 


otop

Posty: 6019
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-07-07, 22:03   

Właściwie kim On jest na tym statku?
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-07-07, 22:20   

Hej,
jest tzw. naukowcem :)
w praktyce polega to na tym, że zbiera z połowów tzw. próby do analiz. Musi zmierzyć okresloną liczbę ryb, i jakąś część z nich dodatkowo pociąć, żeby okreslić płeć i stopień dojrzałości gonad, stan wypełnienia żołądka, być może zachować żołądki do oceny składu pokarmu oraz pobrac otolity - do oceny wieku i przyrostów. To sa standartowe badania ichtiologiczne, MIR robi je także w Polsce i na swiecie na polskich kutrach. Ale Pacyfik to zawsze Pacyfik :) - Tomek pracuje dla holenderskiego armatora.
Pozdrawiam
Szymon
_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-07-12, 11:15   

Cytat:
Hola!!!
Ale fajnie jest juz wracac do domku. Wspolczuje troche tu tym co maja kontrakty na 4 miesiace albo pol roku. Teraz jeszcze tylko kilka dni plyniecia tym zlomem do Chile i w samolot (pewnie znowu syfista iberia, iberia tu przylecialem wiec pewnie i nia wroce, ale dla takich przezyc warto nawet lecicec w ladowni antka:-) i do domku:-) Ale od pocztku.

Ostatnie dni uplywaly pod znakiem wojny psychologicznej z kapitanem. Tzn wcale tak zle nie bylo, bo jedynym przesladowniem mnie, jakie uczynil, to bylo odciecie internetu. Jak ja tydzien bez netu przezylem nie wiem!!!! Tak czy inaczej moj szef doszedl do wniosku, ze musi byc ze mna kontakt przez internet a jak nie ma - to lepiej zebym wracal szybciej. W sumie mi to jest na reke, bo sie okazuje, ze jeszcze pare spraw do zaltwienia mam w domku - wiec luz. Zanim zszedlem z tego kolosa, to zlapalismy pare ciekawych rybek, wszytkie je na glowe bije Taractichthys lonqipinnis, rybka wyglada jak by sie z jakiejs bajki urwala, a nie ze srodka oceanu. Jak ona se radzi w srodowisku naturalnym - to nie wiem, na pewno nie musi sie bac drapieznikow (poza czlowiekiem) - bo z ta wielkoscia i przede wszytkim wygladam - to wszystkich straszy. Poza tym zaczely sie lapac kalamarnice olbrzymie, takie po metr dlugosci samego ciala bez macek, zreszta najczesciej sie lapia one w wersji puzzle czyli juz gotowa tuszka. Ostatnio nawet na kolacje nam zrobili ale to prawda, ze takie duze nie sa tak smaczne jak te mniejsze. Ale taki kawal miecha jesc to tez satysfakcja, zwlaszcza ze konsystencja miesa jest co najmniej dziwna,. W ogole nie ma wlokien miesniowych, tylko taka biala masa jak sciete kurze bialko tylko ze twardsze. No i na koniec niespodzianka byl albatros w siatce, juz zdziebko zmasakrowany i utopiony oczywiscie. Mial niezlego pecha ze tam sie wpakowal. Moze jednak sie okazuje, ze one glebiej nurkuja niz mi sie wydaje? Albatrosy maja dwie techniki wchodzenia pod wode, albo daja nura od razu z lotu, albo plywajac po wodzie rozgladaj sie co jest pod woda a potem daja nurka podobnie jak to robia alki. Tylko ze alka jest malutka a to ma ponad 2m rozpietosci skrzydel. Tak czy inaczej mysle ze dzialalnosc rybacka ze strata jedengo ptaka na tysiace wykarmionych wychodzi albatrosom i tak na dobre.Co ciekawe, jak one kloca sie o ryby to robia to w absolutnej ciszy, calkowite przeciwienstwo mew. Nawet ciche fulmary cos tam z siebie wydaja, a albatrosy kompletnie nic. Co wcale nie znaczy ze ich wojna o ochlapy z panskiego stolu jest mniej zacieta niz innych ptakow.

Tak jak pisalem moj szef podjol decyzje zebym sie zabral pierwszym transportem na staly lad. Co prawda pierwszy transport to byloby szybko, bo lad jest pod nami na glebokosci 3,5km - ale w sumie nie o to chodzi. Ten lad pokryty gruba warstwa mulu, ciemny, zimny i z niesamowitym cisnieniem jest niezbyt przyjazny. Tak na marginesie co ciekawe tak wyglada wieksza czesc naszej planety - tylko malo kto z nas zdaje sobie z tego sprawe. Wieksza czesc ziemi jest pokryta oceanami a tylko mala czesc z tego to plaze, laguny czy tez rafy kolarowe. Wieksza czesc dna lezy to co najmniej pareset metrow pod woda i jest pokryta mulem i szlamem, totalny syf, w ktorym o dziwo jest zycie.

Ale w koncu nastapil ten dzien, ze pojawil sie Pearl Stream, plywajacy zlom made in DDR. Gdy podplynal po nas ponton, to byl tam koles taki kolo 50tki troche lysy. Poton wciagalismy na gore bo byl uszkodzony a mielismy podmianke robic innym. I jak go wciagalismy dzwigiem na gore to ciagle plataly sie linki w koncu slychac z dolu k....a mac. Kurde jakie bylo moje szczescie slyszac te przeklenstwo. Bylo to jka balsam dlka moich uszu w koncu jakis Polak!!! Co prawda 2 tygodnie temu slyszalem juz to ale od peruwianczyka, ktory poza tym nic innego po Polsku nie umial a tu w koncu swoj!!!Nareszcie mozna z kims po ludzku pogadac. Brakowalo mi tego na szczescie pewnie wracamy tym samym smolotem. co prawda on do Wroclawia ale do Europy pewnie bedziemy lecicec razem. Na naszym oceanicznym autobusie sa zmiany. Jak nim plynelismy na lowisko to byl kapitan Niemiec, kucharz Holender a reszta to Rosjanie (a wlasciwie to ruskojezyczni). A teraz czesci Rosjan nie ma a ich miejsce zajeli 4 Filipinczycy. Chyba decyduja wzgledy ekonomiczne bo jak sie przed chwila dowiedzialme dostaja 2 tys dolcow na miesiac czyli jak na morze i prace piatek swiatek i niedzile to sa grosze. Ponadto chyba sa troche bardziej pracowici - jak to azjaci, no i mozna z nimi gadac po angilesku, ja tam z Rosjanami nie mam problemu z kontaktem ale Holendrzy pewnie tak. Tak szczeze to oni tak malo to nie zarabiaja, pare dni temu slyszalem rozmowe. Jak Irlandczyk mowi ze zima bedzie plywal w Nigerii, na to pytania a zaloga to co pewnie Rosjanie??? Nie Chinczycy. To pewnie pracuja za 24 dolce dziennie. No cos ty za 11!!! W Europie za tyle to sie robi na ladzie i to na godziny a i tak wszyscy kreca nosem ze slabo. Poza tym na naszym statku jak byl tak jest totalny syf. Wszyscy pija, bo sa szczesliwi, ze wracaja do domu, lub topia smutki ze plyna do roboty.... a zaloga musi latac i po nas sprzatac. Na statku z wracajcych dominuja 3 nacje: Ruskojezyczni, Holendrzy i niestety Niemcy prawie wszyscy jak nasz stateczek made in DDR (glownie Meklemburgia). Jeden faszysta mnie troche drazni pomijajac, ze najpierw nazwal mnie talibem (a w mojej mudziachedinskiej czapeczce jeszcze mnie nie widzial) potem Jezusem. Z Chrzescijanstwem ma niewiele wspolnego, zwlaszcza ze ma na rece wytatuowany ma mlot tora. Az dziw bierze ze od nich przyjelismy Chrzescijanstwo, czy to znaczy ze teraz od nich przyjmiemy poganstwo?? No i jak zaczelismy pytac co on poganin na to, ze papiezem jest teraz B16 pieszczotliwie zwany pancerpapa. A on ze super ze bardzo go lubi bo to porzadny chlopak, bo jak byl mlody to byl w Hitlerjugend. Ten akurat ma najbardziej skrajne poglady aczkolwiek reszta tez poprawna politycznie za bardzo nie jest i raczej miloscia do innych nacji nie pala, kolejny przyklad zjednoczonej Europy, ale czego sie spodziewac od DDR? Zreszta sam ten koles wyglada strasznie ja nie wiem jak on sie tu miesci w te ciasne koje?? Kolo ma z 2 metry i chyba 150-200kg, kark jak u wieprza szczelnie otoczony cholesterolem i plynnie przechodzi w lysa czesc ciala zwnay glowa, ktora tez szczelnie jest opakowana oslonka cholesterolu, gdzies w tymj wszytkim sa schowane dwie male rybie oczka, bardzo gleboko osadzone i niewinnie lypiace na otaczajacy go swiat. No i mozna sie domyslec ze gdzies tam w srodku te male oczka sa polaczone jakims szczatkowym centralnym ukladem nerwowym, tylko istnieje pytanie o ile mniej skomplikowany jest on od mozgu samoglowa??? Tak szczerze to samoglow przynajmniej ma milsze spojrzenie. Raczej nie ma sensu go uswiadamiac (zreszta do przyjecia takiej dawki informacji chyba potrzeba wiecej neuronow, ze jak jest z Meklemburgi, to niestety pewnie ma sporo slowianskiej krwi po Polabiakach, z ktorymi Niemcy zrobili to samo co z naszymi Prusami.
Wraca z nami tez ten ranny Peruwianczyk, wyglada strasznie: oko czerwone na twarzy szwy, no i spuchnieta zuchwa, ktora pewnie jest peknieta. Wyglada jak mniej udany eksperyment lokalnego doktora Frankenstaina. Chlopak ma pecha, bo zamiast do domu do Peru od razu trafi do szpital w Chile, pewnie na operacje. Chociaz z drugiej strony nie jest tak zle - zyje.
Nic, koncze, bo pewnie znowu ciezko sie mnie czyta. Mam jeszcze troche papierkowej roboty no i chailem jeszcze pare fotek na koniec podeslac z rejsu, jak sie wyrobie to to zrobie.
Paka do wsrieci!!!
Tomash ibn Jaqb


allothunnus fallai tlumaczac na nasz tunczyk smukly, pychota na surowo.jpg
Plik ściągnięto 2682 raz(y) 48,37 KB

Daption capense obok czrnobrewego to najpospolitrze tu ptaszysko.jpg
Plik ściągnięto 2682 raz(y) 38,17 KB

jedzenie naszych ostrobokow, to chyba po Polsku bedzie rodzina swietlikowatych.jpg
Plik ściągnięto 2685 raz(y) 46,63 KB

miesaic bez baby, ech ci rosjanie, bez komentaza................jpg
Plik ściągnięto 2686 raz(y) 51,71 KB

miesiac pracy i tylko jedna ofiara (czarnobrewy) w ogolnej kalkulacji albatrosy na rybactwie kozystaja.jpg
Plik ściągnięto 2652 raz(y) 74,83 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-07-12, 11:16   

i fotki

glowy do wyboru do koloru.jpg
Plik ściągnięto 2686 raz(y) 78,25 KB

nawet nie przypuszczalem jak bede sie cieszyl na widok tego zlomu teraz do domu!!!.jpg
Plik ściągnięto 2664 raz(y) 50,27 KB

nie wszystko da sie oznaczyc.jpg
Plik ściągnięto 2649 raz(y) 44,57 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-08-12, 13:47   

Hej,
Tomek znów jest na morzu, ma nowy wypasiony aparat, więc fotki będa fajne, nie ma za to wielu innych przydatnych rzeczy - o czym poczytacie w poniższej relacji:
Cytat:
Slava z Antypodow!!!
No i stalo sie, w domu srodek lata, a ja latam tam gdzie srodek zimy. Na cale szczescie nie jest tak zimno jak u nas zima. Tym razem wszystko mowilo mi, zeby tu nie lecial. Od poczatku dokladnie wszystko co mialo nawalic - nawalilo, no i pare raze brakowalo zebym tu juz nie siedzial. 2 dni przed wylotem dostaje informacje, ze dzis wieczorem kupuja mi bilet, z Warszawki (to mi akurat odpowiada) do Santiago z przesiadka na Hitrow i w Atlancie. Hm ciekawe....Podzwonilem, popytalem i pol dnia mi zajelo tlumaczenie im, ze nie moge lecicec przez Atlante - bo jako obywatel Polski musze miec wize do USiA, a takowej nie posiadam i nawet moja ksiazeczka zeglarska na nic sie nie zda. Ze z moim paszportem to do samolotu w Europie nawet nie wsiade, jesli moj samolot ma tylko tankowac na terytorium Stanow, a ja z niego nawet nie bede wysiadal. Bzdura, ale co zrobisz... Nawet dzwonilem do Amabasady Wilekiego Szatana (musze cwiczyc przed wyjazdem do Iranu ta nazwe:-) na audiotele, czyli jakies 5 zl za minute (i potem Amerykanie sie dziwia ze za nimi nie przepadaja), bo inaczej nikt ci nie udzieli informacji w tak prostej sprawie i oni to samo, bez wizy ani rusz. Ale nic, na jakies 16h przed wylotem mialem juz nowy bilet KLM do Amsterdamu, potem do San Paulo (obydwa w biznes class, bo widocznie juz innych wolnych miejsc nie bylo, tak na marginesie z zalogi nawet kapitan lecial ekonomiczna:-) a dalej chilijski LAN do Santiago. Zaniepokoilo mnie tylko 55min na przesiadke w Amsterdamie, na tym lotnisku juz sie spoznialem, wiec mam uzasadnione obawy. No i oczywiscie samolot mi zwial, wszystko przez burze w Amsterdamie mieslimy godzinne opoznienie... Na cale szczescie pani przy obsludze pasazerow byla tak mila jak zaczalem jej tlumaczyc, ze jutro nie moge lecicec, bo mi statek zwieje, ze musze dzisiaj - zalatwila ma lot przez Zurich Swissem (czyli u konkurencji) jeszcze tego samego wieczoru, oczywiscie tez w biznesie. To byl ostatni samolot ktorym moglbym leciec bo jeszcze z 3h pozniej, to by statek na mnie nie czekal. Fajnie sie leci tym biznesem: jedzonko pycha mozna sobie tak rozlozyc fotel, ze sie prawie lezy, no i jak zobaczylem wybor win to lektura na cala strone. Tylko nieprawda jest, ze sa ladniejsze stewardesy niz w ekonomie. Te z biznesu musza miec wiecej doswiadczenia, bardziej sie usmiechac, zreszta najczesciej to sa faceci. Tak fajnie mi sie spalo, ze przespalem glowny posilek, ale jak sie leci w nocy i mozna sie polozyc, a do tego strona win... Znowu przelot nad Andami i ten kojacy widok Andow pokrytych sniegiem. Duza czesc pasazerowi tu teraz przylatuje na narty. Szybko mi dobry nastroj prysl w Santiago, gdy sie sprawdzily moje obawy, w sumie balem sie o to caly czas, bo przy poziomie komplikacji mojego lotu mozna bylo sie domyslec, ze zgubia mi bagaz. Pytalem w Amsterdamie, czy z bagazem bedzie wszytko ok - tak bedzie... W Zurychu pytalem o to samo - tak, pana bagaz tu jest i doleci do Santiago. A w Santiago dostaje informacje pana bagaz jest w Warszawie, aa nie przepraszam zostal w Amsterdamie... Kurde... Mam 1,5 misiaca latac po pokladzie w jednej parze majtek, spodni, glanach i bez szamponu do wlosow i szczoteczki do mycia zebow??? Czyli 1,5 miesiaca dzien dziecka jesli chodzi o higiene osobista? Tak, ze jak wroce bede mial na glowie zajeduzy koltun, a moje zeby poddaddza sie selekcji naturalnej i zostana tylko najsilniejsze i najbardziej oporne na prochnice??? Szczesciem w nieszczesciu jest to, ze swoim problememe nie jestem sam - bo jednemu Rosjaninowi z Kalinigradu tez zgubili i jak sie okazalo dwóm Niemcom, co lecieli przez Atlante, tez. Na lotnisku powiedzili, za na drugi dzien beda juz bagaze, ale my juz jestesmy na oceanie... Nic, maja dojsc do naszego agenta, a on przy nastepnej podmiance - czyli za jakies dwa tygodnie nam podrzuci. Taaaa... Nabralem sterte ksiazek, a nie mam co czytac, na cale szczescie mam cos na kompie... (tak, tak, Monika czyli pewnie przeczytam tego Lysiaka:-P) no i jedna do czytanie knige wziolem do podrecznego tak samo jak klucz do ptakow Chile i przewodnik po Chile Lonely Planet, ale juz nowiutenki klucz do rurkonosych swiata (chyba najbardziej potrzebna mi tu kniga o ptakach) lata se gdzies po krajach wybrzeza Atlantyku. Zaluje ze nie wziolem do podrecznego polaru, a tak sie zastanawialem, ale se mysle nie luz na pewno mi tym razem nie zgubia bagazu... Kurde sie wkurze jak mi to przepadnie na zawsze, bo tam mam nowiutki namiot i nowiutki spiworek w sam raz na Patagonie i nie usmiecha mi sie kupowac nowego sprzetu tu w Chile. No i sprzet do pracy, wiec nie wszytko bede mogl teraz z rybami robic:-( Mialem nosa z ladowarka do aparatu, ktora zabralem do podrecznego. Moj rosjanin to nawet nie mial z soba slynej reklamowki-zulowki, wiec on jest jeszcze w gorszej sytuacji niz ja. Ale nic, koniec marudzenia, moglo byc gorzej w sumie udalo mi sie kupic pare ciuchow w sklepie przy porcie to przynajmniej jakies gacie na zmiane mam...
Teraz plyniemy naszym wspanialym transportowcem na lowisko. Doplyniemy pewnie w srode rano. Eskortuja nas za rufa warcabniki, czasem jakis albatrosik sie dolaczy w nadziei, ze doprowadzimy go do rybiego karmnika. Chyba w nocy minelismy Wyspe Robinsona Crusoe, a teraz mijamy tez lezaca w archipelagu Juana Fernandeza wyspe Alejandro Selkirk. Ekipa na statku to juz znajomi Rosjanie, Filipinczycy i kapitan z Roztoku, ktorego sie tu nie spodziewalem, bo mial byc na wakacjach - ale jakos mu je skrocili i przez to przylecial dzien przede mna. Kuchania sie poprawila, Filipinski kucharz sie rozkrecil i wczoraj byl np losos, a pierwsza kolacja to byly swieze omolki, jak ja lubie owoce morza... No a reszta ludzi plynacych na swoje statki to Rosjanie, Litwini, Holendrzy, Peruwianczyk, Irlandczyk i paru Niemcow. Tzn nie dokonca Niemcow, bo to NRDusy z Meklemburgi, czyli slowianie (a do tego Lechici tak jak Polcy czy Kaszubi), tyle ze w ostatniej fazie germanizacji. Niestety juz nie Slowianie - bo zapomnieli o swoich polabskich korzeniach, ale tacy dziwni Niemcy. Ciekaw jestem, czy jak bysmy tak posiedzilei z 700 lat pod zaborami - to tez by z nami bylo to samo??? Nic, tak czy inaczej wyladuje z nimi na jednej lajbie, bo bede plywal pod niemiecka bandera. Zeby oni znali jeszcze jakies ludzkie jezyki...
Jeszcze fajna sytuacja byla dwa dni temu. Przyszedl z mostku oficer (z Kalinnigradu) i pyta gdzie moj paszport. No ja mowie, ze agent mial i zostawil na mostku - a on: nie ma go tam, ale sprawdze jeszcze raz. Po jakims czasie pytam sie czy sie znalazl. No a tu bla... za ciem ty masz okladke z ukrainskiego paszporta??? hm.... bylem na ukrainie spodobal mi sie, wiec kupilem. Koles tylko pokiwal glowa...
Dobra trza konczyc, bo widze ze znowu przesadzilem z objetoscia tekstu, no ale jak sie czlowiekowi nudzi... to mam nadzije wybaczycie. Mysle ze nastepne moga byc dluzsze, ale bede sie stral.
Pozdrawiam!!!
Tomasz Ibn Jaqb


albatrosik Diomedea sp..jpg
Plik ściągnięto 2654 raz(y) 50,48 KB

Andy nasie Andy, hej!.jpg
Plik ściągnięto 2688 raz(y) 66,67 KB

babowiec czyli pelikan peruwianski Pelecanus thagus.jpg
Plik ściągnięto 2687 raz(y) 45,72 KB

ciekawe czy takie przesylki tez gubia.jpg
Plik ściągnięto 2667 raz(y) 47,64 KB

kiczowaty zachod slonca nad Valparaiso.jpg
Plik ściągnięto 2666 raz(y) 45 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-08-12, 13:49   

cd.

kolos.jpg
Plik ściągnięto 2689 raz(y) 40,52 KB

loklany zestaw ptactwa.jpg
Plik ściągnięto 2680 raz(y) 61,29 KB

moj tymczasowy plywajacy dom.jpg
Plik ściągnięto 2654 raz(y) 41,71 KB

ogniskowy autoportret, niestety mimo ze otacza mnie woda to koniec z plywaniem.jpg
Plik ściągnięto 2687 raz(y) 23,17 KB

piraci!!.jpg
Plik ściągnięto 2682 raz(y) 51,51 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-08-12, 13:50   

...

szkodnik 2.jpg
Plik ściągnięto 5749 raz(y) 18,43 KB

szkodnik nr1 pingwin humbolta Spheniscus humboldti.jpg
Plik ściągnięto 2676 raz(y) 31 KB

Valparaiso.jpg
Plik ściągnięto 2651 raz(y) 47,62 KB

warcabnik Daption capense.jpg
Plik ściągnięto 2662 raz(y) 22,18 KB

warcabnik Daption capense 2.jpg
Plik ściągnięto 2685 raz(y) 24,24 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-08-12, 13:51   

...

warcabnik Daption capense 3.jpg
Plik ściągnięto 2680 raz(y) 25,18 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-08-24, 20:33   

Cytat:
Hola Amigos!!!
Udalo sie w koncu przesiasc na wlaciwy statek czyli na Maartje Theadora. Moja podroz trwala dokladnie tydzien. Jak juz doplynelismy tam, gdzie powinny byc nasze stateczki, okazalo sie, ze poplynely troche na zachod, za ryba. Czyli dzien musielismy ich gonic. Na miejscu okazalo sie, ze troche za bardzo faluje na przesiadke, wiec kolejne 2 dni w plecy, plyniecie na polnoc i czekanie na poprawe pogody. No ale troszke sie uspokoilo i sie przesiedlismy. Problem jest tylko w tym, iz troche daleko jestesmy od Chile, wiec teraz nasz statek transportujacy plynie na Rapa Nui. Wszytko ok tylko.... Moje bagaze sa w Valparaiso!!!! Mam nadzieje, ze zorganizauja jakos ich transport na wyspe a potem odesla na wlasciwy statek. Inaczej sie wkurze jak nie wiem. Na razie zyje w skali minimum, na szczesie udalo mi sie skombinowac szczoteczke do zebow i paste. Wczoraj rowniez udalo mi sie zalatwic szampon do wlosow ale super!!! W koncu moje wlosy doznaly tego luksusu po poltoratygodniowym myciu ich mydlem.
A moj stateczkek, to tez niezle bydle - prawie taki sam duzy jak ten ostatni i widac ze troche starszy. Oczywiscie i tak jest lepszy od polskich, na ktorych bywalem wczesniej, ale przy Annelies Ilena wypada gorzej. Mniejsza kantyna, mniejszy mostek, kajute tez mam mniejsza i brudniejsza, no i baby z kalendarza, mimo ze tez podobnie gole, ale brzydsze (a poza tym kalendarz wersja ekonomiczna, bo zmienia sie kartki co dwa miesiace, a nie co miesiac, za to wisi szedzie ten sam - bo to firmowy rybacki). Moze sa gorsze warunki (w kajucie, bo reszta jest wspolna), ze nie jestem w czesci oficerskiej tym razem. Ale za to przy fajnym miejscu bo przy drzwiach zaraz na poklad, wiec jak chce cos focic, tzn. jakies ptaszki, to nie musze robic wycieczki przez pol statku. Ale nie mam w lazience ogrzewania podlogowego, granda!!! No i jedzenie jest gorsze. W kuchni pracuje same Peru. Na Annelise bylo kilka dan do wyboru tu jest jedno, no i nie ma swiezych wazyw. Mam nadzieje, ze to sie zmieni, bo wraz z moimi bagazami ma sie zmienic glowna zaloga i wtedy moze beda swieze zielska. Teraz z nami tu dotarl kuchasz Golandec (Holender po rusku:-), smieszny jajcarski czlowiek. Ale jak on mowil co on nie robi i co nie gotuje to myslalem, ze do jedzenia bedzie niewiadomo co, a jest srednio, tzn jest dobrze ale przy Annelisie..... Ten kucharz jest dosyc wazny w firmie skoro oplacalo sie armatorowi go wyslac na 10 dni na statek, bo z nastepna zmiana, za jakis tydzien wraca. Czyli 10 dni w jedna strone zeby sie na statku 1,5 tygodnia pobujac niezle... Gosc jest tez odpowiedzialny za rekrutacje.
Maartje Theadora plywa pod niemiecka bandera ale na szczescie za duzo faszystow tu nie ma (standardowo NRDowo, ale na szczescie z wiekszascia z nich mozna sie po murzynsku dogadac). Na statku jak zwykle wieza babel, z moim ruskim i murzynskim nie ma problemu, ale by sie przydala chocby podstawa hiszpanskiego. Wsrod zalogi dominuja Ruskojezyczni (Kaliningradzka oblast, Klajpeda) i Peruwiancy. O dziwo jest tez akcent islamski, sa arabi z Mauretani, chociaz czy Arabi to trudno powiedziec, jacys Semici na pewno, bo w sumie moga to byc Berberowie. Jeden z nich jest niezly (to akurat Arab), istny poliglota. Dobrze gada po rusku, hiszpansku, angielsku i po francusku, no i oczywiscie arabsku. O dziwo kapitan tej krypy jest Holendrem. Maly, rozczochrany, czlowieczek. Walniety na maksa, takie jest moje pierwsze odczucie i potwiedza to zaloga. Ciagle lata i drze sie na wszytkich. Kiedys byl podobno spoko ale wtedy troche duzo wprowadzal do swojego organizmu etanolu i THC. Byl troche otumaniony i wszystko mu bylo jedno, no i byl spoko :-) . A jakis czas temnu jakis glupi lekaz zakazal mu tego i facet biega jak idiota po pokladzie i sie wydziera. Z narkotykow zostala mu tylko nikotyna i kofeina, ale widocznie te dwa psychotropy sa dla niego za slabe w porownaniu do gorzalki i trawy. Ale nic, za tydzien bedzie nowy kapitan, ktory podobno jest spoko nawet bez psychotropow.
Napisalem, ze plywamy pod niemiecka bandera, ale co ciekawe na statkach normalnie bandera powiewa (poza tymi z Korei i Chin oni sie maskuja) i po jakims czasie sie strzepi i nie wyglada to najlepiej, tzn bandera na wietrze wyglada super ale jak jest czarna od sadzy i postrzepiona - to tak srednio. A tu cwaniaki wpadli na ciekawy pomysl. Nasza bandera nie ma szans sie postrzepic, co najwyzej moze pordzewiec, bo pomalowali w barwy Niemiec kawalek blachy i zamantowali zamiast bandery. Moze i to praktyczne, ale zero romantyzmu morskiego!!!!
Nieposiadanie bagazy ma tez swoje zalety, moze malo to pocieszajace, ale mam dzieki temu mniej roboty, o jakas jedna trzecia albo wiecej. Nie mam po prostu odpowiedniego sprzetu, coby wszytkie dane zebrac. Nie zebym narzekal na robote, bo lubie to robic, ale jak nie trzeba sie przemeczac... Poza tym moja funkcja jest ciekawie odbierana. Obserwator to taki koles z innej planety. Robi robote, ktora wedlug marynarzy jest chyba nikomu niepotrzebna, ma mnostwo wolnego czasu (w porownaniu do nich bo oni zachrzaniaja 7 dni w tygodniu po 12h), a pracujac to se cos oglada, robi zdjecia. A do tego jak tak jak ja interesuje sie ptakami - to swir do szescianu. Taki nieszkodliwy dosyc orginalny wariat, ale chyba duzo osob zazdrosci mi tej roboty. Hehehehe bylo trzeba sie uczyc trudniejszych rzeczy.
Zaczely draznic mnie pytania peruwiancow. Zwlaszcza jak zobacza moj aparat to standrdowe. Ooo profesional.. a za chwile pytanie ile to kosztuje, wszytko trzeba przeliczyc ile to moze kosztowac... Ale standardowo lepiej sie wymigac z odpowiedzi, mimo ze to latwe nie jest. No i jeden maly Inka z Peru tez na dzien dobry tylko mnie zobaczyl od razu sie zainteresowal moimi amerykanskimi, wojskowymi spodniami w ciapy (generalnie na to wszyscy peruwiancy zwracaja uwage i niektorzy boja mnie za wojskowego, tudziez partyzanta) - tyko ze ten na dzien dobry, pierwszy raz mnie widzac na oczy i o czywiscie na migi bo ja nie hablar espaniol a on tylko espaniol, zaproponowal mi zebym mu te spodnie oddal w prezencie. Pomijajac fakt ze to sa moje ulubione spodnie i fakt ze to sa moja jedyne spodnie - tzn. mam jeszcze dwie pary dresow, z wiesniackim napisem FILA (na szczescie bez paskow), ktore udalo mi sie kupic napredce w porcie, to ciekaw jestem jak on by w nich chodzil. Inka duzych rozmiarow nie sa, wiec material z ktorego uszyto te spodnie by starczyl na uszycie mu dwoch par takich spodni do tego bluzy i na dodatek jeszcze czapeczki. Tak czy inaczej typ jest troche bezczelny.
Kurde chyba jakis marudny sie robie, to chyba wynik braku tego mojego bagazu, a do tego jeszcze wolalbym byc teraz w domku i sie kompac w swoim jeziorku. Jestem na srodku najwiekszego oceanu, a mi brakuje wody, ale takiej co ma te 23 stopnie ciepla, jest slodka i mozna se plynac na drugi brzeg i z powrotem a potem znowu od nowa. Juz se obiecalem, ze jak wroce to sie wykapie. Zobaczymy czy mi sie to uda i czy jak wroce nadal bede mial ochote, ale kit, ze to listopad pewnie bedzie, ale na chwile sie zanurzyc mozna:-)
Jeszcze na ostatnim statku uslyszalem niezly komplement, od mlodego Rosjanina z Kaliningradu. Zapytal skad znam tak dobrze ruski, to laskocze hehehehe (kolesiowi pokazalem fotki z Wolina i Grunwaldu i chyba sie troche napalil na rycerstwo:-). Ale wiem, ze robie mnostwo bledow i mi brakuje slownictwa, ogladajac ruskie filmy nie rozumiem duzo, wiec najlepiej nie jest. Szkoda ze ruskiego slownika nie mam ze soba, ale i tak czuje ze wtym towazystwie moj ruski sie troche poprawia, topornie, ale idzie do przodu. I jak gadam caly czas po rusku to juz przestaje wtracac slowka po czesku czy po ukrainsku, a to sukces.
Przyrodniczo za bardzo nowych rzeczy nie ma w sumie ciagle ten sam zestaw ptakow, z ryb nic nowego. Szkoda ze nie dostarlem tu z 3 dni wczesniej bo wlasnie 3 dni przed naszym przybyciem zlapli miecznika. Majac lepszy aparat moge teraz lepiej sie bawic w focenie ptaszkow, z reguly staje na burcie i trzaskam z 300 fot a potem wybierma z tego moze z 30 najlepszych, moze mniej. Mam nadzieje, ze na koniec rejsu bede mial kolekcje w miare dobrych fot podstawowych gatunkow. Mozna spoko focic warcabniki czy albatrosy czarnobrewe, reszta ptactwa jakos sie wstydzi i jakos rzadziej podlatuje pod statek. Na razie te mniej smiale musze baaardzo mocno kadrowac i jakosc tych fot jest do duszy, ale to i tak jest super w porownaniu do tego co robiolem ta mala wodoodporna glupawka. Ale moze bede mial fuksa i z tych rzadszych ptakow porobie jakies dobre klaty z bliska, w koncu mam na to 1,5 miesiaca.
No lowisku, mimo ze to srodek oceanu to jest tlok. Ja naliczylem kolo 20 statkow, ale na mostku mowia ze jes ich tu kolo 50. Z naszej kompani sa jeszcze 3 Jeden pod niemiecka bandera, jeden pod holenderska, to ten na ktorym bylem wczesniej i jeden litewski. Litewski - Margiris wyglada troche smiesznie bo pierwotnie nie byl to statek rybacki tylko plywal niedaleko od USA i byl uzywany jakos spalarnia toksycznych chemikaliow. Tak toksycznych, ze na ladzie palenie ich bylo zbyt niebezpieczne dla ludzi. Na szczescie zakazano tego im w koncu, tez na wodzie, i statki posprzedawali i ten jeden przerobili na rybacki. Byl jeszcze jeden od naszego armatora ale mial awarie. Wysiadl mu glowny silnik. Wiec wraca teraz do Holandi na kapitalny remont. Silnika zapasowego nie mozna ponoc nigdzie kupic, trzeba zamowic, a wykonanie nowego moze trwac nawet 3 lata. Ciekaw jestem czy armator kupi nowy statek czy naprawi stary. Bo w tym czasie pewnie mozna juz zrobic nowy stateczek.
Dobra juz koncze bo jesli ktos doczytal do tego momentu to jest niezle zawziety, albo nie ma nic kompletnie do roboty.
Tak wiec do przeczytania
Tomasz Ibn Jaqb


albatros szaroglowy z waracabnikiem.jpg
Plik ściągnięto 2680 raz(y) 79,91 KB

albatrosy czarnobrewe, stary i mlody.jpg
Plik ściągnięto 2684 raz(y) 58,82 KB

Chinskie lub Korenskie statki nie prezentuja sie najlepiej, nawet nie maja internetu!!!.jpg
Plik ściągnięto 2666 raz(y) 64,53 KB

czarnobrewy w poscigu za karmnikiem.jpg
Plik ściągnięto 2669 raz(y) 67,35 KB

kalamarnica czyli frutti di mare.jpg
Plik ściągnięto 2681 raz(y) 54,1 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-08-24, 20:34   

...

ksiezyc bardziej normalnie.jpg
Plik ściągnięto 5703 raz(y) 21,17 KB

ksiezycz troche bardziej zakrecony.jpg
Plik ściągnięto 5703 raz(y) 22,02 KB

Maartje Theadora moj obecny dom, tego mial pisze w pierszym okienku od prawej na zielonym pasku, to wlasnie moja kajuta.jpg
Plik ściągnięto 2681 raz(y) 48,74 KB

Margiris czyli byla spalarnia chemikaliow, teraz produkuje zywnosc.jpg
Plik ściągnięto 2682 raz(y) 51,52 KB

Margiris w nocy.jpg
Plik ściągnięto 2647 raz(y) 29,3 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-08-24, 20:36   

...

Mlody Macronectes sp. czyli jakas petrel gigante.jpg
Plik ściągnięto 2677 raz(y) 24,47 KB

mniam mniam lubie kalmary.jpg
Plik ściągnięto 2707 raz(y) 40,5 KB

moj ulubiony czarnobrewy.jpg
Plik ściągnięto 2657 raz(y) 36,9 KB

Mola ramsayi detal skory.jpg
Plik ściągnięto 2690 raz(y) 128,6 KB

Mola ramsayi na asfalcie i pod butem przerazony na smierc.jpg
Plik ściągnięto 2702 raz(y) 118,69 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-08-24, 20:37   

...

ostatni widziany przezemnie lad czyli wyspa Alejandro Selkirk.jpg
Plik ściągnięto 2677 raz(y) 45,41 KB

petrel azulado Halobeana cearulea.jpg
Plik ściągnięto 2679 raz(y) 36,53 KB

prawdopodobnie albatros wedrowny bym byl pewny gdybym mial swoj nowiutki klucz do rurkonosy zagubiony razem z plecakiem.jpg
Plik ściągnięto 2679 raz(y) 55,56 KB

to nie rozbitkowie tylko szczesliwcy co wracaja domu.jpg
Plik ściągnięto 2648 raz(y) 111,04 KB

uroki podmianki szalupa teraz jest nisko jak podejdzie fala a ty jestes nisko na drabinie to cie albo podtopi albo szalupa polamie nogi.jpg
Plik ściągnięto 2655 raz(y) 89,72 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
szymbz 

kuling

Posty: 2566
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-08-24, 20:41   

...

uroki podmianki tu wlasnie szalupa juz jest wysoko wszytko zmienia sie co 3 -5 sekund.jpg
Plik ściągnięto 2648 raz(y) 84,35 KB

czrnobrewy-i-blekit.jpg
Plik ściągnięto 2655 raz(y) 49,05 KB

i-znowu-czarnobrewy.jpg
Plik ściągnięto 2649 raz(y) 49,44 KB

warcabnik-na-tle-Pacyfiku.jpg
Plik ściągnięto 2667 raz(y) 65,27 KB

warcabnik sciga karmnik.jpg
Plik ściągnięto 2680 raz(y) 21,24 KB

_________________
http://rejsynaptaki.blogspot.com/
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



I N F O R M A C J A
Forum Przyroda wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas korzystania z naszych usług. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki, oznacza to, że wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki

© PRZYRODA.org | Noclegi Świerże Górne, Kozienice, Chinów - wysoki standard, niskie ceny!

phpBB by przemo  
POLECAMY
hwww.lto.org.pl

www.kuling.org.pl

www.kp.org.pl

www.nietoperze.pl



REKLAMA




.