_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
Nie prawda... raport będzie. Jak mówię, że we wtorek to we wtorek
Dajcie mi się z pracy i związanej z nią odrętwienia otrząsnąć
Toż ja jeszcze długi raport do flory zdać muszę i innych parę
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
Nie plącze się... po prostu szukam czasu i płyt ze zdjęciami
I jak mówię, że we wtorek to we wtorek...
PS A Logiego to poniżej 300 mnpm ciśnienie zgniata pewnie
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
Wybierając się w Karkonosze zastanawialiśmy się gdzie będzie nasza baza wypadowa. Wybraliśmy Szklarską Porębę i to była trafna decyzja. Porównywalny na mapie wielkością Karpacz ma znacznie bardziej miejski charakter i jest częściowo nastawiony na niemieckich turystów (w niektórych restauracjach menu jest tylko po niemiecku i angielsku !). Jest tam więcej ludzi i więcej samochodów, a oscypki droższe o połowę . Z Jeleniej Góry są najlepsze połączenia komunikacyjne do innych miejscowości, ale to już naprawdę bardzo duże miasto, a na wakacjach takich unikamy.
Szklarska Poręba jest najbardziej na luzie. Największą i zaskakująca jej wadą jest paskudna woda w kranach. My i nasi sąsiedzi kupowaliśmy wodę do gotowania a gospodarze wozili z jakiegoś źródła. Zajadaliśmy się z kolei wędlinami i chlebem z tych okolic. Na obiady, pizze i gyros po testach okolicznych jadłodajni chodziliśmy do przesympatycznej i niedrogiej knajpki „Niebo w gębie”. Połączenia komunikacyjne nie są najlepszą stroną tych okolic. Do Karpacza i w drugą stronę są dwa PKS-y dziennie. Rano o 9 i o 18.30. Między tymi miejscowościami jest 28 km. PKS jedzie się bitą godzinę. Taksówki są, ale bardzo drogie. Najtańszą stawką zależności od pory dnia itd. jest 3 zł za km, najdroższą - 6 zł. Gospodyni zorientowana z racji swojego zawodu z tych sprawach wyjaśniła nam, że chodzi o to, że jedynie wybrane firmy znajomych ratusza mogą tu prowadzić działalność i nie dopuszcza się do normalnej konkurencji między przewoźnikami. W PKS jeleniogórskim nie ma żadnych zniżek dla uczniów czy studentów. Cos tam się pomału zmienia w tej sprawie bo raz dorwaliśmy prywatny mikrobus z Karpacza i nie musieliśmy tkwić jeszcze godziny w deszczu u wejścia z Parku. Same Karkonosze są bardzo dobre na upały, których podobnie jak w Gorcach się tam nie odczuwa. Apropos naszych przekomarzań na Forum co do Forumowiczy z północy że oni niby z bagien – w Górach Izerskich i Karkonoszach bagien nie brakuje (także w okolicach szczytów) i dobrze nosić skarpety na zmianę. Moja Ewa była oburzona stwierdzeniem że my z bagien niby i kazała przekazać ze ci z południa to „jaskiniowcy” .
Co do stwierdzeń w temacie Sudety nie jest prawdą jakoby wszędzie dało się wjechać samochodem. Niektóre szlaki takie są ale inne nieźle dają stopom popalić – wyłożone są dużymi ruchomymi kamieniami albo wręcz trzeba skakać kilometrami z głazu za głaz jak u podnóża Śnieżnych Kotłów. Generalnie chodzi się ciężej niż w Tatrach, choć jest mniej stromo. Karkonosze mają bajkowy wygląd dzięki rozsianym wśród żywych drzew białym szkieletom świerków, rozrzuconym grupom skałek i wodospadom.
Nic dziwnego, że ostatnio kręcono tu „Opowieści z Narnii” i Wodospad Kamieńczyka był zamknięty dla zwiedzających, ale kiedy przyjechaliśmy można go już było oglądać. Fajne jest to, że jest w głębokim wąwozie.
zaś tzw. Wodospad Łomnicy w Karpaczu to jakieś nieporozumienie – to sztucznie spiętrzona woda na tamie po prostu.
Ciekawe jest że obsługę Parku wygrała w przetargu firma turystyczna i większość pracowników imituje leśników chodząc w zielonych ubrankach . Jeden z nich przyznał się do wszystkiego kiedy wykryliśmy że nie wie co to koszatka
Z całych Karkonoszy najbardziej podobały mi się Śnieżne Kotły. To przepiękny widok porównywalny do tych z Tatr.
Shot with DMC-FZ20 at 2007-08-13
Shot with DMC-FZ20 at 2007-08-13
Tu należy wspomnieć o dziwnej sytuacji dla polskich turystów – na niektórych przejściach na Czechy były dziwne karteczki napisane łamaną polszczyzną, że zgodnie z jakąś czeską ustawą polskim turystom nie wolno chodzić po wybranych szlakach czeskich do października, bo ponoć jedzą jagody i płoszą zwierzynę. Ciekawe jest to że na polskich Śnieżnych Kotłach 90% turystów to byli Czesi i że to właśnie oni z dużym zapałem jedli jagody po swojej stronie.... Większość Polaków przestraszyło się karteczki (wiele osób komentowało liczbę sąsiadów po naszej stronie) i nie przekraczało granicy. My poszliśmy. Warto. Więcej kwitnących roślin tam było i te same góry wyglądały całkiem inaczej.
Na Szrenicę można wjechać dwuosobowym wyciągiem. Kosztuje to 25 zł (do góry) ale bilet jest ważny ze 2 miesiące więc warto wykupić za dodatkowe 5 zł od razu powrotny i wykorzystać innego dnia. Jazda w górę trwa 40 minut.
Co do tak zachwalanej przez niektórych Kopy, to nie wiem czy chodzi o tą z czarnego szlaku na Śnieżkę? Mnie ten widok rozczarował. Znacznie ładniej jest, gdy idzie się na samą Śnieżkę i patrzy na stronę czeską.
Na najwyższy szczyt Sudetów walą tłumy, które wjeżdżają jednoosobowym wyciągiem na Kopę. Nieprzerwany sznur ludzików widać z daleka. Chyba jednie co 100 osoba zdobywa Śnieżkę od podnóża. Szkoda, że przy tylu ludziach barierki przy punktach widokowych są w stanie opłakanym (metalowe rury są poprzerywane i chyboczą się) – łatwo o wypadek. Atterdag - kamienie na Śnieżkę wcale nie są wyślizgane. Wyślizgane to są np. pod Sokolica w Pieninach
W drodze na Samotnię wpadliśmy do Strzechy Akademickiej. Piękne, wielkie schronisko. Miałam przyjemność pojeść w końcu słynnej wychwalanej w piosenkach kwaśnicy na baraninie. Pyszne, ale mało i drogo.
Okolice Śnieżki, Samotni itd. są generalnie bardziej zaludzikowane niż Szrenicy, jakby bardziej oswojone (barierki itd) więc może dlatego jeziorko przy Samotni jakoś mniej zachwycało niż stawki w dole Kotłów. Roślin nie ma tyle co w Tatrach. Naparstnice są różowe i białe zamiast żółtych jak jest w innych górach. Najbardziej ze względu na kolor podobała mi się goryczka tojeściowa.
Z drugiej strony Szklarskiej Poręby rozciągają się Góry Izerskie. Udało się nam być w nich dwa razy, więc nie czuję się w tym temacie ekspertką. Raz poszliśmy do Zakrętu Śmierci ale po drodze złapała nas ulewa. Buduje się tam małe urocze schronisko przypominające warowny zameczek na Wysokim Kamieniu. Będzie gotowe za rok lub dwa.
Powędrowaliśmy też z Jakuszyc do Chatki Górzystów.
Wycieczka była właściwie nizinna, ale tereny niezwykle urokliwe i wyjątkowe, gdyż tylko nieznacznie naznaczone ludzka działalnością – brak tu kabli elektrycznych i słupów. Większość turystów porusza się tu na rowerach. Mężowi miejsce to przypominało bagna Finlandii, które miał okazję odwiedzić.
Po drodze obejrzeliśmy przepiękne schronisko Orle. W środku też było wyjątkowe: na ścianach wystawa fotografii, obok stylowe szafy ze szklanymi kulami, na oknie miniaturowe drzewko pomarańczowe.
Co do Chatki Górzystów byłam bardzo ciekawa tego miejsca po super reklamie Atterdaga, ale chyba coś się tam zmieniło od czasu kiedy tam przebywał.... Obecnie naszym zdaniem wyjątkowo niesympatyczne miejsce i niezbyt czyste. W moim rankingu schronisk na razie wygrywa Cyrla nad Rytrem w Beskidach. Tak sympatycznie, że trudno odejść....
Zapomniałam wspomnieć, że Karkonosze i Izery to miejsca wydobycia wielu minerałów. W wykrotach można znaleźć ametysty czy kryształy górskie. W Szklarskiej Porębie jest warte odwiedzenia Muzeum Mineralogiczne. Mają tam masę eksponatów, polskich i kupionych na światowych aukcjach. Kilka lat temu pracownicy muzeum kupili diament z kawałkiem skały. Później coś ich tknęło, prześwietlili ją i w środku odkryli znacznie większy diament. Niestety cenne kamienie zostały ukradzione w nocy. Śledztwo jest w toku .
Nie zdążyliśmy odwiedzić zamku w Chojniku gdzie w okolicznym lesie grasują ponoć muflony. Może następnym razem....
Joanno, lejesz miód na moje serce Sudetnika. Parę moich uwag.
Jeżeli chodzi o PKS J. G., to ceny biletów można negocjować z kierowcami, dla większych grup (~5 osób) mają prawo udzielić rabatu.
W Karkonoszach są bardzo urokliwe miejsca, które omijają znakowane szlaki w okolicy Borowic i Przesieki: Dolina Myji, Szwedzkie Skały, Kozacka Dolina, Bażynowe Skały z Chatką AKT. W czasie II Wojny w okolicy Borowic była filia obozu koncentracyjnego Gross Rosen, teraz został jedynie cmentarz przy Szosie Sudeckiej.
Polecam wypady na czeską stronę, Karkonosze są tam rozleglejsze i można tam zobaczyć ciekawe rzeczy (np. gościa na hulajnodze powyżej górnej granicy lasu lub panie z wózkami tamże). Ciekawie wygląda jedyna skalna grań w Karkonoszach, czyli Kozie Grzbiety.
Z karkonoskich wodospadów nie widziałaś (przynajmniej o tym nie piszesz) moim zdaniem najładniejszego Wodospadu Podgórnej, bez tej całej otoczki marketingowej jak na Szklarce czy Kamieńczyku.
Na Wysokim Kamieniu schronisko jest odbudowywane, poprzednie zostało rozebrane w 1963r. a powstało w 1837r. W ogóle Góry Izerskie są super, chociaż trochę monotonne. Najlepiej poruszać się po nich zimą na nartach (najlepiej śladowych lub turowych, bo wtedy unikamy tłoku na przygotowanych trasach biegowych) a w pozostałym sezonie na rowerze.
Chatki Górzystów też nie darzę sympatią, ale ma bardzo ciekawą historię. Za to z leśniczówką Orle łączą mnie bardzo miłe wspomnienia. Szklane kule tam wyeksponowane pochodzą z wykopalisk koło leśniczówki (ob. schronisko). W 1754r. powstała tam huta szkła "Karlstal" i funkcjonowała do 1890r. Polecam stronę http://www.orle.vulcan.pl/index.htm
jest tam trochę historii i trochę starych i nowych zdjęć.
Co do Chojnika i muflonów, to latem siedzą wyżej, za to zimą wystarczy krótki spacer z Sobieszowa i przy odrobinie szczęścia można je zobaczyć.
Z karkonoskich wodospadów nie widziałaś (przynajmniej o tym nie piszesz) moim zdaniem najładniejszego Wodospadu Podgórnej, bez tej całej otoczki marketingowej jak na Szklarce czy Kamieńczyku.
Nie widziałam i nawet nie słyszałam o takim, ale to dobrze - z pewnością tam wrócę kiedyś.
Wodospad Podgórnej - trzeci co do wysokości wodospad Karkonoszy, znajduje się koło Przesieki, na pewno nie ma tam tylu turystów.
Jeżeli chodzi o naparstnicę, to nie chce ona być żółta, bo to naparstnica purpurowa - Digitalis purpurea, która może też mieć białe kwiaty.
Dla kogoś kto będzie w Karpaczu, to proponuję zignorować wyciąg na Kopę i wybrać się tam czerwonym szlakiem przez Kocioł Łomniczki, trasa trudna, ale PRZEPIĘKNA. Po drodze sympatyczne schronisko "Nad Łomniczką". A u podnóża Kaskad Łomniczki widać ślady fundamentów schroniska, które chociaż zostało wybudowane, to nie przyjęło ani jednego gościa. Krótka historia: schronisko zostało wybudowane w 1901r., przez zimę stało puste, w marcu 1902r. przed samym otwarciem, ze zboczy Kopy zeszła lawina, która całkowicie zniszczyła budynek. Podobno była to największa lawina w tym rejonie.
Wiele ciekawostek można znaleźć w przewodniku z 1965r. Tadeusza Stecia "Sudety Zachodnie" część 1. Kolejne się nie ukazały. Większość nowych przewodników powiela tylko informacje z tamtego.
Jeżeli chodzi o naparstnicę, to nie chce ona być żółta, bo to naparstnica purpurowa - Digitalis purpurea, która może też mieć białe kwiaty.
Ja wiem że purpurowa się nazywa, ale że białe kwiaty ma ten sam gatunek - nie wiedziałam.
IrekM napisał/a:
Dla kogoś kto będzie w Karpaczu, to proponuję zignorować wyciąg na Kopę i wybrać się tam czerwonym szlakiem przez Kocioł Łomniczki, trasa trudna, ale PRZEPIĘKNA.
My z zasady igonrujemy wyciągi za pierwszym razem. Inaczej góra nie zaliczona. Schodziliśmy tamtędy gdy nas burza goniła, a weszliśmy czarnym. Bardzo pięknie rzeczywiście. Trasa trudna w sensie że żmudna pod górkę mocno, bo przepaści tam brak i generalnie bezpiecznie. Schronisko sympatyczne, śpiewający pies występował, no jeszcze żeby nie zabawiali gości kawałami o Warszawiakach....
Dla kogoś kto będzie w Karpaczu, to proponuję zignorować wyciąg na Kopę i wybrać się tam czerwonym szlakiem przez Kocioł Łomniczki, trasa trudna, ale PRZEPIĘKNA.
Moge tylko potwierdzić To jedno z najpiękniejszych wejść w Karkonoszach.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum