"Poza gospodarczym wyrachowaniem leśnik musi mieć także i szerszy, przyrodniczy punkt widzenia; powinien mieć również na względzie wartość materialnie niewymierną, jaką jest piękno i urok lasu..." W. Koehler, 1961.
Damy rade ;)Pełka się na uprzęży zawiesi (ja go mogę asekurować, prawda Pełku ?) i będzie wieszał skoro strome wybrał.
Alcedo... ta wycieczka do ZOO to pic na wodę fotomontaż. Możesz spokojnie iść kiedy indziej (albo nie iść) a sprawozdanie i tak napisać /ja opisałam zwierzaki które miałam okazję zjeść i 3 dostałam...się Profesorowi nie spodobało
Peeeewnie.... oddam się w Twe dłonie które (ka)leczą Przecież już Ci zaufałem jak mnie złapałaś tuż przy podłodze
Zoo da się załatwić. Powiesz Jamrozemu że odrobisz a robisz projekt zoologiczny wraz ze studentami uczelni i bardzo Ci zależy. Oni Cie wesprą potem przy zaliczeniu zoo
Logan - zapraszam w piatek. Bedzie nas 5ka jak się zdeklarujesz. Wybierzemy drzewa
Pisma do gminy i wzór pisma poparcia poszło zostaje czekać.
_________________ "Those were the days of good hunting and good sleeping" Rudyard Kipling
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
nie robie!! JA chce żyć!!
A co do asekurowania Ma doświadczenie ze ścianki wspinaczkowej - przeżyłem
_________________ "Those were the days of good hunting and good sleeping" Rudyard Kipling
Jutro jedziemy w kierunku Dobczyckim by lustrować tereny dokładnie pod budki. A jeśli list nie dojdzie do jutra to pewnie skoczymy do Urzędu miasta i poprosimy osobiście. Może się uda. Na pewno wybierzemy drzewa które zostaną obarczone.
_________________ "Those were the days of good hunting and good sleeping" Rudyard Kipling
(mimo wszystko) cali i zdrowi wróciliśmy z okołodobczycowego "terenu". Wybraliśmy drzewa, na których zawisną budki, jeśli wieszający nie zleci do wody i nie zabije się uderzając o coś po drodze Traczy i innego ciekawszego pierza nie było na zbiorniku. Ot, parę kormoranów, "standardowych" kaczuch oraz myszaki, dżubry i szczygły...
---
No i GP się spisał jako kierowca
8:00 Kraków - Lornetki są. Pies jest. Auto jest. Odpowiedzialny z auto Pełek jest. Sprzęt fotograficzny jest. Obiecanego kierowcy-GP-brak.Jonsson jest. Luneta jest. Wielka chęć wyrawania się z Krakowa jest. Kalinki brak. Cel -Dobczyce,Brzezowa,okolice- jest.
W końcu pojawiła się oczekiwana Kalina i jak zawsze z daleka rozpoznawalny GP. Rozpoznawalny po lekko niepewnym kroku...
po lekko bladej buźce...
po wesołym uśmiechu, maskującym fakt że miniona noc to był "prawie"
dramat:)
Ruszyliśmy. Najpierw powoli... jak z uczącym się nowego auta kierowcą (GP). No a potem stanęliśmy, kierowca się zmienił i pojechaliśmyyyyy jak Robert Kubica w swoim bolidzie (tak ciasno ulokowani i takim slalomem po alejach).Potem film mi się urwał, ale mówią że kogoś wyhaczyłam czy coś....??
No ale przejdźmy do sedna wyjazdu. Jabłka! Jakie u Pełka na działce są jabłka! Jadąc tam w przyszłym tygodniu, nie liczcie, że w altanie będzie coś konkretnego do zjedzenia (bo ostatnie chińskie zupki robione w Radomiu wtrząchnęliśmy) ale jabłek możecie być pewni. Mmmm...jak się postarać, to można je: udusić i podać do naleśników, zapiec z ryżem, schrupać, wrzucić do ciasta, nastawić na kompot albo coś lepsiejszego
Można je też wziąć w teren, gdy wieszać będziecie (będziemy) budki dla traczy. Przydadzą się, bo akcja zdaje się być mocno energochłonna... Teren łatwy nie jest - jest miejscami stromy, miejscami z dość wybujałym podrostem. Budki do najlżejszych też nie należą - do samobieżnych tym bardziej nie...No a drabina. Tak. Drabina z tego wszystkiego prezentuje się najlepiej To porządna, wysłużona, drewniana konstrukcja firmy "zrób to sam", do której właściciel dorzuca przy wypożyczeniu puszkę red bulla.
Mimo wszystko sądzę, że wsio będzie okej i tracze (albo inne stwory) będą się w przyszłości cieszyć wygodnymi mieszkankami. Mieszkankami z widokiem na zatoczkę z krystalicznie brrrrr czystą wodą (Pełku poproszę o odpowiednie zdjęcie...) i gustownym ogrodzeniem (może się w nie nie zaplączecie).
Coś od głównego celu wyjazdu odeszłam... no ale skoro już od tych cudnych jabłek zaszłam do traczy to pociągnę temat pierza dalej.
Pierwszym konkretnym pierzem były kur(a)ki. Ale strasznie szybko biegały i zwiały przez podwórko do szklarni zanim zdążyliśmy im się przyjrzeć Później pojawiły się na horyzoncie krzyżówki, perkoz dwuczuby a nieco dalej wywęszyliśmy kormorany, które zobaczyliśmy z zupełnie innej części zbiornika. Zwierzyńca dopełniły myszaki i cudne szczygły. Na uszy rzuciły nam się natomiast gile, Alcedo atthis (Kalinka widziała też "alceda cień" ) oraz pełen optymizmu śpiew GP: "ooood rana maaaaam dobry humooooor".
Fakt, po spacerze (ta..spacer po lesie zamiast po KRK - luxmaliniasto:)) GP wyglądał o wiele lepiej niż rankiem i mógł wypełnić swoją zaplanowaną rolę kierowcy i odwieźć nas do Krakowa. Taaadam.Koniec:)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum