Grzebiąc trochę w sieci za moim ukochanym regionem, znalazłem coś takiego:
http://www.hydrus.pl/panoramy.html
szkoda tylko, że nie wszystkie panoramy są szczegółowo opisane.
Nie chcąc marnować ładnej wiosennej pogody, wybraliśmy sie z Miśką na małą, tym razem, wycieczkę. Naszym celem było kolejne ciekawe, aczkolwiek mało znane, miejsce w Górach Izerskich - Bobrowe Skały.
Jest to granitognejsowa grupa skalna w postaci długiego na blisko sto metrów grzebienia z kilkoma wieżycami, wysokimi do ok. 30m. Bobrowe Skały znajdują się nad Zimną Przełęczą, oddzielającą Grzbiet Kamienicki Gór Izerskich od Wysoczyzny Rybnicy w Kotlinie Jeleniogórskiej na wysokości ok. 610m npm.
Wybraliśmy najkrótsze dojście właśnie z Zimnej Przełęczy (525m npm.) niebieskim szlakiem. Bobrowe Skały były kiedyś atrakcją turystyczną dla kuracjuszy z Cieplic i jednym z najlepszych punktów widokowych na Karkonosze i okolice. Obecnie widoki w większości przesłaniają drzewa i dopiero jak drzewostan otaczający skały osiągnie wiek rębności, to Bobrowe Skały odzyskają swój wybitny charakter.
Na szczycie skał znajduje się naturalna platforma widokowa, na którą prowadzą stalowe schody.
Jest tam też głaz, który mógł kiedyś być chybotkiem (znalazłem gdzieś wzmiankę na ten temat)
Niegdyś w czasach świetności cieplickiego uzdrowiska u podnóża Bobrowych Skał stała gospoda z siedmioma miejscami noclegowymi, a na szczycie jednej z baszt skalnych stała wieża widokowa.
Po gospodzie pozostały ledwo ślady fundamentów, aleja kasztanowców i dwie księgi meldunkowe w Archiwum Państwowym w Jeleniej Górze.
Z Bobrowych Skał wybraliśmy się jeszcze na Babią Przełęcz (Hexenplatz - coś dla Czarnuszki ), ale obecnie jest tam skład drewna i miejsce odzyska swój charakter za jakieś parę miesięcy.
Ogólnie dzionek spędziliśmy z córką bardzo przyjemnie.
Zaraz pewnie łorna dostanę za floodowanie, czy jak to się tam zwie
Wczoraj, tym razem kompletną rodzinką, odwiedziliśmy kolejne mniej znane miejsce w Sudetach Zachodnich, teraz dla odmiany na Pogórzu Kaczawskim, Rezerwat "Wąwóz Siedmicki". Rezerwat zajmuje część doliny potoku Młynówka w okolicy miejscowości Siedmica. Dolina powstała w staropaleozoicznych zieleńcach, tworzących miejscami ściany i skałki kilkunastometrowej wysokości.
Rezerwat został powołany w 2001r. w celu ochrony zbiorowisk leśnych (głównie acidofilne dąbrowy i łęgi olszowo-jesionowe) oraz nieleśnych (łąki zmiennowilgotnościowe z pełnikiem europejskim i kosaćcem syberyjskim oraz zbiorowiska muraw naskalnych i wychodnie skał).
Pod względem florystycznym wycieczka okazała się trochę nietrafiona czasowo, geofity już przekwitły, a inne rośliny jeszcze nie kwitną (głownie zależało mi na pełniku, którego jeszcze nie miałem okazji widzieć). Jednymi z niewielu kwitnących roślin był groszek wiosenny i kuklik zwisły. Reszta dopiero się przymierza i zbiera siły.
Idąc szlakiem wzdłuż potoku widać dużą ilość lilii złotogłów, można też spotkać pasażerów na gapę
Jest też miejsce zwane Grobem Leśnika, to kamienna płyta z częściowo tylko czytelnym napisem, pochodząca z 2. poł. XIX w.
Na najwyższej ścianie doliny znajdują ślady (resztki wałów i fos) niewielkiego gródka lub zameczku, miejsce zwane Zbójeckim Zamkiem (Raubschloss). Dostępne mi źródła nie podają historii tego miejsca, wydaje się, że mogła to być siedziba jakiegoś rycerza - rabusia, zdobyta i zniszczona w czasie wojen husyckich.
Wycieczka dostarczyła też okazji do ćwiczeń gimnastycznych
Na powrót widzieliśmy jeszcze przemykające pomiędzy drzewami stado muflonów. Generalnie wycieczka udana i do powtórzenia w późniejszym okresie.
Na koniec leśny chochlik:
Rudawy Janowickie i Bukowiec to moje niezamieszkane ciagle, nadal przezemnie miejsce na ziemii.Kocham tam być i czuję się jak u siebie mimo że się stamtąd nie wywodzę.Strony które ciągle moze dobrze dla przyrody poza zadeptanymi Karkonoszami są jakby zapomniane a przez to bujne i dzikie i jakby dalej nieznane.Niestety Rudawy do super mało znanych juz nie należą.Kilka lat temu liczyłem na wieczorny spokój w zamku Bolczów k.Janjowic Wielkich zastałem wrzask koczującej tam mlodziezy i stosy plastikowych butelek walajace sie wszędzie.W czeskiej części Karkonoczy jest taki kocioł z którego widać wielka szkaradną budowle na naszych wielkich kotłach którego idac krawędzia dochodzi się do wielkiego brzydkiego schroniska.Jego okolice to storczykowy ogród.Tylu storczyków nigdy nie widziałem w innym miejscu zresztą jest też cała masa innych ciekawych roslin.Dobrze że to miejsce jest po czeskiej stronie bo strach pomyślec gdyby takie młaki były po polskiej stronie.Bukieciki murowane .Ciekawe florystycznie są pewnie też góry Ołowiane(mało znane lesiste pasmo),nie mówiac o wapiennych wzniesieniach do których nalezą Połom i Miłek gór Kaczawskich w okolicach Wojcieszowa tam samo podłoże przesądza bioożnorodności
Tym razem nadszedł czas, żeby pokazać Michalinie naszą najwyższą w Sudetach, czyli Śnieżkę. Góra, chociaż niesamowicie zadeptana, to jednak coś w sobie ma. Dla mnie to był dopiero drugi raz na samej górze, bo zawsze odstraszały mnie tłumy turystów tam ciągnące, ale pewien opis w moim ulubionym przewodniku po Karkonoszach na zawsze zmienił mój punkt widzenia na Śnieżkę:
Cytat:
W pasie równoleżnikowym 50 - 51° jest Śnieżka najwyższym wzniesieniem od Ałtaju w Azji po Góry Skaliste w Kanadzie, zaś w pasie 16 południka najwyższą kulminacją od Schneebergu (2075m) w Styryjskich Alpach po Sulitjelmę w Szwecji (1914m).
Wycieczkę rozpoczęliśmy w Karpaczu wjazdem wyciągiem na Kopę i dalej tempem spacerowym wyprzedzani przez większość turystów poszliśmy na śniadanie do Śląskiego Domu. Wiatr wiejący na głównym grzbiecie Karkonoszy nie pozwolił na zjedzenie śniadania i podziwianie widoków.
Pogoda tak w ogóle nie rozpieszczała, jedyny plus to to, że nie było gorąco. Na najpopularniejszym szlaku podejściowym na Śnieżkę wiało na tyle, że prawie darowałem sobie robienie zdjęć, bo trochę mną miotało a i widoków nie było, bo od zachodu przywiało chmury.
To miejsce upamiętniające dwóch ratowników z Horskéj služby, którzy zginęli w Kotle Łomniczki 16 stycznia 1975r. próbując ratować a następnie wydobyć ciało czeskiego turysty, który schodząc ze Śnieżki spadł do Kotła.
Na Śnieżce, która jest wybitnym punktem widokowym, podziwiać tychże się nie dało, bo akurat były chmury. Parę tylko zrobiłem zdjęć.
Kaplica św. Wawrzyńca. Parę lat temu koleżanka mojej siostrzenicy brała tam w zimie ślub. Ksiądz dotarł tam na nartach turowych.
A to zdjęcie jeszcze -naście lat temu byłoby nie do zrobienia. Na Śnieżce stali WOP-iści i pilnowali, żeby absolutnie nikt nie przekraczał granicy. O tym, żeby pójść popatrzeć na czeską stronę można było zapomnieć.
Ze Śnieżki schodziliśmy łagodniejszym wariantem, czyli Drogą Jubileuszową. Próbowałem jakiegoś jastrzębca obfotografować, ale blur wyszedł niesamowity bo wiatr nim miotał.
Za to trochę chmury się rozwiały i mogłem zrobić zdjęcie Kotła Łomniczki z moim ulubionym szlakiem w Karkonoszach. W tym roku jeszcze nie, ale w przyszłym będę musiał zabrać tam Miśkę.
A potem spokojnie do Strzechy Akademickiej na ruskie pierogi (WARTO !). Do Karpacza wróciliśmy przez Biały Jar i Śląską Drogą.
Biały Jar:
Jest to miejsce, o którym pisałem w ubiegłym roku w tym poście
Wycieczka była bardzo fajna, chociaż zejście czarnym szlakiem do Karpacza jest męczące.
Najważniejsze jest dla mnie to, że w domu Michalina, kiedy trochę odpoczęła, zadała mi pytanie: "Gdzie pójdziemy następnym razem ?"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum