Zależy też od charakteru łąki... jeżeli na torfie niskim to katastrofa... podłoże mineralne zniosłoby to lepiej... ale dla trzęślicowej bądź ekstensywnej ze znacznym udziałem turzyc to zdrowe by nie było.
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
dla trzęślicowej bądź ekstensywnej ze znacznym udziałem turzyc to zdrowe by nie było.
na ten temat można sporo dyskutować
w każdym razie: w wielu przypadkach, ale tylko wtedy, gdy łąka nie jest koszona i nic nie wskazuje aby była w najbliższej przyszłości , to pożar nie jest czynnikiem niekorzystnym; bardzo ważny jest tu termin.
Oczywiście, dla wszystkich łąk, najlepiej, aby były koszone. Długotrwałe niekoszenie = katastrofa dla cennych gatunków łąkowych, ale jeśli mam wybierać w sytuacji całkowicie niekoszonej łąki ogień lub jego brak, to wybieram ogień.
(oczywiście, wywód dotyczył siedlisk mineralnych; na torfowiskach to zdecydowanie niekorzystne zaburzenie - choć torfowisko, które jest na tyle suche, że może się zapalić, często już i tak większej wartości przyrodniczej nie ma... )
przy murawach natomiast (psiarach, kserotermach) wypalanie niedojadów było natomiast integralną częścią użytkowania i zdecydowanie jest korzystne .
ale jeśli mam wybierać w sytuacji całkowicie niekoszonej łąki ogień lub jego brak, to wybieram ogień.
<olaboga> a co ze zwierzętami...? teraz wprawdzie owadów nie ma, ale ssaki, płazy czy mięczaki....
szkoda zwierzątek, a wyobraź sobie, że czyta to teraz jakiś rolnik, który widząc opinię, że lepiej łąkę podpalić niż zostawić odłogiem to zacznie gotów podpalać pod koniec marca, czy w nie daj Boże w kwietniu chyba już lepiej, żeby łąka uległa sukcesji, niż zabić miliony stworzeń
_________________ Maciej Szajda
Poznańska Grupa OTOP
www.otop.org.pl
jak to czyta to i tak pewnie jest dość uświadomiony skoro chce mu sie zaglądać na FP.
PO za tym Oenanthe napisał, że lepiej wykaszać a ogień to w ostateczności
Jeśli chodzi o zwierzęta, to wymieniłeś grupy gatunków, które i tak maja duże tempo rozmnażania i zapewne bardzo im ten pożar nie zaszkodzi.
_________________ Tatko od 12 sierpnia, mąż od 7 czerwca
Konstruktywny krytyk
Na granicy regionów LUB, MAZ, PDL.
PO za tym Oenanthe napisał, że lepiej wykaszać a ogień to w ostateczności
zgadza się, ale w mojej ocenie podpalanie nie ma wytłumaczenia
xhardcorex napisał/a:
Jeśli chodzi o zwierzęta, to wymieniłeś grupy gatunków, które i tak maja duże tempo rozmnażania i zapewne bardzo im ten pożar nie zaszkodzi.
troszkę mnie zaskoczyłeś... pomyśl w takim razie o szeregu gatunków, dla których te mniejsze żyjątka ginące w pożarze są pożywieniem, na nich to nie obejdzie się bez echa a jak rolnik tą metodę będzie stosował rokrocznie, to łąka szybko stanie się pustkowiem
_________________ Maciej Szajda
Poznańska Grupa OTOP
www.otop.org.pl
jak rolnik tą metodę będzie stosował rokrocznie, to łąka szybko stanie się pustkowiem
tylko zastanów się po co ma to robić Ja mieszkam na wsi i u mnie nikt tego nie praktykuje. Wszyscy wykaszają 2 razy w roku a po drugich sianokosach najwyżej jeszcze spasają łąke bydłem, ale to już coraz rzadziej bo nikomu sie nie chce muciek 2km na łąki ganiać
_________________ Tatko od 12 sierpnia, mąż od 7 czerwca
Konstruktywny krytyk
Na granicy regionów LUB, MAZ, PDL.
już się napatrzyłem wiele razy na działalność rolników i, przynajmniej u mnie w okolicy, przyroda się nie liczy w ogóle najważniejszy jest zysk dlatego co roku obserwuję miejsca w których łatwiej było wypalić łąkę niż ją wykosić
_________________ Maciej Szajda
Poznańska Grupa OTOP
www.otop.org.pl
olaboga> a co ze zwierzętami...? teraz wprawdzie owadów nie ma, ale ssaki, płazy czy mięczaki....
jak widać, plakaty w szkołach informujące, że ogień zabija wszystkie zwierzęta robią swoje
tak się składa, że ogień jest czynnikiem, od którego wiele bezkręgowców jest wręcz zależna. Tak jest np. z wieloma rodzinami chrząszczy. Było sporo badań (poszukam linków, a może hardcorex albo Żmihor mnie wyręczą ) niedaleko, bo w Skandynawii, które wykazały, że po pożarze liczba gatunków, w tym gatunków rzadkich, gwałtownie wzrasta. Ogień negatywnie działa jedynie na niektóre grupy bezkręgowców, w tym zwłaszcza na błonkówki (nie sposób nie zauważyć związku, jaki jest między zmniejszeniem liczebności błonkówek i boomem większości pozostałych grup systematycznych - wszak działalność mrówek ogranicza większość pozostałych).
Ogień był naturalnym czynnikiem, i z całą pewnością wile gatunków jest od niego uzależnionych.
Jeśli chodzi o kręgowce, to wiele z nich świetnie sobie z pożarem suchej trawy radzi - temperatura pod powierzchnią gruntu w takich pożarach rośnie na tyle niedużo, że w zwierzęta w norach, dziurach itp. spokojnie mogą przeżyć, o ile wcześniej nie uciekły.
Pożar to złożone zjawisko - zabija osobniki, aby dać życie gatunkom
Zrozum, że śmierć w płomieniach np. modliszki w murawie kserotermicznej, jest "ceną"za to, że siedlisko przetrwa, a wraz z nim i rzeczona Mantis religiosa jako gatunek na tym stanowisku, oraz wiele, wiele innych przetrwa właśnie dlatego, że na skutek pożaru opóźnimy sukcesję (nie zarośnie krzewami itd.), a do tego zmniejszymy żyzność
To drugie (obniżanie żyzności) ma kapitalne znaczenie w ochronie przyrody. Tak naprawdę większość zabiegów, takich jak koszenie, wypasanie, zrywanie darni, oczyszczanie (wód), podpiętrzanie poziomu wody (zastawki) sprowadza się do obniżania trofii (żyzności). Olbrzymia większość ginących gatunków związana jest z ekosystemami oligo- i mezotroficznymi. Więc śmiech mnie ogarnia, gdy przyrodnik, jako argumentu przeciwko pożarom, używa stwierdzenia (skądinąd słusznego), że "pożar zubaża glebę" (to nie do Ciebie, lagopus, ale już się to na tym forum zdarzało)
OK, jeśli chce to miejsce zaorać i uprawiać buraki, to zgoda; ale jeśli zależy mu na bogactwie przyrodniczym, to to stwierdzenie nie ma (w naszych warunkach klimatycznych, na glebach mineralnych) sensu
Zresztą, ten temat był już kiklakrotnie wałkowany na forum w różnych miejscach, i proponuję go gdzieś przenieść (np. założyć wątek: "ogień w ochronie przyrody")
lagopus napisał/a:
w mojej ocenie podpalanie nie ma wytłumaczenia
A co powiesz na to, że ogień używany był do kształtowania przyrody od zarania dziejów, i wiele ekosystemów jest od niego zależnych Murawy, psiary, wrzosowiska, wraz z bogatą florą i fauną funkcjonowały setki i tysiące lat dzięki wypalaniu.
xhardcorex napisał/a:
Oenanthe napisał, że lepiej wykaszać a ogień to w ostateczności
dzięki, hardcorex
I jeszcze raz na koniec powtórzę, co już pisałem: z ogniem nie ma żartów, jego użycie na większą skalę w ochronie przyrody wymaga zmian w przepisach i... mentalności, nie można robić takich rzeczy na własną rękę , w przypadku łąk metoda ochrony jest koszenie, a nie wypalanie
tak się składa, że ogień jest czynnikiem, od którego wiele bezkręgowców jest wręcz zależna. Tak jest np. z wieloma rodzinami chrząszczy. Było sporo badań (poszukam linków, a może hardcorex albo Żmihor mnie wyręczą ) niedaleko, bo w Skandynawii, które wykazały, że po pożarze liczba gatunków, w tym gatunków rzadkich, gwałtownie wzrasta.
w takim razie czekam na linki, bom bardzo ciekaw jest a nigdy się z takimi teoriami nie spotkałem a co do znaczenia ognia w przyrodzie to zdaję sobie sprawę, w końcu kiedyś bez działalności człowieka jakoś musiały powstawać tereny otwarte i niewątpliwie ogień miał ogromne znaczenie, jednak wydaje mi się, że dzisiejszych czasach nawet w ostateczności stosowanie ognia nie jest dobrym rozwiązaniem.
Oenanthe napisał/a:
Jeśli chodzi o kręgowce, to wiele z nich świetnie sobie z pożarem suchej trawy radzi - temperatura pod powierzchnią gruntu w takich pożarach rośnie na tyle niedużo, że w zwierzęta w norach, dziurach itp. spokojnie mogą przeżyć, o ile wcześniej nie uciekły.
zgadza się. rzeczywiście zaplanowane i przemyślane wypalanie może przynieść więcej szkody niż pożytku, tym bardziej w okresie zimowym
Oenanthe napisał/a:
To drugie (obniżanie żyzności) ma kapitalne znaczenie w ochronie przyrody. Tak naprawdę większość zabiegów, takich jak koszenie, wypasanie, zrywanie darni, oczyszczanie (wód), podpiętrzanie poziomu wody (zastawki) sprowadza się do obniżania trofii (żyzności). Olbrzymia większość ginących gatunków związana jest z ekosystemami oligo- i mezotroficznymi.
co do tego nie mam wątpliwości
wydaje mi się, że lepiej byłoby się zająć jakimś projektem wprowadzenia na szeroką skalę wypasu bydła, czy zakupu maszyn i koszenia większych połaci łąk z posuniętą sukcesją, chociaż nie wiem czy znaleźli by się śmiałkowie, aby zaproponować takie rozwiązanie na szerszą skalę
_________________ Maciej Szajda
Poznańska Grupa OTOP
www.otop.org.pl
Wystarczy przytoczyć kilka przykładów gdzie ogień umożliwił pozostanie siedlisk ubogich wrzosowisk i wczesnoinicjalnych muraw piaskowych. Większe powierzchnie takich siedlisk występują w Polsce przede wszystkim na terenie użytkowanych poligonów, które wojsko od czasu do czasu przeorze i podpali. Dodatkowo stają się one refugium dla wielu rzadkich gatunków charakterystycznych dla ekotonów i ubogich borów.
Nie mówimy tu o wypalaniu łąk organicznych oczywiście. Tam to wypalenie torfu równa się jego błyskawicznej mineralizacji, zmianie żyzności, chemizmu, właściwości fizycznych. Następuje całkowita degeneracja.
A jeżeli chodzi o murawy... cóż... niestety, ale przy aktualnych trendach pozostanie nam jedynie podpalanie, oranie i zdejmowanie wierzchniej warstwy gleby...
I zgadzam się na przerzucenie tego do innego tematu bo robi się nam dyskusja ogólna...
Lagopus: Takie opcje były... wielkopowierzchniowe koszenie, w tym kombajnem do usuwania i mielenia łozy, ale problemem jest tu ta wielkopowierzchniowość. Murawy to z reguły małe skrawki, na łąki trzęślicowe trudno wjechać czymkolwiek, a zwykłe ekstensywne niezależnie od podłoża z reguł są własnością zbyt wielu gospodarzy by móc spójną politykę prowadzić.
Opcja taka była dla PN Ujście Warty... ale chyba zrezygnowali ze względu na horrendalne koszta maszyn wykraczające poza sześć zer i znaczek euro na końcu...
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
zgadza się. rzeczywiście zaplanowane i przemyślane wypalanie może przynieść więcej szkody niż pożytku, tym bardziej w okresie zimowym
chyba więcej pożytku niż szkody
lagopus napisał/a:
wydaje mi się, że lepiej byłoby się zająć jakimś projektem wprowadzenia na szeroką skalę wypasu bydła, czy zakupu maszyn i koszenia większych połaci łąk z posuniętą sukcesją,
Tak jak napisał Atterdag, maszyny są drogie i trudno na nie wyciągnąć kasę z funduszy. Mogą to zrobić bogatsze NGOsy, które maja już jakieś środki trwałe i wpiszą je jako wkład własny do projektu. Do tego trudno w przypadku muraw przeskoczyć kryterium trwałości efektów projektu (zazwyczaj min. 5 lat a najlepiej ponad 10). Po zakończeniu realizacji projektu musisz mieć znowu kasę z innego źródła żeby działania kontynuować. Zbawienne chyba w tej kwestii mogą być dzierżawy i branie kasy z dopłat i pakietów rolnośrodowiskowych.
_________________ Tatko od 12 sierpnia, mąż od 7 czerwca
Konstruktywny krytyk
Na granicy regionów LUB, MAZ, PDL.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum