W zasadzie przy dobrej znajomości terenu wystarczyly by również dane sprzed roku czy dwóch. A nawet weryfikacja pod kątem przydatności siedlisk dla ptaków.
[to o ptasich]
No nie.
Ekspertyza musi być wynikiem inwentaryzacji w terenie, w określonym terminie. Istotne jest występowanie i status lęgowy ptaków, a nie ich potencjalne siedliska. Bo co z tego, że może teren wygląda fajnie, ale nic na nim nie ma? Ekspertyzę powinno robić się na podstawi obserwacji, a jak zaobserwować we wrześniu derkacza? Chyba, że na Animal Planet.
Z tego wynika, że ekspertyzy ptasie robione po terminie, są fikcją, a inwentarzację pisane z sufitu.
Wydaję mi się, że taka ekspertyza nie może być podstawą do starania się o dopłaty. Chociaż oczywiście papier jest cierpliwy...
Jestem ciekaw reakcji ministerstwa, jeżeli taki przekręt wjdzie na jaw. Jakie będą konsekwencje(bo jakies muszą być) dla rolnika i eksperta.
Swoją drogą, ciekawe, czy ekspertyzy "jesienne" płacone są "ekstra"- pod stołem.
ja się zgadzam z tym że ekspertyza powinna byc oparta na inwentaryzacji terenowej. Tylko o ile w przypadku siedlisk czy gatunków roślin sprawa jest prosta (albo są na łące albo ich nie ma), o tyle w przypadku ptaków oznaczanie punktowo występowania na niewielkiej łączce jest problematyczne. W tym roku bo ktoś je widział, w przyszlym roku moga byc na łące po drugiej stronie rzeki. albo odwrotnie. Więc zastanawiam się czy aby podejście takie nie jest błedne. Owszem w przypadku duzych obszarów jest w porządku, ale w przypadku małych łączek pojedynczych rolników może być mocno naciągane.
Więc zastanawiam się czy aby podejście takie nie jest błedne.
Błędnie rozpoznany ptak w ornitologii to jest problem.
W pozostałych przypadkach nie widzę problemów - nie ma ptaków na łące nie ma dopłat, przecież decydować mają o tym o eksperci, a nie rolnicy. Jeżeli przeprowadzą obserwacje w odpowiedniej porze roku i będą się znali na ptakach to czego jeszcze trzeba? Taka chyba była intencja zachodnioeuropejskiego podatnika, który przeznaczył na ten cel swoje pieniądze.
tylko ze greenpeace nie widzi w Polsce zagrozen przyrody (cytuje za oficjalnym listem ktory dostalem z headoffice tej organizacji kilka lat temu) wiec teraz skoro mamy ich w kraju chyba jakies kumoterstwo i inne dziwne rzeczy wchodza w gre no chyba ze teraz nagle wystapily problemy z ochrona przyrody w Polsce
W tym roku bo ktoś je widział, w przyszlym roku moga byc na łące po drugiej stronie rzeki. albo odwrotnie. Więc zastanawiam się czy aby podejście takie nie jest błedne. Owszem w przypadku duzych obszarów jest w porządku, ale w przypadku małych łączek pojedynczych rolników może być mocno naciągane.
W zasadzie samo "widzenie" niewiele daje, powinno się znaleźć ślad lub oznaki lęgów. A ktoś tak zasady wymyślił, że liczą się inwentaryzacją w danym roku. Inaczej, to trzeba by co roku sprawdzać, a to nie miałoby większego sensu, poza tym, jeżeli rolnik planuje jakieś wdatki, to musi liczyć na stały i pewny przypłw kasy.
tadekptaku napisał/a:
tak wogole cale to "experctwo" jest takie silnie naciagane jak dla mnie.
Jeżeli eksperci nie dawaliby dupy i nie robili ekspertyz "na lewo", po terminach, to raczej jest ok. Na pewno to lepsze niż wszystko na pałę zalesiać, bo do tego jest kaska z UE. W sumie to wszystko zależy od etyki ekspertów i ich profesjonalnego podejścia. A że mieszkamy w katolickim kraju, to trzeba wierzyż, że "kara nie ominie nikogo" .
tadekptaku napisał/a:
Masz kogos na mysli kto to praktykuje? Chetnie bym poznal
Ktoś to praktykuje:) Szkoda po prostu, że dla kaski ktoś ktoś kogo nazywa się "ekspertem" odwala lipę. Myślę, że to zwyczajnie szkoda.
Hej,
nie rozumiem kogo Wy oskarżacie, przecież ekspertyz chyba jeszcze nikt nie mógł zacząć robić,a tym bardziej dać plamę, bo dopiero mają się odbyć szkolenia - na dowód przytoczę wcześniej zmieszczony już na tym wątku link:
http://cdr.gov.pl/index.p...d=391&Itemid=82
Zatem, czy ktoś wyrwał się przed orkiestrę? Czy może to takie typowe polskie krakanie na wyrost?
Zgadza się szkolenia mają się dopiero odbyć ale ekspertyzy mogły być robione już w tym roku... - oczywiście zgodnie z przewidzianymi terminami.
Szkolenia mają być przecież z istoty PR i metodyki wypełniania formularzy a nie tego jak rozpoznawać ptaszki czy roślinki...
Skoro ktoś prawidłowo bez szkolenia wypełnił formularz dokumentacji przyrodniczej to będzie on akceptowany.
Choć tak naprawdę do końca sierpnia należało zrobić badania w terenie - samo wypełnienie dokumentacji i przesłanie ich do zamawiającego ma termin do końca roku..
Choć tak naprawdę do końca sierpnia należało zrobić badania w terenie
a nie do 15 lipca?
Jestem świeżo po przejrzeniu zaleceń i też mi się wydaję się,że do 15 lipca poza tym odnoszę wrażenie, na podstawie listy podstawowej ptaków, że niepotrzebnie strzępimy języki bo większość ekspertów nie będzie miała co robić, no może jak poganiają nocami za derkaczem ale i on jest bardzo nieliczny na niektórych terenach n.p. w dolinie Noteci i trzeba będzie mieć naprawdę dużo szczęście by jednocześnie trafić na chętnego chłopa i derkacza na jego łące, a czajka to jeszcze bywa ale na polach.Pozostałe gatunki na znanych mi z ostatniego czasu łąkch praktycznie już nie występują, nawet kulika diabli wzięli.Pozostanie wszystkim uderzyć nad Biebrzę
Ostatnio zmieniony przez wieslawbaginski 2008-10-06, 21:01, w całości zmieniany 1 raz
Ekspertyza musi być wynikiem inwentaryzacji w terenie, w określonym terminie. Istotne jest występowanie i status lęgowy ptaków, a nie ich potencjalne siedliska. Bo co z tego, że może teren wygląda fajnie, ale nic na nim nie ma?
a co powiesz na toż że w roku przeprowadzania inwentaryzacji masz na działce np. lęgową czajkę a za rok nie po czym pojawia się znowu w 3 roku Niestety ptaszki to nie roślinki i mogą zmieniać stanowiska ale to nie znaczy, że rolnicy nie mają dbać o jakość ich siedlisk. Mi jako ekspertowi wisi czy unia wyda na ten program mld euro więcej czy mniej, ważne aby rolnicy wywiązywali się z powierzonych zadań a przy okazji będą się miały lepiej inne gatunki niekoniecznie występujące na listach diagnostycznych.
_________________ Tatko od 12 sierpnia, mąż od 7 czerwca
Konstruktywny krytyk
Na granicy regionów LUB, MAZ, PDL.
ważne aby rolnicy wywiązywali się z powierzonych zadań a przy okazji będą się miały lepiej inne gatunki niekoniecznie występujące na listach diagnostycznych.
Wtedy listy gatunków trzeba poszerzyć i zmienić kryteria na takie, które oceniałyby cały zespół awifauny, pytanie skąd wziąć odpowiednią ilość ekspertów o odpowiedniej ilości zasług i jednocześnie dobrze znających głosy ptasie? Może botaników to się da odpowiednią ilość szybko wyszkolić ,ale z ornitologami to trudna sprawa, nawet ci co kiedyś coś umieli, jeżeli na co dzień nie siedzą w terenie, to szybko dużo zapominają ,a zwłaszcza głosy, które są podstawą takich inwentaryzacji. W przeciwnym wypadku nie bezpodstawne mogą okazać się wyrażane tu nieco wcześniej troski.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum