Ale jest niewielka róznica pomiędzy sztucznym wprowadzeniem gatunku pzrez człowieka (tak jest np z daglezja czy sosna wejmutka która została sztucznie wprowadzona przez człowieka i spotykana jest juz w polskich lasach od dośc dawna) a gatunkiem któy sam rozpzrestrzeniał się pzrez lata (tak jest np z nawłocia która z polowie XIX wieku była sprowadzona z Ameryki do Anglii jako roślina ozdobna i pzrez 150 lat opanowała cala prawie Europę.
Ale oba gatunki nie dostały by się do naszego kraju, gdyby nie zostały sztucznie sprowadzone Ten drugi przykład jest kubek w kubek podobny do przykładu norki amerykańskiej, która teraz dziesiątkuje naszą krajową awifaunę
Dla mnie podział na gatunki obce i rodzime jest dośc dziwny.
brawo!!!!!
Jeśli jakiś gatunek jest obcy to najprawdopodobniej człowiek - przyroda nie ma innej kategoryzacji poza doborem naturalnym - warto o tym pamietać. Nie stosujmy ludzkiej miary do przyrody - to, że mamy samoświadomość (lub tak nam się wydaje), nie daje nam zadnego prawa o decydowaniu o losie innych gatunków. I powtarzam jeszcze raz
w przyrodzie nie istnieją granice polityczne, a jedynie naturalne
granice zasięgu gatunku to próba opisania przez człowieka zjawisk zmiennych jako statyczne.
Jakby co to daglezja była u nas jakiś czas temu naturalnie.... w czasie otimum klimatycznego
I tu jest sedno sprawy Flora Europy jest zadziwiająco uboga w porównaniu z florami Chin czy USA. Głównie przez równoleznikowe ułozenie pasm górskich, które to w czasie zlodowacenia wybiło w pień wiele gatunków.
Polecam zapoznanie się z wynikami badań jeszcze Szafera bardzo bogatej plioceńskiej flory z Krościenka nad Dunajcem Czegoż tu u nas nie było... Naturalnie Logiczne jest, że występowałoby u nas znacznie więcej gatunkow, gdyby nie rzeź dokonana przez wielokrotne zlodowacenia Tym samym i dziś wiele gatunków moze rozprzestrzeniac się w naszych stosunkowo ubogich ekosystemach tak, jakby wróciły do domu Mała liczba gatunków niekoniecznie jest tymi najlepiej przystosowanymi do danych środowisk.
Oenanthe - masz rację, ale gdybym zamiast Brytyjczycy napisał Anglicy to już sporo by odpadło.. Na klifach Dover może i cos tam jest (Armeria maritima?), nie wiem, nie znam się, nie byłem.. Biorąc pod uwagę silną ingerencję człowieka w środowisko przyrodnicze od tysiącleci i ograniczoną powierzchnię wyspy dużych szans natura nie miała (i ta rewolucja przemysłowa.. )
_________________ Łukasz Krajewski
Ostatnio zmieniony przez pulsatilla1214 2007-03-24, 23:59, w całości zmieniany 1 raz
Czyli Twoim zdaniem norka amerykańska, szop pracz czy jenot przedostały by się do nas w sposób naturalny
Nie ma to żadnego znaczenia - po prostu są i mają prawo żyć na tej Ziemi jak każda istota. Nie jesteśmy Bogiem, aby decydować, jakie gatunki mają żyć między Bugiem a Odrą.
dla przykładu na liście poajwiły się takie gatunki "obce" jak: klon jesionolistny (...) ... to co wytniemy je w pien albo powyrywamy wszystkie? nie tędy droga chyba
W przypadku terenów chronionych droga zdecydowanie tędy; bardzo przydałby się całowity zakaz sadzenia okazów żeńskich.
Namor napisał/a:
Nie ma to żadnego znaczenia - po prostu są i mają prawo żyć na tej Ziemi jak każda istota. Nie jesteśmy Bogiem, aby decydować, jakie gatunki mają żyć między Bugiem a Odrą.
hola, hola chodzi właśnie o to, aby dać między Bugiem i Odrą rosnąć gatunkom, które tu od kilku setek/tysięcy lat występują, a nie wyniszczającym je przybyszom, którzy w swojej ojczyźnie dobrze się mają... norka amerykańska, czeremcha "amerykańska", dąb czerwony, klon jesionolistny to gatunki które trzeba eliminować nie w ramach zabawy w boga, ale właśnie aby ograniczyć skutki tej zabójczej dla rodzimej przyrody zabawy
chodzi właśnie o to, aby dać między Bugiem i Odrą rosnąć gatunkom, które tu od kilku setek/tysięcy lat występują, a nie wyniszczającym je przybyszom, którzy w swojej ojczyźnie dobrze się mają
I o to chodzi. Nie będę podawał po raz kolejny wielkości kosztów jakie ponosi wiele państw przez tego typu gatunki, uważam również za bezcelowe kolejne przedstawianie podstaw prawnych dotyczących tego problemu.
A swoją drogą Namorze to w Boga bawią się leśnicy skoro gospodarują w lasach, zamiast pozwolić przyrodzie pozwolić rozwijać się "naturalnie" Jeśli już posługujesz się takimi argumentami czyń to w odniesieniu do wszystkich, a nie tylko wybranych zagadnień
Warto zwrócić uwagę, że gatunki obce mogą być inwazyjne lub nie. Z artykuliku o papugach nie można tego wywnioskować. Obcy gatunek inwazyjny to taki (w skrócie), który jest zagrożeniem dla bioróżnorodności.
Z artykuliku o papugach nie można tego wywnioskować. Obcy gatunek inwazyjny to taki (w skrócie), który jest zagrożeniem dla bioróżnorodności.
moim zdaniem można to doskonale wywnioskować................
Cytat:
Ekolog Tony Drakeford, który mieszka w pobliżu Bushy Park w południowo-zachodnim Londynie, mówi, że populacja papug wzrosła w ciągu ostatniego roku o 30 proc. - Są bardzo piękne i egzotyczne, ale ich obecność odbija się negatywnie na naszych leśnych ptakach wijących gniazda w dziuplach. Coś trzeba zrobić, ale to skomplikowane - mówi.
papugi stanowią bardzo poważną konkurencję dla gatunków rodzimych.
_________________
waxwing fanatic
Pies poczciwszy od człowieka-nim ukąsi, pierwej szczeka.
Rey, Oenanthe popatrzcie na problem nie antropocentrycznie, a trochę w szerszym zakresie, może filozoficznie. Niezależnie od działań człowieka pewne gatunki się pojawiały, a pewne znikały. Czasami w wyniku jakichś katastrof, a czasami z jakichś dla nas niezrozumiałych względów. Wy zaś chcecie - pojawiwszy się na ułamek sekundy w dziejach Ziemi - zachować status quo.
A samo pojęcie gatunku obcego jest dla mnie dziwaczne - przyrodę mamy jedną, a nie polską, białoruską, niemiecką, czy amerykańską. Na chwilę wyobraźcie sobie, że nie ma granic politycznych, że nagle w przeciągu minuty giną wszyscy ludzie porażeni jakimś dziwnym kosmicznym promieniowaniem. Czy wg Was stanie się wielka krzywda przyrodzie, bo gdzieś nad Wisła bedzie stadko bernikli kanadyjskich????????????????
polecam-może niewiele widać ale przykład dobry:-) Eichhornia crassipes (hiacynt wodny??) w Jeziorze Wiktorii.
na szczęście sprowadzili sobie wroga rośliny i jest już znacznie lepiej ale kosztowało to majątek, nie mówiąc już nawet o oczywistych szkodach w ekosystemie.
polecam też
http://www.iucn.org/place...ies_booklet.pdf
W Polsce problem nie jest szeroko znany ale jak najbardziej istnieje. Np. nie ma zakazu nie tylko uprawy gatunków inwazyjnych i potencjalnie inwazyjnych ale można je np. bezkarnie usuwać np z działki. W Wielkiej Brytanii uprawiane u nas rdestowce (Reynoutria sp.) wraz z ziemią w której rosły są traktowane jako odpad niebezpieczny, a usuwanie ot tak - karane jest grzywną.
Pamiętać trzeba, że są to gatunki, które pojawiły się w danym miejscu za przyczyną człowieka! Inaczej po prostu nie miałyby szansy się tu znaleźć, nie mają też naturalnych wrogów co często jest główną przyczyną ich sukcesu i ekspansji.
Sprawa nori czy jenota- jasne ze zadziaal tutaj czynnik antropogeniczny czyli ucieczki z ferm itd, ale jesli jakiś gatunek rozpzrestrzenia sie w sposob naturalny to nie powinnismy ingerowac w to, przeciez zasięgi roślinne gatunkow zmieniają sie ciągle na jednym sieldisku dane gatunki znikaja ale pojawiaja się gdzie indziej.
Dajmy taki przyklad.
W okolicach sandomeirza, Oświęcimia, racborza sa jedne z ostatnich w POlsc estanwisk Kotewki wodnej. Jest wieosna przybór wody i jakimś cudem owoce kotewki dryfuja w kolice warszawy i na płyciznach keiłkują dając początek nowym populacjom. czy w takim razie uznacie to juz za gatunek obcy czy nie? Gdzie jest granica,czy jest to już gatunek obcy bo nie występowal tam naturalnie, amoze występowal 1000 lat temu? trochę rozsądku. Jasne ze nie mozemy uczyni w ten sposob, ze w pień wycinamy lasy jodłowe czy sosonowe i na ich miejsce sadzimy lasy daglezji czy wejmutki, tu działa czynnik antropogeniczny który powinien byc ograniczony w ingerencję w przyrode na tyle na ile to możliwe...
Jest wieosna przybór wody i jakimś cudem owoce kotewki dryfuja w kolice warszawy i na płyciznach keiłkują dając początek nowym populacjom. czy w takim razie uznacie to juz za gatunek obcy czy nie?
oczywiście, że nie będzie to gatunek obcy. Polecam literaturę fachową - Kornasia, Falińskiego itp.
Namor napisał/a:
Niezależnie od działań człowieka pewne gatunki się pojawiały, a pewne znikały.
Namor, właśnie chodzi o to, aby im to umożliwić a nie bezkrytycznie patrzeć na efekty ludzkiej w przyrodzie działalności.
Ochrona przyrody = ochrona naturalnych procesów, ew. procesów antropogenicznych symulujących te naturalne. Inwazje biologiczne spowodowane przez człowieka (hiacynt wodny w strefie międzyzwrotnikowej, większość łożyskowców w Australii, czeremcha amerykańska w Europie, wierzby w Australii, robinie na stepach SE Europy) zaburzają te naturalne procesy.
Ochrona przyrody to właśnie w dużej mierze podtrzymywanie naturalnych procesów kształtujących różnorodność biologiczną, a nie procesów antropogenicznych ją zmniejszających.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum