zaczęło się na obozach harcerskich na tzw, chatkach, (pierwszy raz byłam robalem w wieku 11 lat), potem na obozach żeglarskich bo na jachcie ciasno.
Najlepiej jednak wspominam, obóz na mazurach, kiedy to może dwie noce z 8 przespałam w namiocie. Przy ognisku były nocne polaków rozmowy, szanty. I niesamowity klimat nocy pod gwiazdami.
Między błotami swój żywot prowadzi
Kulig, na długich przeto nogach chodzi.
Nie wdzięcznym, ale głośnym krzyczy głosem
Pokiwając na wsze strony nosem".
Mateusz Cygański
Ja ostatnią noc z poniedziałku na wtorek przespałam w ambonie myśliwskiej. Zaszłam ok 35 km od domu i ok 20 godziny do przebycia zostało mi jakieś ładne 20 km Byłam przygotowana na taką ewentualność: koc, świetliki, świeczka, książka , termos i kanapki, no i rozgrzewający pies obok. O dziwo nawet udało mi się zasnąć na jakieś 1,5 H. Jedyny moment grozy to przejeżdżający nieopodal myśliwi i myśl co ja im powiem jak akurat zechce im się polować na tej ambonie Ale na szczęście Panowie pojechali dalej w dzicz...
O 4 rano już maszerowałam w stronę domu, jaki piękny wschód mnie przywitał
Noce w terenie są na prawdę radosne Nigdy się prawie nie wie co człowieka obudzi....
mieliście jakieś doświadczenia z hamakiem ? tzn. wygodnie sie na tym śpi ? idzie się przyzwyczaić ? bo się zastanawiam poważnie czy nie zainwestować. NIe twardo, chłód nie ciągnie, a 2 drzewa prawie zawsze się znajdą....
A skoro o nocowaniu w terenie - zimą w namiocie ostatnio dowiedziałem się jak zrobić ogrzewanie
Palimy ognisko - kopiemy dół taki 40 x 40 x 30 na dno dołu sypiemy żar, w dużej dość ilości, przykładamy to warstwą ziemi 5-10 cm tak by odizolowało i na tym rozbijamy namiot. Ponoć zapewnia komfortową temperaturę w środku bez ryzyka zapalenia namiotu nawet w ostrą zimę. problemem jest jedynie kopanie w zmarzniętej ziemi, ale metoda zasłyszana od SG.
_________________ "Those were the days of good hunting and good sleeping" Rudyard Kipling
Co do hamaków nie mam niestety doświadczenia Ale a'propos ognisk, to robię $*&%)*($ kurczaka z ogniska hehe (oczywiście takiego kupowanego wcześniej, nie upolowanego )
Jako wariant spania w hamaku polecam spanie w... kajaku.
W miejscach gdzie brzeg rzeki nie pozwala na rozbicie namiotu, ścielimy sobie w kajaku przywiązanym cumą do drzewa.
Zasypiania w rytm kołyszącej nas fali nie da się z niczym porównać...
A przebudzenie z głową tuż ponad lustrem wody jest jeszcze lepsze...
O z takich perełek to jeszcze mi się przypomina rzucenie śpiwora na mrowisko czerwonych mrówek
Po kilku godzinach pozostawienia tak śpiwora położyłam się w nim, licząc na relaksujący odpoczynek. Pewnie domyślacie się jak się skończył ten mój relaks
mieliście jakieś doświadczenia z hamakiem ? [cut] NIe twardo, chłód nie ciągnie,
Chłód ciągnie, prawie jakbyś spał na glebie, a może i bardziej. Mimo to czasami używam hamaka z powodzeniem. Kiedyś, dawno temu, miałem taki kanadyjski hamak uszyty na kształt śpiwora (zamykany na zamek błyskawiczny i z kapturem). Było to świetne rozwiązanie, bo można było w tym spać nawet podczas deszczu. Niestety tamten się rozpadł, a nie wiem, czy da się obecnie kupić coś takiego.
Generalnie powiem tak – jeśli portfel na to pozwala, to obecnie zamiast hamaka lepiej kupić jakiś lekki namiot. Namiot, który
a/ będzie stał stabilnie bez konieczności szpilenia odciągów
b/ z możliwością postawienia samej sypialni – w ciepłe i suche noce można zabierać tylko sypialnię, żeby człowieka komary nie zżerały.
Spoko sie spi bez namiotu, tylo trzeba sie nie przejmowac, ze rano caly spiwor w rosie. Szybko wysycha. Zreszta w popoludniowym wypadzie tez zdarza mi sie przespac z godzinke... duzo tlenu!
Kiedys cala wycieczke po Francji przespalem w terenie. Na dzien plecak chowalem w krzakach... raz sie budze rano, a na drutach nad glowa siedzi 20 zoln... Ach, te czasy.
Raz kimnalem w dzien w lesie i budze sie - katem oka widze, ze cos sie rusza obok. Kura jarzabka stoi z 10 metrow ode mnie, gapi sie... Nie kojarzyla, ze to czlowiek...
A innym razem obudzilo mnie stado owiec, ktore pasly sie dookola..
Kiedyś z sukcesem stosowałem metodę przykrywania się karimatą w razie deszczu - np zasypiałem w śpiworze na karimacie, a jak lało w nocy odwracałem kolejność Oczywiście sprawdza się tylko przy lekkim deszczu.
Raz w Pirenejach spałem na hali pod gołym niebem (nawiasem mówiąc w oddali widać było miasto Lourdes, wieczorem morze świateł a nad ranem tylko "szkielet" ulic, bo w domach pogaszono światła - widok z gór na miasto w nocy też fajna sprawa). Gdy zrobiło się już ciemno usłyszałem że coś łazi. Poświeciłem latarką - wokół mnie jarzyło się ze 20 par zielonych oczu wpatrzonych nieruchomo we mnie Okazało się że to stado owiec
Ja pamiętam jak pod Pińczowem troche z fanaberii bo w sumie niedaleko domu{15km} kimnąłem sie w starej ale jeszcze OK kopce siana i najlepsze było to ze jak już rano wystartowałem w stronę domu to mię coś po plecach łachotało a ja mam pierońskie łaskotki i żem sie rzucał jak potępieniec ściągając odzienie- myszka polna mi wlazła Ale jednak najbardziej wręcz z rozrzewnieniem wspominam czasy gdy siano było luzem a nie w jakchś kwadraciakach czy rolkach i spalo sie na nim w stodole u nas w stodole sie tak spało a w stodole sowy byly
_________________ "Niczyje zdrowie, wolność, ani mienie nie jest bezpieczne kiedy obraduje Parlament" .
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum