Jesli chodzi o logo, to nie wiem czego to jest trop (moze lisa?) ale na pewno nie wilka. A jesli chodzi o podeszwe, to sie nie wypowiadam, bo nie widzialem.
Jesli chodzi o logo, to nie wiem czego to jest trop (moze lisa?) ale na pewno nie wilka.
Nie będę sie kłucił bo się nie znam. Tak twierdzi producent, a ja za nim
piotrm napisał/a:
A jesli chodzi o podeszwe, to sie nie wypowiadam, bo nie widzialem.
Podeszwa niczego sobie, choć po jakiś 2-3 latach bardzo intensywnego używania w każdych warunach dość znacznie się starała Za to ,,nadwozie" wyglądało extra... Co do firmy to wydaje mi się, że jest całkiem dobra. Mam równiez plecak Wolfskina i to od kilku ładnych lat Może pomoże mi ktoś coś z nim zrobić, żeby nie nadawał się do użytku Szkoda, że nie robią butów na gore...
Chyba wszystkie te, które są wampirzycami i polują na wilkołacze mięsiwo
A co do butów to moim faworytem sa buty fabos Krosno
Ładne, skórzane, nie pękają na zgięciach, jak sie dobrze zaglutuje to nie przemakają i co najważniejsze - jak likwidowali magazyn w Krośnie to wyprzedawali po 50 zł za parę! Mam trzy Oczywsićie każde inne
Jeśli Ci chodzi o polskie obuwie wojskowe (tzw. Lubliny, desanty itd) to dla mnie na dłuższą metę to kompletne dno... Po pierwsze: nie chronią przed zimnem w należytym stopniu, o czym przekonali się niedawno nasi żołnierze (odmrożenia). Po drugie: z ich wododpornością jest bardzo różnie (impregnat schodzi z nich bardzo szybko). Po trzecie: jeśli będziesz je użytkował długo to ich kształt będzie bardzo odbiegał od poczatkowego, czego konsekwencje będziesz mógł odczuć na swoich stopach te buty jak dla mnie mogą sie sprawdzić na jedno-dwudniowe wyprawy do lasu. Moje doświadczenia dotyczące Lublinów wyglądają następująco: 3 dni ostrego marszu po MRU (Międzyrzecki Rejon Umocniony, ale komu ja tu piszę ) a moje stopy wyglądały jak mięso mielone z Constaru Ale na krótkie wypady OK, na długie i ciężkie zdecydowanie odradzam.
Nawet WP narzeka na nie, więc cos tu musi być nie tak jak powinno... Ja tam wole swoje trekery Jak znajdę link do wątku o Lublinach na WMASG to wrzucę, poczytacie sobie trochę o kolejnym cudzie polskiej techniki
Hej, ja mam butki z Alviki od jakichs 5 lat, swoje juz przeszly ale nadal sa ok
A ja mam moje jakieś 3 lata! No i nie dość że popękały na zgięciach - co mogłabym wziąść ostatecznie na siebie - to nie mają już prawie podeszwy i cała podszewka im się wytarła na pięcie i przy paluszkach. Jak pada, to można je wykręcać!
Może ża często w nich chodziłam..
Podeszwa niczego sobie, choć po jakiś 2-3 latach bardzo intensywnego używania w każdych warunach dość znacznie się starała Za to ,,nadwozie" wyglądało extra...
No właśnie to jest mój podstawowy zarzut do butów Wolfskina, który sprawił że do tej pory nie brałem ich nigdy pod uwagę. Podeszwa się sciera niemiłosiernie i do tego ma średnią przyczepność. Będę się powtarzał, ale jak dla mnie w grę wchodzi tylko i wyłącznie Vibram, a wszelkie inne wynalazki są daleko daleko z tyłu. Coś w tym musi być, skoro najlepsze firmy produkujące obuwie montują właśnie vibramowe podeszwy.
Ostatnio widziałem, że Jack zaczął też montować vibram, więc niektóre modele są pozbawione tego mankamentu. Za to nie ma chyba takiego modelu który byłby wykonany z w miarę jednego kawałka skóry, tak żeby nie miał miliona przeszyć. Do tego Jack nie ma zdaje się żadnego modelu z Gore.
Jurgens napisał/a:
Co do firmy to wydaje mi się, że jest całkiem dobra.
Jest dobra a nawet bardzo (ostatnio zakupiłem sobie kurtkę) ale niestety dużo płaci się za markę... więcej w porównaniu z innymi firmami.
_________________ FACTA NON PRAESUMUNTUR, SED PROBANTUR
Faktów się nie domniemywa, lecz je udowadnia
ale jak dla mnie w grę wchodzi tylko i wyłącznie Vibram, a wszelkie inne wynalazki są daleko daleko z tyłu.
Ja ostatnio strzeliłam sobie takie buty z vibramem ale szczerze mówiąc okazały się zbyt ciepłe na tą porę roku (nadają sie tak do 10 st) więc dłużej wypróbuję je chyba na jesieni. Jak na tą obecną porę roku chwalę sobie sandały Bartka z terenową podeszwą. Chodzi sie bardzo komfortowo. Długo szukałam w sklepach turystycznych, a znalazłam w dziale dziecięcym. Chyba miały być dla męskiej młodzieży. Jeden sezon przeżyły bez uszczerbku, także w niezbyt wysokich górach.
Będę się powtarzał, ale jak dla mnie w grę wchodzi tylko i wyłącznie Vibram, a wszelkie inne wynalazki są daleko daleko z tyłu.
jest Vibram i Vibram Mam półbuty z Vibramem firmy Kaiteki i to jest totalne dno!!! Podeszwa starła się w rok i to w znacznym stopniu... A w Gredosach podeszwa z innej gumy trzyma się jak nalezy po kilku latach użytkowania, a jaka przyczepnosć Podobnie jest z butami mojej dziewczyny. Ma buty na Vibramie, ale po błocie pośniegowym ślizga się jak na lodzie, podczas gdy ja idę bez większych trudności. Nie przekonałem się jeszcze do Vibramu, być moze będzie mi to kiedyś dane. Wydaje mi się, że ,,ładny żółty" napis na podeszwie to w wiekszości wypadków chwyt marketingowy...( nie mówię to oczywiście o butach z górnej półki).
_________________ ,,Odnajdę każdy ślad i cień na murze
Przeszukam każdy dom piwnicę strych
Zajrzę pod każdy most przeczekam burzę
I choćby za sto lat odnajdę cię..."
W mokrej trawie czy głębokim śniegu impregnat z każdych butów schodzi bardzo szybko.
Zapewniam Cię, że ,,desanty" bija wszelkie rekordy...No chyba, że zaimpregnujemy je gorącą parafiną...
_________________ ,,Odnajdę każdy ślad i cień na murze
Przeszukam każdy dom piwnicę strych
Zajrzę pod każdy most przeczekam burzę
I choćby za sto lat odnajdę cię..."
Trochę pochodziłem w butach czysto skórzanych i tych z gore i muszę przyznać, że te z gore są lepsze. Przyczyn jest kilka, zazwyczaj nie przemakają i są lżejsze, a i latem lepiej się je znosi. A jeśli przemakają, to już im tak zostanie i jeśli można to trzeba reklamować.
Według mnie podeszwa ma bardzo duże znaczenie, ale vibram nie jest jedyną rewelacyjną podeszwą. W swoim czasie (nie wiem jak obecnie) salomon miał wystarczająco dobre podeszwy. W moich salomanach (model forntera) przeczłapałem parę lat. Dzięki tym butom tatry mogłem przejść bez boleśnie, a wręcz biegiem. Wygoda przy twardej podeszwie - wzór dla innych firm. Jedyna ich wada to przemakały,
Parę lat temu chodziłem w chiruce (urales), tutaj zasługuje na uwegę fakt, że nie przemakały, ale niestety w góry te buty się nie naddają. Wchodziłem na Śnieżnik po granicy zielonym szlakiem i każdy kamień czułem i ledwo się doczłapałem, można powiedzieć nie ta kondycja, ale nie takie wysokości jak w tatrach. Dodatkowo po roku intensywnego chodzenia i częstego przemaczania popękały na zgięciach i szwy puściły. Za takie pieniądze można mieć dużo lepsze buty. Z chirucą był kiedyś jeszcze jeden poważny problem - podeszwa - zamiękka.
Jurgens te niemieckie buty są ok. ale stanie w wodzie to nie chodzenie!
Gumofilce jeśłi nie są dziurawe - nie przemokną. Tyllko noga ci się spoci!
Inna bajka rozprowadzana, to to że gore zapycha się, jak się pastuje takie buty zwykłą pastą. Jeśłi to jest prawdą, to jaka jest skóra stosowana do produkcji tych butów.
Jeszcze jedna historia o gore, pastuj środkami impregnującymi, to nie będą przemakać - kłamstwo. Prawdą jest natomiast, że dłużej się je ponosi (nie pękają) i co naważniejsze, to to że po przemoczeniu wyschną ze dwa razy szybciej.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum