PRZYRODA Strona Główna PRZYRODA
Forum dyskusyjne PRZYRODA to doskonale miejsce do wymiany informacji, poszerzania wiedzy, rozwiazywania problemow i wszystkiego co tylko zwiazane z przyroda i jej ochrona.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Google  

Poprzedni temat «» Następny temat
Dolina Baryczy
Autor Wiadomość
ozzy123 

otop

Posty: 87
Skąd: Poznań
Wysłany: 2012-10-06, 16:19   

Bardzo dziękuję za istotne informacje; do Doliny wybieramy się w dniach 19-21 października i z pewnością odwiedzimy Polny. Podczas opisanej wycieczki "czatowaliśmy" też Pod Rdzawoszyim, staw był spuszczony i skrzydlatych zabrakło. Mam nadzieję, że teraz uda nam się nadrobić czasowo nasz wyjazd i dłużej posiedzieć w konkretnych miejscach.

Czy na Grabownicy nadal gromadzą się żurawie na noclegowiska?
Byłabym także wdzięczna za podpowiedź, jakie ptaki i gdzie ( będziemy w Rudzie Milickiej ) mamy szansę znaleźć w końcu października?

Dzięki wielkie za naprowadzenie na boćki :) Może jednak w Dyminach pojawią się jeszcze kiedyś .... Przysiółek jest bardzo romantyczny .. ;-)
Pozdrawiam serdecznie,
Ania
_________________
żuczek
 
 
ozzy123 

otop

Posty: 87
Skąd: Poznań
Wysłany: 2012-10-27, 19:07   

19-21 października Dolina Baryczy

Wróciliśmy do ptasiego raju po niecałym miesiącu; pod koniec października zastaliśmy większość stawów spuszczonych po odłowach, a to w znacznym stopniu wpłynęło na rozmieszczenie i i ilość zaobserwowanych gatunków. Szczyt przelotu żurawi już za nami, natomiast znacznie częściej mieliśmy okazję podziwiać przelatujące lub żerujące gęsi – o ile we wrześniu okupowały Grabownicę, teraz przeniosły się na nie spuszczony staw Staś w kompleksie Stawno.
Ale po kolei …

Tradycyjnie w pierwszy dzień wypadu zwiedziliśmy stawy Rudy Milickiej – ścieżka przyrodnicza wiodąca wzdłuż głównych zbiorników jest obecnie w remoncie, ale piechurzy nie powinni mieć większych problemów.

Na Golicy, która jest w trakcie spuszczania, zastaliśmy 1 młodego bielika, 13 czapli siwych i pojedyncze duże mewy ( srebrzyste/białogłowe ); podobną obsadę miały stawy Wilcze ( stadko dużych mew i przelatujący bielik ) i Słoneczny – na tym ostatnim oprócz bielika odnotowaliśmy obecność czapli siwych, białych i czajek.



Czatownia nad stawem Polnym przechodzi „remont generalny”.
Jedynie staw Staś z wiadomego powodu okazał się doskonałym miejscem odpoczynku i żerowania dla bardzo licznych gęsi, krzyżówek, odnotowaliśmy także obecność rodziny łabędzi niemych ( rodzice i pięcioro młodych ) i 16 kormoranów suszących się na pobliskich brzozach.



Korzystając z przepięknej pogody powędrowaliśmy wieczorową porą na wieżę na Grabownicy, która – jak zwykle, mimo stanu po odłowie – zaskoczyła nas ilością ptaków szykujących się na noclegowisko.
Wśród bardzo licznie zgromadzonych czapli siwych, czajek i mew spotkaliśmy tylko 1 czaplę siwą i 5 bielików ( 1 dorosły, 4 młode ); około godziny 18.00 zleciały się w kilku kluczach żurawie, w łącznej liczbie około 400.



Nazajutrz, 20 października, jeszcze o zmroku, udaliśmy się ponownie na Grabownicę, ale od strony zachodniej; o godz. 5.40 nad spuszczonym stawem snuła się leniwie mgła, w której z trudnością wypatrzyliśmy sylwetki czapli i żurawi. Gdy tylko biała zasłona opadła ( po wodnych ptakach nie było już śladu ), podpatrzyliśmy 2 przelatujące bieliki, a z „maluchów” : zimorodka, 2 dzięcioły średnie, dzięciołka, 2 kowaliki, kilka szpaków i 3 mazurki.

Fot. świt nad Grabownicą


Dalszą nasiadówkę przełożyliśmy na godziny popołudniowe ze względu na rozpoczęcie odłowu przez pracowników Zakładu w Stawnie – przy okazji poznaliśmy szczegóły hodowli karpia w stawach milickich – i to z pierwszej ręki :)

Pozostałą resztę dnia poświęciliśmy na pobieżny rekonesans zachodniej części Doliny, udając się do kompleksu Rudy Sułowskiej i Radziądza.

W Rudzie Sułowskiej, nazywanej wioską bocianią, zaparkowaliśmy przy stawie Przydrożnym, na którym złowiliśmy w obiektyw krzyżówki, krakwy, 2 dorosłe łabędzie nieme z trojgiem potomstwa, perkozka i młodego kormorana.



Łabędzie nieme ( rodzice plus dwójka młodych ) w towarzystwie kilkunastu czapli siwych żerowały także na stawach Wąskich, natomiast na Grabówce Dużej obok krzyżówek statecznie przepływały 4 perkozy dwuczube; mieliśmy także okazję obserwacji przelatujących tuż nad głowami po 1 kluczu gęsi i żurawi.



W drodze nad staw Stary, znajdujący się w kompleksie Radziądz, zahaczyliśmy o słynne stawy Niezgody i czatownię „Pod Kormoranem”. Powitała nas trójka głowienek i dorosły łabędź niemy z 2 młodych, zdążyliśmy zanotować jeszcze wszędobylskie krzyżówki, kormorany oblegające brzozy i raniuszka – niestety, huk wystrzału skutecznie spłoszył wszystko, co przebywało na stawie. Drastyczne doświadczenie dla naocznego świadka ….



Odwiedzając staw Stary zatrzymaliśmy się na chwilę przy kamieniu na skraju lasu, upamiętniającym cmentarzysko z VII-V w.pne i II-III w. ne, na którym archeolodzy odkryli wiele grobów i fragmenty ceramiki.

fot. pamiątkowy kamień


Wieża obserwacyjna nad tym stawem graniczy niejako z rozległym obszarem łąk i zarośli wierzbowych, o tej porze roku w typowo jesiennej tonacji; Stary okazał się także spuszczony, ale ten stan nie przeszkodził nam w zaobserwowaniu ogromnej ilości czajek, czapli, krzyżówek; zbiornik jest także stołówką dla 6 bielików i stadka niezidentyfikowanych siewkowców, większych od czajki ( ptaki znajdowały się w dużej odległości, w dodatku żerowały „pod słońce”). Pojawił się także klucz żurawi.



W drodze powrotnej przejeżdżaliśmy przez Sułów – rzut oka na stary, zrujnowany spichlerz z 1820 r. ( wg innych źródeł niemal wiek starszy ) i bardzo oryginalną, ośmioboczną sylwetkę Kościoła MB Częstochowskiej, zbudowanego z muru pruskiego.

W Rudzie Milickiej wita nas drewniana rzeźba Św. Franciszka, otoczonego przez wyrzeźbionych także w drewnie skrzydlatych przyjaciół, na krzewie przy starej gajówce popiskują 4 raniuszki.

fot. Św. Franciszek



Wieczór spędzamy do godz. 20.00 na zachodnim brzegu Grabownicy, gdzie wspaniale prezentuje się nam rudzik, bielik i bardzo liczne czajki. Podczas podchodu mijamy około tysięczne stado mew śmieszek i pojedyncze czaple siwe, ucztujące na pozostałościach po porannym odłowie.



Czekamy na zlot żurawi … pojawiają się w 3 kluczach, głośno obwieszczając swoje przybycie, lecz po mniej więcej godzinie 2/3 z nich odlatuje.

Największą czworonożną niespodziankę sprawiła nam grupka 6 saren – ostrożnie, z namysłem wchodziły na odsłonięte łachy, niektóre z nich ochoczo tarzały się w grzęzawisku.



O zachodzie słońca wędrujemy do Stacji Ornitologicznej – tam „integrujemy się|”z niezwykle sympatycznymi ludźmi z Wrocławia, bardzo poważnie zajmującymi się ochroną naturalnych, ptasich siedlisk i żerowisk. Ogromna wiedza, wielki szacunek :)

W planach 21 października przeznaczony został na wypad do Potaszni, jednak bardzo gęsta mgła, utrzymująca się do godzin popołudniowych, skutecznie uniemożliwiła nam jakiekolwiek ruchy. W terenie. Wobec takich sił natury, nie licząc na nic konkretnego, powlekliśmy się na wieżę nad Grabownicą, aby pożegnać Dolinę – oczywiście zastaliśmy widok jednoznaczny, pocieszyliśmy się kolorami przebarwiającej się olchy i kroplami opadającej mgły na pajęczynach. Jednak podczas powrotu na parking pojawił się niespodziewany, miły akcent – buszujący w krzaku mysikrólik!

Pozdrawiamy,
Ania i Adam
_________________
żuczek
 
 
Patrycjusz 


otop

Posty: 94
Skąd: Opalenica
Wysłany: 2012-11-01, 19:26   

ozzy123, piękna relacja z równie wspaniałego miejsca.
Miałem okazję przebywać nad Stawami Milickimi w ubiegły weekend, co prawda pogoda zupełnie nie dopisała, niemal cały czas prószył śnieg no i do tego było okrutnie zimno.

Ale Dolina Baryczy w każdej pogodzie prezentuje się znakomicie i nawet ptaki dopisały, pluszaki również - sporo dzików buszuje w tamtejszych trzcinach ;)

A co do Twoich saren, to na zdjęciu masz jelenie :lol: konkretnie to przynajmniej 3 młode byczki, bo ten pierwszy z prawej to nie wiadomo czy panna czy chłopak ;)
_________________
Pozdrawiam,
Patryk Kokociński.
 
 
moondrow 


Posty: 28
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2013-08-18, 17:52   

Te relacje są świetne, narobiły smaka.

Ja chciałem tylko nieskromnie dodać, że w dniach 22-25 zapuszczam się na te tereny i jeżeli ktoś dobrze znający teren miałby chwilę czasu w jakiś dzień żeby pokazać to i owo to byłbym zobowiązany. Ufundowałbym jakąś kawę, czy coś, żeby jednak upewnić, że doceniam poświęcony czas :) W razie czego proszę o kontakt PW.

pozdrawiam,
moon
_________________
http://animaalia.blogspot.com | http://nosaczthepigeon.tumblr.com
 
 
 
moondrow 


Posty: 28
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2013-08-27, 00:14   

Powrót z doliny jest co najmniej przytłaczający. Z kilku powodów. Ten najważniejszy traktuje o powrocie z ptasiej bajki wprost do burej rzeczywistości, która w założeniu na ogół nie jest przyjemna. Bo w odniesieniu do Doliny Baryczy wielokrotnie przewijało się już sformuowanie ptasia kraina, ale czytać o tym, a doświadczać to zupełnie inne sprawy. Mimo zachwytów na pewno znajdzie się kilka słów krytyki za co nieprzychylnym okiem spojrzą na mnie ortodoksyjni fani rezerwatu, ale o tym za chwile.

Przede wszystkim chcę pochwalić bazę wypadową, poleconą mi przez Państwo podpisujące się tu jako ozzy123. Śniadanie nad stawem z zimorodkiem? Proszę bardzo. To jest możliwe w Rudzie Milickiej. Swojsko i klimatycznie. Oczko (a raczej oko) stanowi siedlisko wielu ryb, ochoczo wyskakujących nad powierzchnię, pokazując się gościom. W końcu gospodarze - bardzo sympatyczni ludzie. Obiecałem, że miejscówkę będę chwalił, toteż spełniam.

Proponowałbym jednak zabrać ze sobą wszelkie wyprawki, ponieważ okoliczny sklepik jest po pierwsze, słabo wyposażony (jabłka nawet nie uświadczysz), po drugie w cenie chleba można kupić trzy takie same w dyskoncie Mnie, młodego człowieka po studiach trochę to podcięło, także wszystko jest uwarunkowane od wagi naszego mieszka. Jakby nie było, do Milicza też jest niedaleko. Sama wioska przyjemna, spokojna, pełna kulturalnych ludzi. Ogromny szacunek dla każdego mieszkańca z osobna. Polecam się przekonać na własnej skórze, bo nie przesadzam.

Można powiedzieć, że w pierwszej chwili zawiodły mnie czatownie. Zawitałem bowiem nad pierwszą z nich - czatownia pod rdzawoszyim. Okazało się, że nie znajduje się ona wcale przed stawem, a przed pasmem roślinności bagiennej, która dopiero w dali ustępuje miejsca wodzie. Ale mimo tego początkowego zawodu zachwyciłem się. Dlaczego? Spojrzałem przez lornetkę i po raz pierwszy w życiu ujrzałem stado gęsi gęgawy, w asyście kilku żurawi i wielu, naprawdę wielu białych czapli. Wszystkie ptaki zrobiły na mnie kolosalne wrażenie. Nie tylko ze względu na liczebność. Czaple to niesamowicie eleganckie ptaki, nieskazitelną bielą okraszały niemal każdy staw. Ich lotu czy żeru nie zapomnę nigdy. Żałowałem jedynie, że nie mam żadnej chociażby cyfrówki, a wszystko na co mogę sobie pozwolić to aparat wbudowany w telefonie. Widoki zdzierży, ale zwierza już nie ustrzeli.

Najbardziej upodobałem sobie czatownie nad Stawem Polnym. Tam też spotkałem fotografa, od którego niezwykle miło można było zasięgnąć ździebko informacji sprzętowych czy ornitologicznych. Czatownia ulokowana jest w miejscu koncentracji zimorodków - rankiem stale kursują niemal na wyciągnięcie ręki podglądaczy. I te ptaki właśnie zachwyciły mnie od razu. Nie ukrywam, że zawsze chciałem je spotkać. Moc błękitów, ich pięknego turkusowego grzbietu prawie ścieła mnie z nóg. Zaparła dech w piersiach. To jest istny egzotyk, takson tak niesamowity, jak żołna, kraska, czy jeszcze nawet dudek, które dla mnie osobiście stanowią ornitologiczne indywidua wśród polskich ptaków; zachwycą nawet najbardziej znieczulonego przyrodniczo osobnika. Wieczorami, między godziną 19 a 20 można spotkać nawet parę zimorodków, jak wracają znad wód i wlatują do cieku wodnego zaraz przy polnym. Miejsce to stwarza możliwość bardzo krótkiej, ale wyraźnej obserwacji walorów ubarwienia tych ptaków. Osobiście mógłbym spotykać je co minutę.

Wspaniale jest móc podglądać mieszkańców stawów. Karmienie młodych, żerowanie, odpoczynek pod trzciną. To wszystko miałem na Stawie Polnym. I kolejny zachwyt. Do 4 błotniaków stawowych za jednym razem. A podglądanie tego gatunku to istna przyjemność. Królowały niepodzielnie nad szuwarami (ah te ich złote korony!), szerząc istny popłoch wśród zgromadzonego ptactwa. Kilkakrotnie pojawiały się też myszołowy, jednak nie miały z błotniakami żadnych szans.

Kolejna warta odnotowania sprawa - karmienie potomstwa wśród rybitw rzecznych. Niezwykle ujmująca obserwacja. Zwłaszcza gdy młode są zagrożone. I wtedy nawet taki silny drapieżnik jak błotniak musi ustąpić przed niezwykle waleczną rybitwą.
Ponadto staw okupowały: perkozki z młodymi, czaple siwe (ledwie kilka sztuk ku mojemu ubolewaniu), mewy śmieszki i wszechobecne łyski. Co jakiś czas przelatywały jakieś siewkowce, ale po kilku okrążeniach pierzchły.

Na stawie przylegającym ze wschodu do polnego (nigdzie nie odnalazłem jego nazwy) gościły głowienki, perkozy dwuczube, kormorany, kaczki krzyżówki. Nielicznie przebywały tam również dość spore mewy, naprawdę duże, gdyby nie srebrny płaszcz powiedziałbym, że to siodłate. W każdym bądź śmieszki były przy nich kruszynami. Ktoś ma jakieś pomysły?

Przyznam, że grabownica wydawała mi się mocno nijaka. Zdaję sobie sprawę, że należałoby ją odwiedzić co najmniej kilka razy, dlatego zaznaczam, że opisuję wrażenia z jednego wieczoru. A był to wieczór, w którym ptaki przebywały gdzieś daleko, na linii horyzontu. I nawet jeśli nocują tam żurawie, to już inną sprawą pozostaje gdzie na zbiorniku się ulokują. A zbiornik jest rozległy. Mój wieczór to niemal czysta tafla, nielicznie występowały ptaki przeze mnie już wymieniane. Podobno w ostatnią sobotę rankiem pojawiały się tam bieliki, jednak to wiem już ze słyszenia. Odnośnie samej wieży przemyślenia mam takie, że powinny tam być jakieś siedziska. Po całodniowym marszu człowiek chętnie przysiadłby, tyle tylko powiem.

Ostatni staw, jaki chciałbym poruszyć z osobna to gadzinowy duży. Niestety widok z niego to wyłącznie pasmo szuwarów. Jeśli jest gdzieś tam staw, to pozostaje wierzyć na słowo. Pobyt w tej czatowni uratował pojawienie się pary trzciniaków. Nie miały zupełnie nic przeciwko podglądaniu ich z bliska.

W trakcie pobytu odbyłem również wycieczkę poprzez ścieżkę przyrodniczą. Wszystkie odcinki marszruty pokonałem pieszo. Ścieżka przyrodnicza obfitowała w ogrom jaszczurek i żab. Wręcz trzeba uważać, żeby ich przypadkiem nie zdeptać. Niestety ich ilości przekładają się na tragiczny wynik na drogach. Będę całkowicie szczery, jeśli powiem, że w ciągu 4 dni widziałem co najmniej 20 rozjechanych żab zielonych, ale nie tylko, bo na drogach były martwe zaskrońce czy ryjówki. To trochę dziwne, że w takich regionach jak Dolina Baryczy nie dba się o chronione płazy czy gady. Co w takim razie oznacza ich ochrona? Takie nasuwa mi się pytanie.

I skoro jesteśmy przy negatywnych aspektach, to chciałem napomknąć od razu o kilku innych sprawach. Jeśli ktoś będzie się pisał na wędrówki piesze (proponowane w folderach) to radzę uważać. Może i mamy do czynienia z wsią, drogami spokojnymi, na których samochody to rzadkość. Ale mimo wszystko, one tam jeżdżą. I wierzcie mi lub nie, tą samą szosą zmuszeni są podróżować piechurzy. Nie ma osobnego szlaku dla rowerzystów i kierowców samochodów. Szlak rowerowy oznacza dokładnie jedną i tę samą drogę dla wszystkich. Bez wyraźnego pobocza, przyznam, że to czasem trochę uprzykrzało wędrówkę. Zwłaszcza, jeśli samochody jeździły nieco częściej.

Ścieżka przyrodnicza to naprawdę przyjemny spacerowy trakt. Mnie ujęła zwłaszcza z dwóch względów. Po pierwsze, przy 13 stacji kiedy już spocząłem na posiłku pojawiły się dwie... norki amerykańskie. Zdaję sobie sprawę, że najlepiej byłoby, gdyby do takich spotkań nie dochodziło, bo to nie świadczy o niczym dobrym. Jednak bliskość zwierząt była zaskakująca. Ale słyszałem już, że zwierzęta te powoli zatracają strach przed ludźmi, stają się coraz śmielsze. I myślałem, że to już wszystko. A jednak. Miedzy 13 a 14 pktem ścieżki na drodze pojawił się lis. Około 30 metrów przede mną w linii prostej. Ale to nie koniec - bo zwierzę zmierzało w moją stronę, kiedy zastygnąłem w bezruchu, aby go nie przepłoszyć. Lis dopiero na metr zorientował się, że nie jest sam i uważnie się przyglądał. To było niesamowite spotkanie, a lis przepiękny. Wszyscy wiemy jak on wygląda, ale z takiej niewielkiej odległości on po prostu czarował. Pomyślałem, jak wielu polskich gatunków się nie docenia. W pewnym momencie lis postanowił przejść po łuku, wśród drzew, chociaż na odchodne obejrzał się. Nigdy nie zapomnę tego uczucia zachwytu. Żałowałem, że ten piękny psowaty tak szybko mnie opuścił. W słońcu wyglądał jak złoty leśny duch. Ponadto ścieżka obfitowała w żaby zielone, jaszczurki, pojawiła się nawet mysz leśna/zaroślowa i nawet dała się chwile podziwiać. Dla mnie to drobne, ale zawsze miłe sercu spotkania.

Ku ubolewaniu mojemu i wielu innych podróżnych pojawiały się tablice z zakazem wstępu. A od pewnej kobiety, która je zignorowała, dowiedziałem się, że można spotkać tam bobry i jelenie częściej, niż można by domniemywać. Zastanawiam się, czy naprawdę nikt nie może tamtędy wędrować. Czy te tablice przypadkiem nie są dla ludzi, którzy zagroziliby przyrodzie, albo rybakom, natomiast ludzie miłujący przyrodę mogliby się ugadać - jeśli tylko byłoby wiadomo z kim. Ciekawe.

Nie chciałbym, żeby ktoś pomyślał, że coś do doliny Baryczy znam. Zdaję sobie sprawę, że zwiedziłem tylko jeden kompleks, a czeka ich przecież kilka. Poza tym chciałem nie tylko podkreślać wspaniałe walory tej krainy (o których tomy spisali już moi poprzednicy), ale też trochę z dystansem i na zimno spojrzeć na kilka innych kwestii, pomijanych, zapominanych, być może dość istotnych.

Bo wracając z tej krainy przesyconej pięknem naprawdę robiło się przykro. Dolina Baryczy to prawdziwa ostoja zwierząt na dolnym śląsku. To prawdziwy zaszczyt, że możemy gościć te wszystkie ptaki. Ilekroć przymknę oczy to widzę błotniaki w przestworzach, albo nurkujące perkozki, albo brodzące czaple. Słyszę szuwary, chlupot ryb. Naprawdę żal wyjeżdżać. Ale zawsze można wrócić. I jakby na potwierdzenie, jakieś podkreślenie tego wspaniałego pobytu w radiu, w powrotnej puszczali "Ważne są tylko chwile". Także polecam wypad w te strony najmocniej jak mogę.
 
 
 
ozzy123 

otop

Posty: 87
Skąd: Poznań
Wysłany: 2013-08-29, 18:52   

Gratulujemy zmobilizowania się i doprowadzenia do skutku wyprawy a także cieszymy się, że choć troszkę naszymi skromnymi relacjami przyczyniliśmy się do niej.

Wspaniała, wyczerpująca relacja napisana polszczyzną której na forach się już nie spotyka.
Walory literackie rekompensują w całości brak fotografii - ale może to i dobrze - najlepiej
zobaczyć Dolinę na własne oczy.

Stawy przylegające do Polnego od wschodu - to Golica, Staś Dolny i Słowian (wymienione
od południa w kierunku północnym)

My wybieramy się w połowie września.

Pozdrawiamy,
Ania i Adam
_________________
żuczek
 
 
hipolitkwiatkow 

Posty: 5
Skąd: Poznan
Wysłany: 2013-09-03, 14:47   

Świetne zdjęcia te widoki zachęcają do wyprawy.
 
 
Sandra92 

Posty: 3
Skąd: polska
Wysłany: 2015-03-18, 23:08   

Są tam bardzo piękne miejsca byłam kilka lat temu.
 
 
Jer12 

otop

Posty: 51
Skąd: Łomianki
Wysłany: 2016-06-06, 21:19   

Czy ktoś wie jak załatwić sobie pozwolenie na wejście na teren obrębu hodowlanego?
Wiem, że coś takiego jest, bo rok temu miałem przyjemność zostać wyproszony przez właściciela stawów, który powiedział żebym załatwił sobie takie pozwolenie i chodził gdzie chce.

Pozdrawiam
Hubert Mateuszczyk
 
 
Justyna K 
moderator



Posty: 2494
Skąd: Kraków
Wysłany: 2016-06-06, 21:28   

Jer12, najlepiej chyba pójść właśnie do właściciela stawu i poprosić o zgodę na wstęp. Dowiesz się u źródła, czy praktykują wydawanie jakichś pisemnych zezwoleń.
_________________
Moje rysunki na Facebooku
Moje rysunki na blogu
 
 
Jer12 

otop

Posty: 51
Skąd: Łomianki
Wysłany: 2016-06-10, 15:34   

Justyna K, dzięki :)
 
 
Robert Wysocki 

Posty: 50
Skąd: Augustów
Wysłany: 2017-01-24, 10:33   

Witam. Szanowni forumowicze w najbliższy weekend będę przebywał w miejscowości Miejska Górka czyli mały rzut beretem od doliny. Niestety nie będę dysponował nieograniczonym czasem wolnym, w zasadzie tylko w sobotę będę mógł wygospodarować kilka godzin. Dlatego dobrze chciałbym zaplanować te kilka chwil i nie nadziać się np. na zamarznięte zbiorniki czy inne niespodzianki. Czy ktoś mógłby mi pomóc i podsunąć kilak miejsc które warte są o tej porze roku do odwiedzenia. U mnie wszystko skute lodem, w lesie puchy na polach też nędza, nie wiem czy na stawy warto się w ogóle wybierać. Jak nie to może jakieś inne ciekawe kierunki od Poznania po Wrocław. Bardzo będę wdzięczny za wszystkie informacje.
Pozdrawiam. Robert Wysocki
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



I N F O R M A C J A
Forum Przyroda wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas korzystania z naszych usług. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki, oznacza to, że wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki

© PRZYRODA.org | Noclegi Świerże Górne, Kozienice, Chinów - wysoki standard, niskie ceny!

phpBB by przemo  
POLECAMY
hwww.lto.org.pl

www.kuling.org.pl

www.kp.org.pl

www.nietoperze.pl



REKLAMA


www.sadistic.pl



.