Mimo, że temat już praktycznie wygasł, potrzebna jest jeszcze jedna uwaga. Zbieranie tych opakowań w lesie, ma ekologiczny sens tylko wtedy , gdy trafiają one potem do recyklingu, np. na granulat plastikowy dla przemysłu, na makulaturę, stłuczkę dla hut szkła itp.
Gdy trafiają do spalarni śmieci lub na wysypisko, powstaje więcej szkód, niż gdyby leżały sobie rozproszone w terenie. W spalarni mamy do czynienia z najgroźniejszym rodzajem zanieczyszczenia środowiska- zatruciem atmosfery szkodliwymi gazami. Dodatkowo dochodzi ubytek tlenu, potrzebnego do spalania i wydzielenie dodatkowej porcji CO2 (kłania się efekt cieplarniany). Na wysypiskach śmieci mamy do czynienia ze zjawiskami zagrzewania się i fermentacji śmieci, wydzielania się z nich szkodliwych gazów, odorów, oraz dochodzi do zanieczyszczenia gleby poprzez wypłukiwanie przez opady atmosferyczne.
Taka koncentracja śmieci w jednym miejscu jest bardzo szkodliwa, podczas gdy śmieci leżące pojedynczo w rozproszeniu, praktycznie nie powodują szkód, za wyjątkiem przykrego efektu wizualno-estetycznego. Pomijam tu zagadnienie związane z tematem, tzn. śmierć stawonogów na skutek uwięźnięcia w otwartych butelkach.
Nie piszę tego wszystkiego, by zniechęcić Was do zbierania śmieci w środowisku. Po prostu taka jest goła prawda, a Wy w miarę możliwości starajcie się umieszczać butelki w pojemnikach do śmieci segregowanych, przeznaczonych do recyklingu.
Pozdr.> JK.
Poza tym zastanawiam się, czy przyczyną ich śmierci nie jest to, że po prostu się topią w resztce napoju lub nim zatruwają.
Masz rację część owadów po prostu się topi w resztkach napoju, ale osobiście często spotykałem chrząszcze uwięzione w butelkach w których płynu było dosłownie parę kropel.Chrząszcze nie potrafiły jednak wydostać się z butelki.Większość z nich brnie w stronę dna butelki, próbując je sforsować, natomiast te które obiorą dobry kierunek (i próbują wyjść przez wlot butelki)ześlizgują się ze ścianek.Stopy chrząszczy zakończone są dwoma pazurkami i nie potrafią tak jak np. muchówki chodzić po gładkich powierzchniach(szkło itp.)i to jest dla nich w tym przypadku zgubne. Poniżej umieszczam fotki części zawartości jednej z butelek wysypaną na ściółkę, oraz fotkę biegacza ogrodowego wyciągniętego z puszki po piwie w rez. Las Zwierzyniecki
]Szczątki żuków z butelki PET
]SZczątki cd.
]Carabus hortensis wyjęty z puszki po piwie
Ja np. widziałam mrówki które na okoliczność pozostawienia zgniecionej puszki po piwie miały chyba jakiś alert żywieniowy pownieważ biegały ożywione w okolicy ok. metra od puszki, chociaż wszędzie dalej na chodniku również były ich tunele. Ale mrówki to owady społeczne, mają skomplikowany system komunikacji i inaczej się poruszają niż żuki.
Należałoby zrobić jakieś badania, ale z drugiej strony te butelki w obrszarach chronionych czy planowanych do ochrony mogą być informacją o występujacych tam gatunkach, bo jak złapie się jakiś rzadki gatunek to wówczas wiadomo, że tam występuje. Tak więc też jest to baza danych o przyrodzie i można w ten sposób to wykorzystać, przy okazji zabierając butelki z lasu.
Parogodzinny wypad na grzyby,oprócz w grzyby zaowocował także w puste butelki wyrzucone przez bezmyślnych ludzi w lesie.Prawie każda zawierała martwe i żywe jeszcze chrząszcze.Skład gatunkowy zawsze podobny m.in.żuki leśne, gnojarze, wiosenne, biegacze(ogrodowe,glebratusy,szykonie i inne),grabarze pospolite i czarne,ścierniec, Thanatophilus sp.. W jednej z butelek jakimś cudem był także martwy strzępotek perełkowiec.Oto parę fotek
Skład jednej z butelek zabrałem do domu i w wolnej chwili oznaczę dokładnie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum