Wysłany: 2004-02-06, 17:25 Wyprawa do WPN-przygoda i pytanie
No więc tak:Włanie wróciłam z Wielkopolskiego Parku Narodowego.Pojechałam...żeby wiecie -ptaki ogl?dać.Niestety nie widziałam nic oprocz tradycyjnego lenego zestawu ,czyli sikory,dzięcioły,pełzacze,kowaliki(było ich naprawdę sporo),itp.No może jedynym ciekawym ptaszkiem był mysikrólik,ale ja w sumie nie o tym.Wiecie idziemy sobie,przewijamy się przez jakie chaszcze co chwila podnosz?c głowy i tak w pewnym momencie ...nagle zerwał się przed nami ....DZIK!!!Był jakie 10 m przed nami.WyobraĽcie sobie jak mi waliło serce.Szybko-lornetka i patrzę a on się zatrzymał i przez chwilę pomylałam ,że może on chce zawrócić.My stoimy, on stoi i w sumie przez chwilę paniki nie wiedzielimy w któr? stronę się obrócić.Chyba zrobiłam krok do przodu (chyba) i on się znowu zerwał i zobaczylimy dwa małe dziczki takie trochę już podronięte(pewnie roczne).Mylałam że padnę !W życiu nie widziałam dzika,a tu trzy i to jeszcze tak blisko.
No i tak pytanie wam zadam:czy co takiego wam się kiedy zdarzyło? Staram się ocenić na ile to jest niebezpieczne:)
W kwestii formalnej: proponuję zmienić tytuł na "Bliskie spotkania z dzikami" i przeniesienie do działu "Ssaki". Musisz wiedzieć Mgło, że nasz administrator Mopek bardzo martwi się jeli w forum "Ssaki" mało się dzieje, a zwłaszcza jeli w?tki pojawiaj? się w innych forach 8)
Moje pierwsze bliskie spotkanie z dzikami było od razu z loch? z małymi - stałem na rodku drogi znieruchomiały, miałem już opatrzone drzewo do ewakuacji... a stadko przeszło 15 metrów ode mnie i chyba mnie nawet nie widzieli!
Od tej pory stwierdziłem, że te dziki nie takie straszne aż rok temu zaskoczyłem kilka dzików w Lasach Iławskich ze stadkiem malukich warchlaczków. Lustrowalimy się przez kilkanacie sekund z jakich 20 metrów, locha się powoli wycofywała, a odyniec stwierdził że nie stwarzam zagrożenia (mimo że nie miałem na sobie bluzy z logo TP Bocian ) i poszli sobie.
Polecam zdjęcie mniej więcej w rodku ksi?żki Puchalskiego jak gajowy siedzi na kruchym drzewie, a pod nim szarżuje dzik!!! Jest wietne.
jak mopek wroci z much i ciem to Cie zlinczuje za zanizanie popularnosci forum ssaki
A tak na powaznie, to historia super! Nigdy nie mialem tak bliskiego sptkania z dzikiem zeby wiedziec co czulas... Chociaz slyszalem wiele opowiesci o dziku scigajacym grzybiarzy, mysliwych etc. (tych drugich to sam bym poscigal.... jakbym mial tylko takie dwie szable w ryju )
nie róbcie ze mnie jakiego wampira Desmodus rotundus ja w rzeczywistoci jestem malutkim mopkiem Barbastella barbastellus
ale to fakt, że trochę musiałem się napocić żeby porz?dek zrobić z tymi dwoma postami
a przygoda bardzo fajna! Ja kiedy z kumplem mielimy spotkanie z watah? ok. 50 dzików. W nocy siedzielimy sobie na skraju lasu i na ł?kę wylało się całe ogromne stado. Podbiegły do nas na jakie 20-25m. Mało się nie ... ze strachu
wielka locha prowadz?ca ten gang stanęła w pewnym momencie, złapała głębokiego macha i furknęła głono. Na co wszystkie zamarły na chwilkę, po czym w tył zwrot i długa!
Moja historia z dzikami nie umywa sie do waszych choc przyznaje, ze tez mi te swinki strachu napedzily...
Las Ciszewski, maj, 5 rano....w okularze lunety tokujace cietrzewie...
.... i nagle w tak sielankowy obraz wpada mi galopem dzik, jeden, drugi, trzeci...
Potwory byly miedzy mna a ptakami wiec w lunecie zrobily sie zupelnie nieostre...tak ze wydawalo sie ze sa jakies 10 metrow ode mnie ... z walacym sercem odlozylem oko od lunety zeby.... zeby zobaczyc 3 punkciki znikajace na horyzoncie w brzozowym lesie....
w takich momentach najbardziej doceniam zalety sprzetu optycznego, wrazenia lepsze niz w Multikinie...
Drogi Mopku!
To tak naprawdę jest opis wyprawy na ptaki!A nie na dziki,dlatego zamieciłam go w ptakach.Dzik to był element "uboczny"nie będ?cy w planach ,chociaż faktycznie przysporzył mi najwięcej wrażeń.
I szczerze mówi?c (a raczej pisz?c) wolałabym aby został z powrotem na ptaki przerzucony,jesli oczywiscie to leży w granicy Twojej Dobrodusznoci
mnie tez sie przydarzylo spotkanie z dzikami,
a ze jestem tu pierwszy raz to sie najpierw przywitam - Czesc Zwierzoluby
mialem kilka spotkan z dzikami,
a to sploszylem 3m przed soba z choinek dzika, a to przebiegaly mi przez sciezke z paroma mlodymi...
a najciekawiej to bylo jak sobie wedrowalismy ze znajomymi spokojnie po Bolimowksim Parku Krajobrazowym na wiosne, i slyszymy chrzakanie...na ten dzwiek od razu wzmozona czujnosc, patrzymy co i gdzie, z gotowymi do strzalu aparatami.
no i po chwili z mlodnka wybiega przedszkole (same pasiaki), wprost na nas leca....zatrzymaly sie z 10 metrow od nas w rownym rzedzie jakby do raportu stawaly... po dluzszej chwili w tyl zwrot i pognaly w krzaki, ale kilka fotek sie udalo .
Faktem jest ze robiac zdjecia, katem oka sprawdzalem czy gdzies locha sie nie pojawi, ale obylo sie bez strachu, ale wrazenie niesamowite.
_________________ "Nie sztuk? jest umrzeć, znacznie trudniej jest żyć !"
spotkania z dzikami w moim mniemaniu nie należ? do jaki wielkich rzadkoci, widuje wielokrotnie w czasie wypadów w teren. kilka razy wlazłem na legowisko dzika, na szczęcie obyło się bez konsekwencji kilka razy spłoszyłem z krzaków, raz podszedłem do grupki dzików taplaj?cych się w ródlenym bajorku. raz siedz?c w nocy na rybach, grupka dzików podeszła do mnie na jakie 20m.
Moje najblizsze spotkanie z dzikiem bylo z odleglosci metra. Ide przez trzcinowisko, nagle wychodze na polanke i widze: lezy martwy dzik. Zgadnijcie, co bylo dalej? Zgadliscie. Podszedlem blizej, a dzik okazal sie zywy i to nawet bardzo zywy. Stanal na nogi metr ode mnie, skoczyl do przodu, w ostatniej chwili skrecil i zniknal w trzcinach.
Pisalem juz kiedys, ze wbrew obiegowej opinii, locha z warchlakami prawie zawsze ucieka. Specjalnie poslalem zapytanie na forum Polskiego Zwiazku Lowieckiego o ataki dzikow. Okazalo sie, ze atakuje tylko ranny dzik dochodzony przez mysliwego. Jeden wypadek byl, kiedy mysliwy podszedl trzy metry do warchlakow wodzonych przez loche. W innych wypadkach, dziki uciekaja (ale nie skazcie mnie o odszkodowanie, jak bedzie inaczej ) Sam wiele razy w nocy wlazilem na stado dzikow, albo one na mnie.
A Puchalski - przypomnijcie mi, czy te zdjecie bylo jak podbierali warchlaki? (chyba, ze mi sie polaczyly dwa albumy w jedno, bo pamietam tez historie o wiesniaku, ktory te warchlaki wzial i pytal jak szybko urosna. Powiedzieli mu, ze rosna dwa razy szybciej niz naprawde czy jakos tak a on sie dziwil ze tylko tyle).
Nocne odlowy nietoperzy w sieci nad srodlesnym bajorkiem. Nagle nadchodza dziki. Odganiamy, aby nie wpadly w sieci. Ale oczywiscie uciecha byla, dziewczeta az piszczaly ze strachu. Po jakims czasie glos dziewczecia "Uwaga! Znowu idzie dzik!!!" i przytomna odpowiedz "Taa... Ale chyba z jednym okiem...".
Tym razem nadlecial robaczek swietojanski...
_________________ Marek Kowalski
Towarzystwo Przyrodnicze "Bocian"
"Żegnam Was. Już wiem..."
Chyba muszę opisać jedno z moich spotkań nad Liwcem. Było to wczesn? wiosn?, jako w lutym). Widziałem przechodzace przez otwart? dolinę stadka (około 6 dzików). Nie było by w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że jeden osobnik ewidentnie kulał na tylna nogę. Wszystkie biegły truchtem, a ten jeden cały czas zostawał z tyłu. Co jakis czas "towarzystwo" z przodu zatrzymywało się - dziki patrzyły do tyłu i czekały, aż "kaleka" dojdzie do stada. Element zachowania powtarzał sie kilkakrotnie. Obserwowałem zwierzaki z b. dużej odległoci przez lornetkę, aż do momentu, kiedy zniknęły w lesie!
Prawdziwa solidarnoć...
Miałem jeszcze kilka innych spotkań z dzikami, ale to mnie po prostu wzruszyło!
jedno ze spotkań z dzikami miałem dwa lata temu w wakacje, będ?c w Trójmiecie. W Gdyni na plaży spacerowała sobie locha z trzema podroniętymi warchlakami. obserwowalimy je z 10m.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum