Alcedo, to by³a rado¶æ w najczystszej postaci CO do op³aty nie wiem czy wam sie duzo zbierze... moze jakis kielon 50ml, bo tekstu calego nie znalismy ((
_________________ "Those were the days of good hunting and good sleeping"
A wiêc odby³ siê skromny wyjazd. Chyba tu jest najlepsze miejsce do przedstawienia tego co siê dzia³o, ale jak nie to For to przeniesie, prawda?
Mia³o byæ tak: Jedziemy- Ja, Kalina, Orchid, For, Logan, Milva, Anita, Tetrao, GP, itd. itd. Mielismy popatrzec na ptaki na Dobczycach, potem pojsc na sowy i mialo byc fajnie, a by³o tak:
Byli¶my : Orchid, For, Sonia, Ja. Pojechali¶my na Dobczyce poptasiæ, bez lunety ale my¶le ¿e 29 czapli bia³ych, 17 siwych (Dok³adny spis w obserwacjach ptasich), 2 jastrzêbie, paredziesi±t kormoranów, niezliczone ilo¶ci kaczek, 7 biegusów zmiennych, 2 kwokacze?, i takie tam inne... w sumie nic specjalnego
Potem troche odpoczynku na dzia³ce, aby przej¶æ siê po skalistym wybrze¿u jeziora, nara¿aj±c siê na k±piel. Wpierw jednak opieprzyli¶my 2 glupków z czerwonego Lanosa KVN 1613 ktorzy zaczeli wypalaæ miedze w ¶cis³ej blisko¶ci lasu. Pó¼niej ruszyli¶my w las....
Dla informacji z³o¶liwych - byli¶my trze¼wi, a wszystkie fakty poni¿ej opisane s± prawdziwe.
Wpierw szli¶my drog±, gdzie kilka kierowców Seicento stara³o siê nas przejechaæ, a potem odbili¶my w las. Pierwsze wabienie i cisza, ale czy aby na pewno... Wabili¶my tylko puszczykiem i uralem, a potem jeszcze Puchaczem (ale o tym za chwile). Po puszczyku by³a cisza. Nic siê nie odezwa³o. Po wabieniu Uralem, nastapi³o prze³amanie - odezwa³ siê !!!! PUSZCZYK!! Nie wiedz±c co o tym my¶leæ powtórzyli¶my wabienie Uralem i znów odzywa³ siê PUSZCZYK!! By³ przera¿ony. Niemal równolegle samica i samiec. Biedaki ba³y siê tak ¿e lata³y i uda³o nam siê samca piêknie zaobserwowaæ. Kiedy umilkli¶my ten dar³ siê jeszcze przez dobre kilkana¶cie minut. Na pó¼niejszym stanowisku (kilkaset metrów przez las) odzywa³y siê kolejne. Po wêdrówce przez las doszli¶my na góre o niezbyt mi³ej nazwie.... na TRUPIELEC. Nazwa wywodzi³a siê st±d ¿e by³y tu znalezione kurchany cia³opalne i inne mogi³y zbiorowe z pogañskich czasów. Jak o tych wydarzeniach mysle wci±¿ momentami przechodz± mnie lekkie dreszcze... A wiem ¿e tam wróce, ale nie wiem czy odwaze siê samemu. Pewnie pomy¶lice ¿e Was wkrêcamy, ¿e ustalili¶my tak± historyjkê, ale to s± fakty. Postanowili¶my ruszyæ dalej lasem w kierunku Kornatki. W pewym momencie For zobaczy³ ¶wiat³o. Zobaczyli¶my je w tym samym momencie wszyscy. Pad³o pytanie czy to dom, ale ¶wiat³o dochodzi³o z 5-10 metrów od drogi. Tak jakby znicz zapalony na wysoko¶ci ok 1.5 metra nad ziemi±. Czerwieñ i pomarañcz. ¦wicili¶my latarkami, zatrzymali¶my siê i .... zgas³o. NIc nie szele¶ci³o, nic siê nie poruszy³o. Nie by³ to grzyb, bo grzyby nie gasn±. NIe by³o to próchno, bo by³ to inny kolor. I te¿ by tak nie zgas³o. Naszym zdaniem widzieli¶my ducha, zjawê. Zaczêli¶my z tego ¿artowaæ, bo nie chcieli¶my siê przyznaæ przed sob± do tego co by³o takie oczywiste. Tylko czy takie co¶ mo¿e byæ oczywiste?! Chwile potem gdy wci±¿ stali¶my FOR us³ysza³, a potem wszyscy dok³adnie us³yszeli¶my samice urala nadaj±c± z bardzo bliska. Sowy na któr± nastawiali¶my siê przez ca³± noc. Jestem przekonany ¿e gdyby¶my szli dalej, a nie zatrzymali siê przez to co¶, to .... by¶my jej nie us³yszeli. Co dziwne, 5 minut przed wydarzeniem for wabi³ PUCHACZEM!! czyli ¿adna rozs±dna sowa wed³ug metodyki nie powinna siê odezwaæ . Wabi³ w odleg³o¶ci ok 100 metrów od miejsca obserwacji!!!!!! Nie mo¿na wiêc powiedzieæ ¿e Samica nie us³ysza³aby tego. Potem by³a ju¿ tylko cisza i spokojna droga w dó³. Gdy dotarli¶my do Burletki (?!) miejsca miêdzy Kornatk± a Brzezow± znów odezwa³y siê puszczyki. Reagowa³y na !! URALA!! I znów uda³o nam siê obserwowac jednego z nich Có¿, nie pozwolili¶my ludziom spaæ, ale trudno. To znaczy, my pozwalali¶my, ale psy nie Gdy dotarli¶my na dzia³kê to rozpali³o siê ognisko. Du¿e ognisko By³y kie³baski, by³y ziemniaczki, by³y w¶ciek³e psy, by³ LIS który przyszed³ na dzia³kê i patrzy³ siê na nas z kilku metrów odleg³o¶ci, potem by³a cicha metallica, by³o winko, by³y gwiazdy, by³y rozmowy mniej lub bardziej powa¿ne, ale moim zdaniem ( i my¶le ¿e nie tylko moim) - noc by³a niesamowicie udana!!! Kto nie pojecha³ - niech ¿a³uje.
Nastêpnego dnia po nocy spêdzonej w ciep³ym ma³¿eñskim (niemal) ³ózeczku, pobudce w wykonaniu Soni, bylo troche lenistwa, a potem znów ptaki To znaczy ptaki same do nas przylecia³y - 5 myszaków nad naszymi g³owami. A potem w drogê. Wszystko co dobre siê szybko koñczy... Ptasimy - Tym razem okolice mostu w Zakliczynie. Tu obserwacja potwora z Loch Dobczyce, kilkunastu dwuczubych, jednego rdzawoszyjego, kilku niemych, pojedynku w przestworzach miêdzy srok± a myszakiem, i tak nasza podró¿ dobiega koñca. Fotki bêd±, mam nadzieje ze wkrótce
Czekam na uzupe³nienia!! [/center]
_________________ "Those were the days of good hunting and good sleeping"
Nie mo¿esz pisaæ nowych tematów Nie mo¿esz odpowiadaæ w tematach Nie mo¿esz zmieniaæ swoich postów Nie mo¿esz usuwaæ swoich postów Nie mo¿esz g³osowaæ w ankietach Nie mo¿esz za³±czaæ plików na tym forum Mo¿esz ¶ci±gaæ za³±czniki na tym forum