Mój ojciec teraz prawie co dziennie wyjmuje jazice takie po kilogramie i więcej. Trafi się czasem kromp i płoć ale rzadko. Łapie na groch na rzece Wieprz. Zaczęło się polowanie na szczupaka, więc mam nadzieję, ze niedługo przywiezie jakiegoś ,,zębacza"...
A co do boleni, to naparwdę bardzo płochliwa i ostrożna ryba. Mój ojciec przez prawie 50 lat swojej ,,kariery wędkareskiej" nie złapał ani jednego, co wynika z jego metod wędkarskich. Łapie najczęsciej na ,,blachę" lub żywca, ale zawsze ma metalowy przypon i duży spławik, co skutecznie odstrasza bolenie jak i sandacze
_________________ ,,Odnajdę każdy ślad i cień na murze
Przeszukam każdy dom piwnicę strych
Zajrzę pod każdy most przeczekam burzę
I choćby za sto lat odnajdę cię..."
Dzisiaj prawdop. bolenie żerowały wzdłuż ''warkoczy'' z wirami utworzonymi przez końce tzw. ostróg na Wiśle.Jeden, taki ok.40 cm wpadł za małą rybką na płyciznę,przez chwilę widziany - najprawdopodobniej boleń
zgadza się. taki sposób polowania jednoznacznie wskazuje na bolenia.
Ja kiedyś z ojcem łapałem bolenie na robaka na Wiśle. Podczas jednej wyprawy udało nam sie złowić ok 15 boleni takich po ćwierć i pół -kilo. Wraz z kleniami podobnej wagi mielismy chyba ze 30 ryb z jednego stanowiska. Wystarczył radziecki kij, płaski kołowrotek, zyłka 22 , jakiś nienajmniejszy spławik i robaczek na solidny hak - brały jak głupie.
A największy swój okaz złapałem w dość nietypowy sposób, bo zwijając zestaw zahaczyłem prawie 3 kilowego leszcza za płetwę grzbietową. Wyciąganie takiego leszcza, który był prowadzony bokiem to jak wyciaganie jakiejś kłody z dna
ja zlapalem tylko raz bolenia na jeziorze roznowskim w dziwny sposob - zalozylem na haczyc rosówe na okonia i sciagalem wedke bo nic nie bralo - przy brzegu w odl. 2 m uderzyl bolen i wyciagnalem 56 cm sztuke.
Boleń jest cieżką rybą do złowienia ale nie wiem czy pstrag nie jest cieższą. To skradanie, brodzenie i wiele kilometrow na pstragowych polowach jest wykaczajace ale jak juz sie zlowi kropkowanego drapieznika dochodzi sie do mysli ze warto bylo meczyc sie czesto nawet pare godzin dla jednego.
Jestem teraz w Walii. Tu nad dosc waska rzeczka o sreniej glebokosci 0,5 metra polkilowy do kilowego klen lub pstag potokowy i teczowy to codziennosc. A najlepsze jest to ze widac gdzie ryby stoja, a nawet jak biora. Polska to nic w porownaniu z tym co tu mozna zlowic:(
a tak na serio to Żwirownie w Międzyrzecu Podlaskim. na pęk rosówek.... czyli sztandarowa przynęta na sumy.
większy: 97cm, 5,2kg... branie ok 1:00
mniejszy: 77cm, 2,6kg... branie o 4:30
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum