For wielce zachęca do takich akcji ... kusi uralem z 5 metrów .. czemu nie ?
kejb jak sie idzie na sowy bierzesz psiworek i pomiedzy 24 a 3 rano kimiesz pod drzewem - jesli w poblizu nie ma bacowki lub chatki k...
no i folie termiczna trza miec i spiwor do minus ilestam w zaleznosci od tego co kto lubi - pamietam jak Krotom o malo co nie zszedl w mojej Puszczy kiedys bo dziad nie mial spiwora ...choc bylo to lato
spania w namiocie owszem owszem zwlaszcza wtedy gdy nie ma gdzie kimac - z rozrzewnieniem wspominam czasy jak sie bralo plecak na miesiac i brykalem po gorach (czyt Karpatach). Pamietam jeszcze przygody jak nie bralismy namiotow - kimalismy w jaskiniach, schroniskach skalnych, w szałasach ... a jak tego brakowalo to sie ogien rozpala i do rana sie przezyje
Pełek napisał/a:
Palimy ognisko - kopiemy dół taki 40 x 40 x 30 na dno dołu sypiemy żar, w dużej dość ilości, przykładamy to warstwą ziemi 5-10 cm tak by odizolowało i na tym rozbijamy namiot.
tez slyszalem o tym sposobie - ja przezylem kilka nocek w gorach w styczniu, lutym - a najbardziej pamietam jak nam szampan zamarzł przy -25 stopniach na Sylwestra
_________________ ogromny dla Kess i Kamikazi za zawodowe łażenie po górach
Spoko sie spi bez namiotu, tylo trzeba sie nie przejmowac, ze rano caly spiwor w rosie.
mozna kupic specjalny "pokrowiec" (czy jak to sie tam nazywa) nakladany na spiwor, dzieki ktoremu spiwor nie zamaka
z ciekawszych pobudek jakie mialem (procz standartowych jak lelek o 4h rano, slonki o 5h czy ryczace jelenie nie dajace zasnac ) to raz gluszec ktory przylecial posilic sie borowkami na skraju polany oraz stado kozic w Rumunii czyszczacych w srodku nocy pozostawione menazki
Ptyś napisał/a:
Ale jednak najbardziej wręcz z rozrzewnieniem wspominam czasy gdy siano było luzem a nie w jakchś kwadraciakach czy rolkach i spalo sie na nim w stodole
(tylko trzeba bylo wpierw sprawdzic czy nie ma gdzies pozostawionych widel )
tak a'propo wideł, to właśnie wspominaliśmy ze znajomym, z którym swojego czasu chodziliśmy po terenie Wielkopolski, jak pewnej nocy w Cichowskim zakątku, oczywiście na dziko, podjechała pod nasz namiot jakaś pijana banda. Obudzili nas świecąc w wejście namiotu reflektorami, no i się zaczęło. Kazali nam wyjść z namiotu, oczywiście pozostaliśmy w środku. Skończyło się na straszeniu i krzykach przez jakieś 30 minut i w sumie jedyna linia obrony z naszej strony to była saperka, która zawieruszyła się pod tropikiem.
Od tamtego czasu wnioski jakie wysunęliśmy:
- nocujemy tylko w terenie, że tak powiem dzikim, albo do tego stworzonym- pola namiotowe etc. Żadne przy okoliczne krzaczki, ani "bezludne" zakątki.
- wszystkie narzędzia, które ewentualnie mogły by posłużyć w obronie kładziemy w miejscu dobrze nam znanym i pod ręką.
- gaz pieprzowy
- no i wniosek ostateczny: To nie zwierząt należy się bać, a ludzi. (o czym pewnie wszyscy tutaj wiedzą).
No i myślę sobie cobyśmy zrobili gdyby Ci ludzie, te barany (nie obrażając baranków ), chcieli nam coś zrobić ? Od tamtego czasu bardziej ukierunkowaliśmy się w stronę dzikich zakątków i lasów. Podróżowanie po wioskach i miasteczkach jakoś w dzisiejszych czasach stało się niebezpieczne.
Może któryś z użytkowników miał podobne przeżycia i chciałby się nimi podzielić ?
Może któryś z użytkowników miał podobne przeżycia i chciałby się nimi podzielić ?
Miałam dobre kilka lat temu na obozie harcerskim, jak razem z zastępem miałam spać w chatce. Jacyś goście kręcili się w okolicy naszych chatek. Bałyśmy się strasznie... w końcu koło naszego szałasu kręciła się obstawa w postaci kilku naszych gości uzbrojonych w rozpórki od kanadyjek...
Ale jednak najbardziej wręcz z rozrzewnieniem wspominam czasy gdy siano było luzem a nie w jakchś kwadraciakach czy rolkach i spalo sie na nim w stodole
Raz nam w stodole kuna zaczela wyzerac zarcie z menazki...
Może któryś z użytkowników miał podobne przeżycia i chciałby się nimi podzielić ?
W cyklu „opowieści z dreszczykiem” przypomniała mi się pewna historia sprzed lat kiedy nocowałem samotnie na myśliwskiej ambonie, na uroczysku Pogorzały pośrodku Bagien Biebrzańskich (jedno z gminnych podań tłumaczących nazwę tego miejsca, wywodzi ją od dawnego zwyczaju tamtejszej ludności, która na śródbagiennych grądzikach pędziła bimber, więc chodziło się tam „po gorzałe” ).
Tak więc szykowałem się właśnie do snu na wspomnianej ambonie, było już dobrze po zachodzie słońca, kiedy nagle usłyszałem głośne kroki zmierzające prosto w moim kierunku. Poczułem jak cierpnie mi skóra, bo ten ktoś szedł pewnie (zbyt pewnie jak na zwierzę) i bez latarki - zatem zna teren i nie chce zdradzić swej obecności – myślałem.
Do najbliższej ludzkiej osady było ładnych parę kilometrów w linii prostej przez bagna, więc zdany byłem tylko na siebie.
Nóż leżał koło plecaka, ale za daleko żeby sięgnąć ręką, nie powodując skrzypienia desek co zdradziłoby moją obecność. Przy sobie miałem tylko wielką, halogenową latarkę i wówczas zaświtała mi taka myśl, że jak ten „ktoś” zacznie wspinać się po drabinie (ambona miała ze 6 metrów wysokości) to na samej górze zaświecę mu prosto w oczy. Nawet jeśli nie spadnie i nie połamie sobie kości, to nad oślepionym będę miał kilka sekund przewagi i wtedy...
Może uznacie, że nie byłem zbyt gościnny, ale nie było czasu ani miejsca na Wersal.
Tuż przed samą amboną ów „ktoś”, skręcił prosto na polanę i w bladym świetle gwiazd zobaczyłem wielką, czarną plamę... i odetchnąłem z ulgą...
Następne pół godziny spędziłem obserwując w świetle latarki wielką klempę pałaszującą jakieś krzaki, w których parę dni wcześniej rozpoczęły budować gniazdo pokrzewki.
świetna opowieść, ambony fajne są Pomysł z oświetleniem napastnika bezcenny
Ja ostatnio spałam na ambonie z drzwiczkami To była ogromna radość. A co do zmrożonej krwi, to również taka była jak nieopodal przejeżdżali myśliwi.. Na szczęście pojechali sobie na inne stanowisko.
Corbie powinieneś opowieści krótkie pisać a później wydać książkę o twoich przeżyciach z przyrodą..!
_________________ Pozdrawiam Eryk
(Szukajcie mnie w Borach Dolnośląskich)
Między błotami swój żywot prowadzi
Kulig, na długich przeto nogach chodzi.
Nie wdzięcznym, ale głośnym krzyczy głosem
Pokiwając na wsze strony nosem".
Mateusz Cygański
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum