Wysłany: 2004-09-24, 12:03 Rz?d ogranicza rolę ekologów w inwestycjach
Rzeczpospolita napisał/a:
Organizacje ekologiczne nie na każdym etapie postępowania oceniaj?cego oddziaływanie inwestycji na rodowisko będ? mogły zgłaszać swoje zastrzeżenia. Przyjęty wczoraj przez Radę Ministrów projekt nowelizacji ustawy - Prawo ochrony rodowiska to kolejny przykład realizacji postulatów raportu o barierach inwestycyjnych. Jego celem jest uproszczenie oraz zredukowanie liczby postępowań oceniaj?cych oddziaływanie inwestycji na rodowisko, a także ograniczenie udziału organizacji ekologicznych.
Przewiduje, że w postępowaniu oceniaj?cym, przeprowadzanym m.in. przed wydaniem pozwolenia na budowę, wezm? udział te organizacje ekologiczne, których zasięg działania będzie ogólnopolski lub regionalny. Organizacje regionalne będ? uczestniczyć tylko w postępowaniach dotycz?cych inwestycji zlokalizowanych na terenie, na którym działaj?.
Organizacje ekologiczne będ? mogły zgłaszać protesty i zarzuty tylko przez 21 dni, kiedy do publicznego wgl?du wykłada się w starostwie raport o oddziaływaniu na rodowisko. Jeżeli tego nie zrobi?, strac? możliwoć wzięcia udziału w tym postępowaniu. Rz?d proponuje ponadto zwiększyć liczbę decyzji, przy których wydaniu można zrezygnować z tego postępowania.
Trzeba się tylko zastanowić, czy takiego typu zapisy nie s? ci?gle efektem działalnoci organizacji pseudo-ekologicznych, które wł?czały się w postępowania administracyjne dotycz?ce różnego rodzaju inwestycji tylko po to, żeby je blokować i od inwestorów wyłudzać pieni?dze za zaprzestanie obstrukcyjnych działań.
Taki problem był choćby w przypadku postępowańw sprawie pozwoleń na budowę. Problem się zrobił na tyle poważny, że z tego co się orientuję doprowadził do tego, że postanowiono nie stosować odpowiedniego zapisu z KPA o możliwoci uczestniczenia w postępowaniu organizacji społecznych, do postępowań z zakresu prawa budowlanego. Nie wiem jak jest obecnie bo się nie orientowałem.
Takie działania pewnie się organizacjom ekologicznym nie podobaj? i ja się nie dziwię. Tym na prawdę zaangażowanym dlatego, że utrudnia im to prowadzenie działań dla prowadzenia których powstały i którym to działaniom powięcaj? swój czas ich członkowie, a innym dlatego, że likwiduj? takie zapisy Ľródło łatwego zarobku.
Niestety tak to już jest, że trudno wyłowić, zwłaszcza za pomoc? przepisów prawnych, te z organizacji które nadużywaj? swoich uprawnień i tylko je wyeliminować. Łatwiej i skuteczniej jest ograniczyć generalnie uprawnienia całej grupie.
Moim zdaniem samo rodowisko ekologiczne, to głęboko zaangażowane, w sprawy ochrony przyrody, powinno zatroszczyć się o wyeliminowanie tych "czarnych owiec", które psuj? ogólny wizerunek orgainzacji ekologicznych w Polsce.
_________________ FACTA NON PRAESUMUNTUR, SED PROBANTUR
Faktów się nie domniemywa, lecz je udowadnia
Myle że rola organizacje ekologicznych nie jest tu w żaden sposób ograniczana - jesli jaka organizacja jest naprawdę "ekologiczna" i wie o czym pisze zna się na rzeczy to w 21 dni spokojnie się wyrobi. Zreszt? - patrz?c z dowiadczenia czesto organizacje na etapie projektów nie zgłaszaj? uwag - dopiero jak budowa wychodzi z ziemi to zaczyna się awantura. jest wiec 21 dni na zgłoszenie zarzutów do raportu - jesli będ? słuszne musz? byc uwzględnione jeli za kto wychodzi z założenia nie bo nie to cóż dobrze że nie bedzie mógł się pieklic. Poza tym postaw się w roli takiego człowieka - inwestora logicznym by było dla ciebie że najpierw co projektujesz masz jaki zamysł ten pomysł zostaje ociosany przez różne "noże" dobra wreszcie jest wkopujesz łopatę zaczynasz co robić a tu przychodzi Pan kazio z towarzystwa przyjaciół bakterii i mówi że to jest be!! wkurzyłby się prawda?
Poza tym można to przenieć i na grunt TP Bociana - złożony wniosek do WFO?i GW spełnione wszelkie warunki a tu nie bo jeszcze brakuje kwitu z pralni potem z przychodni wenerologicznej itp. itd.- a przecież chyba prociej gdy składa się wniosek - każdy może popełniać błędy wiec fundusz sprawdza odsyła ze brakuje tego i tego. jest to uzupełnione i potem już tylko zatwierdzenie projektu. Wiec myle ze ukręci to głowe paru wrzaskliwym organizacj?. Poza tym cóż za problem zmienić status i wpisać że organizacja ma zasięg ogólopolski a wecz zgodnie z duchem czasów że terenem działania organizacji jest teren wspólnoty UE
jesli jaka organizacja jest naprawdę "ekologiczna" i wie o czym pisze zna się na rzeczy to w 21 dni spokojnie się wyrobi.
mylę, że specjalizuj?ca się w takich sprawach pewna organizacja, której nazwa już tu kilka razy na forum była wymieniana, wyrobiłaby się i w 3 dni (bo oni się zajmuj? praktycznie tylko tym), a zaganiana innymi, pożytecznymi projektami organizacja może się rzeczywicie zagapić (chyba, że stworzyłaby specjalne stanowisko do ledzenia tego typu inwestycji ale to kosztuje...) i du*a zbita
Myle że rola organizacje ekologicznych nie jest tu w żaden sposób ograniczana - jesli jaka organizacja jest naprawdę "ekologiczna" i wie o czym pisze zna się na rzeczy to w 21 dni spokojnie się wyrobi.
W pełni się zgadzam. To jest włanie sedno sprawy. Powstrzymywanie się przez organizacje "ekologiczne" aż do etapu prac faktycznych jest oczywiste. Wtedy łatwiej jest "nakłonić" inwestora do "ustępstw". Wiadomo, że jak kto zacz?ł budowę, to znaczy że zapłacił za pozwolenia, podpisał umowy z firmami prowadz?cymi prace, zgromadził materiały, nierzadko wi?ł kredyt. Poniósł koszty dużo większe niż te potrzebne na stworzenie projektu.
Dużo trudniej mu w takim przypadku pogodzić się, że jaka nikomu nie znana organizacja mu gra na nosie i blokuje możliwoć działania.
[ Dodano: 2004-09-24, 14:06 ]
Cytat:
a zaganiana innymi, pożytecznymi projektami organizacja może się rzeczywicie zagapić (chyba, że stworzyłaby specjalne stanowisko do ledzenia tego typu inwestycji ale to kosztuje...) i du*a zbita
Dlatego moim zdaniem organizacje powinny się zaj?ć sprawami konkretnymi, wyraĽnie wyróżnionymi w statutach, a nie zbawianiem całego wiata. Jak jest organizacja zajmuj?ca się działalnoci? na rzecz ochrony przyrody Tatr, to powinna ledzić ten wycinek, a nie wszystkie inne. Niech się każdy zajmuje tym czym powinien. Bo sprawy zwykle umykaj? jak kto się stara trzymać przysłowiowych "pięć srok za ogon naraz".
Nierealne jest istnienie i prężne funkcjonowanie tworu, który się zajmuje wszystkim... chyba, że faktycznie jego zadaniem jest wył?cznie wyszukiwanie i blokowanie każdej inwestycji na której się da co zarobić.
Dodatkowo powinna pomiędzy organizacjami ekologicznymi istnieć cisła kooperacja. Jeli ja się zajmuję ochron? ptaków drapieżnych na wybrzeżu, to po otrzymaniu informacji o budowie linii energetycznej która zagraża migruj?cym bocianom, nie staram się działać na własn? rękę, tylko przekazuję te dane innej właciwej organizacji...
_________________ FACTA NON PRAESUMUNTUR, SED PROBANTUR
Faktów się nie domniemywa, lecz je udowadnia
Anem - przyznam pięknie to ujęte. Jesli jaka organizacja zajmuje się ekologi? to przecież z zalożenia ma ochronę przyrody wiec mowa o tym że dopiero teraz trzeba tworzyć nowe stanowisko jest jak? abstrakcj?. Jednym bowiem z filarów ochrony przyrody jest znajomoć prawa które można właciwie wykorzystać na potrzeby ochrony przyrody. Bo cóż z tego że będziemy chronili żabki jak w majestacie prawa - bo organizacja nie ma człowieka zasypi? staw - żaby szlak trafi. Czyli co? do tej pory nie było ochrony przyrody tylko zarabianie na przyrodzie? czego nie rozumiem.
Co do Anema - masz rację wiekszoć organizacji zamiast skupic się na jakims zagadnieniu działa jak ten przysłowiowy obnibus co to myje goli usuwa ci?ze krawaty wi?ze..
Oj, oj... wszystko pięknie by sie robiło, gdyby można jeszcze Fundusze odpolitycznić! Gdyby można było z kim konkretnie rozmawiać, to wtedy można by było podejmować bardziej długofalowe działania w jakiej dziedzinie ochrony. A tak to co?! Realizujemy projekt, kończy się, chcemy go kontynuować a Fundusz mówi stop..., na to już dostalicie... i wtedy kto z Polski może sobie dzwonić...
ja się słabo znam na prawie przyznam, więc mam do Ciebie Grzegorzub pytanie. Czy znajomoć prawa od razu gwarantuje nabywanie wiedzy nt. zagrożeń inwestycyjnych? Czy trzeba to gdzie monitorować? Masz duże dowiadczenie więc liczę na szersze wytłumaczenie jak zachować dołek z żabkami zajmuj?c się żabami a nie notorycznym kontrolowaniem czy kto go nie zapragnie zasypać (i jeszcze żeby się wyrobić w 21 dni). Nie traktuj tego jako kontrargument w dyskusji a jedynie jako pytanie laika
Cytat:
Jednym bowiem z filarów ochrony przyrody jest znajomoć prawa które można właciwie wykorzystać na potrzeby ochrony przyrody
zgadza się i tu na Forum włanie Tobie przypada chwalebna rola "edukatora"
niestety wydaje mi się, że również doskonała znajomoć luk prawnych umożliwia działanie wspomnianej organizacji i akurat ta nowelizacja nic nie zmieni - zawsze znajd? dziurę a Polak potrafi. Nawet na ochronie przyrody można zarobić - i jak widać nie trzeba się znać na przyrodzie ale wystarczy tylko na prawie
Cytat:
Czyli co? do tej pory nie było ochrony przyrody tylko zarabianie na przyrodzie? czego nie rozumiem.
ja się słabo znam na prawie przyznam, więc mam do Ciebie Grzegorzub pytanie. Czy znajomoć prawa od razu gwarantuje nabywanie wiedzy nt. zagrożeń inwestycyjnych? Czy trzeba to gdzie monitorować? Masz duże dowiadczenie więc liczę na szersze wytłumaczenie jak zachować dołek z żabkami zajmuj?c się żabami a nie notorycznym kontrolowaniem czy kto go nie zapragnie zasypać (i jeszcze żeby się wyrobić w 21 dni). Nie traktuj tego jako kontrargument w dyskusji a jedynie jako pytanie laika
na szybko - podstaw? s? miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego - to one okrelaj? co i jak, i s? wykładane do publicznego wgl?du i opiniowania, studia uwarunkowań itp. monitorować trzeba w gminach jest to tablica ogłoszeń, lokalna prasa w której zgodnie z prawem gminy maj? obowi?zek ogłaszania o rozprawach, przyst?pieniach do zmian w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego itp. jeli się przepi ten etap - czytaj nie będzie żadnych sprzeciwów to potem jest za póżno.
monitorować trzeba w gminach jest to tablica ogłoszeń, lokalna prasa w której zgodnie z prawem gminy maj? obowi?zek ogłaszania o rozprawach, przyst?pieniach do zmian w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego itp. jeli się przepi ten etap - czytaj nie będzie żadnych sprzeciwów to potem jest za póżno.
Własnie o to chyba mopkowi chodziło, większoci członków organizacji ekologicznych ledwo starcza czasu na chronienie "żabek w dołku" a teraz trzeba jeszcze kiblować w urzędzie. Bo jak sie póĽniej zgłosisz to cie wezm? za oszołoma i łapówkarza.
Własnie o to chyba mopkowi chodziło, większoci członków organizacji ekologicznych ledwo starcza czasu na chronienie "żabek w dołku" a teraz trzeba jeszcze kiblować w urzędzie. Bo jak sie póĽniej zgłosisz to cie wezm? za oszołoma i łapówkarza.
Postawcie się jednak w sytuacji drugiej strony. Chcę wybudować obiekt, dajmy na to o przeznaczeniu handlowym. Kupuję działkę. Działka jest w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy (do którego w czasie kiedy był wyłożony do wgl?du nikt nie zgłaszał zastrzeżeń) i w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego (do którego w czasie kiedy był wyłożony do wgl?du też nikt nie zgłaszał zastrzeżeń) wyszczególniona jako działka o przeznaczeniu budowlanym na obiekt handlowy. Buduję... buduję... buduję... i jak już jestem przy końcu to mi się pojawia pan Jan Kowalski z "Towarzystwa przyjaciół żabek" i mówi, że tam gdzie stoi niemal ukończony mój obiekt kiedy było bajorko z żabkami i on mi teraz da popalić za to, że ja bajorko miałem zasypać...
Mimo, że ja będ?c inwestorem mogę bardzo żabki lubić, to nie ja jestem od tego, żeby się zastanawiać czy działka któr? kupuję nie jest przypadkiem ich mieszkankiem (zwłaszcza jeli żadne oficjalne urzędowe dokumenty na to nie wskazuj?). Pan Kowalski jak chciał zwrócić uwagę, że tam żabki s? to powinien się tym zaj?ć jak jeszcze bajorko istniało, a nie pół roku póĽniej jak obiekty których ochron? się jego organizacja zajmuje s? już więtej pamięci.
_________________ FACTA NON PRAESUMUNTUR, SED PROBANTUR
Faktów się nie domniemywa, lecz je udowadnia
Grzegorzub, a jak jest z rol? WKP w zatwierdzaniu planów zagospodarowania przestrzennego? Nie jestem pewien, ale kiedy każda gmina musiała "dzieło" przedłozyć Konserwatorowi do zaoponiowania?
Z tego co pamiętam, to w aktualnej ustawie o palnowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym nie ma bezporednio takiego wymogu, znajduje się za to chyba punkt, który mówi, że obowi?zek zaopiniowania projektu planu zagospodarowania przestrzennego może wynikać z przepisów odrębnych.
_________________ FACTA NON PRAESUMUNTUR, SED PROBANTUR
Faktów się nie domniemywa, lecz je udowadnia
cos nie tak zamienia mi yna z z klawiatury!!!!
Po pierwsze aby jaka informacja funkcjonowała musi być znana – tak wiec jeli stwierdzi się iż na jakim terenie występuje oczko wodne z interesuj?cymi rolinami czy zwierzakami należy powiadomić o tym gminę. Pismo należy wysłać „za doręczeniem” pocztowym – wtedy jest namacalny dowód że gdzie się nie zagubiło w pimie tym można też poprosić o informacje jakie jest przeznaczenie tego gruntu w mpzp i co jest zapisane w ewidencji gruntów. Oraz zwrócić się z prob? o uznanie towarzystwa za stronę w postępowaniu w przypadku wszczęcia procedur maj?cych na celu wydanie decyzji o wzizt lub pozwolenia na budowę – wtedy gmina ma obowi?zek sama zawiadomić jeli co zacznie kombinować a jak tego nie zrobi to każde SKO to uwala z miejsca jako nieuwzględnienie strony w postępowaniu. Co istotne uznanie lub nie za stronę w postępowaniu następuje w drodze postanowienia wiec gmina nie może napisać sobie nie bo nie. Na postanowienie przysługuje odwołanie wiec można już na tym etapie blokować cał? dalsz? procedurę.
W obecnej ustawie o planowaniu przestrzennym jest zapis mówi?cy iż projekty decyzji o wzizt wymagaj? uzgodnienie z WKP na obszarach objętych ochrona – czyli poza nimi WKP nie nie wie co się dzieje. Co ważne jest zapis uzgodnienie a nie opinia która jak wiadomo nie jest wi?ż?ca i może być wzięta pod uwagę lub nie. Również istotne jest zapis że wymaga uzgodnienia bezporednio z WKP a nie Wojewod? jako organem –dlaczego? Ano dlatego iż permanentnie się zdarzało że uzgodnienia takie były podpisywane przez dyrektorów innych wydziałów np. planowania przestrzennego i gdy sprawa szła do instancji odwoławczej stwierdzała że z prawnego punktu widzenia wszystko jest ok. bowiem podpisane jest z upoważnienia wojewody – a wojewoda jako organ został wskazany przez ustawodawcę do podpisywania tego rodzaju decyzji.
[ Dodano: 2004-09-27, 09:18 ]
Cytat:
Grzegorzub, a jak jest z rol? WKP w zatwierdzaniu planów zagospodarowania przestrzennego? Nie jestem pewien, ale kiedy każda gmina musiała "dzieło" przedłozyć Konserwatorowi do zaoponiowania?
Mpzp zatwierdzane s? w drodze uchwały rady gminy. Projekty uchwał tych planów s? przedkładane WKP celem uzgodnienia – jeli dotycz? obszarów chronionych. Jednak WKP może nieuzgodnić takiego planu tylko w sytuacji gdy jest on sprzeczny z zakazami obowi?zuj?cymi na danym obszarze. Czyli jeli jest zapisane że strefa buforowa wynosi 100m a gmina wpisze 80 wtedy projekt planu jest nie uzgodniony ale jeli jest zapis że jaki teren jest pozostawiony w przeznaczeniu rolnym to WKP nie może zakazać wprowadzonego przez Gminę przeznaczenia tego terenu na wielkie pole bez miedz i zad rzewień – trochę tu upraszczam ale chyba wiadomo o co chodzi.
Poza tym każd? uchwałę rady gminy można zaskarżyć do Wojewody jeli jest ona niezgodna ze stanem faktycznym i wykaże się interes prawny lub społeczny. Czyli zgłoszono na jakim terenie stanowisko storczyka – rada gminy to olała i przeznaczyła tereny pod zabudowę. Wtedy wnosi się do wojewody skargę na uchwałę rady gminy jako na niezgodn? z obowi?zuj?cym prawem ponieważ storczyk podlega ochronie. W takim wypadku rada gminy przez podjęciem uchwały powinna wyst?pić do ministra o zgodę na zniszczenie stanowiska lub jego przeniesienie. Jeli tak? zgodę uzyska dopiero wtedy może podj?ć tak? uchwałę jeli nie uzyska to nie może tego terenu przeznaczyć pod zabudowę. S? przypadki że gminy sprzedaj? inwestorom kukułcze jaja czyli Rada Gminy wie że na jakim obszarze jest co chronionego przeznacza ten grunt pod zabudowę wpisuj?c lakoniczny zapis że inwestor przez uzyskaniem pozwolenia na budowę musi uzyskać zgodę WKP lub ministra Inwestor kupuje działkę po czym okazuje się że nie może się na niej budować bo nie uzyska pozytywnej zgody WKP lub Ministra. Czyli kupił klasycznego kota w worku. I mimo że wrzeszczy że kupił przecież działkę budowlan? to nie może się na niej pobudować bo w uchwale było czarno na białym.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum