Obie rzeczy sprzeczne są już z 4 dyrektywami unijnymi (ptasią, siedliskową, ramową wodną i ds. zarządzania ryzykiem powodziowym)....
I plany te widziałem... leżały w biurkach po 20 i więcej lat a teraz wracają.
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
Małopolska zdaje się przodować w "słusznej" gospodarce wodnej
Cytat:
Kraków będzie miał swoją Dolinę Rospudy
"Gazeta Krakowska": Plany regulacji rzeki Prądnik na terenie gmin Zielonki i Kraków niepokoją ekologów.
– Poroniony pomysł. Jedyna dzika rzeka w regionie powinna zostać objęta ochroną. Jej regulacja będzie niepowetowaną stratą przyrodniczą i krajobrazową – uważa Mariusz Waszkiewicz, przewodniczący Towarzystwa na rzecz Ochrony Przyrody.
Uważa, że budowanie domostw przy korycie zawsze niesie ryzyko powodzi i mieszkańcy z gminy Zielonki, którzy teraz zabiegają o regulację Prądnika, powinni sobie z tego zdawać sprawę, nim podjęli decyzje, w którym miejscu się osiedlić. – Poza tym regulacja koryta to przesunięcie zagrożenia z jednego miejsca w drugie, czyli na odcinek krakowski. W gminie Zielonki faktycznie od lat pojawiają się problemy z podtapianiem terenów. Samorządowcy rezerwowali w budżecie pieniądze na dofinansowanie regulacji rzeki, ale Małopolski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Krakowie nie miał na to środków. Dlatego zebrane pieniądze postanowili wykorzystać na oczyszczenie rzeki na odcinku swojej gminy i zabiegają, by odmulenie nastąpiło również na krakowskim, gdyż inaczej muł "wróci" do Zielonek. Takie tłumaczenie wzburza ekologów.
– Prądnik płynie do Krakowa, to jak ma nanosić z Krakowa muł do Zielonek, które leżą w górnym biegu rzeki – dziwi się temu osobliwemu transportowi "pod prąd" ornitolog dr Kazimierz Walasz z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Jednak do samorządowców sąsiadującej z Zielonkami Rady Dzielnicy IV Krakowa przemawiają argumenty o potrzebie czyszczenia koryta rzeki.
– Wysyłamy do urzędów pisma ze sprzeciwem na odmulanie Prądnika. Ta czynność zniszczy las łęgowy, a tak rzadkie w okolicach Krakowa ptaki, jak pliszka górska i wymagający szybkiego nurtu pluszcz, wyginą – ostrzega Szymon Wójcik, przewodniczący Małopolskiego Towarzystwa Ornitologicznego.
Prace nad regulacją Prądnika mogłyby się rozpocząć w 2008 roku. Ekolodzy obawiają się, że regulacja rzeki może doprowadzić do zamienienia jej w wypełniony wodą betonowy rów. Lękają się likwidacji meandrów, wycinki przybrzeżnej roślinności i zniszczenia ekosystemu. I to na koszt podatnika.
– Nie da się rzeki wyregulować bez ingerencji w przyrodę, ale postaramy się, aby była ona jak najmniejsza. Zakola rzeki nie będą prostowane, a tylko kształtowane jej łuki. Gdzie się da kamienne żłoby zastąpimy kamiennymi narzutami i koszami siatkowymi – deklaruje Adam Cebula.
Krakowscy ekolodzy przygotowują się do walki o swoją Rospudę.
Małopolska zdaje się przodować w "słusznej" gospodarce wodnej
no pewnie, u nas woda musi prosto plynac
a na powaznie to wydaje mi sie ze dolina Pradnika (poza OPN i ok.) jest tak zabudowana i zagospodarowana ze niewiele w niej juz pozostalo "przyrody" i jak juz mowic o krakowskiej Rospudzie to znalazlo by sie wiele innych rzeczek i potokow nieuregulowanych, ktore by warto ochronic przed zakusami meliorantow/regulantow (ktorzy to zrobia przy aprobacie okolicznych tubylcow, bo dla ochrony hektara pszenicy czy ziemniakow warto wydac setki tysiecy czy milionow zl )
Hmmmm Logi... pocieszę Ciebie. W Małopolsce to jeszcze nie jest problem takiej skali (chociaż widziałem co zrobiono z dopływami rzek gorczańskich i beskidzkich). Najbardziej dostały Sudety i pogórze gdzie w wyniku zakłócenia naturalnej retencji powodzie trafiają się niezwykle często... a po stuletniej wodzie kataklizm stał się argumentem do regulacji większości cieków. W załączniku zdjątko:
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
Hmmmmm to jest w pół drogi między Karpaczem a Kowarami.
W Szczawnicy nie jest aż tak źle chociaż odcinek w miejscowości jest jaki jest.
Gorzej przed Nawojową wszelkie drobne cieki walnęli U-kształtnymi betonowymi rynnami. Wygląda koszmarnie. Chociaż te półnaturalne umocnienia na Kamienicy Sądeckiej źle nie wyglądają jeśli pokryje je roślinność....
Wiem, licytować się nie warto... tylko działać. Coś nawet ostatnio IMUZ pisywał o proekologicznych i półnaturalnych metodach regulacji. Lepsze rozwiązanie...
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
Coś nawet ostatnio IMUZ pisywał o proekologicznych i półnaturalnych metodach regulacji. Lepsze rozwiązanie...
juz chyba kiedys pisalem ze w IOPie opracowano nowy sposob regulacji - zdaje sie na I terasie a nie w korycie, tak zeby "rzeka mogla zyc" a i okoliczne tereny byly w miare bezpieczne, no ale tego sie nie da stosowac jak wszedzie ludzie buduja sie tuz kolo koryta a potem sie dziwia ze im za oknem rybki plywaja
Też prawda. W dalszym ciągu liczę na to, że nowe dyrektywy unijne "uregulują" regulantów i zdejmą nam niejedno zmartwienie z głowy...
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
W dalszym ciągu liczę na to, że nowe dyrektywy unijne "uregulują" regulantów i zdejmą nam niejedno zmartwienie z głowy...
ale co to da jezeli juz wiele dolin jest juz zabudowanych - zgodnie z jakos dyrektywa UE kaze sie tym ludziom wyprowadzic i wybudowac gdzie indziej (i na zlosc zaczna sie budowac na stokach gorskich ) wladze powinny o tym pomyslec 30-10 lat temu
a tu poruszyłeś kolejny problem, tyż wazki tzn. samowolkę budowlaną w polskich Karpatach Co innego np na Słowacji, gdzie zabudowa jest bardziej intensywna i skupiona - widać nasi sąsiedzi dorośli już do ochrony krajobrazu i zachowania jak największego obszaru w stanie naturalnym...my nie....
_________________ Tomasz Figarski
"Poza gospodarczym wyrachowaniem leśnik musi mieć także i szerszy, przyrodniczy punkt widzenia; powinien mieć również na względzie wartość materialnie niewymierną, jaką jest piękno i urok lasu..." W. Koehler, 1961.
a oba problemy sa powiazane bo Ci co sie buduja na stokach potem sie dziwia ze im dom sie zbliza do posesji sasiada z dolu, wiec trzeba wlac jeszcze wiecej betonu i odwodnic okolice, woda z gor zamiast zostac zatrzymana na miejscu splywa sobie do potokow (uregulowanych oczywiscie) a potem do rzek a potem zalewa rodzine w dolinie duzej rzeki nizinnej itd.
Cytat:
ochrony krajobrazu
a co Ci sie nie podoba w gorskim krajobrazie z setkami kolorowych dachow i poszatkowanym drogami, slupami energetycznymi i telefonicznymi (bo do kazdego domu na stoku przeciez trzeba doprowadzic to wszystko, o kanalizacji zapominajac bo nieczystosci spusci sie do potoku)
no i kolonii ok. 200 brzegowek nie bedzie w przyszlym roku (Raba k. Gdowa)
dla regulantow (dobrze ze chociaz zrobili to po sezonie)
zaczynam miec wrazenie ze na uslugach RZGW w Malopolsce dziala jakis ornitolog-zdrajca ktory wyszukuje w korytach rzek skarpy z koloniami brzegowek i wyspy z koloniami rybitw a potem donosi gdzie maja regulowac
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum