Co do wspomnianych padających węgorzy - kiedyś spotkałem się w literaturze z opisem choroby, wywoływanej bodajże przez pierwotniaka, która dziesiątkuje populację tej ryby tak jak dżuma racza. Niepamiętam czy atakuje układ nerwowy czy coś
Sam niestety kiedyś widziałem padające węgorze na jeziorach w moim mieście. Padały tylko one
Optymistyczne jest to, że choroba rzadko występuje, nie jest też objawem zanieczyszczenia wód czy skażenia. U mnie jednego lata się zdarzyła (zakwitów nie ma w lecie, wody są czyste), od tamtej pory spokój.
Acz węgorza dawno nie złowiłem , wiem, że złowione zostały i kilkukilowe sztuki po tej chorobie A więc stare
W niedzięlę 25 marca na Zalewie w Żyrardowie odbyły się zawody w wędkarstwie spławikowym Klubu Kleń. Zwycięzca zwłowił w ciągu 4 godzin ponad 9 kilogramów płoci i ładnego leszcza.
Zapraszam na stronę internetową Klubu - www.klen.pl
Pozdrawiam
Wczoraj policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą w Bydgoszczy przeprowadzili przeszukania w dwóch bydgoskich sklepach z artykułami wędkarskimi. W obu policjanci znaleźli i zabezpieczyli łącznie ponad 70 spławików wykonanych z kolców jeżozwierza.
Na mocy ratyfikowanej przez Polskę Konwencji Waszyngtońskiej o Międzynarodowym Handlu Dzikimi Gatunkami Zwierząt i Roślin Zagrożonych Wyginięciem, jeżozwierz jest pod ścisłą ochroną a wszystko co z niego mogłoby być wytworzone podlega całkowitej kontroli.
Sprzedawcom grozi kara pozbawienia wolności do lat 5.
swoją drogą to z czym są one (te spławiku z kolców jeżozwierza) lepsze od innych
nie wiem czy koniecznie sa lepsze. z tego co wiem są bardzo czułe o ile dobrze wyważone.
po prostu kiedyś innych nie było niż naturalne... z kolca albo ze stosiny pióra gęsiego, ew strugane samodzielnie z drewna. to przejaw wieloletniej tradycji........ choć uważam ze aktualnie kompletnie nie ma na nie popytu.
ja osobiście mam(kiedyś czasami wędkowałem nimi), ale używam innych, tych bardziej "nowoczesnych", o ile łapię na spławik.
moze ktoś z forumowiczów ma większe doświadczenie w ich stosowaniu........
_________________
Ponoć kropla drąży skałę
Mówią, że to prawda stara.
Jak więc opór stawić ciałem,
Gdy się wchłonie flaszkę na raz?
w zeszłym roku znalazłem na brzegu kilka piór łabędzich. z dutek kilku mniejszych supi spławiczki wyszły Największe pióro zostawiłem nieruszone . Nie malowałem, tylko obciąłem najcieńszą końcówkę, mocowanie na dwóch końcach.
Są tak duże i wyporne, że używałem jednego do połowu okoni na żywca, konkretnie na dużego kiełbia...
jeżozwierzowych używano do polowu płoci szczególnie.
P.S.
I słonecznice można w sklepie kupić (a kto na nie łowi jesli nie członek PZW ? ) , kiedyś widziałem ślizy, kozy. Prawda jest taka,że niedługo nasz rodzimy karaś powinien stać się gatunkiem chronionym
w zeszłym roku znalazłem na brzegu kilka piór łabędzich. z dutek kilku mniejszych supi spławiczki wyszły Największe pióro zostawiłem nieruszone . Nie malowałem, tylko obciąłem najcieńszą końcówkę, mocowanie na dwóch końcach.
no to kolega kryminalista wszak!!!!!!!!
przecież łabędź gatunek chroniony,.... nie od wczoraj......... a posiadnie cześci..., spreparowanych, okazów........ ble ble be..............bez zezwolenie ministra to przestępstwo..
Cytat:
Corvus prawo nie działa wstecz
spoko....... ale
Cytat:
Konwencja o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem, zwana także Konwencją Waszyngtońską lub w skrócie CITES, została sporządzona w Waszyngtonie, w dniu 3 marca 1973 roku.
a Polska ratyfikowała ją w 1989 roku.
więc od prawie 20 lat jest już to zabrobnione więc nie ma tu wstecznego działania prawa.........(o ile kupiłeś/kupiłem je po 89r)
_________________
Ponoć kropla drąży skałę
Mówią, że to prawda stara.
Jak więc opór stawić ciałem,
Gdy się wchłonie flaszkę na raz?
Czy wędkarze ze szczecińskiego okręgu PZW będą musieli opuścić Jezioro Orzechowskie k. Nowogardu, w którym od lat łowią? Taki scenariusz jest realny za sprawą elismy wodnej - niewielkiej roślinki, na którą natknęli się naukowcy z Akademii Rolniczej w Szczecinie - pisze "Kurier Szczeciński".
Elisma wodna jest ujęta w Polskiej Czerwonej Księdze Roślin zagrożonych wyginięciem. Chroni ją także międzynarodowe prawo. W Polsce pojedyncze stanowiska elismy stwierdzono do tej pory jedynie na Pojezierzu Pomorskim. Występuje w tzw. zbiornikach oligotroficznych, a właśnie do takich jest zaliczane 8-hektarowe Jezioro Orzechowskie - zauważa gazeta.
Okazało się, że elisma wodna tam występuje. Gmina nie ma nic przeciwko utworzeniu strefy ochrony na jeziorze. Wątpliwości ma natomiast zarząd okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego w Szczecinie, który użytkuje 8-hektarowe jezioro należące do Skarbu Państwa.
Dobiega końca tegoroczna akcja wypuszczania świeżo wyklutych łososi do beskidzkich i bieszczadzkich potoków prowadzona przez międzynarodową organizację ekologiczną WWF. Do górskich strumieni trafiło już tej wiosny prawie 200 tysięcy mierzących zaledwie 2 centymetry łososi.
Akcja odbywa się w ramach programu WWF, którego celem jest odtworzenie tarlisk tego gatunku w dorzeczu górnej Wisły. Program wspiera finansowo system Coca Cola w Polsce.
Małe łososie są wypuszczane w miejscu dawnych tarlisk tego gatunku. Jednym z nich jest Hoczewka, bieszczadzki dopływ Sanu. To do niej trafią ostatnie 4 z 200 tysięcy sztuk narybku łososia.
Łosoś to ryba wędrowna, która rodzi się w rzece a dorasta w morzu. Przez pierwsze dwa lata życia łosoś przebywa w pobliżu miejsca urodzenia. Następnie wędruje w dół rzeki, aby kolejne 2-3 lata spędzić w morzu, gdzie dorasta. Dorosłe łososie, ważące nawet 10 kilogramów, wracają w górę rzeki, aby odbyć tarło w miejscu, w którym się urodziły (a właściwie wykluły). Tarliska łososi to górne odcinki szybko płynących rzek, gdzie woda jest czysta, zimna i dobrze natleniona, a dno żwirowe.
Podczas wędrówki na tarliska, wielka siła łososi pozwala im pokonywać nie tylko wartki prąd rzeki, ale także naturalne przeszkody – bystrza i małe wodospady. Niestety nawet łosoś okazał się bezradny wobec barier stawianych przez człowieka. Zbudowana pod koniec lat 60-tych zapora we Włocławku odcięła łososiom powrót na tarło w dorzeczu górnej Wisły. Zanieczyszczenie i regulacja rzek, a także budowa zapór i intensywne połowy spowodowały, że dwadzieścia lat później łososie wyginęły także w innych częściach naszego kraju.
Jednak powrót łososi jest możliwy. Poprawia się czystość wód w polskich rzekach. Przeszkody na drodze wędrówki łososi też można usunąć budując na zaporach przejścia dla ryb – tak zwane przepławki. Obecnie najważniejsze jest udrożnienie stopnia wodnego we Włocławku. Dlatego WWF stara się o budowę nowoczesnej przepławki w tym miejscu, aby łososie wypuszczane właśnie m.in. do Hoczewki mogły wrócić na tarliska swoich przodków.
Nawet najlepiej skonstruowane przepławki nie wystarczą, jeśli będą niszczone górskie potoki, gdzie łososie odbywały tarło. Są one rozjeżdżane kołami ciężkich maszyn, albo niszczone wskutek zrywki drzewa, odbywającej się korytami potoków. Z ich dna jest kradziony żwir.
Musimy podjąć wszelkie starania, aby zaprzestać takich praktyk – mówi Przemysław Nawrocki, kierownik projektu WWF „Rzeki dla Życia”. - Inaczej jedynymi łososiami, jakie będą znały nasze dzieci i wnuki, będą kupowane w sklepach filety z łososi norweskich.
Partnerami WWF w realizacji programu odtwarzania karpackich tarlisk łososia są: Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie, Polski Związek Wędkarski oraz Akademia Rolnicza w Krakowie.
Inaczej jedynymi łososiami, jakie będą znały nasze dzieci i wnuki, będą kupowane w sklepach filety z łososi norweskich
a co to za bzdura Obecnie populacja łososia (Salmo salar) dzięki zarybieniom prowadzonym od wielu lat ma się świetnie - rzeki pomorskie plus Wisła do Drwęcy. Kilkunastokilogramowe sztuki są łowione od ladnych paru lat. Populacja niezależna od stanu rzek karpackich. A Włocławek udrażniają odkąd pamiętam i coś im nie wychodzi I tu należałoby się ukłonić PZW, który na owe zarybienia wyłozył przez około 20 lat niezłą fortunę
Po co więć marnować materiał zarybieniowy ? karmić okonie ? Jeszcze Nieszawa ma dojść
Ciekawe gdzie w Beskidach chcą wypuszczać Goczałkowice odcinają Górną Wisłę, Soła ma cała kaskadę trzech zbiorników, Skawa niedługo Świnna Poręba, Raba syf w zbiorniku wody pitnej
a ta ryba ze zdjęcia wygląda na karpia. Mógł paść, nie wiem czy nawet bielik udźwignąłby taką sztukę Z pewnością padlinożercy mieli niezłą wyżerkę
P.S.
Ale o ile pamiętam genetycznie mamy newskiego łososia (stamtąd sprowadzono pierwszą ikrę pod koniec lat 80tych), wislany juz po prostu nie istnieje
[ Komentarz dodany przez: Rey: 2007-05-06, 20:29 ]
Z Nieszawą im się nie uda
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum