Przyjmuje ryzyko zablokowania tematu, ale nie jest to portal komercyjny, a informacyjny więc może mnie nie zjecie.
Co sądzicie na ten temat, a przy okazji, macie jakieś sprawdzone techniki łapania stopa?
_________________ "Those were the days of good hunting and good sleeping"
na blondynkę zdarza sie jeździć stopem bo tanio, a czasem brak innego dojazdu (pamiętasz w Beskidzie niskim )? Zdarzało sie na obozach harcerskich czy innych.
Czym więcej osób to mniejsze szanse na załapanie dojazdu....
_________________ Pozdrawiam Eryk
(Szukajcie mnie w Borach Dolnośląskich)
Między błotami swój żywot prowadzi
Kulig, na długich przeto nogach chodzi.
Nie wdzięcznym, ale głośnym krzyczy głosem
Pokiwając na wsze strony nosem".
Mateusz Cygański
Im autostopowicz bardziej zbliżony do wieku dziecięcego tym ma większe szanse u mnie. Nastolatki "duże" już są podejrzane (vide niedawny przypadeczek na Mazurach z napadem pary nastolatków na kierowcę)
Generalnie w obecnych czasach można podwozić dzieci do szkoły, a z młodzieżą i starymi dać sobie spokój (choć, pomnę, ze 3 lata temu powiozłem jakąś parkę spod Zamościa do Lublina.. )
_________________ Irlandia to Polska nad Atlantykiem, Polska to Eire nad Bałtykiem -:}
Najwięcej zaufania wśród kierowców budzi parka (oczywiście heterogeniczna ).
Poza tym duży plecak pozwala ocenić autostopowicza jako autentycznego podróżującego (= nie-bandziora).
Większą skuteczność osiąga się na np. parkingach i stacjach benzynowych, gdy można pogadać.
Poza tym nie ma reguł.
Ale - mam ważenie, że generalnie "ma się szczęście".
Parę razy zdarzyło się nam zabrać autostopowicza. Do mnie należy przywilej woboru - bierzemy tego czy nie? Unikam chłopaczków w dresie z reklamówką w ręce. Plecak zwiększa moje zaufanie. W Bieszczadach spotkaliśmy bardzo sympatycznego chłopaka. Bo na zielono i kudłaty, no to zabraliśmy. Okazało się, że jedzie do Gruzji i ma już na swoim koncie sporo podróży autostopem. Pojechał z nami na ptaki. Obserwowaliśmy orliki. Tak miło się rozmawiało, że podwieźliśmy go do samego przejścia granicznego. Wymieniliśmy się mailami i po jakimś czasie napisał, że dotarł bezpiecznie i że bardzo dziękuje. Nie mam złych doświadczeń z autostopowiczami, mam tylko jedno złe jako autostopowiczka W Hiszpanii jeździliśmy parę razy z i do miasta autostopem. Raz zatrzymał się młody arab. Czy jedzie w tamtym kierunku i czy moglibyśmy się zabrać itd itp. Jaaasne. A na koniec okazało się że nie wypuści nas z samochodu dopuki mu nie zapłacimy. Gdy sytuacja zaczęła się zaogniać wcisnęłam mu pieniądze do ręki i czmychnęliśmy zniesmaczeni z samochodu.
Generalnie łatwiej złapać, jeśli się jest (z) dziewczyną, ale podobno niektórych denerwuje widok dziewczyny łapiącej stopa i chłopaka w najlepsze odpoczywającego obok niej... I takich nie zabierają (chyba że im się żal dziewczyny zrobi). no i rzeczywiście parkingi, stacje benzynowe i przystanki autobusowe sprawdzają się najlepiej.
Dobrze tez jest mieć kartkę z nazwą miejscowości, do której się jedzie, zwłaszcza jeżeli chodzi nam o podwiezienie parę kilometrów. Nieraz zdarzało się, że łapaliśmy długo stopa bez kartki, chcąc dojechać do sąsiedniej miejscowości, a większość ludzi mijała nas pokazując, że oni jada niedaleko...
Nie polecam zabierania się z miło wyglądającymi dziadkami. Wprawdzie mniejsza szansa, że okaże się jakimś bandytą ale w czasie jazdy może wyjść na jaw jego niedowidzenie i niedosłyszenie objawiające się tym, że jedzie na czołówkę nie słysząc policyjnej syreny za sobą.. zdarzenie autentyczne, sama przeżyłam (całe szczęście przeżyłam ).
Swego czasu sporo jeździłem (acz tylko po Polsce) i generalnie starałem się trzymać jednej podstawowej zasady: żeby miejsce w którym się stoi było wygodne do zatrzymania się samochodu i żebym był widoczny z jak największej odległości (oczywista nie zawsze się tak dało). Jeśli machanie nie dawało skutków, używałem mej tajnej broni czyli miny zbitego pieska często działało
I zauważyłem, że przestała już obowiązywać "etyka stopa" (o której mówił mi starszy brat) - np notorycznie ktoś stawał przede mną (to tak jakby wpychał się do kolejki) i NIGDY nie zdarzyło mi się, żeby taki cham ustąpił A już całkiem mnie drażniło, jak taki czereśniak ładował się na samo skrzyżowanie byle by być przede mną
Generalnie nie miałem negatywnych przygód Najgorsze było jak na odcinku Wrocław-Poznań wziął mnie koleś z Amway'a (może ktoś pamięta jeszcze - tzw. "network marketing" na pograniczu sekciarstwa) i całą drogę musiałem z nim dyskutować i odpierać wszystkie te idiotyczne argumenty
I jeszcze ciekawostka z zeszłego roku. Jechaliśmy z goblinkiem z Turawy do Tenczynka - jednym z podwożących nas był młody drech z baseballem (wyraźnie używanym wcześniej ) na tylnym siedzeniu (ale nic sie nie wydarzyło), a ostatni odcinek podwiózł nas pan z Krakowa, który w pewnym momencie dowiedział się, ze żona odwołała spotkanie na ów wieczór, co spowodowało iż pan kierowca zjechał z autostrady i podwiózł nas pod sam zamek
_________________ Bart Smyk
"Na zielonej trawce
Pasły się pratchawce
Jeden mówi do drugiego:
Pożycz cewki Malpighiego"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum