"W dniach od 7 stycznia 2008 r. do 28 stycznia 2008 r. każdy może zapoznać się
z wnioskiem, raportem oraz innymi dokumentami zebranymi w przedmiotowej sprawie. Dokumenty znajdują się do wglądu w budynku Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie przy ul. Grunwaldzkiej 15, w pokoju 513a, w godzinach 7.30 – 15.30.
W tym samym terminie można zgłaszać uwagi dotyczące przedmiotowego wniosku osobiście lub pisemnie na adres:
Podkarpacki Urząd Wojewódzki
Wydział Środowiska i Rolnictwa
35-959 Rzeszów, ul. Grunwaldzka 15.
Uwagi lub wnioski złożone po upływie ww. terminu nie będą rozpatrywane.
W dniu 11 stycznia 2008 r. o godz. 13.00 w budynku Gminnego Ośrodka Kultury
w Nowym Żmigrodzie przy ul. Mickiewicza 9, zostanie przeprowadzona rozprawa administracyjna otwarta dla społeczeństwa, na której zostanie omówione przedmiotowe przedsięwzięcie z uwzględnieniem jego oddziaływania na środowisko."
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
Zbiornik retencyjny Kąty-Myscowa na pewno nie będzie budowany w najbliższych sześciu latach. Szansę na realizację ma kilka projektów przeciwpowodziowych w rejonie Mielca i Tarnobrzega [...]
Złe wiadomości dotyczą budowy zbiornika retencyjnego Kąty-Myscowa. Według minister ten projekt jest w proszku i na pewno szybko nie doczeka się realizacji: - Nie ma szans, by z pieniędzy unijnych został zrealizowany w perspektywie 2007-2013 - podkreślała Bieńkowska. - Ten zbiornik to przykład, jak nie należy robić list indykatywnych. On został na nią włożony tylko po to, by komuś zamydlić oczy - wytykała Bieńkowska.
Jakie będą dalsze losy zbiornika Kąty-Myscowa?
05-06-2008 13:25
Podczas wczorajszej konferencji wiceminister ochrony środowiska Stanisław Gawłowski, poinformował, że zbiornik retencyjny Kąty-Myscowa nie zostanie wybudowany w ciągu najbliższych 5 lat, bo nie ma na to pieniędzy. Inwestycja jest bardzo ważna dla regionu i ma szansę znaleźć się w strategii wodnej kraju, ale trzeba znaleźć źródła jej finansowania, gdyż orientacyjny – podany w dokumentacji koszt budowy zbiornika to 170 milionów euro, a planowane dofinansowanie budowy ze środków unijnych to kwota w wysokości 20 milionów euro. Zatem trzeba znaleźć źródła finansowania które pokryją brakującą kwotę.
Wiceminister jako główny powód wykreślenia budowy zbiornika Kąty-Myscowa z listy ministerialnej podał złe przygotowanie tej inwestycji. Komentując dotychczasowy proces budowy zbiornika Kąty-Myscowa Stanisław Gawłowski powiedział: „To od początku do końca była fikcja, zbudowana tylko i wyłącznie na potrzeby kampanii wyborczej. To było jedno wielkie oszustwo.”
Stanisław Gawłowski powiedział, że na ewentualną budowę zbiornika będzie miało w dużej mierze wpływ to, czy inwestycja znajdzie się w opracowywanej przez rząd strategii wodnej kraju. Jego zdaniem chybionym posunięciem było również umieszczenie przez podkarpackich parlamentarzystów na liście priorytetów 11 inwestycji wodnych o wartości pół miliarda euro, podczas gdy na taką kwotę szacowane są wszystkie wydatki na ochronę przeciwpowodziową w kraju.
Jak wiadomo we wrześniu ma być gotowa strategia i wiadomo już będzie co dalej ze zbiornikiem Kąty-Myscowa. Na pytanie jakie jest obecnie stanowisko rządu, czy ten projekt znajdzie się w tej strategii i w jakich latach on może być realizowany, bo przecież ludzie na terenach zalewowych czekają na jakąś konkretną odpowiedź, wiceminister odpowiedział: „My wiemy, ze ci ludzie czekają 40 lat i przez te lata różne rzeczy im mówiono i obiecywano, podawano różne fikcyjne obrazy. (...) W 1967 roku przygotowano studia koncepcyjne dla zapory i zbiornika, analizy przeciwpowodziowe, jakość wody rzeki Wisłoki. Jestem przeświadczony, że to zadanie zostanie umieszczone na liście inwestycji w skali kraju. Będziemy musieli przygotować wówczas sposób na sfinansowanie całego przedsięwzięcia. (…) Najwcześniej będziemy wiedzieli w 2009 roku ile to dokładnie będzie kosztować. Zaraz po ogłoszeniu strategii gospodarki wodnej myślę, że zlecimy opracowanie projektów technicznych dla tych najważniejszych działań."
Perspektywa budowy zbiornika w latach 2007-2013 jest niewykonalna: „Ta perspektywa nigdy nie była realna, bo od początku do końca mówiono nieprawdę. Ja nie wiem kto i dlaczego takie rzeczy mówił. Być może z powodów czysto politycznych – wyborczych. Nie ma racjonalnego patrzenia na zadanie, nie myśli się w kategoriach racjonalnych państwa. Moim zdaniem, lepiej ludziom mówić i nazywać rzeczy po imieniu, bo to bardziej zrozumieją, niż prawienie im dyrdymałów, bo to ludzi denerwuje i mówią, że wszyscy są siebie warci. W związku z czym nie chcę podawać szczegółowej daty kiedy to zostanie zakończone. Ja chcę powiedzieć jakie kroki już podjęliśmy i jakie kroki podejmiemy w najbliższym czasie.” – dodał na zakończenie konferencji Stanisław Gawłowski.
PODKARPACIE
1 sierpnia 2008 - 16:45
Raport Nowin: stan zabezpieczeń przed powodzią
Nie jesteśmy dobrze przygotowani do walki z wielką wodą i nie zanosi się na to, by w najbliższych latach miało się wiele zmienić.
Powódź, która w zeszłym tygodniu nawiedziła Podkarpacie, zalewała gospodarstwa, wdzierała się do domów zmuszając ludzi do ucieczki. Kolejny raz pokazała, że wobec żywiołu jesteśmy często bezradni. Co zrobić, by zminimalizować zagrożenie?
Lipcowa wielka woda nie była ani największa, ani najbardziej tragiczna w skutkach. Po kilkudniowych, intensywnych opadach deszczu w Bieszczadach, do zbiornika solińskiego wpływało 900 metrów sześciennych wody na sekundę. 28 lat wcześniej, też latem, było to 1200 m sześc. wody na sekundę.
Solina spełniła zadanie
- W historii solińskiej zapory tegoroczny dopływ naturalny jest trzecim co do wielkości - mówi Ryszard Słotwiński, kierownik działu ruchu w Zespole Elektrowni Wodnych Solina-Myczkowce. - Zawsze jesteśmy przygotowani, dlatego nie rozumiem, skąd biorą się podejrzenia części mieszkańców regionu, że Solina nie podołała wyzwaniu rzuconemu przez naturę.
Już 23 lipca prezes ZEW ogłosił stan czuwania. W nocy z 24 na 25 lipca, kiedy opady znowu przybrały na sile, w elektrowni powołano zakładowy komitet przeciwpowodziowy. Odtąd koordynowano wszelkie ruchy z wojewódzkim centrum zarządzania kryzysowego.
- Na podstawie szczegółowych danych o sytuacji pogodowej i ilości wody wpływającej do solińskiego zbiornika, mogliśmy dokładnie wyliczyć, ile powinniśmy jej wypuszczać, by nie spowodować katastrofy - tłumaczy Słotwiński. - Te kontrolowane działania przyniosły zamierzony efekt. Dzięki Solinie w wielu miejscowościach zdołano uratować ludzkie mienie, a być może też samych ludzi.
Wielkie rezerwy
Solina to największy sztuczny zbiornik wodny w Polsce. Jego pojemność sięga blisko 500 mln metrów sześciennych, ale warto pamiętać, że on jeden nie zapobiegnie powodziom, bo zbiera w sobie masy wody z rzek i potoków położonych powyżej zapory, głównie z Sanu, Solinki i ich dopływów.
- Dodatkowo jezioro się zamula, więc jego głębokość zapewne nie jest już taka jak początkowo - twierdzi Stanisław Strzyżewski, szef portalu internetowego Bieszczady.pl, od lat badający zmiany pogodowe na Podkarpaciu i wszelkie zjawiska atmosferyczne.
Ryszard Słotwiński potwierdza, że zalew się zamula, ale obecnie nie ma to negatywnego wpływu na funkcje przeciwpowodziowe elektrowni.
- Od czerwca do końca sierpnia tworzymy rezerwę na 50 mln metrów sześciennych. Będzie utrzymywana po to, by w razie kolejnych długotrwałych i silnych opadów deszczu, móc przyjąć ogromne masy wody.
Budują w terenach zalewowych
Jeśli chodzi o Bieszczady i przylegającą do nich część Beskidu Niskiego, najgroźniejsza poniżej zapór w Solinie i Myczkowcach jest Osława. Wystarczy dwa dni mocniejszych opadów, by zagroziła budynkom posadowionym nieopodal brzegu.
- Najdziwniejsze jest to, że mimo wieloletnich przykrych doświadczeń, w pobliżu Osławy nadal powstają nowe domy - mówi Stanisław Strzyżewski. - Przecież to tereny zalewowe, a jednak wydawane są pozwolenia na budowy. To samo dotyczy zresztą zabudowy wzdłuż Sanu. Jeśli już tak się dzieje, należałoby pomyśleć, w jaki sposób zabezpieczyć mieszkańców przed ewentualną powodzią.
Zdaniem Strzyżewskiego, na pewno sytuacji nie poprawi regulacja rzek na zasadzie szybkiego przepływu wody, bo będzie to ze szkodą dla miejscowości położonych na obszarach nizinnych.
- Wyjściem byłyby regulowane zbiorniki, ale nie słyszałem, by na przykład w rejonie Zagórza miał taki powstać.
Mało wałów
Od gwałtownych opadów deszczu, mogących czynić poważne szkody, nasz region nigdy nie będzie wolny. Wynika to z położenia geograficznego.
- Warunki pogodowe w górach są dynamiczne, przechodzące od upałów po nagłe ochłodzenie - tłumaczy Strzyżewski. - Wtedy łatwo o silne deszcze, zwłaszcza w lipcu. Ilości opadów, które ostatnio u nas wystąpiły, nie są niczym nadzwyczajnym, po prostu trzeba się do tego przyzwyczaić, ale jednocześnie szukać rozwiązań na lepsze zabezpieczenie publicznego i prywatnego dobytku.
Potencjalnie każda rzeka czy potok przy ulewach może przeistoczyć się w szalony żywioł, ale najbardziej niebezpieczne są w takich wypadkach cztery główne rzeki Podkarpacia: Wisła, San, Wisłok i Wisłoka wraz z dopływami. To m.in. z tego powodu planowana jest budowa wałów przeciwpowodziowych Wisłoka I oraz Wisłoka II w Mielcu i okolicy.
- Na innych terenach wały na razie nie powstaną -informuje Rafał Kumek, dyrektor wydziału środowiska i rolnictwa Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie.
Za i przeciw zaporze
W Podkarpackiem od lat mówi się też o budowie zbiornika Kąty-Myscowa w gminach Krempna i Nowy Żmigród, który stałby się trzecim, po Solinie i Myczkowcach, miejscem spełniającym ważne zadania przeciwpowodziowe. Inwestycja ma jednak tyluż zwolenników co przeciwników i stąd trudności w jej realizacji. Dość powiedzieć, że plany budowy tego zbiornika sięgają lat 60. ubiegłego stulecia i wciąż nie wiadomo, kiedy rozpoczną się konkretne prace.
Ekolodzy argumentują, że wzniesienie zapory będzie miało negatywne skutki dla przyrody, m.in. zniszczy siedliska rzadkich ptaków. Lokalne samorządy i władze Podkarpacia są przekonane, że przyroda nie ucierpi, a zbiornik spełni nie tylko ważną rolę przeciwpowodziową, lecz zaktywizuje turystycznie i gospodarczo ten rejon Beskidu Niskiego, a także będzie dostarczać wodę pitną dla ubogich w ten skarb Jasła, Dębicy i kilku innych miejscowości.
Tak czy inaczej "Kąty-Myscowa” to jedna z najważniejszych inwestycji województwa podkarpackiego. Być może za kilka lat przekonamy się, kto miał rację: skrajne organizacje ekologiczne (głównie takie protestują), czy środowiska dostrzegające problem znacznie szerzej, w kontekście bezpieczeństwa ludzi, mienia i widma milionowych strat po każdej fali powodziowej.
czuje się ekstremistą ekologicznym Ale fajnie A tak na poważnie to pisane zasadniczo w dobrym tonie, a końcówka tak jakby przerobiona na koniec przed publikacją. No, ale...
_________________ "Those were the days of good hunting and good sleeping" Rudyard Kipling
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum