Dzisiaj dowiedziałem się, że inwestor z Poznania podpisuje umowy przedwstępne na dzierżawę gruntów pod siłownie na Białej Górze (wieś Majdan Górny) w pobliżu użytku ekologicznego o tej samej nazwie.Czyżby murawy kserotermiczne sprzyjały wiatracznikom?
Sołtysi alarmują: zarządzenie ministra „zamraża” setki tysięcy hektarów
Będą kłopoty z prowadzeniem dużych publicznych inwestycji – jak choćby budową dróg czy sieci infrastrukturalnej, nawet z budową domów – właściciele gruntów włączonych do sieci Natura 2000 już zdążyli się przyzwyczaić do tej myśli. Ale żeby nie można było posadzić lasu? A nie będzie można, i to całymi latami.
Prawo reguluje tę kwestię jasno. Ubiegłoroczne rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, precyzujące warunki ubiegania się o pomoc finansową na zalesianie gruntów rolnych - i po raz pierwszy także innych niż rolne (!), wyłączyło z dotowania wszystkie tereny leżące w granicach Natury 2000, sieci chroniącej ostoje ptaków oraz siedliska roślin. Przykre konsekwencje przepisu dotkną rolników z tych zwłaszcza gmin, które do sieci włączone zostały niemal w całości. Nie pomoże im nawet to, że lokalne plany zagospodarowania przestrzennego czy studia uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego wytypowały grunty pod zalesianie, co musiało zyskać aprobatę wojewódzkiego konserwatora przyrody. Tak jest np. w Suścu.
- Do Natury 2000 została włączona prawie cała gmina, czyli obszar około 19 tys. hektarów. Jedynie fragment samego Suśca, na odcinku od torów kolejowych w kierunku Oseredka, nie znalazł się w sieci - relacjonuje Tadeusz Suski, sekretarz Urzędu Gminy w Suścu. - Gleby są u nas kiepskie. IV klasa już uważana jest za dobrą. Przeważają gleby najniższych klas, V i VI. Świetnie nadają się one do sadzenia lasu, i do niczego więcej. Rolnicy stale dopytują się o możliwość zalesień. Składają wnioski o ujęcie ich działek w planie właśnie jako działek pod zalesienia. Przykro stwierdzić, że nic z tego nie będzie. My wiemy o tym doskonale, rolnicy najwidoczniej sprawy sobie z tego jeszcze nie zdają.
Identyczna sytuacja panuje w innej gminie powiatu tomaszowskiego - Bełżcu. W sieci Natura znalazły się 92 procenty jej obszaru - wszystkie grunty za wyjątkiem niewielkiego pasma zabudowy po obu stronach drogi krajowej. - Taki przepis uważam za niedociągnięcie i uchybienie, krzywdzące rolników - mówi Andrzej Adamek, wójt Bełżca. - Właśnie przyłączamy do naszej gminy wsie Brzeziny i Żyłka. Gleby są tam bardzo słabe i właśnie tu przede wszystkim chcieliśmy wyznaczyć nowe tereny pod sadzenie lasów - dodaje.
Tymczasem wiele wskazuje na to, że worek z planami rolników dotyczącymi nowych nasadzeń lasów dopiero się rozwiąże. Już w tym roku wchodzą w życie nowe przepisy. Umożliwią one wypłatę unijnych premii także tym rolnikom, których działki zaczęły się zalesiać samorzutnie, poprzez tzw. naturalną sukcesję lasu. Takich ugorów wszędzie jest bardzo dużo. Po drugie, rolnikom kończą się już 5-letnie umowy na prowadzenie gospodarstw o niekorzystnych warunkach (ONW). W 2009 r. będą mogli podpisać kolejne, ale wiadomo, że znaczna część z nich myśli o zamianie dopłat ONW na korzystniejsze dopłaty za zalesianie.
Parę przekłamań
Mitem jest twierdzenie, że gleby na terenie Roztocza są bardzo słabe , gdyby wziąć średnią krajową to mieściłyby się pod względem jakości dokładnie pośrodku.Nie wiem skąd Pan Suski wziął dane , ale te które mam mówią, że w Suścu przeważa klasa IVa i IVb , sporo jest także III, a i też V nadaje się do uprawy . (Tu są mapy glebowe http://eusoils.jrc.it/esd...sts/poland.htm) Gdybyśmy wzieli pod uwagę opady - jeden z najważniejszych czynników decydujących o produkcji - to przekraczają 700 mm rocznie- o takich wysuszona Wielkopolska, czy Mazowsze mogą pomarzyć.
W miesiącach :
Pęd do zalesień wcale nie wynika z warunków naturalnych, które w jakiś sposób miałyby upośledzać tutejszych rolników. Problem polega na tym, że wielu rolnikom nie chce się już pracować na roli i chętnie pozbyliby się balastu w miarę opłacalny sposób.
Główną przyczyną słabości tutejszego rolnictwa ( a zarazem sprawcą urody krajobrazu i przyrody) jest zacofana struktura agrarna, karłowatość gospodarstw. Gdybyśmy tak bardzo dbali o ekonomiczną stronę rolnictwa, to raczej należałoby zachować rezerwy ziemi na potrzeby gospodarstw rozwijających się, a nie bezpowrotnie topić je w zalesieniach. Gdyby Panu Suskiemu i Adamkowi naprawdę zależało na rolnictwie, to patrząc na wstążki pól w Bełżcu i Suścu martwiliby się raczej tym , dlaczego na obszarach naturowych nie ma dofinansowania do komasacji gruntów, a nie zalesieniami.
Dyskusyjny jest także walor środowiskowy nowych nasadzeń, bowiem trzeba zwiększyć intensywność uprawy na pozostałych gruntach, by zrekompensować stratę powierzchni uprawnej.
Dzisiaj do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego dla miasta Zamościa, zgłoszone zostały prace budowlane na łąkach w dolinie Łabuńki przy ul. Lipskiej, pomiedzy zajazdem a zabudową osiedlka Zamczyska.
Obszar w "Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzenmnego miasta Zamościa" został wyłaczonmy z zainwestowania.
Poprosiłem o sprawdzenie na jakiej podstawie prowadzone są tam prace budowlane.
_________________ Sekcja Odonatologiczna PTE
Zamojskie Towarzystwo Przyrodnicze - zamtop@wp.pl
W lokalnym Tygodniku Tomaszowskim ukazał się artykuł „Koniec monopolu-odnawialna i tańsza energia z farmy wiatrowej”. Autorka rozpływa się nad pomysłem zabudowy siłowniami wiatrowymi Grzędy Sokalskiej od Ulhówka na wschód –aż po granicę . Z dołączonej mapki wynika, że siłowni o mocy 2 MW ma być około 50 na obszarze gmin: Dołhobyczów, Telatyn, Ulhówek –głównie na polach gospodarstw wielkoobszarowych. Siłownie mają być manną z nieba dla wszystkich:
-rolnicy dostaną pieniądze za dzierżawione grunty
-samorządy pieniądze z podatków
-bezrobotni pracę
-wszyscy tańszą energię
Po kolei
Właściciele gruntów podpisują umowy dzierżawy na 25-30 lat, co oznacza że są zawarte na czas nieokreślony , tracą prawa do wszelkich pożytków, w tym dopłat obszarowych.
Co do podatków odprowadzanych do kasy gminnej –nie znam się na tym, pewnie wpłyną.
Parki wiatrowe nie stworzą miejsc pracy , tak jak nie tworzą ich nadajniki telefonii komórkowych-pełna automatyka.
Energia z odnawialnych źródeł trafia i tak do systemu sieci krajowej. Dystrybutorzy są zobowiązani do jej zakupu w cenach znacznie wyższych niż konwencjonalnej. Oznacza to, że na koniec zapłacimy my, jako odbiorcy.
Przymus wykorzystywania energii odnawialnej prowadzi do różnych absurdów: zużywania ogromnych ilości drewna w elektrowniach zawodowych ( Kozienice 900 tys. m3 rocznie), zakupu brykietów ze słomy po cenach wyższych niż węgiel ( 350 zł/tona, wartość opałowa słomy =0,7 węgla czyli 500 zł za tonę ).
No i na koniec Grzęda Sokalska,o czym nie wie autorka artykułu, to raj orlików krzykliwych .Gdyby zrealizowano pomysły firmy 3D po orlikach pozostałoby wspomnienie.
Jeśli już mamy dopłacać do wietrznych interesów,niech nie szkodzą środowisku.
Ciąg dalszy sprawy siłowni wiatrowych. Przedstawiciele inwestora zaczęli podpisywać umowy przedwstępne na dzierżawę działek pod wiatraki w okolicach Wierszczycy , Gródka, Łubcza i Nedeżowa w gminie Jarczów. A chłopy idą jak w dym...
Czyli kolejny teren atakowany przez niezłomne firmy branży wietrznej.Zamiast Buczyn Grzędy Sokalskiej-parki wiatrowe Grzędy Sokalskiej.
Pozostaje nadzieja, że pomiary potencjalnej energii wiatru wypadną niekorzystnie.
Jeszcze większa nadzieja - monitoring ornitologiczny (przedrealizacyjny) - z pewnością wypadnie korzystnie, bo ptaków tam Ci nie mało i to nie byle jakich.
krotom, znając Przem Stachyra, to było to w tonie ironicznym i ostrzegawczym, aby komuś nie przyszło do głowy pozytywne zaopiniowanmie z powodu braku tam ptaków.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum