FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum
Google  

Poprzedni temat «» Następny temat
Bałtyk zagrożony!
Autor Wiadomość
Kalina 


Posty: 740
Skąd: Krzeszowice
  Wysłany: 2007-05-29, 14:13   Bałtyk zagrożony!

Cytat:
Naukowiec ostrzega przed trującymi algami w Bałtyku


Należy podjąć natychmiastowe działania, by zapobiec rozmnożeniu się w Bałtyku trujących alg, które spowodują w morzu katastrofę - ostrzega profesor Fredrik Wulff z Uniwersytetu Sztokholmskiego w piątkowym numerze helsińskiego dziennika „Hufvudstadsbladet".

"Jeśli niczego nie zrobimy, skończy się to katastrofą. Za 10 lat będziemy tylko wspominali, jak pięknie wyglądał Bałtyk w 2005 roku niezarośnięty zielonymi algami” - powiedział Wulff.

Jak podkreślił, algi rozrastają się głównie za sprawą azotu pochodzącego z gospodarstw hodowlanych.

W duńskich, szwedzkich i fińskich hodowlach trzody chlewnej jest obecnie ponad 400 tys zwierząt. Każda świnia produkuje w ciągu roku cztery razy więcej azotu niż człowiek. Jeśli podobną wydajność osiągnie rolnictwo trzech państw nadbałtyckich oraz Polski, a nie będą podejmowane skuteczne działania zaradcze, spełni się najczarniejszy scenariusz - ilość trujących alg zwiększy się co najmniej dwukrotnie w stosunku do dzisiejszego stanu.

Tymczasem już obecnie ich rozwój stanowi zagrożenie dla życia morza, rybołówstwa oraz dla turystyki, z której żyje duża część ludności terenów nadmorskich - ostrzega Wulff.

Jak podkreślił, groźnym źródłem zanieczyszczenia Bałtyku jest też fosfor, dostający się do morza z nieoczyszczonymi wodami rzecznymi. Dlatego konieczna jest budowa miejskich oczyszczalni, szczególnie w Rosji.

"Jeśli zajmiemy się oczyszczalniami, powstrzymamy dopływ fosforu. Jeśli zajmiemy się rolnictwem, ograniczymy azot. Jeśli zajmiemy się oboma problemami, osiągniemy stopniową poprawę na obu frontach. Trzeba jednak pamiętać, że morze odbudowuje się powoli. Jeśli podejmiemy takie działania dzisiaj, ich rezultaty będą tak naprawdę widoczne dopiero za 100 lat" – podkreśla szwedzki naukowiec.

Jego zdaniem, decydującą rolę w odradzaniu Bałtyku i przywracaniu mu życia może spełnić polityka rolna Unii Europejskiej.


źródło: http://www.naukawpolsce.p...xt&place=Lead01
 
 
 
Ptyś 

Posty: 1518
Skąd: Ponidzie
Wysłany: 2007-05-29, 19:58   

jak Ruscy ruszą to co leży na dnie to i te algi sz... trafi :idea: :!:
_________________
"Niczyje zdrowie, wolność, ani mienie nie jest bezpieczne kiedy obraduje Parlament" .
 
 
claviceps 
moderator
Siedzący Łoś



Posty: 3176
Skąd: Vratislavia
Wysłany: 2007-09-26, 10:05   

Nie znalazłem lepszego tematu, a nie chcę tworzyć nowego, to wrzucam tu. Jak zwykle niewiele wesołych wieści :/

Cytat:
Minister wie lepiej, ile jest dorsza w Bałtyku
Mikołaj Chrzan, Gdańsk
2007-09-25, ostatnia aktualizacja 2007-09-25 20:50

Wicedyrektor podległego Ministerstwu Gospodarki Morskiej naukowego instytutu rybackiego podał się do dymisji. To protest przeciwko polityce rybackiej resortu. "Minister uważa, że eksperci powinni prezentować opinie, że dorsza w Bałtyku jest w bród" - napisał naukowiec.

Resort nadzoruje Morski Instytut Rybacki - placówkę naukową, która zajmuje się m.in. badaniem zasobów ryb w Bałtyku. A to od kilkunastu dni gorący temat.

Okres ochronny na dorsze zakończył się 15 września, ale zgodnie z decyzją Komisji Europejskiej polscy rybacy - łowiący na Bałtyku Wschodnim - dalej nie mogą łowić tych ryb. Bruksela zdecydowała tak po kontrolach, które wykazały, że polscy rybacy łowili ponad limity i przetrzebili ławice dorszy.

Rybacy protestują i wypływają na nielegalne połowy. Cieszą się poparciem rządu, a szczególnie odpowiedzialnego za rybołówstwo Ministerstwa Gospodarki Morskiej. - Trudno się dziwić tym ludziom, to ich chleb - komentował Marek Gróbarczyk, szef resortu.

Ale przeciw takiej postawie rządu protestują naukowcy. 11 września Gróbarczyk wysłał do Zdzisława Karnickiego, wicedyrektora MIR ds. naukowych, pytanie: "Jakie negatywne konsekwencje przyniesie Polsce złamanie zakazu połowów dorsza?".

Dzień później Karnicki odpisał m.in.: "Nieprzestrzeganie rozporządzenia Komisji Europejskiej będzie miało zdecydowanie negatywne skutki dla polskiego rybołówstwa bałtyckiego, ale również szerszy negatywny efekt dla Polski jako członka UE".

Po dwóch dniach Gróbarczyk wysłał faks do dyrektora MIR, przełożonego Karnickiego. "Do ministerstwa napływają sygnały dotyczące nienależytego uwzględnienia uwag i postulatów różnorodnych środowisk przez pracowników instytutu. (...) Uwagi dotyczą w dużej części postawy Z. Karnickiego. Proszę o rozważenie odwołania dyr. Karnickiego" - napisał.

Wczoraj Karnicki podał się do dymisji i opublikował list otwarty. - Działanie ministerstwa to niedopuszczalny atak na niezależność opinii naukowych - argumentuje Karnicki. - Mówiąc w skrócie, naukowcy instytutu, często wybitni eksperci o międzynarodowej renomie, powinni prezentować opinie, że "dorsza w Bałtyku jest w bród".

- Podanie się do dymisji to prywatna decyzja Zbigniewa Karnickiego - komentuje Krzysztof Gogol, rzecznik resortu. - Do ministerstwa docierały sygnały, że współpraca pomiędzy środowiskiem rybaków a dyrektorem Karnickim nie układa się dobrze.

Źródło: Gazeta Wyborcza


źródło
_________________
Bart Smyk

"Na zielonej trawce
Pasły się pratchawce
Jeden mówi do drugiego:
Pożycz cewki Malpighiego"


Nikt nie spodziewa się Hiszpańskiej Inkwizycji!
 
 
 
Diafora 
moderator



Posty: 1319
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-09-27, 07:09   

Cytat:
W duńskich, szwedzkich i fińskich hodowlach trzody chlewnej jest obecnie ponad 400 tys zwierząt. Każda świnia produkuje w ciągu roku cztery razy więcej azotu niż człowiek.


Mówię i mówię, że wegetarianizm, to nie tylko moralność, ale i ekologia, to wierzyć nie chcą. Jedzcie więcej pomidorów i szczypiorku, a od razu świat będzie lepszy. Zaczynać należy ekopostępowanie od siebie, a nie się oglądać na innnych ludzi i państwa. Pomidor na prezydenta! Kotlet do gazu!

Sławni wege: http://pl.youtube.com/watch?v=TAaFhKuMRgw
Sportowcy: http://pl.youtube.com/watch?v=BwrTSLqrWuQ
_________________
N I E M A S P R A W I E D L I W O Ś C I
J E S T E M T Y L K O J A
ŚMIERĆ

 
 
Pełek 
Jakub Pełka


Posty: 2604
Skąd: 50.068N,19.918E
Wysłany: 2007-09-27, 08:32   

pdgl
_________________
"Those were the days of good hunting and good sleeping"

Przewodnik Beskidzki
 
 
 
Diafora 
moderator



Posty: 1319
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-09-27, 11:24   

o boszzzz.... nacisnęłam zły znacznik, czy ktoś może to naprawić?

[ Komentarz dodany przez: krotom: 2007-09-27, 11:30 ]
"ktoś" naprawił ;)
_________________
N I E M A S P R A W I E D L I W O Ś C I
J E S T E M T Y L K O J A
ŚMIERĆ

 
 
Rey 
moderator



Posty: 8595
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-09-27, 23:47   

Cytat:
Bałtykowi grozi wirus i japońskie ostrygi-giganty


Bardzo żarłoczne amerykańskie pseudomeduzy, japońskie gigantyczne ostrygi i wirus, który zabija foki, pojawiły się w szwedzkich wodach morskich, także w Bałtyku. Choć nie ma pewnych danych, przyczyną pojawienia się tych inwazyjnych gatunków jest ocieplenie klimatu.

Największe zagrożenie stanowi mnemiopsis, zwierzę o średnicy około 10 cm, które nie jest meduzą, ale wygląda podobnie - jest przezroczyste i galaretowate. To gatunek żebropławów - morskich drapieżników o galaretowatym ciele, dotąd nie występujących na północy Europy.

Żebropławy te zamieszkały w przybrzeżnych wodach morskich na zachodzie i wschodzie Szwecji. Mogą spowodować duże zmiany w całym ekosystemie tej strefy. Okazało się, że mnemiopsis jest tu w stanie przezimować - powiedziała badaczka z wydziału ekologii morskiej na Uniwersytecie w Goeteborgu Lene Friis Moeller. Według niej w lipcu widziano duże ilości tych zwierząt.

Pochodzą z wybrzeży Ameryki. W końcu lat 80. dotarły do Morza Czarnego, gdzie, od kiedy tam zagościły, z ponad 40 gatunków ryb zostało tylko sześć. Przybyły w zbiornikach balastowych statków i zaczęły się gwałtownie rozmnażać. Cechuje je wielka żarłoczność i co roku są przyczyną strat idących w setki milionów dolarów.

Widzieliśmy, jak ogromny wpływ wywierają na ekosystem Morza Czarnego. Po pierwsze zjadają plankton, którym odżywiają się ryby, i modyfikują cały łańcuch pokarmowy - powiedziała Friis Moeller.

Mnemiopsis przedostała się na północne wody z wybrzeży Holandii.

Naprawdę bardzo nas to martwi; będziemy w najbliższych miesiącach szacować ryzyko - powiedział Axel Wenblad, dyrektor szwedzkiej państwowej Dyrekcji Rybołówstwa. Dodał, że gatunek rozmnaża się bardzo szybko i jest bardzo odporny.

Szwecja ma ponad 2000 zawodowych rybaków, którzy co roku łowią około 330 tysięcy ton ryb i skorupiaków wartości około 108 mln euro.

W sierpniu alarmowano, że w szwedzkich wodach pojawiły się wielkie ostrygi, nazywane japońskimi. Nie wiadomo, skąd się wzięły i czy uda im się przetrwać zimę - wyjaśnia Anna-Lisa Wrange, badaczka z laboratorium biologii morskiej w Tjarno na zachodnim wybrzeżu Szwecji.

Według Wrange z nowym gatunkiem wiąże się ryzyko zakłócenia równowagi ekosystemu. Mogą one nie tylko doprowadzić do zmniejszenia produkcji omułków, ale także zagrozić innym zwierzętom. Wiele ptaków morskich żywiących się omułkami tych wielkich ostryg nie jada, bo trudno oderwać je od podłoża.

Nie ma żadnego naukowego wyjaśnienia przyczyn, dlaczego oba inwazyjne gatunki znalazły się na północy, ale jak ulał pasuje tu ocieplenie klimatu.

Wydaje się, że ma to związek ze zmianami klimatycznymi, jakie zachodzą od kilku lat - ocenia Wrange. Podkreśla jednak, że nadal nie ma wystarczających danych naukowych.

Ociepleniem klimatu można również wyjaśnić obecność wirusa, który tego lata zabił około 250 fok na wodach duńskich i szwedzkich - uważa badacz Tero Haronen z Muzeum Historii Naturalnej.

Wirus, który atakuje drogi oddechowe zwierząt, obecny jest także w Bałtyku. Zarażone nim foki umierają w męczarniach - zaznaczył naukowiec. Zwierzęta duszą się, ponieważ mają płuca całkowicie zatkane śluzem. Wirus ten nie atakuje ludzi.


Źródło
_________________
Marcin
The Show Must Go On
 
 
 
Kalina 


Posty: 740
Skąd: Krzeszowice
Wysłany: 2007-10-20, 12:52   

Cytat:
Żebropławy wyjedzą nam ryby z Bałtyku


Bałtyk czeka kataklizm. Na nasze wody, prawdopodobnie w ładowniach statków, przywleczono żebropławy. Te meduzopodobne stwory żywią się ikrą i małymi rybkami. Gdy w latach 90. ubiegłego wieku stworzenie to rozmnożyło się w Morzu Czarnym i Azowskim, bezpowrotnie wybiło kilka gatunków ryb. To samo może stać się u nas.

Żebropławy na Bałtyku zauważono po raz pierwszy w ubiegłym roku. Ale nasze wody najwyraźniej przypadły im do gustu. Kilkanaście dni temu pierwsze kolonie tych stworzeń nurkowie zauważyli w Zatoce Gdańskiej.

Dorosły osobnik ma około 10 cm długości i przezroczyste, galaretowate ciało. Gdy się porusza - świeci. W nocy wygląda to bardzo malowniczo, ale.. rybacy nie będą z tego powodu zachwyceni. Bo nie dość, że Unia Europejska ogranicza im limity połowów, to jeszcze rośnie im pod nosem żarłoczny konkurent.

Z liczby zaobserwowanych żebropławów wynika, że można już mówić o początkach katastrofy. To stworzenie przez dziesięć lat dokładnie wyjadło narybek kilku bardzo cennych ryb w Morzu Czarnym i Azowskim. Straty dla rybaków były ogromne - obliczono je na 300 milionów dolarów.

Ojczyzną żebropława są przybrzeżne wody Ameryki Północnej i Południowej. Ale stworzenie to nie ma zbyt dużych wymagań. Dlatego też zasolenie i temperatura Bałtyku mogą okazać się dla niego idealne.


źródło: http://www.dziennik.pl/De...59#czytaj_dalej
_________________
"Tylko milczenie
jest właściwym językiem
w obcowaniu z nimi
Tylko w wielkiej ciszy
słyszy się ich głos

Czasami"
 
 
 
claviceps 
moderator
Siedzący Łoś



Posty: 3176
Skąd: Vratislavia
Wysłany: 2007-10-20, 12:59   

Cytat:
rybacy nie będą z tego powodu zachwyceni. Bo nie dość, że Unia Europejska ogranicza im limity połowów, to jeszcze rośnie im pod nosem żarłoczny konkurent.

Cytat:
Straty dla rybaków były ogromne - obliczono je na 300 milionów dolarów.

Hmm, a ja myslałem, że żebropławy zagrażają ekosystemowi, a nie rybakom :roll:
Nie ma to jak szeroki punkt widzenia :|
_________________
Bart Smyk

"Na zielonej trawce
Pasły się pratchawce
Jeden mówi do drugiego:
Pożycz cewki Malpighiego"


Nikt nie spodziewa się Hiszpańskiej Inkwizycji!
 
 
 
szymbz 
moderator



Posty: 1177
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-10-20, 20:50   

hej,
bardziej merytorycznie o tym stworze jest tu:
http://www.mir.gdynia.pl/...ka_2006_p16.php
radzę zajrzeć do linku, bo jest filmik i fotka :)
pozdrawiam
Szymon

Cytat:

Mnemiopsis leidyi w Bałtyku
Inwazyjny gatunek Żebropława, Mnemiopsis leidyi, został po raz pierwszy 'odkryty' w wodach pónocnej Europy, w tym także w południowo-zachodnim Bałtyku, latem i jesienią 2006 roku. W kwietniu bieżącego roku potwierdzono jego obecność w próbach zebranych w rejonie Głębi Gotlandzkiej a latem także w wodach Zatoki Fińskiej i wokół Wysp Alandzkich.
Mnemiopsis leidyi pochodzi z wód przybrzeżnych i estuariowych wschodniego wybrzeża obu Ameryk. Do Bałtyku mógł dostać się na dwa sposoby: z wodami balastowymi przypływających statków lub transportowany wraz z ruchem mas wodnych z Morza Północnego.
Niestety dla ekosystemu Bałtyku Mnemiopsis jest zdolny tolerować bardzo duże zmiany parametrów środowiska naturalnego (temperatury wody od -0.7 do 32°C, zasolenie od 3.4 do 70 ppt). Rozród natomiast możliwy jest tylko w wysokiej temperaturze (19-23°C) i w warunkach obfitości pokarmu. Pożywienie tego żebropława stanowi szerokie spektrum organizmów planktonowych: ikra i larwy ryb, nieduże planktonowe organizmy oraz planktonowe stadia larwalne bezkręgowców dennych. Eksperymenty przeprowadzone u wschodnich wybrzeży Ameryki potwierdziły, że osobniki o długości 30 do 70 mm konsumowały kilka tysięcy widłonogów dziennie.
W rejonach, w których stwierdzono masowe pojawienie się Mnemiopsis leidyi zaobserwowano również ogromne zmiany w składzie gatunkowym i liczebności zespołów pelagicznych - w Morzach Czarnym, Azowskim i Kaspijskim gatunek ten uznaje się za głównego sprawcę katastrofalnego załamania połowów pod koniec lat osiemdziesiątych zeszłego wieku. Dzięki uprzejmości Pana Jerzego Abramowicza prezentujemy zdjęcia tego żebropława zrobione przez niego w dniu 14 października w wodach Zatoki Puckiej koło Rzucewa.
Dr Piotr Margoński
_________________
www.kuling.org.pl
 
 
 
szymbz 
moderator



Posty: 1177
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-10-25, 23:17   

A z innej beczki - 14.11 w Gdańsku będzie mini-konferencja o problemach wycieków ropy na Bałtyku. Program do ściągnięcia ze strony KULINGa
Zacni prelegenci.
pozdrawiam
Szymon
_________________
www.kuling.org.pl
 
 
 
e-las 


Posty: 133
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-02-01, 13:17   

Nie chcąc tworzyć nowego tematu, pomyślałem, że ten będzie odpowiedni.

Słyszałem, że w Możejkach doszło do wycieku ropy ze statku. Nie są to duże ilości(nie wiem ile), ale są. Co ciekawe, nie ma tej informacji w naszych mediach. Podobno na Litwie się o tym mówi, ale przeglądając kilka stron litewskich nic nie znalazłem(choć równie dobrze mógłbym przeglądać strony węgierskie, czyli obrazkowo :) )
Może ktoś wie coś więcej?
 
 
Kalina 


Posty: 740
Skąd: Krzeszowice
Wysłany: 2008-02-01, 18:57   

e-las, tu piszą o wycieku ropy:
Cytat:
Ropa ciekła do Bałtyku

Z nadbałtyckiego terminalu w Butyndze, który zaopatruje jedyną litewską rafinerię, wyciekła ropa. Plama była na szczęście niewielka i wczoraj wieczorem została usunięta.

Tak terminal, jak rurociąg i rafineria w Możejkach należą do Orlenu. Jak wyjaśnił „Rz” prezes PKN Piotr Kownacki, doszło do uszkodzenia ropociągu, a plama ropy zajęła powierzchnię około 50 metrów kwadratowych. – Udało nam się ją szybko usunąć. Było to ok. 400 kg ropy - mówił „Rz”wieczorem prezes Piotr Kownacki.

– Dokładnej ilości ropy, która zanieczyściła morze, jeszcze nie ustalono, ale zakładamy, że nie było jej dużo – tłumaczył agencji Interfax rzecznik Mazeikiu Nafta Jacek Komara. Trudno zatem ocenić, ile będą kosztować te prace.
...
Szef Orlenu uważa, że uszkodzenie rurociągu i wyciek ropy nastąpił przypadkowo.

źródło: http://rp.pl/artykul/5,88863.html

i tu też:

Cytat:
Z terminalu w litewskiej Butyndze wyciekła ropa

Podczas przeładowywania ropy z tankowca w terminalu naftowym Butynga, należącego do rafinerii Możejki doszło do wycieku ropy. Część surowca trafiła do Morza Bałtyckiego.

Jak informuje litewskie Ministerstwo Środowiska, obecnie trwa usuwanie zanieczyszczenia; specjaliści ustalają także wielkość wycieku oraz jego wpływ na środowisko.

O awarii strona litewska poinformowała odpowiednie służby na Łotwie, przy granicy której znajduje się Butynga oraz służby Szwecji i Unii Europejskiej.

źródło:
http://nafta.wnp.pl/z-ter...1727_1_0_0.html
_________________
"Tylko milczenie
jest właściwym językiem
w obcowaniu z nimi
Tylko w wielkiej ciszy
słyszy się ich głos

Czasami"
 
 
 
claviceps 
moderator
Siedzący Łoś



Posty: 3176
Skąd: Vratislavia
Wysłany: 2008-06-05, 13:46   

Nie tylko o Bałtyku, ale ciekawie:

Cytat:
VIP wśród ryb
Adam Wajrak2008-05-28, ostatnia aktualizacja 2008-05-28 08:53

Z jego powodu trzy razy odkrywano Amerykę , kruszyło się NATO , a Jarosław Kaczyński rozpętywał wojnę w Unii Europejskiej. Dziś dorsz, a raczej jego brak, może być przyczyną zakwitów toksycznych glonów i zamykania bałtyckich plaż.

Przed rokiem rząd Jarosława Kaczyńskiego był w ostrym konflikcie z Komisją Europejską. Poszło o dorsze. Komisja uważała, że Polska przekracza przyznane jej limity połowu tej ryby. Ale ten zatarg to drobiazg w porównaniu ze sporami, jakie kiedyś toczono o dorsza. Przez niego w latach 70. omal nie doszło do rozpadu NATO, kiedy Niemcy i Wielka Brytania pokłóciły się z Islandią o łowiska dorszowe. Islandzka straż przybrzeżna ostrzeliwała wrogie jednostki rybackie, a także wyposażyła swe kutry w specjalne urządzenie do obcinania ciągniętych za statkami sieci. Skąd takie emocje z powodu tej, wydawałoby się, zwykłej i pospolitej ryby?

Otóż dorsz to produkt strategiczny i kiedyś miał takie znaczenie jak dziś ropa naftowa. A zaczęło się to w mrokach wczesnego średniowiecza. Dzięki suszonym dorszom, które się nie psuły, wikingowie byli w stanie odbywać dalekie podróże. Dotarli na Grenlandię, a później do Ameryki. Nie mieli jednak dostępu do soli, która w średniowiecznej Europie pozyskiwana była głównie w rejonie Morza Śródziemnego. Dlatego to baskijscy rybacy pierwsi odkryli, że wysuszony oraz osolony dorsz jest jeszcze trwalszy, a także smaczniejszy niż tylko suszony.

Baskowie zarzucili nim całą ówczesną Europę. Przypuszcza się, że przez całe średniowiecze łowili u wybrzeży Ameryki Północnej, gdyż dorsza mieli pełno, a nikt ich nigdy na europejskich łowiskach nie widział. Odkryciem nowego lądu się nie chwalili, bo obawiali się konkurencji, więc zaszczyt ten przypadł Kolumbowi.

Ameryka urosła na dorszu i tam się dorsz skończył

Dzięki tej rybie Ameryka została więc odkryta przez Europejczyków aż trzy razy. Najpierw przez wikingów, potem Basków i wreszcie Kolumba, który zresztą na tak daleką podróż mógł się wybrać tylko dlatego, że w ładowniach miał suszone dorsze. Ale to nie koniec. Im więcej nowych lądów zdobywali Europejczycy, tym więcej im trzeba było dorsza. A najobfitsze ławice były w wodach Nowej Funlandii. To nie o jej skaliste brzegi, ale o dorsze toczyli zacięte wojny przez prawie trzy stulecia Portugalczycy, Hiszpanie, Francuzi i Brytyjczycy.

Z dorsza słynęło w XVI w. Salem w Nowej Anglii, zanim nie przyćmił tej sławy proces o czarownice. Gdyby nie dorsz, nie utrzymaliby się pierwsi osadnicy i nie byłoby USA. Na dorszu powstały pierwsze amerykańskie fortuny, bo jego słone, mające 80 proc. białka i niepsujące się w upale mięso było świetnym, tanim pożywieniem dla ciężko harujących ludzi. A ciężko harowali w skwarze karaibskich plantacji niewolnicy sprowadzani tysiącami z Afryki, bo Europa pragnęła cukru. Każdy skrawek lądu przeznaczano pod trzcinę cukrową, a pracowników karmiono słonym dorszem z północy.

Zajadano się nie tylko mięsem, ale i ikrą. Wielkie samice dorsza mogą mieć w swych narządach rodnych nawet 10 mln jajeczek. Płodność tej ryby robiła wielkie wrażenie - Aleksander Dumas twierdził, że gdyby wszystkie dorsze osiągały dojrzałość, to w ciągu trzech lat ocean wypełniłby się nimi po brzegi i można byłoby suchą nogą przejść z Europy do Ameryki.

Dorsz się nigdy nie skończy - tak się wydawało aż do roku 1992. Wówczas wielkie, wydawałoby się niewyczerpane ławice nowofunlandzkich dorszy, raptem znikły, a tamtejsze rybołówstwo załamało się jak domek z kart. Od 15 lat dorszy tam nie widziano, przynajmniej w takich ilościach, by je łowić.

Maciorka i cienki bolek

Kiedy dziś kupujemy dorsze w sklepie, trudno sobie wyobrazić, że ta ryba może ważyć nawet do 20 kg. Takich dorszy, najpłodniejszych, przez rybaków zwanych maciorkami, w Bałtyku nikt nie widział od dawna. Większość łowionych w ostatnich latach to ryby dwu-trzyletnie, osiągające tylko nieco większy niż dozwolony rozmiar, tj. 38 cm. Na takie maleństwa rybacy mówią bolek. Ich potencjał rozrodczy jest niewielki. W latach 80. osobniki młode stanowiły 20 proc. odłowów. W roku 2003 - już 40 proc.

Do rozrodu dorsz musi mieć odpowiednie warunki. Odbywa tarło na dużych głębokościach, znosi bardzo ciężką ikrę, która musi trafić na dużą ilość dobrze natlenionej, zasolonej i gęstej wody. Na wschodnim Bałtyku są tylko trzy dobre miejsca: Głębia Gotlandzka, Gdańska i Bornholmska, ale ostatnio tarło dawało efekty tylko w Głębi Bornholmskiej.

O słoną i natlenioną wodę na dużych głębokościach jest w Bałtyku coraz trudniej. Morze jest zamknięte, a gnijąc szczątki organiczne redukują ilość tlenu. Sytuację ratują tzw. wlewy, kiedy przez cieśniny duńskie przedostaje się spora porcja natlenionej wody. Ikra ma wtedy wspaniałe warunki do rozwoju. Uniesione z dna szczątki organiczne są pokarmem dla planktonu, a ten dla narybku dorsza. Pod koniec lat 70. i na początku lat 80., gdy wlewy były niemal co roku, polscy rybacy łowili setki tysięcy ton dorsza, a jego zasoby oceniano na 700 tys. t. Bałtyk dawał ponad 20 proc. światowych połowów tej ryby. Ale ostatni duży wlew był w 2003 r.

To dzięki niemu sytuacja na wschodnim Bałtyku nieco się poprawiła. W zeszły piątek Międzynarodowa Rada Badania Mórz (ICES) postulowała ograniczenie połowów dorsza w zachodniej części morza, ale na wschód od Darłowa na rok 2009 zaleciła całkiem wysoki limit 48,6 tys. t. Pod warunkiem jednak, że nielegalne połowy zostaną całkowicie zaprzestane. Te, jak się szacuje, są o 30-40 proc. wyższe niż dozwolone kwoty.

Polscy rybacy niestety wciąż pozostaną z przyznanym nam przez Komisję Europejską limitem ok. 10 tys. t. Co więcej, ponieważ go przekroczyliśmy, będziemy musieli to odrobić i przez kolejne cztery lata łowić o 800 t rocznie mniej. - Z dorszem niestety musimy postępować bardzo ostrożnie, chociażby dlatego, że nie wiemy, dlaczego sprzyjające mu wlewy, które w latach 80. mieliśmy niemal co roku, teraz zdarzają się ledwie raz na dekadę - mówi dr Zbigniew Karnicki z Morskiego Instytutu Rybackiego w Gdyni.

Nie tylko rybacy

Bez dorsza nie tylko kiepsko mają się rybacy, ale też cały ekosystem, tym bardziej tak mało skomplikowany jak bałtycki. Od dawna znana jest zależność między dorszem a szprotem. Szproty stanowią pokarm dla dorszy, które są największym drapieżnikiem w Bałtyku od czasu, gdy ludzie zdziesiątkowali bałtyckie foki. Działa tu samonapędzający się mechanizm - im mniej dorszy, tym więcej szprotów, które zjadają ikrę dorsza, a więc jeszcze bardziej ograniczają liczbę swoich prześladowców.

Niemieccy, szwedzcy oraz łotewscy naukowcy w pracy opublikowanej niedawno w "Proceedings of the Royal Society" wskazują, że brak dorsza oznacza również częstsze wykwity sinic - tych parzących, przez które zamyka się plaże. Dotychczas sądzono, że na ich zakwitanie ma wpływ głównie rolnictwo i nawozy sztuczne, które spływają z pól i użyźniają wody morskie. Ale okazuje się, że nie tylko rolnicy są winni. Szproty żywią się zooplanktonem, czyli najdrobniejszymi zwierzętami żyjącymi w morskiej toni. Natomiast zooplankton pożywia się fitoplanktonem, a więc również wytwarzającymi toksyny gatunkami, których tak nie lubimy na plażowych kąpieliskach. Bark dorsza to więcej szprotów, mniej zooplanktonu i więcej fitoplanktonu. Manipulowanie przy gatunkach znajdujących się na szczycie piramidy troficznej ma wpływ na te, które znajdują się na samym jej dole - konkludują naukowcy. W skrócie można to podsumować tak: jeżeli dojdzie do przełowienia dorsza, w Bałtyku nie będzie można się kąpać.

Korzystałem z materiałów zajmującej się ochroną Bałtyku fundacji Baltic Sea 2020 oraz książki "Dorsz. Ryba, która zmieniła świat" Mark Kurlansky, wyd. Twój Styl


Źródło: Gazeta Wyborcza

źródło
_________________
Bart Smyk

"Na zielonej trawce
Pasły się pratchawce
Jeden mówi do drugiego:
Pożycz cewki Malpighiego"


Nikt nie spodziewa się Hiszpańskiej Inkwizycji!
 
 
 
claviceps 
moderator
Siedzący Łoś



Posty: 3176
Skąd: Vratislavia
Wysłany: 2008-07-10, 15:59   

Cytat:

"Wodny Nobel" po raz pierwszy dla Polaka
Katarzyna Fryc, Gdańsk
2008-07-08, ostatnia aktualizacja 2008-07-09 08:51

Prof. Krzysztof Skóra, dyrektor Stacji Morskiej Uniwersytetu Gdańskiego w Helu, został laureatem Szwedzkiej Nagrody Bałtyku. Tzw. wodnego Nobla otrzyma za wkład w ochronę naszego morza.

Swedish Baltic Sea Water Award (Szwedzka Nagroda Bałtyku) jest przyznawana przez tamtejsze ministerstwo spraw zagranicznych od 1999 r. Zazwyczaj otrzymują ją korporacje, organizacje pozarządowe i miasta szczególnie zasłużone w ochronie morza.

Prof. Krzysztof Skóra jest pierwszym Polakiem, który zostanie uhonorowany tym wyróżnieniem. Najbardziej znany polski oceanograf jest twórcą i szefem Stacji Morskiej Uniwersytetu Gdańskiego w Helu, która zajmuje się badaniami ryb i morskich ssaków oraz ochroną rzadkich gatunków flory i fauny. Helska stacja popularyzuje też wiedzę o Bałtyku.

- Wciąż daleko nam do świadomości powszechnej w Skandynawii, że jakość twojego życia zależy od jakości twojego środowiska - mówi.

Z inicjatywy prof. Skóry w Helu powstało też Centrum Badawczo-Hodowlane i Rehabilitacyjne Szarych Fok (tzw. helskie fokarium), które co roku przyciąga pół miliona turystów i jest jedną z głównych atrakcji półwyspu.

Na Wybrzeżu profesor znany jest głównie z działań na rzecz odtworzenia populacji szarych fok. Pod koniec XIX w. w rejonach Pomorza Gdańskiego żyło ich tysiąc, ale po masowych polowaniach na początku XX w. zwierzęta te zniknęły z naszych wód.

- Dziś w całym Bałtyku jest ich 21 tys., choć powinno być pięć razy więcej. Ale nareszcie Polak przestał się dziwić, że foka w ogóle może u nas żyć - opowiada profesor, który zaangażował się też w ratowanie ostatnich żyjących w Bałtyku morświnów. - Byłoby wstydem kłaść się do grobu, gdyby morświny wyginęły - tłumaczy.

Nagrodę w wysokości 150 tys. koron szwedzkich (ok. 50 tys. zł) odbierze z rąk Gunilli Carlsson, szwedzkiej minister ds. międzynarodowej współpracy rozwojowej, 22 sierpnia, podczas Światowego Tygodnia Wody w Sztokholmie.

Źródło: Gazeta Wyborcza


źródło
_________________
Bart Smyk

"Na zielonej trawce
Pasły się pratchawce
Jeden mówi do drugiego:
Pożycz cewki Malpighiego"


Nikt nie spodziewa się Hiszpańskiej Inkwizycji!
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz załączać pliki na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - recenzje anime

oceń stronę w
katalogu molos.pl
oceń stronę w
katalogu przyroda.org