Wokol szczytu ciagnely sie ruiny zamku z czasow osmanskich, choc obenie jst to jedynie kamienny wal, na ktorym siedziala przypuszczalnie agama (siedziala na pewno, a czy agama – to pozostaje nie do konca pewne). Z ptakow widzielismy sporo kowalikow skalnych, bialorzytki rdzawe i plowe (ja plowej nie widzialem), kilka osob mialo przyjemnosc obejrzenia sikory zalobnej. Schodzac zobaczylismy jeszcze turecki wodociag przypominajacy jakas wielka silnie uwodniona lodyge (to jest to cos dziwnego na jednym ze zdjec wrzuconych przeze mnie). Widzielismy tez zolwia greckiego.
Z gor skoczylismy na nadziewanego baklazana do stolowki uniwersyteckiej (choc do tego supernowoczesnego punktu gastronomicznego okreslenie stolowka jest po prostu obrazliwe), a najedzeni ruszylismy na krotki relaks do hotelu. Dla sloninki nie bylo pol godzinki, bo po 15 minutach trzeba bylo jechac nad jezioro Karataş, a to jednak kawalek drogi.
Jezioro okazalo sie w znacznym stopniu wyschniete, a tam, gdzie utrzymywala sie woda, wiecej bylo rybakow niz ptakow. Zima podobno proporcje sie odwracaja, ale na razie zadowolic sie musielismy stadami wroblakow, ktorych za Chiny nie bylismy w stanie oznaczyc (nieoznaczone trznadle), dzierlatkami i przelatujacymi nad tafla wody kazarkami (zwlaszcza te ostatnie to straszna nuda). Przy okazji szukania ptakow znalezlismy raki wylowione przez miejscowego rybaka, a potem nabieralismy wody do butelek w towarzystwie innego przedstawiciela rybackiej spolecznosci oporzadzajacego wlasnie jakas rybe.
_________________ 19.11.2008 - prelekcja o krukowatych i pokaz slajdów z Estonii - szczegóły na www.wgotop.pl
----------------------------------------------------
Zgadzam sie z Tristanem
W drodze do kolejnego punktu obserwacyjnego dopisalismy do listy obserwowanych gatunkow kalandry latajace nad wyschnietymi polami. Postoj urzadzilismy przy kanale doprowadzajacym wode do jeziora. Nad jego brzegiem uwage wszystkich zwrocil zimorodek, a potem zachwycalismy sie blisko latajacymi i krzyczacymi szczudlakami. Na samym jeziorze dopiero po pewnym czasie patrzenia na czajki i sieweczki obrozne dostrzeglismy cos ciekawszego – okolo trzystu kazarek na przeciwleglym brzegu i czaple purpurowa (najprawdopodobniej).
Wracajac do hotelu mielismy pieknego kurhannika siedzacego na dnie wyschnietego jeziora, a na drutach co kikaset metrow siedzialy dzierzby, ktorych jednak nie bylismy w stani rozpoznac na podstawie kilkusekundowych ogledzin.
W czasie kolacji zrobilem najglupsza rzecz od dluzszego czasu – w calosci zjadlem zielona ostra papryke. Jesli nikt nigdy nie rozpalal wam na jezyku ogniska przy uzyciu miotacza ognia, nie wyobrazacie sobie uczucia, jakie towarzyszy konsumcji tego niewiennie wygladajacego warzywka. Pochlonalem po tym kosmiczne ilosci chleba i arbuzow, ale prawdziwa ulge przyniosl gesty turecki jogurt (podobno podaja go rowniez w przypadku zatruc). Nasza grupa byla gwiazda wieczornych wiadomosci w lokalnej telewizji, co po przeczytaniu rano w lokalnej prasie krotkich artykulow (na najwazniejszych stronach – pierwszej i ostatniej) na nasz temat znaczaco wzmocnilo nasze poczucie wlasnej wartosci.
Po kolajci znaczna czesc osob poszla na tureckie wesele w niedalekim ogrodzie herbacianym, co przerodzilo sie w nocna wedrowke po Burdur szlakiem wesel. Mnie tam nie bylo, wiec o relacje naocznego swiadka trzeba prosic np. Nyctereutesa.
_________________ 19.11.2008 - prelekcja o krukowatych i pokaz slajdów z Estonii - szczegóły na www.wgotop.pl
----------------------------------------------------
Zgadzam sie z Tristanem
ja powıem tylko tyle, ze ludzıe sa tu tak przyjaznı ze szkoda do Polskı wracac.
no Stary to nie znasz Arabów - tam jest niesmowita gościnność A swoją drogą to ciekawy jestem czy są tak samo rozpolitykowani jak 30 (?) lat temu. Wtedy większość murów nawet na wsiach była pokryta haslami politycznymi. Wtedy zawsze pierwsze pytanie było "skąd jesteś?", a drugie "jaki jest ustrój?". Odpowiadaliśmy wtedy dyplomatycznie "socjalizmus democrat" Niezorientowanych to zadowalało, ale innych wkurzało, bo wiedzieli, że w Polsce jest komunizm - sporo było ludzi znających rosyjski.
Jak ognia należy unikać wypowidzi na temat Kurdów lub Ormian (najlepiej udawać, że nie rozumiemy o co chodzi) - za prawdę można szybko zostać "zaginionym" (jak kilku księży i turystów badających ślady Ormian).
Ale zupełnie bezpiecznie możecie spytać o Adampol - to polska wioska, i jeszcze niedawno żyli tam ludzie znający trochę polski i czujący się Polakami - ciekawe jak jest teraz.
hmmm, a od kiedy to Turcy naleza do Arabów
sorry za OT
Logan zmiłuj się, a gdzie ja napisałem, że należą do Arabów?????????????? Chciałem tylko napisać, że gościnność Arabów jest znacznie większa niż Turków (choć i Turcy - szczególnie na prowincji - są bardzo gościnni).
Dalej jest tu bardzo duza propaganda, ale ludzıe sıe tu cıesza ze przyjechal ktos z Europy. Co do kurdow to nıe mamy sıe czego obawıac, bo lıder grupy tureckıej jest kurdem.
Co do zolwıa Antka to chcıalem sprostowac, ze byl to zolw srodzıemnomorskı o ktorym nota bene dowıedzıalem sıe po dwoch dnıach czytajac relacje na forum .
Mozna powıedzıec, ze jestesmy na prowıncjı, kıerowca naszego busa nawet zaproponowal nam spedzenıe nocy w jego domu na wsı zeby rano moc obserwowac szakale.
_________________ ceterum censeo Carthaginem esse delendam
Turcja jest bajkowa - gorzysty, spalony sloncem krajobraz, bardzo duzo przestrzeni, niesamowite sucholubne rosliny. Dzis bylismy w parku narodowym z jeziorami tak malowniczymi, jak wyobrazalam sobie wielkie jeziora amerykanskie. Piekny, sloneczny kraj (choc dzis, wyjatkowo padalo!) - moze wlasnie dlatego Turcy sa tak radosni, zyczliwi, otwarci.
Wciaz staramy sie nauczyc mowic, a nawet tanczyc po turecku, co wychodzi nam z mniejszym lub wiekszym sukcesem... A o 5 rano w polsnie slucham sobie na dzien dobry spiewu Muezina, ktory nawoluje do porannej modlitwy. Wlasnie teraz jego spiew rozbrzmiewa po raz ostatni tego dnia. Pozdrawiam!
Dobra, troszeczke fotek (z dwoch poprzednıch dnı ). Mnıej ptasıo ale zawsze to Turcja
26 Tak tak, bylismy w tureckıej TV, na fotce Tony
27 Nyctereutes na jakıms pagorku..
28 Salagasoss ı w tle pagorek Nyctereutesa
29 mordoklejkı dla tureckıego kıerowcy. (Betı)
30 jaskınıa
31 koty zaadaptowane przez malpe
32 crocodıle
33 modronosa
34 wıecıe ze tu juz jesıen?
35 po prostu zolw
36
37 semı-zaba
Nowy dzien i nowy artykul o nas w lokalnej gazecie. Wiecej tekstu (szkoda, ze nie potrafimy nic powiedziec o jego merytorycznej zawartosci), wiecej zdjec, choc pisza o nas tylko na ostatniej stronie, a sama gazeta kosztuje zaledwie 10 turkogroszy (smieszne pieniadze). Po sniadaniu nowym autobusem z nowym kierowca (w obieg poszla pogloska, ze dotychczasowy musial od nas choc jeden dzien odpoczac) pojechalismy do ruin antycznego miasta Sagalassos (poprawna nazwa tego, co przekrecil Petrelos). Gorskie i krete drogi niektorych napawaly przerazeniem, ale Opatrznosc nadal nad nami czuwa i pozwolila nam dotrzec na miejsce w jednym kawalku.
_________________ 19.11.2008 - prelekcja o krukowatych i pokaz slajdów z Estonii - szczegóły na www.wgotop.pl
----------------------------------------------------
Zgadzam sie z Tristanem
Wybaczcie opoznienia w relacjach, ale wczoraj cıezko sıe bylo dopchac do komputera, a dzıs czuje ze przecholowalem z wınogronami i woda, przez co moje obecne samopoczucıe mozna delıkatnıe okreslıc jako srednıe. Nastepne relacje byc moze od jutra.
W ramach rekompensaty pare fotek z dnia dzisiejszego, mojego autorstwa.
Wszyscy czytaja FORUM PRZYRODA
Nasz przewodnık
Jezıoro Salda
Dolına drapolı bez drapolı
_________________ 19.11.2008 - prelekcja o krukowatych i pokaz slajdów z Estonii - szczegóły na www.wgotop.pl
----------------------------------------------------
Zgadzam sie z Tristanem
Powitala nas grupka wrobli na kamieniach i robotnicy pracujacy przy wykopaliskach w rytmie tureckiego popu. Najstarsze budynki w kompleksie Sagallasos maja po 4000 lat, ale my obejrzelismy glownie dwa - dawna laznie, gdzie nadal splywa z gor krystalicznie czysta zimna woda oraz bardzo dobrze zachowany amiteatr, wokol ktorego krecily sie kowaliki skalne. Najciekawsza obserwacja byly dwa przelatujace wronczyki na tle wynioslych gor. Na jedna z nich wspielısmy sie, choc nie bylo to wcale latwe - wierzcie, ze odlos osuwajacych sie spod butow kamieni wcale nie jest przyjemny. Kılka osob zostalo u podnoza gory, przez co nie podziwiali wspanialej panoramy, ale za to widzili pojdzke, kowalika skalnego przy wodopoju i samca pokrzewkı czarnogardlej.
_________________ 19.11.2008 - prelekcja o krukowatych i pokaz slajdów z Estonii - szczegóły na www.wgotop.pl
----------------------------------------------------
Zgadzam sie z Tristanem
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum