Nyctereutes czytaj ze zrozumieniem Odstrzał jest prowadzony z 2 względów:
1) eliminacji osobników chorych, słabych, z wadami genetycznymi
2) eliminacji takiej liczby zwierząt aby stado nie zagrażało trwałości ekosystemu białowieskiego
Realizacja programu o którym mówimy ma celu znacznie ograniczenie ( docelowo wyeliminowanie) powodu nr. 2
Nie wiem jak można obliczyć ile może być zwierząt....
Ostatnio w tv słyszałem że jest za dużo wilków w Polsce ( chyba w górach).
Nie wiem jakim cudem może być za dużo zwierząt których liczebność jest uzależniona od liczby ich ofiar.
Wcześniej dużo więcej gatunków, dużych roślinożernych ssaków żyło i było dobrze.
Można przypuszczać że lasy wtedy nie były tak gęste jak dziś, ale więcej mogło w nich żyć roślin i zwierząt światłolubnych.
Zwierzęta wtedy też mogły bardziej wędrować..
Bez odpowiednich korytarzy zwierzęta nie mogą zwiększać swego zasięgu oraz nie może dochodzić do wymiany genów z innymi osobnikami własnego gatunku.
Jak by były takie korytarze to może z czasem by nie było tak że jakiś gatunek występuje tylko w paru parkach ( albo w jednym) w kraju.
"Gazeta Krakowska": Władze niewielkiego miasteczka Barrington Hills niedaleko Chicago marzą, by w ich lokalnym parku narodowym zamieszkały niepołomickie żubry.
tylko po co? jako atrakcja turystyczna dla gawiedzi? i co to w ogóle jest "lokalny park narodowy"...
_________________ Tomasz Figarski "P.P.Ps"
"Poza gospodarczym wyrachowaniem leśnik musi mieć także i szerszy, przyrodniczy punkt widzenia; powinien mieć również na względzie wartość materialnie niewymierną, jaką jest piękno i urok lasu..." W. Koehler, 1961.
W Polsce można spotkać np. muflony, szopy.
Tylko dlatego bo myśliwi postanowili na nie polować w naszych lasach.
Nie wiem co to za dziwna polityka i czemu ma służyć.
Każdy gatunek powinien żyć w swoich rodzinnych lasach.
Od lat w województwie lubuskim nie ma żubrów, choć kiedyś zwierzęta te żyły w tutejszych lasach. Według "Gazety Lubuskiej", wiele wskazuje na to, że żubry znów zamieszkają w tym regionie.
Żubry miałyby się pojawić na 30 hektarach łąk w Grabinie, w gminie Bytnica. Dolina rzeki Gryżynki, to wyjątkowy teren - mówi Wojciech Halicki, który chce założyć hodowlę. Żubry stałyby się idealnym uzupełnieniem krajobrazu - dodaje. Halicki pracował na Uniwersytecie Zielonogórskim. Zrezygnował z profesorskiej kariery. Założył instytut ekologii stosowanej w Skórzynie.
Jak podaje dziennik, w Grabinie byli już specjaliści ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie i przedstawiciele resortu ochrony środowiska. W Grabinie istnieją korzystne warunki do hodowli żubrów - czytamy w przygotowanej przez specjalistów opinii.
Halicki przygotowuje pismo do wojewódzkiego konserwatora ochrony przyrody z prośbą o zgodę na uruchomienie hodowli. Kiedy ten da pozytywną odpowiedź, pozostanie oczekiwanie na zgodę ministerstwa.
Gazeta ocenia, że hodowla żubrów byłaby wielką atrakcją turystyczną, jednak realizacja pomysłu prosta nie jest i to nie tylko ze względu na przymus dopełnienia wszelkich procedur. Jestem przyrodnikiem i wiem, że te zwierzęta mogą mieć trudności z przystosowaniem się do życia na podmokłym terenie - w realizację pomysłu wątpi wójt Bytnicy Leszek Olgrzymek.
Sceptycznie do tematu podchodzą też miejscowi leśnicy. Chybiony pomysł - ocenia nadleśniczy Henryk Łangowski, który pracował w okolicach Wałcza, gdzie są żubry. Ogromne zwierzęta mogą wyrządzić więcej szkód niż pożytku. Pamiętam przerażonych grzybiarzy, którzy spotykali w lesie żubry. No i to, że interesowały się one bydłem domowym - dodaje.
Halicki zapewnia, że hodowla będzie zamknięta i bezpieczna. Planuje sprowadzenie jednego samca i sześciu, może siedmiu samic.
W Polsce jest tylko sześć podobnych hodowli, m.in. w Gołuchowie i na wyspie Wolin - opisuje "Gazeta Lubuska".
W ciągu pięciu lat stado żubrów w Puszczy Boreckiej (Warmińsko-Mazurskie) ma wzrosnąć z 72 do 90 sztuk i tym samym stać się drugim pod względem liczebności stadem tych zwierząt w Polsce - poinformował nadleśniczy nadleśnictwa Borki, Krzysztof Wyrobek. - Jest opracowywana nowa koncepcja ochrony żubra na terenie Polski i w myśl tego dokumentu, który oficjalnie zostanie zaprezentowany w pierwszej połowie stycznia, nasze stado ma zwiększyć liczebność, co mnie niezmiernie cieszy - powiedział Wyrobek.
Teraz stado żyjących na wolności żubrów w Puszczy Boreckiej liczy 72 sztuki, wśród których 18 zwierząt to tegoroczny, rekordowy pod względem liczebności, przychówek. - Ponieważ żubry wymagają odpowiedniej przestrzeni i pożywienia, liczebność stada musi być pod kontrolą. Decyzja zwiększająca stado wymusi na nas wygospodarowanie w lesie dodatkowych łąk dla żubrów i zmagazynowanie na zimę większej ilości pożywienia dla nich, ale damy sobie z tym radę - zapewnił nadleśniczy.
Koniec roku to w Puszczy Boreckiej okres eliminacyjnego odstrzału żubrów. W tym roku za zgodą ministra środowiska zostanie zastrzelonych 6 sztuk, w tym krowa i cielę, które urodziła w pierwszych dniach listopada. - Małe nie przeżyłoby zimy, a matka bez cielaka mogłaby dostać zapalenia wymion. Poza tym najpewniej co roku rodziłaby o nietypowych porach, stąd trudna decyzja o jej odstrzale - wyjaśnił Wyrobek.
Od lat Nadleśnictwo Borki sprzedaje odstrzały eliminacyjne myśliwym, którzy płacą za nie od 2 tys. do 10 tys. euro. Pieniądze uzyskane w ten sposób przeznaczane są na utrzymywanie stada żubrów. W poprzednich latach odstrzał eliminacyjny w mazurskiej puszczy wykupił m.in. król Hiszpanii Juan Carlos.
Żubry w Puszczy Boreckiej żyją od 1956 r., gdy naukowcy z Polskiej Akademii Nauk przywieźli je do zagrody w Wolisku. Kilka lat później podczas remontu zagrody stado uciekło do lasu i od tej pory żubry żyją na wolności. Turyści przez cały rok mogą oglądać te zwierzęta w pokazowej zagrodzie.
Najliczniejsze stado żubrów żyjących na wolności znajduje się w Puszczy Białowieskiej.
Choroba niebieskiego języka może dotknąć populację żubrów w Polsce. W dwóch niemieckich hodowlach padła prawie połowa zakażonych zwierząt. Były to żubry sprowadzone z naszego kraju.
Wirusy, które paraliżują układ nerwowy przeżuwaczy, przenoszą miniaturowe komary zwane kuczmanami. Pierwsze przypadki zachorowań u zwierząt hodowlanych wykryto w sierpniu 2006 r. w okolicach Kolonii. Choroba, której nazwa wzięła się od koloru błon śluzowych, nie jest groźna dla ludzi, a zwierzęta nie mogą zarazić się jedno od drugiego.
– Śmiertelność wśród owiec czy bydła jest niska, a większość osobników po ustąpieniu objawów wraca do zdrowia – wyjaśnia prof. Jerzy Kita ze Szkoły Wyższej Gospodarstwa Wiejskiego, który zajmuje się chorobami zakaźnymi zwierząt. – Żubry są prawdopodobnie mniej odporne na wirusy i padają.
Choroba niebieskiego języka występowała dotychczas w Ameryce Południowej i Afryce. Nie wyjaśniono, dlaczego przywędrowała na północ Europy.
Jak groźna jest dla żubrów, tego nie sposób ustalić. Niemiecki hodowca Rainer Gluntz poinformował Wandę Piasecką-Olech z SGGW, europejskiego koordynatora hodowli żubrów, że w jego stadzie w pobliżu Bad Driburga padło 10 z 30 osobników, a inny hodowca z okolic Hannau stracił z tego samego powodu 10 z 16 żubrów. Według map zamieszczonych na stronie internetowej niemieckiego Ministerstwa Rolnictwa choroba niebieskiego języka z południa kraju rozprzestrzenia się także na północ. Według opinii naukowców może przekroczyć 50 równoleżnik (Polska leży pomiędzy 49 a 54,5).
Wokół każdego lokalizowanego ogniska choroby oznacza się 150-kilometrową strefę zagrożoną chorobą (odległość, jaką mogą pokonać kuczmany). Jej wschodnie i północnowschodnie krańce przylegają do granic z Polską. Zagrożona jest wyspa Rugia, która sąsiaduje z województwem zachodniopomorskim. W znajdujących się na tym terenie nadleśnictwach Mirosławiec oraz Świerczyna na wolności żyje stado liczące ponad 40 żubrów.
– W Niemczech zwierzęta znajdowały się w zagrodzie, a nasze są rozproszone na kilkunastu tysiącach hektarów – opowiada Maciej Tracz z Zachodniopomorskiego Towarzystwa Przyrodniczego.
– Przenoszenie się owadów pomiędzy żubrami będzie utrudnione. W Niemczech prace nad szczepionką są już na ukończeniu. Wiosną zostaną zaszczepione żubry należące do Gluntza.
Białowieski Park Narodowy (BPN) otrzymał zgodę ministra środowiska na selekcyjny odstrzał w tym roku trzydziestu żubrów ze stada żyjącego w puszczy.
Wybierane będą sztuki nie nadające się do dalszej hodowli, przede wszystkim chore - poinformował PAP w piątek Jerzy Dackiewicz, kierownik ośrodka hodowli żubrów BPN.
W ubiegłym roku park również miał zgodę na odstrzał selekcyjny trzydziestu żubrów, odstrzelono 28 sztuk. Pierwsze odstrzały w ramach tegorocznej zgody ministra miały już miejsce. Przeważnie dokonuje się ich właśnie w miesiącach zimowych, gdy żubry zbierają się w kilkunastu miejscach ich stałego dokarmiania.
"Najważniejsze kryterium wyboru osobników do odstrzału jest stan zdrowotny zwierząt, by stado utrzymać w jak najlepszej kondycji" - podkreślił Dackiewicz.
Eliminowane są też osobniki niebezpieczne. Jesienią pracownicy parku dokonali odstrzału żubra, który do dłuższego czasu niepokoił mieszkańców kilku wsi w gminie Nurzec Stacja. Doszło nawet do ataków na ludzi, dlatego podjęto decyzję o eliminacji tego osobnika.
Białowieskie stado w polskiej części liczy około czterystu sztuk i jest największym w kraju. Dokładne dane będą znane po zakończeniu dorocznego liczenia tych zwierząt.
czy ja dobrze zrozumiałam, że odstrzału dokonują w miejscach stałego dokarmiania? przecież tak nie można
to pomyśl logicznie gdzie będzie można dokonać najbardziej szczegółowego oglądu i oceny kondycji osobników, i wybrać te felerne???, w chaszczach i ostępach gdzie są płochliwe i uciekają czy w miejscu gdzie stoją spokojnie............
......poza tym to nie jest polowanie!!!!!!
_________________
Ponoć kropla drąży skałę
Mówią, że to prawda stara.
Jak więc opór stawić ciałem,
Gdy się wchłonie flaszkę na raz?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum