Jestem zawodowym przewodnikiem. Teren Beskidów jest podzielony na części. Ja mam uprawnienia na Beskidy Wsch tzn Bieszczady, Beskid Niski, część Bekidu Sądeckiego i Pogórza. Polecam kursy pttekowskie. Sama kończyłam w Sanoku, egzaminy zdawałam przed komisją podkarpacką. Kursy pttkowskie są znacznie droższe. Gdzieś około 5-6 tys z wyjazdami, książkami itd. Kurs to jeden z najwspanialszych okresów w moim życiu.
Z tego co orientuję się program szkoleń jest taki sam ale sposoby szkolenia różnią się. Jestem tzw. lokalsem czyli miejscową. W naszej "silnej grupie pod wezwaniem św. zabawy" prawie wszyscy mieliśmy schodzone Beskidy. Szefem kursu był Staszek Sieradzki z PTTK w Sanoku. Nacisk położony był na zdobywanie wiedzy i integrację. Naszymi wykładowcami byli najlepsi z najlepszych co podniosło koszt kursu. W czasie "praktycznych" zajęć zamiast ganiać jak kursanci studenccy po krzaczorach poznawaliśmy knajpki Sposób szkolenia był nie tylko przyjemny ale okazał się skuteczny. 100% kursantów zdało egzamin. I tak zbiegu przystąpiliśmy do egzaminu pilockiego. Znowu 100% mimo tego, że pojawiliśmy się tam nieprzygotowani.
Ja broniłam się mając plecak przy nodzę. Wpadłam w białej bluzce i czarnej spódnicy, na wysokich obcasach typu szpilka, z ogromnym plecakiem do sali i zarządałam "pierwszeństwa". Przecież nie moglam czekać, autobus był za godzinę, koledzy pojechali na szkolenie w Beskid Niski, a ja tu tracę czas. Ponoć to prześmiesznie wyglądało. Szanowne grono "wszechwiedzących" zlitowało się. Walnęłam się, kto to widział, aby mi zadawać pytania z ekonomii ale obroniłam się na 5. Nie obawiaj się podołasz. A jak nie podołasz to i tak przeżyjesz przygodę swojego życia.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum