razem z kilkoma forumowiczami i nıeforumowiczami (Hubert, Beti, Nyctereutes, Gacolka, Petrelos - w sumie 11 osob) siedzimy od srody w Turcji. Wczoraj bylismy w Stambule, gdzie widzielismy okolo setkı jerzykow alpejskıch. W nocy jechaliśmy przez Turcję i obecnie jestesmy w Burdur na poludnıowym zachodzie. Odpoczywamy i czekamy na popołudnıowe wyjscie na ptaki.
Projekt "Burdur Lakers" jest współfinansowany przez Komisję Europejską w
ramach Programu MŁODZIEŻ W DZIAŁANIU. Zawarte tutaj treści nie
odzwierciedlają stanowiska Wspólnoty Europejskiej, czy Narodowej Agencji
i instytucje te nie ponoszą za nie odpowiedzialności.
_________________ 19.11.2008 - prelekcja o krukowatych i pokaz slajdów z Estonii - szczegóły na www.wgotop.pl
----------------------------------------------------
Zgadzam sie z Tristanem
Tony, jako iż piszesz w Turystyce a nie w Ptakach w obserwacjach zagranicznych (i bardzo dobrze!) napisz też czasem chociaż parę słów o widoczkach, o ludziach, atmosferze tam panującej, nawet o pogodzie. Będzie miło poczytać przy okazji ptaków
Powodzenia w czesaniu!
_________________
Why should I hate you? You're perfect. It's you who should be hating me.
No good deed goes unpunished. [i] Winer [i]
Jak na razıe wszystko dopisuje, dzisiaj dwie dzierzby bialoczelne i cala kupa sierpowek. Juz wıadomo czemu sie nazywaja ,tureckie,. . Z innych zwierzat praktycznie zero.
Pogoda znosna, sa chmury i skwar nıe leje sie tak bardzo z nieba. Jutro z ranca idziemy obejsc 6 lub 7 co do wielkosci jezıoro w Turcji (slone na wapnıowym podlozu, gemnialny widok, promıen kilkuset metrow bez zadnej roslinnosci ponad trawe).
Angıelskı u Turkow jest raczej poor, a akademıckı nauczycıel angielskiego ma tak silny turecki akcent, ze ciezko sie dogadac, ale to tylko dodaje emocjı :
Foty zaraz wrzuci Petrelos.
_________________ ceterum censeo Carthaginem esse delendam
Nie takie proste, za darmo nikogo za maz nie wydadza. Ale mam pare dni na zastanowienie. Trzeba sie spieszyc z decyzja jak na gieldzie papierow wartosciowych bo malzenstwo tutaj jak i chyba niestety wszedzıe ma byc poprostu dobrym interesem. Raczej nie stac mnie
_________________ There are patterns everywhere in nature
Ostrzegam, bedzie dlugo, ale sami sie o to prosiliscie
Wczoraj o 11 rozbilismy prowizoryczne obozowisko w oczekiwaniu na kolezanke Marte toczaca nierowna walke z opoznionym pociagiem z Wloclawka (ostatecznie zwycieska). Kontroli osobistej poddano dlugowlowsych, a wiec, jak widac, podejrzanych czlonkow naszej ekipy, w tym Nyctereutesa.
Widoki przez okno samolotu kapitalne - szczegolnie Karpaty na Ukrainie i przelot nad Morzem Czarnym. Turecka wiza przypomina pamiatkowa naklejke z muzeum sztuki awangardowej (zupelnie nic na niej nie widac spomiedzy kolorowych kwadracikow), a celnik chyba nie lubi jasnoskorych - jako ze nie mogl nas osobiscie pocwiartowac, cala swa zlosc wlozyl we wbicie nam pıeczatki do paszportu jakby chcial przebic w ten sposob swoje biurko.
Z lotniska razem z poznanym w ubieglym roku Ramazanem pojechalismy w miejsce przypominajace okolice warszawskiego Dworca Wilenskiego (to nie jest specjalny komplement), ktore mialy jedna niewatpliwa zalete - w hurtowych ilosciach lataly tam jerzyki alpejskie. Obserwacje uczcilismy w knajpie z kebabami, gdzie piekarz mial glos jakby palil od wczesnego niemowlectwa, ale w niczym nie umniejszalo to wypiekanym przez niego pızzopodobnym chlebkom podwanym na przystawke.
Na dworcu autobusowym, poza portretem Atatürka (wszechobecny - nawet w kalendarzu reklamujacym zaklad optyczny jest jego zdjecie) wisiala podobizna wlasciciela firmy przewozowej - wygladal zupelnie jak blıznıak Brezniewa.
W Turcjı autobusy sa bardzo nowoczesne, nowoczesniejsze niz w Polsce (przynajmniej te jadace z naszego dworca - moze z innych jada nie tak ladne). Podrozowalısmy z Onurem - wyslannikiem naszych partnerow z Burdur. Onur dobrze mowi po angıelsku, choc uwaza inaczej, a poza tym walczy z paleniem trzymajac w zebach nieodlaczne zdzblo trawy.
W Turcji jest podobno trzy razy wiecej wypadkow samochoowych niz w Unii, ale udalo nam sie nie podwyzszac tych ponurych statystyk. Mijalismy tlumy zegnajace najblizszych wybierajacych sie do 15-miesiecznego tutaj wojska (to podobno radosne wydarzenie - coz, co kraj, to obyczaj), zatrzymywalismy sie na przystankach z kosmicznie wygladajacymi bufetami ı chalwariami (Nyctereutes wymyslil ten termin: chalwarium - sklep z chalwa, ja jestem autorem turkogrosza - wg mnie na to dzieli sie tutejsza waluta, bo nie znam prawdziwej nazwy).
_________________ 19.11.2008 - prelekcja o krukowatych i pokaz slajdów z Estonii - szczegóły na www.wgotop.pl
----------------------------------------------------
Zgadzam sie z Tristanem
Powiem Wam, ze jest 23.25, a jutro rano idziemy z Hubertem i Petrelosem wabic zaganiacze blade - docencie, ze zamıast kimac, sie produkujemy
Okolo 5 pojawila sie swiatlosc stopniowo odslaniajac przed nami zielone zalesione doliny, wyniosle gory (uklad: gory, rownina, droga, rownina, gory, rownina...), rachityczne drzewka przy drodze zasadzone przez jakis desperatow, wyniosle gory i plaskie rowniny we wszystkich odcieniach brazu, stada owiec pilnowanych przez samotnych pasterzy z ich dzielnymi psami - generalnie kapitalne widoki. Ptaki: nierozpoznane myszolowy z mozliwoscia kurhannika, nierozpoznane dzierzby z mozliwoscia bialoczelnej, czarnoczelnej, rudoglowej, gasiorka, nierozpoznane wroblaki z mozliwoscia czegokolwiek.
Burdur - niewielka miejscowosc w okolicach (bardzo ogolnych) Antalyi. Mieszkamy w fajnym rodzinnym hoteliku (syn gospodarzy jest jednym z uczestnikow projektu). Lekkie i smaczne sniadanie (intrygujace maslo, oliwki, pomidory, pyszne pieczywo...), a potem trzy godzıny spania. Lunch na tutejszym uniwersytecie (najwieksze wrazenie zrobil na mnie deser smakujacy jak makaron sojowy zrobiony z cukru), potem spacerek i uroczysta wizyta u Jego Magnificencji Rektora (atmosfera jak na spotkaniu z prezydentem swıatowego mocarstwa), potem herbatka w miejscowej herbaciarni i zastanawianie sie z Petrelosem i Hubertem, czy to male cos w koronach pinii to zaganiacz blady czy nie (jutro bedziemy drazyc temat). Podobno jest szansa na poranny wyjazd na ogladanie szakali - o szczegolach, jesli beda, poınformujemy wkrotce.
Ludzie sa spoko, choc w porownaniu ze skladem ktory odwiedzil nas w ubieglym roku duzo zmian. W ekipie mamy np. Murata - bardzo zaciekawionego zyciem politycznym w Polsce (Ci Turcy sa jednak dziwni), a poza tym bardzo dobry botanik.
_________________ 19.11.2008 - prelekcja o krukowatych i pokaz slajdów z Estonii - szczegóły na www.wgotop.pl
----------------------------------------------------
Zgadzam sie z Tristanem
Z herbaciarni ruszylismy w kierunku wzgorz widocznych z naszego hotelu (podobnie jak widac jednostke wojskowa z zolnierzami cwiczacymi do parady z okazjı tutejszego swieta 30 sierpnia).
Droga wiodla przez `stare Burdur`Czesc domow sie rozsypuje, tynk odpada, a mimo to zycie sıe toczy - na gankach siedza usmiechnieci ludzie (podobno Turcy usmiechaja sie nawet wtedy kiedy absolutnie nie ma ku teu powodow), architektura, mimo postepujacego upadku, nadal potrafi zachwycic uroda, zwlaszcza gdy po przejsciu kolejnej waskiej uliczki otworzy sie szeroka panorama miasta i wapiennych wzgorz, a z minaretu poplynie spiew muezina. Czuc Azje.
Spotkalismy miejscowego oryginala, ktory sie do nas przylaczyl (ciagnie swoj do swego...) Starszy Pan byl caly ubrany na zolto (podobno kiedys nieszczesliwie zakochal sie w blondowlosej dzıewczynie ı od tamtej pory nosi sie na zolto). Ponoc za wiele z ludzmi nie rozmawia - glownie patrzy, ale dla nas chyba zrobil wyjatek (mowil troche po niemiecku i angielsku). Jak przyznal w rozmowie z Nyctereutesem, do Burdur przyjezdza malo turystow i nie ma wielu mozliwosci podszkolenia jezyka.
Przy drodze czasem sa krany z gorska woda - na razie nikt z nas, mimo czasu, jaki uplynal od jej wypicia, nie skreca sie z bolu, wiec chyba jest ok.
Odwiedzilismy dawne muzeum przeksztalcone w kawiarnie (zobaczylismy, jak dawnej w tureckich domach wygladal salon), najstarszy w Burdur zaklad fryzjerski, minelismy ımpreze obrzezaniowa (taka sobie okazja jak dla mnie, ale muzyka swietna), probe wesela, ludzı obmywajacych nogi przed wejsciem do meczetu. Nıe dalismy sie przejechac podczas ogladania opuszczonego bocianiego gniazda (bocian to po turecku lelek), dziesiatek sierpowek (zaczynam je nienawidzic - 3/4 tutejszych ptakow to sıerpowkı), dymowek, wrobli (nie ma tu ponoc poludniowych). Gasiorek byl niezlym hiciorem.
Na szczycie wapiennych wzgorz powinnismy przedzierac sie przez stada kurhannikow,a zamiast tego przedzieralismy sie przez kawalki potluczonego szkla, choc widokı byly tego warte. Potem na tarasie widokowym opychalismy sie winogronami tanimi jak tureckie winogrona i podziwialismy panorame miasta i ciagnacego sie za nim Burdur Lake - slonawego jeziora bedacego swiatowa ostoja zimujacych sterniczek.
W drodze powrotnej mielismy dwie dzierzby bialoczelne, a Turcy co chwile pokazywali nam owocowe drzewa rosnace przy drodze, m.in. morwe (nie probowalem owocow, ale nikogo z probujacych nie musimy jeszcze zawozic do szpitala)
_________________ 19.11.2008 - prelekcja o krukowatych i pokaz slajdów z Estonii - szczegóły na www.wgotop.pl
----------------------------------------------------
Zgadzam sie z Tristanem
Widzielismy ruiny prawoslawnego greckiego kosciola, ktory sluzyl jako kıno, a teraz jest po prostu ruina, a potem spotkalismy trzy kumoszki z Burdur, z ktorych jedna probowala wyswatac Nyctereutesa z jedna ze swoich corek (wszystkıch nie widzielismy, ale jest ıch w sumie 6, wiec jakby ktos byl zainteresowany...)
W hotelu po kolacjı robilismy za gwiazdy lokalnych mediow (wzielismy udzial w konferencjı prasowej dla gazet i telewizji), a potem zaczely sie rozgrywkı karciane, rzutkowe, w dame (warcaby) ı gre, ktora ja nazywam backgamonem (nie mylıc z bek gamoniem), a Turcy inaczej (zapomnialem jak, a jak sobie przypomne, to napisze)
_________________ 19.11.2008 - prelekcja o krukowatych i pokaz slajdów z Estonii - szczegóły na www.wgotop.pl
----------------------------------------------------
Zgadzam sie z Tristanem
Niesamowity dzien, tyle nowych gatunow nıgdy nıe wıdzıalem. Antek zda relacje .
Raz jest i a raz ı ponıewaz na tureckıch klawıaturach w mıejscu naszego i jest ıchnıejsze ı bez kropkı, zeby klıknac ı z kropka trzeba nıezwykle sıe skupıac bo jest w zupelnıe ınnym mıejscu.
_________________ ceterum censeo Carthaginem esse delendam
Dzisiejszy dzien byl absolutnie kosmiczny, niesamowity, rewelacyjny. Nie pamietam, kiedy ostatnio cos takiego przezylem jako ptasiarz – w ciagu jednego dnia widzialem 44 gatunki ptakow, z czego 10 po raz pierwszy w zyciu (gdyby nie to, ze 5 lat temu bylem w Turcji, ‘zyciowek’ byloby wiecej).
Chrzescijanie przezywaja stany lacznosci z Bogiem, buddysci daza do osiagniecia nirwany, narkomani szprychuja sie roznymi swinstwami dla osiagniecia odmiennych stanow swiadomosci, a nas (glownie Petrelosa, Huberta i mnie, choc innych rowniez) do szczytowj ekstazy doprowadzil dzisiejszy dzien (wyobrazcie sobie siedzacego kilkanascie metrow przed wami samca trznadla modroglowego w godowce, kilka metrow za nim spaceruje mlody flaming, przed chwila widzieliscie kazarke, a za horyzontem znika widziana chwile wczesniej rybitwa krotkodzioba). Tak naprawde tego dnia nie da sie opisac slowami, a moja relacja bedzie nimal bluzniercza proba zmierzenia sie z czyms tak niesamowitym.
_________________ 19.11.2008 - prelekcja o krukowatych i pokaz slajdów z Estonii - szczegóły na www.wgotop.pl
----------------------------------------------------
Zgadzam sie z Tristanem
Mimo tego, ze wczoraj do pozna siedzialem nad relacja dla forum, rano zwloklem sie o 6.30 i z Hubertem i Muratem ruszylismy wabic zaganiacza bladego w miejscowym ogrodzie herbacianym (herbata tam nie rosnie, ale przychodzi na tackach). Murat sie rozsiadl na krzeselku, a my sprawdzalismy pod katem bycia zaganiaczem bladym kazda napotkana sierpowke, dzwonca, bogatke i mucholowke szara. Z glosnika na stole darlo sie to nieszczesne ptaszysko, ktore w koncu udalo nam sie dojrzec w koronach pinii. Ptaszek mial nas rowno gdzies, a swoje zainteresowanie glosnikiem przejawil laskawie przefruwajac z drzewa dalej na drzewo blizej, ale jesli chodzi o komfort obserwacji, niewiele to zmienialo.
Na sniadanie turecka jajecznica i w droge nad Jezioro Burdur. Zaloze sie, ze Turcy nie przewidywali, ze droga nam tyle zajmie. Wynajetym na potrzeby projektu busem z sympatycznym panem kierowca pokonalismy trase w 10 minut, ale od glownej drogi do jeziora szlismy jakies dwie albo i trzy godziny. Co zrobic, jesli na drutach co chwila pojawiaja sie dzierzby czarnoczelne lub rudoglowe, a nad rozleglymi polami majestatycznie machajac skrzydlami leci kurhannik goniony przez mniej majestatyczne sroki?
_________________ 19.11.2008 - prelekcja o krukowatych i pokaz slajdów z Estonii - szczegóły na www.wgotop.pl
----------------------------------------------------
Zgadzam sie z Tristanem
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum