W numerze 2/2004 "Lasu Polskiego" jest artykuł o szkodach powodowanych przez naukowców w badaniach telemetrycznych rysi. Tytuł "Wybadać - do ostatniej sztuki. Badania telemetryczne rysi prowadzone były w Białowieży nieomal przez całe dziesięciolecie minionego wieku, głównie w latach 1991-1997. Oznacza to, iż przez tyle lat ten gatunek był tropiony, chwytany, narażony na utrudnienia wynikaj?ce z życia z obroż? na szyi." Do artykułu doł?czone s? drastyczne zdjęcia. Piszę o tym dlatego, że do niedawna był wszędzie apel Mopka protestuj?cy, przeciwko uzyskiwaniu zezwoleń na obr?czkowanie itp. W artykule nawietlona jest druga strona medalu tego problemu.
Nie znam artykułu ale w akademiku mieszkał ze mn? syn leniczego z okolic Białowieży i już okołu 8 lat temu mówił mi, że kłusownicy wykorzystuj? nadajniki do tropienia rysi bo szybko poznaj? częstotliwoć nasłuchu, nawet po zmianach.
Nie wiem czy to sprawka sławetnego wirusa, czy jaka inna przyczyna, ale zdjęcia się nie podłaczyły. Próbowałem wielokrotnie i nic nie pomogło. Wysłałem wreszcie te zdjęcia do Huberta - może sobie z tym poradzi. Próbowałem też wczeniej wysłać to wyjanienie, ale Bociek za każdym razem je wykopywał za gniazdo
Artykuł jest trochę demagogiczny, ale na pewno jest w nim sporo prawdy, nie mnie oceniać ile. Mam podobne własne dowiadczenie (tzn. własne ale nie w tym sensie że lubię nosić obrożę), mianowicie siadłem kiedy na skraju ł?ki w Kampinosie żeby odpocz?ć i podsłuchać ptaków. Tymczasem z drugiej stony ł?ki zacz?ł zbliżać się lis poluj?cy na gryzonie i/lub owady. Był mocno wychudzony i miał co na szyi.
Niestety nie miałem lornetki więc nie jestem na 100% pewiem czy to była obroża telemetryczna czy co innego ale na pewno "to" mu nie służyło. Jak wspomniałem, był chudy, a to dlatego że wszystko co połkn?ł prawie od razu zwymiotowywał. Nie była to reakcja na połknięcie czego mało zjadliwego - raczej połykał, oblizywał się, szedł trochę dalej i nagle miał atak torsji.
Oczywicie to co miał na szyi nie musiało być obroż? (chociaż prawdopodobnie było) i nie musiało być też przyczyn? złej kondycji zwierzaka ale od tej pory do takich obroż jestem raczej sceptycznie nastawiony...
W Kampinosie nikt nie prowadzi telemetrii lisów. To był wnyk
A wyniki badań telemetrycznych opisano w ksi?żce Jędrzejewskich "Ekologia zwierz?t drapieżnych Puszczy Białowieskiej" Naprawdę super S? tam wyniki badań zwierz?t z obrożami, które poluj?, biegaj?, maj? potomstwo i obroża im nie przeszkadza. To dowodzi (razem z dziesi?tkami podobnych badań), że obroże s? mniej więcej w porz?dku. Z tym, ze zwierzaki gin? od kłusowników i drapoli
Nie czytałem tego artykułu, ale była kiedy taka kobieta na licie darzbór, o inicjałach SK. Miała spiskow? teorię, ze naukowcy tylko męcz? zwierzęta. Żal było to czytać, bo pani cytowała jakie teksty sprzed 60 lat o wybieraniu jaj żurawi i była przekonana, że do dzisiaj nauka tak wygl?da.
Nie dawała się przekonać. Co pewien czas pojawia się na różnych forach, artykułach, zawsze z tym samym. Ciekawe, czy teraz pojawiła sie w "Lesie Polskim" ?
była kiedy taka kobieta na licie darzbór, o inicjałach SK
i jest nadal
nawiasem mówi?c takie osoby też s? potrzebne dla tak zwanej równowagi
jak dla mnie, po niektórych sformułowaniach z widocznego fragmentu, artykuł ten wydaje się mocno tendencyjny... ciekawe czy redakcja nie odmówi opublikowania polemiki drugiej stronie czyli pracownikom naukowym z ZBSu
Na tle walki naukowców z lenikami o zasadnoć poszerzenia Białowieskiego Parku Narodowego artykuł ten (drukowany w pimie b?dĽ co b?dĽ branżowym) wzbudza dodatkowe w?tpliwoci co do obiektywizmu...
Coż Panowie Naukowcy prawda w oczy kole!!!!! Proponuje zamiast wydawać s?dy o lenikach ich zazdroci itp. pojechac do Białowieży i pogadać z zwykłymi ludzi z chłopakami z technikum którzy wielokrotnie znajdowali uwięzione na "potrzeby badań" zwierzęta zobaczcie jak wyglada Puszcza drzewa z opaskami, zwisaj?ce stare folie opuszczone pozostawiopne sobie pułapki - polecam drogę na Topiło w okolicach Dębu Car. A i sam prof. przyznał na jednym z ostatnich spotkań iż będ? odchodzić od tego typu pułapek - które notabene żeczywicie s? w Polskim prawie zabronione. I nie widzę dlaczego naukowcy maj? być wętymi krowami!!!! działaj?cymi ponad i poza prawem!!!!
Muszę przyzanać, że zawsze byłem zwolennikiem badań naukowych i telemetria wydawała mi się doskonałym narzędziem. Pewnych w?tpliwoci nabrałem widz?c ptaki drapieżne z antenk?. Niby niewielka, ale jako musi być wszczepiona w ciało ptaka. Można powiedzieć, że wszystko dla dobra nauki. Wkurza mnie jednak podwójna moralnoć niektórych naukowców i niektórych ochroniarzy, którzy zabiegaj? o np. tworzenie stref ochronnych wokół gniazd, tworz? rezerwaty aby nie niepokoić ptaków. Z ich (chyba?) inicjatywy zabrania się nawet fotografowania ptaków na gnieĽdzie, a sami właż? do gniazda, bior? pisklaki i np. obr?czkuj? (ale przy okazji to i zważ?, zmierz? itp.). To nie szkodzi ptakom? Pewien znany ornitolog (nie podaję nazwiska, bo mówił to w zwykłej rozmowie), twierdził, że większoci naukowcom sam ptak jest całkowicie obojętny. Ważny jest doktorat, habilitacja itp. (np. odławianie ptaków, zabijanie ich i badanie chemiczne tkanek).
Wielu leników i "starych ochroniarzy" nie podaje lokalizacji nowo odkrytych unikalnych stanowisk rolin i zwierz?t, bo wiedz?, że będzie to ich pocz?tkiem zagłady. Przykładów jest na tony. Po raz pierwszy stwierdzone miejsce lęgowe ptaka "x" sprowdza w ten teren naukowców z dwu s?siednich uczelni regionalnych, z uczelni z Warszawy i uczonych z PAN. Przy okazji cała rzesza miłoników i obserwatorów przyrody. Dla dobra przyrody należy te informacje zachować dla siebie. Drobny przykład, który już był na tym forum. Kto pytał czy jest jeszcze wawrzynek główkowy w rezerwacie niedaleko Radzynia P. Otóż nie ma, jest za to w ogródkach okolicznych gospodarzy. Czy o to chodziło, na pewno nie.
"Przykładów jest na tony. Po raz pierwszy stwierdzone miejsce lęgowe ptaka "x" sprowdza w ten teren naukowców z dwu s?siednich uczelni regionalnych, z uczelni z Warszawy i uczonych z PAN. Przy okazji cała rzesza miłoników i obserwatorów przyrody. Dla dobra przyrody należy te informacje zachować dla siebie. Drobny przykład, który już był na tym forum. Kto pytał czy jest jeszcze wawrzynek główkowy w rezerwacie niedaleko Radzynia P. Otóż nie ma, jest za to w ogródkach okolicznych gospodarzy. Czy o to chodziło, na pewno nie. "
Zgadzam się absolutnie sam znam przypadki że ludzie którzy robili badania żeby nikt ich nie powtórzył niszczyli stanowiska rolin, czy gniazda co ciekawe cały czas maj? dalej autorytet wsród swoich członków ale cóz przykład idzie z góry jak może Jaskiernia to czemu nie ja? To fakt że ci którzy mieni? się naukowcami de facto robi? karierę a zwierzęta to dla nich tylko materiał badawczy. Teraz pytanie czy kto wie na czym robił pracę jeden z członków zarz?du LOP? z wróbli - umiercił ich parę tysięcy i co? pewno wyszło że wróbelek ma jedn? nóżkę bardziej
Zgadzam się, że pani SK jest potrzebna dla tzw. równowagi. S? myliwi i lenicy sensowni, i s? demagogiczni, i na tych drugich nadaje się ta pani. Jeli masz kwadratow? dziurkę, szukasz kwadratowej rubki
Fajny kawał z t? antenk? wszczepion? do ptaka. Nadajnik telemetryczny jest przyklejany do piór grzbietu lub ogona. Jest tak mały i lekki, że Namor go nie zauważył
Chcę wierzyć, że koniecznoć uzyskania zgody Komisji Etyki na wszystkie większe badania zapewnia że opisane wyżej zjawiska s? marginesem, a nie norm?. Poza tym na pewno s? obroże, które można założyć tak, że zwierzętom nie zaszkodz?, każdy z nas takie widział przynajmniej na filmach.
Z innej beczki dla rozluĽnienia atmosfery. Znajomi badaj? traszki, a konkretnie ich migracje w nocy, celem czego próbuj? zakładać im małe plecaczki z czym tam wiec?cym - fajowo wygl?daj?. Żadna dłużej jak kilka godzin w czym takim nie pochodzi ale to wystarcza.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum