Założyłem nowy temat ponieważ uważam, że powinno się walczyć z kłusownictwem, które jak myle, nie tylko u mnie jest powszechne.
Od jakiego czasu zastanawiałem się gdzie podziały się ryby na pobliskim zalewie. Zawsze było tam ryb wbród i nawet organizowane były zawody wędkarskie, a teraz niestety ryb tam jak na lekarstwo. Dowiedziałem się od pewnego miejscowego, że niedawno widział jak grupa rosjan ci?gnęła sieci przez cał? długoć zalewu, i że wyjęli :" z milion ryb" Ostatnim razem też spotkałem się z przypadkiem nieco innego połowu ryb. Na ?widrze niedaleko Otwocka, na terenie rezerwatu: Dolina ?widra dwóch mężczyzn używało podbieraka (bardzo szerokiego) do penetrowania "dołków", które na tej rzece s? właciwie jedynymi i nielicznymi miejscami ukrycia. Jeden wkładał siatkę a drugi straszył ryby z trzcin i innych miejsc z drugiej strony. Przygl?daj?c się chwilę widziałem jak wyjmuj? duże bolenie, klenie, płocie...
Strach przed zgłaszaniem takich sytuacji doprowadza do tego, że ci którzy kłusuj? robi? to całkowicie bezkarnie. Powinno się ten stan zmienić, bo w końcu nie będzie ryb w naszych wodach.
Piszcie gdzie ostatnio widzielicie takie i inne sytuacje to może stworzymy jak? bazę danych: kto, gdzie, jak i kiedy kłusuje. Może to przyda się odpowiednim władzom do działania i okreli nam jak wielka jest presja kłusownicza.
Zygmunto, ja od kilku lat monitoruję i biję na alarm w sprawie kłusownictwa na Łuknajnie i s? EFEKTY.
Na pocz?tek trochę o roli jeziora. Jest prawdopodobnie najbardziej rybnym dużym jeziorem w Puszczy Piskiej - przylatuj? tam nawet rybołowy z 3 z 5 gniazd w Puszczy plus bieliki, kanie czarne i wiele innych ptaków. W tym roku kolega obserwował tam rybołowa, który upolował 3 ryby w ci?gu 25 minut (dwie pierwsze oddał jako haracz bielikom) ! Jezioro jest także rezerwatem biosfery unikalnym w skali europejskich z innych względów ale nie toym w tym w?tku.
No więc co roku w sezonie na jeziorze bywało nawet 10 łódek - lokalni wędkarze ale też w wypasionych łódkach wędkarze z dużych miast. Może nie robili dużych szkód w liczbie ryb ale równo rozrzuceni po całym jeziorze skutecznie odstraszali ptaki.
Noc? za, dużym busem przyjeżdżali na jezioro zorganizowani kłusownicy dużym busem i ci?gali ryby na maksa, sprzedaj?c pewnie potem ryby na lewo do restauracji.
Z tym pierwszym zagrożeniem próbowałem walczyć tak, że dzwoniłem na policję w Mikołajkach. Olewali mnie. Robiłem więc fotografom fotki i umieszczałem na listach dyskusyjnych wędkarzy strasz?c, że każdy "goć" będzie miał problemy z policj?. Wydaje się, że podziałało bo na jeziorze widziałem już tylko lokalnych dziadków, którzy nie odróżnili by internetu od senatu
Z tym drugim zagrożeniem, znacznie większym dla liczebnoci ryb miałem problem - kiedy mieszkańcy bazy naukowej (w której mieszkałem) dzwonili na policję to kłusole zaczęli im grozić, pocięli im ambonę itp. Nie chciałem stwarzać gróĽb dla nikogo.
Zacz?łem więc pisać do Mazurskiego Parku Krajobrazowego. PODZIAŁAŁO!!! Strażnicy zaczęli przyjeżdżać najpierw sami, potem z policj?. Pogonili jednych i drugich. Czasem jaka łódka się zdarza z dziadkami ale rzadko, a kłusowników nocy nie widziałem ani razu.
Mało tego, Park chce nakazać zmianę jednorazowych legalnych połowów (raz w roku gospodarstwo ma prawo łowić tamże) na jesieni z trałowych (ci?gnięcie sieci po dnie) na zwykłe żeby nie niszczyć rolin na dnie.
Także trzeba dzwonić uporczywie na policję, do straży parkowej (jeli teren pod nich podlega), a nawet do lokalnego PZŁ, że kto łowi sieci?, prawie na pewno bez pozwolenia. Corvus, masz dowiadczenie nt. skutecznoci takich interwencji
W moich okolicach (Lubelszczyzna) ten problem też jest poważny Można spotkac całe wsie w których prawie w każdym domu można znaleć sprzęt do kłusowania: tzw. foty, drgawice, podrywki i zwykłe siatki. Co prawda kontrole s? coraz częstsze, ale to i tak to nie wystarcza. Jedn? z takich wsi s? np. Leszkowice lub Giżyce itd., można by wymieniać w nieskończonoć.... Na dodatek kłusownicy nie bior? tylko dużych ryb, ale co popadnie, także można spotkać człowieka wlęk?cego cały wór 10cm leszczyków. Chyba nie trzeba mówić co to znaczy dla populacji ryb w Wieprzu (rzeka przepływaj?ca przez te miejscowoci) Innym problemem s? wędkarze ,,mięsiarze" oraz wędkuj?cy bez kart , z których pieniadze id? po częci na zarybianie.
p.s. Ostatnio będ?c na Mazurach (miejscowoć Ukta) zauważyłem w rzece 2 kosze na ryby.Zniszczyłem je z prawdziw? przyjemnoci?...
Bardzo ciekawa strona. Za chwilę zamieszcze tam info o kłusowach znad ?widra i może straż Mazowieckiego PK, będzie trzymała pieczę nad odcinkiem rzeki objętym rezerwatem. Przypomniałem sobie ostatnio o "szarpakowcach" którzy zim? ci?gn? ryby przy zaporze na Narwi w miejscowoci Dębe. Jest to miejsce głębokie gdzie ryby spływaj?, żeby przezimować. I niestety ofiar? padaj? ogromne sumy i rzadkie w naszych wodach miętusy. Pocieszajace jest jednak, że kontrole s? tam częstsze, więc może kto zgłaszał już czyn kłusowniczy z tego miejsca.
Cytat:
w sprawie kłusownictwa na Łuknajnie
Dobrze że kontrolujesz Łuknajno. Byłem tam kiedy i pamiętam, że jest tam szalenie dziko, więc kłusole nie maj? zbyt wielu powodów do obaw. Tym miejscem kto powinien się szczególnie zaopiekować skoro jest miejsce tak wysoce cenne. Jak się nie mylę jest tam ostoja łabędzi niemych?
Za chwilę zamieszcze tam info o kłusowach znad ?widra i może straż Mazowieckiego PK, będzie trzymała pieczę nad odcinkiem rzeki objętym rezerwatem.
Nie leży to w gestii straży PK ani WKP (rezerwat krajobrazowy) wchodzi to pod kompetencje Państwowej Straży Rybackiej która na terenie woj. mazowieckiego (powierzchnia Belgii) liczy sobie około 15 osób. -do nich trzeba dzwonić
Nad Mierzawą (świętokrzyskie,rzeka pstrągowa:pstrąg potokowy,lipień) kłusują jak mogą i kiedy mogą( najczęściej agregatem prądowym). Czasami idąc "za ptaszkami" wzdłuż rzeczki zdarza się wypłoszyć jakiegoś podejrzanego delikwenta( to chyba moje ciuszki tak na nich działają-moro)
_________________ Jędrzejowsko-Włoszczowska Grupa Leśno-Błotna www.tbop.org.pl
W Koninie już wszystkie starorzecza sa przetrzewione.Kłusownicy nie boją sie nikogo idą w biały dziń z siatkami i biorą wszystko co sie do nich złapie.Sam byłem swiadkiem jak trzech takich z siecia obeszło całe starorzecze, a najgorsze jest to że po drugej stronie rzeki jest komisariat policji.
Policja z pewnościa to wie, ale nie kwapi sie do roboty.Kogo obchodzi los kilkudziesięciu ryb.
Przedwczoraj widziałem strażnika miejskiego który idąc po moście widział łowiącego na sak kłusownika NIC NIE ZROBIŁ.Nikt tu nie sprawdza kart wędkarskich,a na pytanie czy ma pan karte wędkarską reagują śmiechem.Mają gdzieś okresy i wymiary ochronne 20cm szczupaki to już "duże sztuki".
Aż strach pomyśleć co bedzie za kilka lat.
Ciekawe czy ktoś ich poinformował co się dzieje pod ich nosem
z tego co wiem to przy każdym okręgu/kole , które ma społeczna straz rybacką jest jeden policjant z miejscowej komendy odpowiedzialny za takie sprawy. można by się dowiedzieć kto tam powinien się tym zajmować.
_________________
Ponoć kropla drąży skałę
Mówią, że to prawda stara.
Jak więc opór stawić ciałem,
Gdy się wchłonie flaszkę na raz?
Myślę,że gdyby żarówka zadzwonił na 997 reakcja policji by była gdyż wszelkie zgłoszenia na ten telefon z tego co wiem są nagrywane. Trzeba zgłaszać i tyle.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum