Czy nie warto by wprowadzić limitów turystycznych???.Polegały by one na wpuszczaniu na tereny chronione tylko osób z odpowiednim powiadczeniem.Dokument taki był by wydawany przez towarzystwa przyrodnicze.Może powinno się nawet wprowadzić takie karty"znajomoci i poszanowania przyrody" dla każdego obywatela:grzybiarza ,lenego spacerowicza.W przypadku braku takiej karty -kara pieniężna.Dobrze było by wprowadzić takie karty dla rolników.Jeżeli rolnik nie będzie posiadał odpowiedniego dokumentu niech zamiast jechać w pole ,pozostanie w domu,albo najlepiej wprowadzić obowi?zkow? karte dla każdego obywatela polski,w razie jej braku kara finansowa.Wyrobienie takiej karty wymagało by zdobycia pewnej wiedzy,a to podniosło by wiadomoć ekologicz?.
Może limitów to zle napisane ,bo niechodzi tutaj o zmniejszednie iloci wpuszczanych ludzi(to by było głupie,każdy ma prawo przebywać wród przyrody ,ale nich jej nie niszczy),tylko o uwiadomienie .Więc poprawnie będzie poprostu"karta przyrodnicza".Jeżeli wiadomoć ekologiczna by się podniosła,to np:turyci sami zdawaj?c sobie sprawe z zagrożeń dla rodowiska nie grupowali by się po 300 osób w jdenej okolicy tylko by się rozproszyli, a tak np: podczas wycieczki na tarnice możemy zauważyć ile ludzi tam przebywa.
Zdajesz sobie sprawe ile nad wprowadzeniem takiej ustawy trzeba by pracować?? Więcej by było zachodu z tak? kart? niż pujcie do lasu(na teren chroniony).
_________________ ceterum censeo Carthaginem esse delendam
Pomysł bardzo ciekawy, co więcej rozwi?zania takie wprowadzono np. w Parku Narodowym Yellostone w USA, włanie z powodu zbyt dużego nagromadzenia turystów w jednym miejscu, co zawsze niszczy przyrodę. U nas co takiego przydało by się w niektórym miejscach chronionych np. w Karkonoskim, Tatrzańskim i Bieszczadzkim parkach narodowych. Jednak Hubert słusznie zauważył wprowadzenie takiego projektu, choć napewno uzasadnione ze względu na dobro przyrody, to będzie kosztowało bardzo dużo pieniędzy. A skoro naszego kraju nie stać nawet na to aby poszerzyć Białowieski Park Narodowy na obszar całej puszczy, to o takiej ustawie możemy tylko pomażyć .
Kochani!
Toż to żywa komuna jełi chodzi o rozwiazanie.
Wsadzic wszystko w przepisy i egzaminować. Kiedy była karta rowerowa i pływacka.
Egzaminy na te dokumenty były raczej fikcj?. A kto miałby egzaminować i za czyje pieni?dze? I co ten z papierem byłby lepszy od tego bez. Z całym szacunkiem ja pływałem i jeĽdziłem rowerem bez żadnej karty i nie s?dze, żebym to robił gorzej niz niejeden szczęliwy posiadacz takiego papiera.
Całe nieszczęcie polega na reklamowaniu i ciagłym (mantrowym) powtarzaniu o niektórych miejscach w Polsce. No i mamy tłumy w Tatrach, Bieszczadach. A pos?siedzku w Beskidzie Niskim (Magurski PN) pustawo.
Przeciętny Kowalski (przepraszam Marku) zna tylko kilka miejsc atrakcyjnych przyrodniczo i st?d te tłumy.
Wszyscy znaj? Bartka (ani on najstarszy ani najgrubszy, ale rozreklamowany i obecny w wilu podręcznikach), a ile osób słyszało o Mieszku, Obrońcy i innych dębach znanych tylko w najbliższej okolicy.
Dobrym przykładem jest akcja z użytkami ekologicznymi. Ona pokazuje, że przyrode mamy tuż za progiem i nie trzeba pedzić na drugi koniec Polski żeby zobaczyć cos bo o tym akurat napisano więcej niż jedn? wzmiankę w gazecie i jakims podręczniku do przyrody lub geografii.
No ulżyło mi trochę.
A jak to zrobić?
Moim zdaniem wprowadzenie czego na kształt odznaki turystycznej może tylko pomóc. Włanie w ten sposób można zachęcić ludzi do odwiedzania kolejnych miejsc i pogłębiania wiedzy. I mimo że jest to przeżytek komunistyczny to mi sie podoba, i chyba może poprawnie pełnić swoj? funkcję.
Jeli ludzie nie chc? poznawać przyrody to trzeba ich jako "przekupić" - dać co w zamian. I tak kilka stopni "wtajemniczenia" - np. odznaka złota, srebrna czy br?zowa skutecznie może zachęcać do poznawania przyrody - szczególnie wydaje mi się to atrakcyjne dla dzieciaków, które przy okazji ci?gnęłyby za sob? rodziców. Ja, osobicie jako dziecko byłem strasznie zazdrosny jeli inni zdobyli jakie "punkty" czy "odznaki".....
Trzeba tylko umiejętnie do tego podejć.
Filipie, odznaki PTTK wcale nie s? przeżytkiem komunistycznym, jak zobaczysz mój post w dziale kuluary zatytułowany chyba "odznaka", jest tam link o odznake, któr? się zdobywa za
zwiedzenie i opisanie(w większoci)np. parków narodowych, krajobrazowych, rezerwatów pomników przyrody ogrodów botanicznych i zoologicznych, prelekcje, użytków ekologicznych, terenów chronionego krajobrazu, pomników przyrody, itp.
_________________ ceterum censeo Carthaginem esse delendam
Rzeczywicie tak jest że ludzie ,nie bardzo się interesuj? przyrod? w swojej okolicy. Na wakacje wyjeżdżaj? na mazury,w bieszczady,nad morze,w tatry i w zasadzie to tyle,a wystarczy tylko rozejżeć się po okolicy ,żeby zobaczyć wiele ciekawych miejsc.
Jezeli chodzi o samo podnoszenie swiadomosci ekologicznej to proponuje zwrocic uwage no to, ze z doroslymi czesto w ogole nie mozna porozmawiac na temat ochrony przyrody. I wlasciwie nie dziwie sie, bo w dzisiejszych czasach pzrecietny obywatel mysli tylko jak przetrwac do "pierwszego" i nie w glowie mu jakas tam przyroda. Szansa lezy w mlodym pokoleniu, co zauwazylo juz wielu. Organizowanie konkursow, pokazow i wycieczek przyrodniczych jest najlepsza forma takiego podnoszenia swiadomosci. Oczywiscie nie jest mozliwe, aby kazdy z Was nagle organizowal konkurs czy cos podobnego. Proponuje jednak co innego...
Komitet Ochrony Orłow zorganizował ostatnio program szkoleniowy dla nauczycieli nt. ptakow drapieznych. Ku wielkiemu zaskoczeniu spotkal sie on z ogromnym zainteresowaniem ze strony nauczycieli. Otrzymali oni materialy opisujace dokladnie przebieg zajec, plakaty, zdjecia oraz ksiazki z wzorcami cwiczen do kserowania. Niestety w wiekszosci przypadkach sam entuzjazm nauczycieli nie wystarczyl i po przeprowadzonych szkoleniach nie byli w stanie przeprowadzic takich zajec w swojej szkole, bo obawiali sie, ze sobie nie poradza. Dzwonia wiec teraz do KOO z prosba o przeprowadzenie takich zajcec w terenie. Komitet mam mnostwo zgloszen a pracownikow bardzo malo. Jezeli ktos z Was mialby ochote i czas na przeprowadzenie takich zajec we wlasnej okolicy to zachecam do skontaktowania sie z KOO (dokladnie ze Zdzislawem Cenianem, bo z nim rozmawialem na ten temat). Mysle, ze wlasnie w ten sposob najszybciej mozemy podniesc swiadomosc ekologiczna w spoleczenstwie. Dizeci sa na prawde zainteresowane przyroda a juz na pewno wysciem na zajeciach do lasu czy na laki
Trzeba jeszcze dodać w tym temacie że problem przesilenia turystycznego nie dotyczy tylko regionów takich jak Bieszczady czy Tatry.Taki problem na chwilę obecn? jeszcze wszędzie np: w mojej okolicy : 2 wyci?gi w Babicy i W Niechobrzu,gdzie w sezonie przebywa od 100 do 200 ludzi.Dopisze je do czarnej listy TP"Jarz?bek",jako że istnienie tych wyci?gów szkodzi rodowisku.Tylko kto to ogl?da ???,trzeba pomyleć o lepszej szacie graficznej,tylko musze znależc osobe która zrobi profesjonaln? stronę i znalezc ludzi do towarzystwa,bo jak narazie składa się ono z 1 osoby.Jak stronka zostanie dodana do przegl?darki interia,to może będzie lepiej.Potrzeba 15 osób(oczywicie kilka ludzi z wykształceniem w tym temacie) żeby zarejstrować się jako towarzystwo.Najlepiej złożyć się na ksi?żke o zagrożeniach dla przyrody w całej Polsce,zebrało by się materiały od ludzi z wszystkich regionów.
Trzeba tu też zwrócić uwagę na sezonowoć nasilenia. Np. Tatrzański PN ma ok 3 mln turystów rozłożonych właciwie przez cały rok i w sumie ulokowanych na kilku "szlakach" - co też jest olbrzymim zagrożeniem, ale np. Słowiński PN odwiedza rocznie ok. 0,5 mln turystów ale właciwie tylko ci?gu 2 letnich m-cy. Często spotyka się całe grupy ludzi włócz?ce się po wędruj?cych wydmach w miejscach niedozwolonych. Dlatego często suche dane kamufluj? prawdziw? presję na jaki obszar.
A co do Bieszczadzkiego Parku, to oficjalne statystyki mówi? zaledwie o 0,2 mln ludzi w roku - czy kto zna inne?
Słowiński PN odwiedza rocznie ok. 0,5 mln turystów ale właciwie tylko ci?gu 2 letnich m-cy. Często spotyka się całe grupy ludzi włócz?ce się po wędruj?cych wydmach w miejscach niedozwolonych.
Szczególnie od strony Łeby takich ludzi to ja bym normalnie . A co się tyczy Bieszczadzkiego PN to jako nie moge uwierzyć w te dane. Nie dysponuje wprawdzie innymi ale z tego co słysze ruch na bieszczadzkich szlakach, szczególnie tych najpospolitszych jest duży.
Ostatnie moje refleksje :
To bezsensu wprowadzać jakie nakazy.Jedyny rozs?dny a zarazem skuteczny sposób na poprawe stanu rodowiska to podnoszenie wiadomoci ekologicznej :prelekcje w szkołach,cieżki przyrodnicze,działalnoć towarzystw przyrodniczych.Ukształtowana wiadomoć ekologiczna objawi się zanikiem niekorzystnych zjawsk dla rodowiska.Jednym słowem nie nakazywać tylko uwiadomić.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum