Cztery białe lwy przyszły na świat w weekend w zoo na zachodzie Francji. To wielkie wydarzenie, bo gatunek białych lwów jest na wymarciu i występuje tylko w niewoli.
Trzy samice i jeden samiec są białe jak śnieg i ważą po 1,5 kilograma. Małe zostały po urodzeniu oddzielone od matki, gdyż wyglądało na to, że ona nie wie, jak się nimi zająć.
"Nyala nie dbała o maleństwa. Na szczęscie są zdrowe, a my jesteśmy niesamowicie przejęci" - powiedziała dyrektor zoo w Jurques, Bernadette Oury.
Na świecie żyje tylko 30 białych lwów. Gatunek ten pochodzi z Afryki Południowej.
Dwa ostatnie białe nosorożce żyjące w parku narodowym Mosi-Oa-Tunya w Zambii padły ofiarą kłusowników.
Samica zginęła na miejscu (pozbawiono ją rogu, który uchodzi za cudowny lek i na czarnym rynku osiąga wielkie ceny), a samiec został ciężko ranny. Kiedy zambijskie białe nosorożce zostały co do jednego wytępione przez kłusowników, rząd tego kraju postanowił odnowić gatunek i w roku 1993 zakupił sześć osobników z Południowej Afryki. Niestety specjalna ochrona parku nie była w stanie ich obronić. Ranny samiec jest ostatni z tej szóstki.
A wszystko przez p****ch "bogatych starców z zachodu" jak mawiał prof. Tomiałojć
Panda z zoo w San Diego jest ciężarna
mar, PAP
2007-08-01, ostatnia aktualizacja 2007-08-02 08:55
Panda Bai Yun z ogrodu zoologicznego w San Diego po raz kolejny spodziewa się potomstwa - poinformowali w środę czasu polskiego pracownicy tego kalifornijskiego zoo.
Nie było by w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że pandy rozmnażają się niezwykle rzadko.
16-letnia Bai Yun trafiła pod stałą obserwację po tym, jak 18 lipca weterynarze wykryli zarodek i wysondowali bicie serca embrionu. Dodatkowe testy potwierdziły, że ciąża pandy przebiega bez komplikacji.
Do zapłodnienia doszło prawdopodobnie około siedmiu-ośmiu tygodni temu. Według pracowników ogrodu zoologicznego, ojcem jest najpewniej samiec Gao Gao.
Bai Yun mamą będzie już po raz czwarty. Jej dzieci to urodzona w 1999 roku Hua Mei, w 2003 roku Mei Sheng i w 2005 - Su Lin.
Hua Mei od 2004 roku żyje w Chinach, gdzie trzykrotnie urodziła bliźniaki. Natomiast Mei Sheng opuści ZOO w San Diego w październiku i - podobnie jak jej starsza siostra - będzie uczestniczyła w chińskim programie przywracania populacji pand.
Pandy wielkie od dawna znajdują się na liście zagrożonych gatunków. Szacuje się, że na wolności, w zachodnich i środkowych Chinach, żyje około 1600 tych niedźwiedzi. W ogrodach zoologicznych na całym świecie jest ich około 180.
Zagrożeniem dla pand jest głównie kłusownictwo i niski przyrost naturalny. Samice tego gatunku w naturalnym środowisku wydają na świat młode raz na dwa, a nawet trzy lata.
Chińskie białe delfiny baiji zamieszkujące rzekę Jangcy najpewniej wyginęły - uważają naukowcy. Rezultatów nie dały kolejne już, tegoroczne poszukiwania delfinów baiji w Jangcy: podobnie jak podczas sześciotygodniowych poszukiwań w zeszłym roku, zespołowi ekspertów z Wlk. Brytanii, USA, Japonii i Chin nie udało się odnaleźć ani jednego z nich.
Gatunek ten został wpisany na listę wymarłych już w 2006, jednak naukowcy mieli wtedy nadzieję, że w rzece może żyć jeszcze kilka osobników. Tegoroczne poszukiwania tego nie potwierdziły.
- Rezultaty pokazują, że baiji najpewniej wyginął - mówi szef zespołu ekspertów Wang Ding, czołowy badacz tego gatunku. Delfiny wymarły z powodu zanieczyszczenia wód, nielegalnych połowów i dużego ruchu statków towarowych na Jangcy.
To pierwszy od 50 lat gatunek ssaka, który całkowicie zniknął. Na liście krytycznie zagrożonych jest też spokrewniony z baiji oceaniczny delfin butlonosy.
Ostatni raz naukowcy widzieli baiji ponad dwa lata temu. W 1997 roku odnotowano w Jangcy obecność tylko 13 osobników tego gatunku. Sto lat temu - według naukowców - rzekę Jangcy zamieszkiwało ponad 5 tys. tych delfinów.
- Strata tak unikalnego gatunku to tragedia - mówi badacz delfinów z Londynu, Sam Turvey. Jak dodał, brak tych delfinów w Jangcy wskazuje na fatalny stan rzeki. - Delfiny są strażnikami rzeki: ich obecność w Jangcy to wskaźnik czystości wód. Ich wyginięcie to sygnał dla ludzi, że poziom zanieczyszczeń przekroczył stan alarmowy - uważa badacz.
Wyrąb lasów i utrata naturalnych siedlisk grozi wyginięciem populacji słoni karłowatych na indonezyjskiej wyspie Borneo - ostrzega na swojej stronie internetowej organizacja ochrony środowiska WWF.
Słonie karłowate, które występują wyłącznie na tej wyspie, żyją w nizinnych lasach i w dolinach rzek. Niestety są to także tereny najchętniej wykorzystywane przez ludzi pod plantacje i zabudowę. Również wyrąb lasów jest najintensywniejszy właśnie na tych obszarach, bo wiąże się z najniższymi kosztami.
Z analizy danych satelitarnych wynika, że na Borneo żyje obecnie zaledwie 1000 słoni karłowatych, podczas gdy jeszcze niedawno ich liczba wynosiła 1600.
W 2003 roku WWF uznała słonie karłowate za nowy podgatunek słonia indyjskiego. Wiadomo o nich bardzo niewiele, z wyjątkiem tego, że są mniejsze, bardziej krępe i łagodniejsze niż inne słonie indyjskie, które mierzą około trzech metrów w kłębie.
Słonie karłowate występują wyłącznie na północno-wschodnim cyplu Borneo, gdzie - według WWF - w ciągu ostatnich 40 lat wycięto 40 proc. lasów.
W wiedeńskim zoo urodziła się panda wielka
strem, IAR
2007-08-24, ostatnia aktualizacja 2007-08-27 10:45
W wiedeńskim ogrodzie zoologicznym urodziła się panda wielka. To pierwszy taki przypadek w Europie.
Noworodek mierzy dziesięć centymetrów i waży 100 gramów. Jego zdjęcie, zrobione kamerą, umieszczoną w specjalnej skalnej jamie, przygotowanej dla ciężarnej samicy, pokazały wszystkie austriackie media. Do ogrodu przybył ambasador Chin, który złożył gratulacje dyrektorce. Na nadzwyczajnej konferencji prasowej pani dyrektor powiedziała, że młoda panda zostanie otoczona specjalną opieką. Jeśli zajdzie taka potrzeba będzie miała do dyspozycji inkubator wypożyczony z wiedeńskiej Akademii Medycznej.
Szanse przeżycia pandy ocenia się na 60 procent. Wiedeńskiej publiczności zostanie pokazana najwcześniej za trzy miesiące. Radość Wiedeńczyków jest tym większa, że niedawne badania sondą ultradźwiękową nie wykazały, że panda jest ciężarna. Rodzice maleństwa przybyli do wiedeńskiego ZOO w roku 2003. Są własnością Chin i zostali wypożyczeni Wiedeńczykom na dziesięć lat. Młoda panda może zostać w wiedeńskim ZOO jedynie dwa lata.
Panda wielka to gatunek zagrożony wyginięciem. Żyje tylko obszarze Chin. Zamieszkuje lasy bambusowe na wysokości od 1600 do 3500 metrów. W warunkach naturalnych żyje 1600 pand wielkich a w ogrodach zoologicznych 180. Samica rodzi młode raz na 3 lata.
Morze Śródziemne wyrzuciło na brzeg dziesiątki martwych delfinów, które padły ofiarą nieznanego wirusa. Specjaliści obawiają się, że zwierzęta może dotknąć prawdziwa epidemia - poinformował hiszpański dziennik "El Mundo".
Delfin pręgoboki (Stenella coeruleoalba) jest gatunkiem chronionym, o podwyższonym ryzyku wyginięcia. Żyje w morzach tropikalnych i umiarkowanych, w grupach liczących nawet 100 lub więcej osobników. W Morzu Śródziemnym występuje na tyle często, że lokalni przedsiębiorcy oferują turystom wycieczki, w czasie których można obejrzeć zwierzęta.
Niezidentyfikowany dotąd wirus zabił już kilkadziesiąt delfinów pręgobokich i może zaatakować kolejne osobniki. "To początek epidemii" - twierdzi Javier Pantoja, przedstawiciel ds. ochrony środowiska morskiego z hiszpańskiego Ministerstwa Środowiska. Rzecznik ministerstwa zapowiedział, że we wrześniu zostanie zorganizowane spotkanie poświęcone kwestii delfinów, nie podał jednak żadnych dodatkowych informacji na temat wirusa i jego wpływu na zwierzęta.
Wirus atakujący delfiny nie jest jedynym problemem, jaki dotknął ostatnio środowisko Morza Śródziemnego. Wcześniej tego lata śródziemnomorskie plaże zaatakowała plaga meduz, która według klimatologów była spowodowana ocieplaniem się wód morskich oraz obecnością zbyt dużej liczby ryb drapieżnych.
Sensacyjna wiadomość nadeszła z Chin. W Jangcy odnalazł się uznany za prawdopodobnie wymarły gatunek delfina. O niezwykłym odkryciu poinformował WWF Chiny.
Do 2006 roku delfin chiński występował w dolnym i środkowym biegu rzeki Jangcy. Badania przeprowadzone w ubiegłym roku wykazały, że prawdopodobnie wyginął. Przypuszczenia naukowców zweryfikował pewien chiński biznesmen z Tongling.
19 sierpnia sfilmował on „duże białe zwierzę”, które pływało w wodach Jangcy. Materiał nakręcony przez biznesmena trafił do specjalisty zajmującego się delfinami chińskimi, profesora Wang Dinga. Ding potwierdził przypuszczenia autora filmu. Delfiny chińskie przetrwały.
Nie oznacza to, że ich przetrwaniu nic już nie zagraża. Rzeka Jangcy, dom delfinów chińskich, jest niszczona. Przełowienie ryb, którymi się żywią te ssaki, bardzo duży ruch łodzi i statków, jak i zanieczyszczenie, przekraczające dopuszczalne normy, sprawiają, że delfiny chińskie wciąż znajdują się na krawędzi wymarcia.
WWF prowadzi w tym rejonie Chin projekt na rzecz ocalenia Jangcy. W jego ramach przygotował już specjalną strategię dla ochrony tej jednej z największych rzek świata. Ma ona zapobiec dalszej degradacji doliny rzeki Jangcy. Tylko w ten sposób można zapobiec wyginięciu delfinów chińskich.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum