Napisze tutaj historie pewnego Delfina Butelkonosego która ma miejsce gdzieś w świecie
Ta historia zarazem jest przykra, jak i piękna.
2 lata temu prądy morskie zniosły Delfina Butelkonosego na Adriatyk, ludzie go znaleźli, zadzwonili gdzie trzeba, wyłowili i dali do Parku wodnego, gdyż był bardzo wycieńczony.
Przez te wszystkie lata Delfin miał jedną opiekunke, z którą sie bardzo zżył i wszystko było pięknie aż do czasu. Pewnego felernego dnia ktoś zamordował pracownice Parku Wodnego.
(stało się to kilka dni temu). Od tamtej pory Delfin rpzestał przyjmowac pokarm, a leki wogóle na niego nie działają. Próbowano wpóścić do jego akwarium starszego Delfina, aby go jakoś rozweselić, ale nic z tego. Na dzień dzisiejszy Delfin schudł 50kg i jest w bardzo złym stanie. Jednym słowem umiera z tęsknoty za zamordowaną pracownicą Parku Wodnego
Jeżeli znacie podobne przypadki, wlepcie tutaj i wypowiedźcie sie jak pomóc takim zwierzaką. Ludzie twierdza, że zwierzęta nie mają uczuć, ale takiego typu zdarzenia przeczą ich opinii.
Ludzie twierdza, że zwierzęta nie mają uczuć, ale takiego typu zdarzenia przeczą ich opinii.
Są też wymierne badania (neurologiczne, etologiczne) które wykazują, że wiele zwierząt (oczywiście różne w różnym stopniu) odczuwa w bardzo podobny sposób jak ludzie. Delfiny to jedne z bardziej rozwiniętych umysłowo organizmów; u nich już dawno zaobserwowano reakcje emocjonalne podobne do ludzkich.
Co do pomocy - nie wiem czy jest specjalizacja psychologia zwierzęca, ale chyba tylko taka osoba potrafiłaby wyleczyć delfina z depresji (nawet nie trzeba używać tu cudzysłowu; objawy i zachowanie są dość jednoznaczne)
_________________ Bart Smyk
"Na zielonej trawce
Pasły się pratchawce
Jeden mówi do drugiego:
Pożycz cewki Malpighiego"
moj dziadek ze wsi opowiadal mi ze kiedys byl u nich taki lesniczy ktory mial dwa psy. jeden owczarek niemiecki a drugi jakis meiszaniec z tym ze owczarek byl z nim od samego poczatku a kundel od niedawna.
ktoregos dnia ten lesniczy zmarl w domu.gdy rodzina go znalazla zobaczyla ze owczarek caly czas lezal przy nim.
od momentu smierci wlasciciela pies nie chcial jesc ani pic...i niestety zdechl dziadek mowil ze tak bylo naprawde wiec uwazam ze zwierzeta odczuwaja brak osoby do ktorej sie tak przywiazaly
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum