Twoje intencje są słuszne jednak nie tędy droga. Otóż utworzenie PK na terenie całej Puszczy Białowieskiej nic nie zmieni, puszcza nadal nie będzie chroniona. Widzisz co się dzieje obecnie w rezerwatach? Sąsiedztwo lasów gospodarowanych przez LP stwarza pretekst do wtargnięcia na teren rezerwatu pilarzy pod sztandarem działań prewencyjnych (kornik drukarz). Gdyby na terenie PB utworzono PN takie sytuacje nie miałyby miejsca.
Akurat co do P. Białowieskiej i innych obszarów które obecnie są parkami zastrzeżeń nie mam i nie chodzi mi o zmianę ich statusu. Chodzi mi natomiast o to, że te szczególnie cenne perełki już są chronione, a kryteria dla powstania parku są takie, że już niewiele pozostaje miejsc, gdzie można by je powołać. Trzeba więc pomyśleć o innej formie ochrony, która miałaby za zadanie ochronę takich obszarów które nie dorównują parkom narodowym ale są również warte zabezpieczenia przed zniszczeniem. Z drugiej strony obszarowo PN jest mały, a ochrona przyrody odnosi najepszy skutek wówczas gdy mamy duży obszar, który nie musi być objęty ścisłą ochroną, wystarczy, że zostaną tam wprowadzone zakazy wywoływania zmian np. zabudowa, wycinka drzew, ale poza tym pozostaną takie jak są. Wewnątrz takiego obszaru możnaby tworzyć rezerwaty obejmujące ostoje np. rzadkich gatunków ptaków, gdzie poziom ochrony byłby nieco bardziej rygorystyczny łącznie ze ścisłą.
Natomiast co do działań na takich obszarach - nie może być tak, że pod pozorem czegoś robi się coś innego co ma na celu czyjś interes. Takie działania są niedopuszczalne, ale to jest kwestia wprowadzenia właściwego systemu kontroli, którego w tej chwili brakuje.
Twoje intencje są słuszne jednak nie tędy droga. Otóż utworzenie PK na terenie całej Puszczy Białowieskiej nic nie zmieni, puszcza nadal nie będzie chroniona. Widzisz co się dzieje obecnie w rezerwatach? Sąsiedztwo lasów gospodarowanych przez LP stwarza pretekst do wtargnięcia na teren rezerwatu pilarzy pod sztandarem działań prewencyjnych (kornik drukarz). Gdyby na terenie PB utworzono PN takie sytuacje nie miałyby miejsca.
Akurat co do P. Białowieskiej i innych obszarów które obecnie są parkami zastrzeżeń nie mam i nie chodzi mi o zmianę ich statusu. Chodzi mi natomiast o to, że te szczególnie cenne perełki już są chronione, a kryteria dla powstania parku są takie, że już niewiele pozostaje miejsc, gdzie można by je powołać. Trzeba więc pomyśleć o innej formie ochrony, która miałaby za zadanie ochronę takich obszarów które nie dorównują parkom narodowym ale są również warte zabezpieczenia przed zniszczeniem. Z drugiej strony obszarowo PN jest mały, a ochrona przyrody odnosi najepszy skutek wówczas gdy mamy duży obszar, który nie musi być objęty ścisłą ochroną, wystarczy, że zostaną tam wprowadzone zakazy wywoływania zmian np. zabudowa, wycinka drzew, ale poza tym pozostaną takie jak są. Wewnątrz takiego obszaru możnaby tworzyć rezerwaty obejmujące ostoje np. rzadkich gatunków ptaków, gdzie poziom ochrony byłby nieco bardziej rygorystyczny łącznie ze ścisłą.
Natomiast co do działań na takich obszarach - nie może być tak, że pod pozorem czegoś robi się coś innego co ma na celu czyjś interes. Takie działania są niedopuszczalne, ale to jest kwestia wprowadzenia właściwego systemu kontroli, którego w tej chwili brakuje.
Niestety powołanie takiej nowej formy ochrony przyrody jest niemożliwe, ze względu na przede wszystkim brak przyzwolenia społeczeństwa. Obecnie parki krajobrazowe zajmują około 8 % powirzchni Polski, z czego tylko 50% to lasy, reszta gruntów pozostaje w rękach prywatnych. Są to ogromne powierzchnie, na których właściciele ziemi mogą bardzo się wzbogacić, na przykład właśnie sprzedając działki budowlane, rekreacyjne, siedliskowe itp.
Mieszkamy w Poslce i nie zapominajmy o tym
A ja tak przeczytawszy pobieżnie temat wypowiem się w kilku kwestiach.
Moim zdaniem najlepiej chronionym terenem jest nasz własny ogródek. Najlepiej byłoby po prostu być w stanie stworzyć odpowiedni dla terenu fragment ekosystemu i przyspieszyć jego sukcesję. Stworzyć własny cenny obszar i zabronić każdemu do niego wchodzić. Oczywiście to tylko fikcja, ale pomarzyć zawsze można. Nie czarujmy się, żadna forma ochrony w tym kraju nie jest właściwa w 100%. Jedne przypadki są lepsze inne gorsze, już sam się o tym wiele razy przekonałem. Po raz pierwszy byłem w szoku jak się dowiedziałem, że moja odpowiedź na Olimpiadzie Biologicznej była błędna i w Parku Narodowym dozwolone są ludzkie ingerencje, a całe życie byłem pewien, że to jedyna prawdziwa forma ochrony. Więc o innych nie będę się wypowiadał.
Natomiast dla niektórych w tym momencie mogę zabrzmieć strasznie egoistycznie, ale dlaczego mam mieć drzwi zamknięte do rezerwatu ścisłego. Tego trochę nie rozumiem... Chcę zobaczyć jego cuda. Tak na prawdę wstęp można uzyskać wszędzie, legalnie, albo skłusować. Natomiast też już mnie uszy bolą od historii, kiedy to Profesor jakiejś wspaniałej uczelni robiąc badania, które nikomu do niczego nie są potrzebne, oprócz jemu samemu, pozyskuje materiał do uśmiercenia. Taki projekt na pewno w żaden sposób nie służy temu terenowi... Jak chce robić padania, niech sobie pouprawia taki materiał i wtedy go bada, jak się doczeka nowych roślin...
Powiedzmy moja wizytacja, zrobienie zdjęć i samo podziwianie przyrody nikomu i niczemu szkody nie przynosi. Na pewno nie większą niż pseudo naukowe badania. A uważam, że prawdziwych pasjonatów w tym kraju, którym by na podobnej rzeczy zależało jest niewielu i pewnie większość jest na tym forum.
I jeszcze jedna sprawa odnośnie rezerwatów ścisłych. Jak na razie to wiem o wyłącznie dwóch miejscach w tym kraju, które są pierwotne. Tak więc cała reszta, albo znakomita większość terenów ściśle chronionych może być zniszczona nawet i bez wchodzenia na ich teren. A bo to ludzką ręką zostały zniszczone lasy w Karkonoskim PN? Czy niejako z powietrza? Bo przynajmniej tak mi wiadomo.
Przyrodę powinno się chronić z głową na karku, żeby się potem nie okazało, że chroniąc warzuchę polską i zabraniając prowadzenia normalnej gospodarki w okolicy jaka byłą tam od lat, przyczynia się do jej zagłady na pierwotnym i jedynym naturalnym stanowisku. Po prostu to jest jakaś skrajna głupota. Albo coś jestem źle poinformowany... Jak tak, to proszę mnie z błędu wyprowadzić i pocieszyć. A innych pomniejszych przykładów też słyszałem kilka, że po prostu boli mnie głowa. Jak to kiedyś najpierw zbadano, że krowy na kserotermasz im szkodzą, a jak zakazano wypasu krów, to znowu zaczęły zarastać krzakami i wyszło gorzej niż było. Więc wprowadzono umiarkowany wypas jako zabieg ochronny. Ehhh...
_________________ Pozdrawiam,
Krzysztof Ciesielski
Po raz pierwszy byłem w szoku jak się dowiedziałem, że moja odpowiedź na Olimpiadzie Biologicznej była błędna i w Parku Narodowym dozwolone są ludzkie ingerencje, a całe życie byłem pewien, że to jedyna prawdziwa forma ochrony. Więc o innych nie będę się wypowiadał.
(...)
Natomiast dla niektórych w tym momencie mogę zabrzmieć strasznie egoistycznie, ale dlaczego mam mieć drzwi zamknięte do rezerwatu ścisłego.
(...)
Powiedzmy moja wizytacja, zrobienie zdjęć i samo podziwianie przyrody nikomu i niczemu szkody nie przynosi.
Wstęp pieszy pojedynczych osób do obszaru chronionego praktycznie nie zaburza jakichkolwiek procesów. Człowiek nie jest "fe" dla przyrody, ale niektóre jego działania - te które zmieniają procesy ekologiczne.
Nie jest natomiast obojętna presja częstych odwiedzin - wyrabianie ścieżek, zbiór runa leśnego, łamanie gałązek, płoszenie zwierząt itp. Jest to co prawda działanie analogiczne do tego co robią zwierzęta, tyle że ludzi jest po prostu dużo i tu jest też ważna kwestia ruchu turystycznego. Kierowany, prowokowany ruch turystyczny jaki się tworzy w obszarach chronionych powoduje, że muszą pojawiać się zakazy. Ja osobiście nie jestem za tym, aby wokół parków narodowych tworzyć bazy turystyczne, gdyż wówczas obszar ten tak naprawdę staje się śmieszną enklawą wśród rozwiniętej 'urbanizacji' turystycznej. W obszarach słabo zaludnionych wpływ potencjalnych odwiedzin byłby znikomy, jednak te same wymagania ochronne są dla tych samych typów rezerwatów niezależnie gdzie się znajdują.
Wstęp pieszy pojedynczych osób do obszaru chronionego praktycznie nie zaburza jakichkolwiek procesów. Człowiek nie jest "fe" dla przyrody, ale niektóre jego działania - te które zmieniają procesy ekologiczne.
Nie jest natomiast obojętna presja częstych odwiedzin - wyrabianie ścieżek, zbiór runa leśnego, łamanie gałązek, płoszenie zwierząt itp. Jest to co prawda działanie analogiczne do tego co robią zwierzęta, tyle że ludzi jest po prostu dużo i tu jest też ważna kwestia ruchu turystycznego.
Ja bym to ujął tak i też nie zabrzmię wcale sympatycznie. Nie każdy jest godzien podziwiać przyrodę. Z drugiej strony dzielenie ludzi na godnych i niegodnych byłoby koszmarną dyskryminacją i zjawiskiem niepożądanym. Mi też się nie podoba, że Tatrzański PN jest zwyczajnie oblężony przez 95% znudzonych turystów, co nie wiedzą, co ze sobą na wakacje zrobić. Ale z drugiej strony nie wolno komuś zabronić dostępu do przyrody, bo ona nie jest niczyją własnością. Te niuanse są jak tragiczne wybory tragicznej postaci w greckiej tragedii. Żadne rozwiązanie nie jest dobre i każde prowadzi do strasznych skutków.
Ale jeszcze raz napiszę, że wstęp do terenów ściśle chronionych powinien być łatwiej dostępny dla ludzi, dla których ma to rzeczywistą i nieocenioną wartość. Nie dla każdego. I myślę, że nie ma chyba tutaj takiej obawy, że coś zostanie zdeptane i zostaną zrobione ścieżki.
Przyroda żyje z człowiekiem od dość długiego czasu i do romantyzmu chyba te stosunki były najlepsze, bo potem jakoś to się dramatycznie pogorszyło. Jak się szanuje przyrodę, to myślę, że jej się nie zagrozi. Jak się ją traktuje wyłącznie estetycznie i materialnie, to potem są tego efekty widoczne wszędzie.
Może to będzie nie do końca w temacie, ale uważam, że jest dość istotne.
Znalazłem to danych Natura 2000 o Pulsatilla patens: "Duże znaczenie ma tu również ochrona małych populacji przed bezpośrednim niszczeniem. Można to osiągnąć m.in. przez oferowanie miłośnikom dekoracyjnych bylin zakupu roślin uzyskiwanych w warunkach uprawy."
Natomiast znalezienie tego gatunku zajęło mi 5 lat i raptem znalazłem jedną osobę w Czechach, Polsce i Rosji. Po co pisać ładne rzeczy, których w żaden sposób nie zamierza się realizować. Bo ogólnie to jest dobry pomysł, ale na "papierku" się skończyło. Próbowałem się skontaktować niejako ze źródłem tego pomysłu i powołując się na niego uzyskać nasiona tego gatunku. No, żebym czasem nie dostał jakiejś odpowiedzi... A pseudo hodowców jest niemało, co wykopywanie populacji ze środowiska zupełnie ich nie rusza... I to też jest realne zagrożenie dla przyrody, szczególnie tych najrzadszych gatunków. Także nie najgorszą formą ochrony jakiegoś gatunku jest udostępnianie go ludziom. Nie wiem czy przeciętnemu człowiekowi przyszłoby do głowy wykopywać z lasu przebiśniegi, skoro jego sąsiadka na lewo i prawo rozdaje nadmiar jego cebulek.
_________________ Pozdrawiam,
Krzysztof Ciesielski
Mi też się nie podoba, że Tatrzański PN jest zwyczajnie oblężony przez 95% znudzonych turystów, co nie wiedzą, co ze sobą na wakacje zrobić. Ale z drugiej strony nie wolno komuś zabronić dostępu do przyrody, bo ona nie jest niczyją własnością. Te niuanse są jak tragiczne wybory tragicznej postaci w greckiej tragedii. Żadne rozwiązanie nie jest dobre i każde prowadzi do strasznych skutków.
Ale jeszcze raz napiszę, że wstęp do terenów ściśle chronionych powinien być łatwiej dostępny dla ludzi, dla których ma to rzeczywistą i nieocenioną wartość. Nie dla każdego. I myślę, że nie ma chyba tutaj takiej obawy, że coś zostanie zdeptane i zostaną zrobione ścieżki.
Właśnie na tym polega różnica pomiędzy prowokowaniem masowej turystyki a kontaktem z przyrodą z wyboru. Przeciętny człowiek ma znacznie bardziej obojętny stosunek do przyrody niż przyrodnik, bo większość wczasowiczów chce po prostu "gdzieś" wyjechać - tam gdzie wydaje się im atrakcyjnie. Pociąga to za sobą zniszczenia nie mówiąc o budowie całej infrastruktury turystycznej. Moim zdaniem park narodowy nie powinien być takim obiektem, a wtedy odwiedzany byłby przez osoby które faktycznie szukają kontaktu z przyrodą, chcą ją poznać, skorzystać z jej wartości np. poprzez robienie zdjęć czy poznanie nowych gatunków. Przeciętny turysta nie szuka osobliwości przyrodniczych ale chce się dobrze zabawić i miło, atrakcyjnie spędzić czas. Przy takim stanie rzeczy udostępnienie obszaru ściśle chronionego oznaczałoby jego niszczenie, ale na tym cierpią miłośnicy przyrody, osoby które chcą zaznać kontaktu z dziką przyrodą dla niej samej a nie dla odbycia wakacyjnego wyjazdu na wczasy. Dlatego komasowanie ruchu turystycznego wokół parków narodowych jest totalnym błędem polskiej ochrony przyrody i odbija się najbardziej na tych, którzy ta przyrodę kochają, chcą ją obserwować - a zatem zwiększać zakres jej ogólnego poznania i gwarantujący kultywowanie w społeczeństwie jej wartości.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum