Wysłany: 2005-12-23, 18:00 Mądra część cywilizacji chce przetrwać !
Namor napisał/a:
zbychar napisał/a:
Rzecz w tym , że szczycimy się swoją cywilizacją , a popełniamy zbrodnię na przyrodzie ! Każe się w imię tego postępu pracować prawie niewolniczo . A na końcu ma być za ten wysiłek katastrfa i dewastacja ? Gdzie prawo ?! Gdzie zasady ?! Gdzie szczytne ideały ?! Gdzie cywilizacja , zamiast barbarzyństwa ?!
Trzeba się pokumać z alterglobalistami, ale aby sie pokumać (lub choćby napisać powyższego posta) korzystamy z cywilizacji i techniki, którą zwalczamy
Chrześcijanie też kożystali z cywilizacji rzymskiej , ale ją kontestowali . Chcieli lepszej . Dobre jest wrogiem lepszego . Mądrzej panowie pod tę górkę ! Nóż kroi chleb , ale i zabija !
[ Dodano: 2006-01-05, 20:00 ]
I nie tylko niedźwiedź :
„Wrzuć żabę do wrzątku , to wyskoczy . A wrzuć ją do zimnej wody i podgrzewaj . Będzie pływać , aż się ugotuje !”
I tak może być z naszą cywilizacją !
Wykorzystałem słowa geologa Harrego Daltona (Pierce Brosnan) z filmu katastroficznego „Góra Dantego” , USA , 1997 .
[ Dodano: 2006-01-05, 20:04 ]
Co za niedźwiedź ? Zjadło mi tytuł : Stary niedźwiedź mocno śpi ...
Jeśli dobrze widzę, to nie ma na naszym forum tematu związanego z ociepleniem klimatu a sądzę, że by się przydał. Na początek może świeży artykuł a potem mam nadzieję dyskusja.
Cytat:
Świat musi dostosować się do zmian klimatycznych
PAP 05:15
Rządy poszczególnych krajów powinny przygotować systemy adaptacji do zmian klimatycznych, w celu złagodzenia ich negatywnych skutków - oświadczyła na konferencji naukowej we wschodniej Anglii znana brytyjska ekonomistka Frances Cairncross.
Polityce adaptacyjnej poświęcano dotąd o wiele mniej uwagi, niż próbom minimalizowania skutków i jest to błąd - powiedziała na konferencji w Norwich z udziałem kilkuset naukowców z wielu różnych dziedzin prof. Cairncross, przewodnicząca Brytyjskiej Rady Badań Ekonomicznych i Społecznych.
Pani profesor, która jest też rektorem Exeter College w Oxfordzie, uważa, że należy przyjąć do wiadomości fakt, że świat staje się coraz suchszy i gorętszy oraz przygotować się na nadejście nowych warunków.
Jest to zadanie ważne zwłaszcza dla krajów ubogich. Przygotowania mogą obejmować na przykład opracowanie nowych upraw i odmian roślinnych, tworzenie systemów przeciwpowodziowych, ustanawianie nowych przepisów budowlanych bądź wprowadzanie nawet zakazów budowania blisko poziomu morza.
Zdaniem prof Cairncross, która jest też prezydentem Brytyjskiego Stowarzyszenia Postępu Naukowego, rządy poszczególnych krajów powinny także podjąć działania zachęcające ludzi i przedsiębiorstwa do stosowania technologii przyjaznych dla środowiska naturalnego i ograniczających emisje gazów cieplarnianych, które powodują ocieplanie atmosfery.
Zmiany klimatyczne są głownym tematem trwającej przez tydzień interdyscyplinarnej konferencji naukowej na Uniwersytecie Wschodniej Anglii, na której wygłosi referaty i zaprezentuje wyniki badań ponad 300 specjalistów z bardzo wielu dziedzin, m.in. tak odległych od siebie jak archeologia, antropologia, geologia, psychologia, fizyka, biologia.
Ciekawostka. Jak to ktoś ładnie na forum kiedyś napisał, teraz zamiast załatać miskę z której cieknie, będzie się również dolewać wody...Trochę tak wyglądają niektóre propozycje (systemy przeciwpowodziowe, nowe odmiany roślin ) Co do reszty nie mam zastrzeżeń (zwłaszcza podoba mi się pomysł zakazu osiedlania się nad brzegami mórz - ja bym dodał jeszcze tereny zalewowe...).
_________________ Chcąc chronić przyrodę pamiętaj, że odpowiadasz nie tylko za swoje błędy, ale i za opinię jaką wystawisz swoim kolegom "ekologom".
Ja bym jeszcze dodał, że do końca nie wykazano jeszcze, że mamy do czynienia z jakimś drastycznym ociepleniem klimatu W zeszłym roku bodajże Norwegowie stwierdzili przyrost czap lodowych w Skandynawii. Wysnuli stąd iż aktualna zmiana to po prostu kolejny interglacjał co rzeczywiście jest prawdą W każdym razie warunki nie dpowiadają nawet czasom tzw. optimum klimatycznego - wniosek - nie ma czego się obawiać. Fakt. Część zjawisk jest niepokojąca, ale wymagają one bardziej inicjatyw lokalnych i profilaktycznej redukcji gazów cieplarnianych (których normy emisjii ignoruje nie kto inny jak wielki orędownik ochrony środowiska USA). Wyciąganie od razu genetyki, regulacji i innych sloganów pachnie mi spiskiem
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
Do hydrologów nic nie mam Ale do hydrotechników owszem.... chociaz noszę w sobie zarazek zepsucia wg wielu organizacji z powodu zajęć z pewnym znanym orędownikiem kaskadyzacji Wisły
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
z powodu zajęć z pewnym znanym orędownikiem kaskadyzacji Wisły
Uuuuu to tacy ludzie jeszcze wykładają na uczelniach Niedobrze
A mówi tobie coś takie nazwisko i tytuł jak profesor Giziński
Jakoś się złożyło że w Toruniu większość kontrowersyjnych naukowców wykłada....
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
Globalne ocieplenie klimatu zagraża tysiącom gatunków roślin, które coraz bardziej narażone są na wymarcie - ostrzegł znany brytyjski botanik, szef Milenijnego Banku Nasion, Paul Smith.
Zdaniem Paula Smitha suche obszary lądowe, które pokrywają 40% powierzchni Ziemi i są ojczyzną dla ponad jednej trzeciej jej populacji, czeka przygnębiająca przyszłość. Na półkuli południowej rośliny mogą iść w górę lub na południe. Ale na południu Afryki, w Państwie Przylądkowym, nie mogą iść ani w góry, ani na południe, tak więc sytuacja ponad ośmiu tysięcy unikatowych gatunków fynbos to prawdziwe zmartwienie - powiedział Smith.
Państwo Przylądkowe to najmniejsze z sześciu państw florystycznych Ziemi. Państwo florystyczne to najwyższa rangą jednostka podziału fitogeograficznego. Fynbos zaś to odpowiednik formacji roślinnej, podobnej do roślinności we Francji nazywanej makią, a w Meksyku - chaparralem.
Noszący afrykanerską nazwę fynbos ("piękne krzaki") to środowisko charakteryzujące się nadzwyczaj bogatą florą, w 75 procentach endemiczną. Rośliny mogą przypominać występujące w klimacie śródziemnomorskim, ale są odrębnymi gatunkami. Ich liczbę ocenia się na 8700. Bardzo licznie reprezentowana jest tam m.in. pelargonia (2300 gatunków). Flora przylądkowa dała ponad 1000 gatunków roślin ozdobnych, takich jak kliwia, pelargonia, gerbera, mieczyk, amarylis, frezja i liczne rośliny gruboszowate.
Zespół kierowany przez Smitha ma, w wyścigu z czasem - ze względu na ocieplanie się klimatu - do 2010 roku zebrać, podzielić i zmagazynować nasiona 10% rosnących na świecie gatunków. Problem jest taki, że kiedy zaczęliśmy je zbierać, powszechnie przyjmowano, że istnieją 242 tysiące gatunków roślin. Ale obecnie część ludzi wierzy, że roślinnych gatunków występuje aż 400 tysięcy - tłumaczy Smith.
Naprawdę musimy się dowiedzieć, które są zagrożone, zanim na zawsze znikną - powiedział Smith. Dodał, że na wyspie daleko od wybrzeży Chile, na której wylądował rozbitek będący pierwowzorem powieściowego Robinsona Crusoe, w ciągu ostatnich 10 lat wymarło osiem gatunków roślin.
Ale nie tylko na półkuli południowej zmiana klimatu pociąga za sobą radykalne zmiany w środowisku. Rejon ciepłej pogody stopniowo przesuwa się na północ, a wraz z nim coraz bardziej na północ przesuwa się zasięg pewnych gatunków zwierząt i roślin, zagrażając lokalnej roślinności. W Anglii klimat zmienił się na tyle, że mogą tam rosnąć odporne na suszę śródziemnomorskie drzewa i rośliny, ale też wraz ze zmianami pojawiły się owady szkodniki dotąd tam nie występujące, ponieważ nie mogły przetrwać zimowych mrozów.
Tony Kirkham, dendrolog ze słynnych Królewskich Ogrodów Botanicznych w Kew w południowo-zachodnim Londynie, zauważył, że śródziemnomorski szkodnik, szrotówek kasztanowcowiaczek, atakuje i w końcu zabija kasztanowce. Podczas gdy susza i szkodniki zaczynają zagrażać rodzimym gatunkom, nowe warunki klimatyczne na położonych coraz bardziej na północ terenach zaczynają "podobać się" takim drzewom jak australijskie eukaliptusy, turecka leszczyna i ambrowce z USA.
Ciekawe kiedy to dotrze do głównych trucicieli planety?
_________________ Chcąc chronić przyrodę pamiętaj, że odpowiadasz nie tylko za swoje błędy, ale i za opinię jaką wystawisz swoim kolegom "ekologom".
Ciekawe kiedy to dotrze do głównych trucicieli planety?
Znaczy się nas wszystkich? Trzeba się pogodzić z tym, że postep cywilizacji ciągnie za soba jakieś konsekwencje, co prawda mozna starać ograniczać się je do minimum, ale nie zawsze się da. W Polsce cały czas działają elektrownie na węgiel, jeżdżą tysiące samochodów i u żywa się masy dezodorantów.
_________________ ceterum censeo Carthaginem esse delendam
Hubert My? My to pikuś przy olbrzymim przemyśle USA, Indii i Chin. Jeśli dobrze pamiętam, to sprzedajemy, lub sprzedawaliśmy limity emisji CO2 innym krajom.
Cytat:
Trzeba się pogodzić z tym, że postep cywilizacji ciągnie za soba jakieś konsekwencje, co prawda mozna starać ograniczać się je do minimum, ale nie zawsze się da.
Patrz motto poniżej. Jakby się chciało, to by się już dawno dało. Na szczęście w przemyśle jaki znam, czyli chemicznym jest tendencja do minimalizacji emisji substancji nie będących istotą procesu. W tym również CO2. A poza tym, ty to nazywasz postępem? W jakim kierunku?
Cytat:
W Polsce cały czas działają elektrownie na węfiel...
Niestety, choć o biomasie, która spokojnie zaspokoiłaby potrzeby energetyczne, dużo się mówi a mało robi. Lobby węglowe działa prężnie, bo górnicy muszą mieć robotę.
Cytat:
...jeżdżą tysiące samochodów...
A dlaczego na benzynę a nie na olej rzepakowy? Niemcy już przed wojną opracowali silnik pracujący na oleju z rzepaku!
Cytat:
...i u żywa się masy dezodorantów.
CFC na szczęście wycofano ze stosowania zarówno w dezodorantach, jak i w lodówkach. A jeśli są, to tylko w specjalnych zastosowaniach w przemyśle.
_________________ Chcąc chronić przyrodę pamiętaj, że odpowiadasz nie tylko za swoje błędy, ale i za opinię jaką wystawisz swoim kolegom "ekologom".
Hubert My? My to pikuś przy olbrzymim przemyśle USA, Indii i Chin. Jeśli dobrze pamiętam, to sprzedajemy, lub sprzedawaliśmy limity emisji CO2 innym krajom.
Generalnie chodziło mi o "my" jako "ludzie", a nie "my" jako "Polacy"
Lanius napisał/a:
A dlaczego na benzynę a nie na olej rzepakowy? Niemcy już przed wojną opracowali silnik pracujący na oleju z rzepaku!
Bo zagraniczni właścicele firm nie chcą wprowadzić takich silników do ich samochodów.
_________________ ceterum censeo Carthaginem esse delendam
Arktyczne lody gwałtownie puszczają. Czy wszystkich nas czeka raptowna zmiana klimatu, a tereny nadmorskie potop? Czy spełniają się najczarniejsze scenariusze klimatologów
W mroźnych latach 80. ubiegłego wieku Bałtyk lubił zimą zamarzać, a podwórka pomorskich miast skuwały na kilka miesięcy grube warstwy lodu. Wiosną kruszały i trudno było suchą stopą dojść do domu. Od kilkunastu lat zima omija jednak polskie Wybrzeże. Śniegu pada mało, jest mokry i szybko spływa. Lubi za to padać deszcz.
Klimat nad morzem wyraźnie złagodniał. Od lat naukowcy spierają się, czy to nasza wina, że na świecie robi się coraz cieplej, czy też chodzi o naturalne wahnięcia temperatury. Efektów globalnego ocieplenia widzimy coraz więcej. Ostatnie, alarmujące doniesienia dotyczą okolic bieguna północnego.
Arktyka się rozpływa
Dane uzyskane dzięki obserwacjom satelitarnym Oceanu Arktycznego pokazują dramatyczne zmiany w pokrywających go lodowych pustyniach. Wieczna zmarzlina, która kiedyś nie dawała się promieniom słonecznym nawet latem, w sierpniu popękała. - To niebywałe - komentuje Mark Drinkwater z Europejskiej Agencji Kosmicznej. - Podróż statkiem ze Spitsbergenu lub z północnej Syberii na biegun wydaje się obecnie zupełnie realna. Kiedyś ten obszar skuwał lód.
Jak wynika z badań Sona Nghiema z NASA, od grudnia 2004 do grudnia 2005 r. arktyczna zmarzlina skurczyła się aż o 14 proc.! (przez kilka dekad wcześniej kurczyła się o zaledwie 0,7 proc. rocznie). W ciągu roku z rejonów polarnych znikł lód o powierzchni 720 tys. km kw. - to tyle co dwie Polski. Warstwa, której grubość sięgała nawet trzech metrów, została zastąpiona przez gruby do dwóch metrów lód sezonowy, który latem się rozpływa.
Ten zwykły, zimowy lód też zresztą poważnie ucierpiał. Według innych badań satelitarnych, które wykonał Joey Comiso z NASA, w ciągu ostatnich dwóch lat jego ilość spadała o 6 proc. rocznie. Dla porównania podczas wcześniejszych dziesięciu lat ubyło go zaledwie o 1,5 proc. Kurcząca się pokrywa lodowa powoduje ocieplenie Oceanu Arktycznego (lód odbija promienie słoneczne, a woda absorbuje ciepło). A to z kolei powoduje jeszcze szybsze topnienie pokrywającej go zmarzliny. Niektórzy naukowcy oceniają, że do 2100 r. zniknie ona zupełnie.
Jak podaje najnowszy numer tygodnika "Nature", podobne kłopoty dotknęły Grenlandię. Według badań przeprowadzonych przez Isabellę Velicogna i Johna Wahra z Uniwersytetu stanu Colorado w Boulder (USA) w ciągu ostatnich dwóch lat Grenlandia straciła 2,5 razy więcej lodu niż podczas dwóch lat wcześniejszych. Lądolód grenlandzki zawierający 11 proc. całego lodu na Ziemi traci obecnie 248 km sześc. zmarzliny rocznie. Podnosi to poziom mórz o 0,5 mm (gdyby cały grenlandzki lód zamienił się w wodę, poziom mórz podniósłby się aż o siedem metrów).
Zmiany klimatyczne widoczne są także w Europie. W Alpach topnieją lodowce. W Szwajcarii w ciągu ostatnich 20 lat straciły 15 proc. powierzchni.
Max Maisch, glacjolog z Uniwersytetu w Zurychu, obawia się, że do końca tego stulecia szwajcarskie lodowce znikną. Europę Środkowo-Wschodnią zaczęły dotykać z kolei wyjątkowo zmienne lata - raz są one upalne i suche (jak nasz tegoroczny lipiec), a innym razem bardzo mokre, z gwałtownymi ulewami (jak sierpień). Do tak radykalnie zmiennej pogody trudno się przyzwyczaić.
A nie mówiliśmy?
Ocieplenie klimatu to dla niektórych dobra wiadomość. Ocean Arktyczny stanie otworem dla firm wydobywających ropę naftową, gaz czy minerały. Powstanie też nowa droga morska pomiędzy Atlantykiem a Pacyfikiem. Mieszkańcy norweskiego Spitsbergenu już się cieszą, że dłużej mogą wypływać łodziami na połowy. Na razie.
- Zmiany w pokrywie lodowej będą miały ogromny wpływ na przyrodę - ostrzega Son Nghiem. - Zimne wody arktyczne wbrew pozorom są pełne życia - dodaje Joey Comiso. - Woda z lodu jest bardzo bogata w fitoplankton, od którego rozpoczyna się morski łańcuch pokarmowy. Jeśli go zabraknie, odczują to wszystkie morskie zwierzęta.
Już widać, że cierpią niedźwiedzie polarne, którym coraz trudniej znaleźć jedzenie. W latach 1989-2004 w kanadyjskiej Zatoce Hudsona ich populacja spadła o 20 proc. Te, które przetrwały, są o jedną czwartą lżejsze niż ich przodkowie. Na Spitsbergenie odwilż powoduje powstawanie lodowych wysepek, na których niedźwiedzie dryfują daleko w morze i giną.
- Topnienie lodów w Arktyce to największy obecnie dowód na globalne ocieplenie - mówi Joey Comiso. - To znak, zupełnie jak martwy kanarek w kopalni, dzięki któremu górnicy wiedzą, że stężenie metanu jest za duże i trzeba uciekać - dodaje Mark Serreze z amerykańskiego Narodowego Centrum Badań nad Śniegiem i Lodem. - Co prawda zmiany klimatyczne to bardzo skomplikowana sprawa, po części wynikają z naturalnych wahań temperatury. Nagła odwilż, którą obserwujemy w Arktyce, pokazuje jednak, że chodzi o wywołany przez człowieka efekt cieplarniany.
- Chciałoby się rzec: "A nie mówiliśmy?!" - podsumowuje Serreze, przypominając liczne ostrzeżenia ze strony naukowców, że nie można bezkarnie emitować do atmosfery ogromnych ilości dwutlenku węgla.
Słońce na ochłodę
Według naukowców w ciągu najbliższych 100 lat średnia temperatura na Ziemi wzrośnie od 2 do 6 stopni. Spowoduje to podniesienie się poziomu mórz o 10-90 cm. - Niezbędne przygotowania musimy rozpocząć natychmiast- ostrzega Frances Cairncross, szefowa Brytyjskiego Towarzystwa Naukowego. - Wznośmy tamy przeciwpowodziowe i zapomnijmy o budowaniu domów nad samym morzem.
- Na powstrzymanie katastrofy mamy nie dłużej niż dziesięć lat - uważa James Hansen, klimatolog z NASA. - Jeśli nie zatrzymamy ocieplenia, pod wodą znajdzie się np. większość Manhattanu - ostrzega. Świat nawiedzać będą gwałtowne upały, susze, powodzie i huragany. Wyginie 50 proc. znanych nam gatunków roślin i zwierząt.
Co ciekawe, naszym sojusznikiem może być... Słońce. Jak pisze "New Scientist", niektórzy astronomowie sądzą, że nasza gwiazda po 50 latach szaleńczej wręcz aktywności (mierzonej liczbą pojawiających się plam i wybuchów plazmy) wchodzi właśnie w okres spoczynku. Czy kiedy się wreszcie uspokoi, na Ziemi zrobi się chłodniej
Spadki aktywności Słońca występowały w historii wielokrotnie i zawsze wiązały się z małymi epokami lodowymi na półkuli północnej. Średnia temperatura na Ziemi obniżała się wtedy o niecały 1 st. C. Naukowcy uważają, że to za mało, by powstrzymać wywołany przez człowieka efekt cieplarniany. Sami Solanki z Instytutu Maksa Plancka w Katlenburgu-Lindau w Niemczech ocenia, że Słońce jest odpowiedzialne za globalne ocieplenie jedynie w 30 proc.
- A kiedy Słońce znów wróci do formy, fala ocieplenia uderzy z wściekłą mocą - ostrzega Leif Svalgaard, fizyk z Uniwersytetu Stanforda w Kalifornii, który zajmuje się komputerowym prognozowaniem aktywności naszej gwiazdy.
Co powinniśmy więc zrobić? - Oszczędzać energię i zmniejszyć uzależnienie od paliw kopalnianych, których spalanie pompuje w atmosferę dwutlenek węgla - Hansen rozwiewa nadzieję na łatwe rozwiązanie problemu.
Brytyjski miliarder Richard Branson ogłosił w czwartek, że przeznaczy na walkę z globalnym ociepleniem 3 mld dol. - całe dziesięcioletnie dochody swoich firm - lotniczej Virgin Atlantic i kolejowej Virgin Trains. Na razie nie wiadomo, jak miałyby zostać wydane te pieniądze.
Do walki z emisją dwutlenku węgla ostro wzięli się Kalifornijczycy. Ich gubernator Arnold Schwarzenegger zaskarżył do sądu sześć wielkich koncernów motoryzacyjnych. General Motors, Toyota, Ford, Honda, Chrysler i Nissan mają być odpowiedzialne za ocieplenie klimatu w Kalifornii. Ta żąda więc odszkodowania liczonego w setkach milionów dolarów.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum