25.12.2007 w lesie w Sance natknęłam się na martwą sarnę... kilkadziesiąt metrów wcześniej na śniegu zauważyłam kilka kęp sarnich włosów i krople krwi( tu najpewniej została zaatakowana po raz pierwszy)...potem moim oczom ukazał się przykry widok... coś się najwyraźniej do niej dobrało...możliwe, że to sprawka psów, chociaż nie zaobserwowałam wokół psich tropów...a może zwyczajnie zostały zatarte przez inne zwierzaki w tym też sarny.
nie zauważyłam też jakichkolwiek śladów po wnykach czy sidłach.
około 15-20 metrów od miejsca znalezienia sarny stoi paśnik i przebiega droga, dość często uczęszczana przez ludzi z racji tego, że prowadzi do kilku domów...
zastanawia mnie jeszcze jedno...23-ciego grudnia w tym lesie było polowanie..."obóz" myśliwych znajdował się dość blisko tego miejsca(ok. 200- 300 metrów)...gdyby mieli psa na pewno wyczułby padłą sarnę...nawet dla mojego nosa była wyczuwalna z pewnej odległości, więc pewnie leżała tam dłużej niż dwa dni...O ile się nie mylę na każdym polowaniu powinien być jeden pies, który w razie niecelnego strzału doprowadzi do rannej zwierzyny ...psa nie widziałam
Z wałęsającymi psami w tym lesie jeszcze się nie spotkałam, a chodzę tam dość często...za to dwa razy zdarzyło mi się bliskie spotkanie z psem sąsiada, mieszańcem owczarka kaukaskiego...i oba te spotkania, jako że w szczerym polu były przerażające...jednego razu rzucił się z wyszczerzonymi zębami i warczeniem, a właściwie rykiem w kierunku mojego psa, którego próbowałam schować za sobą w tym momencie zdębiałam, ...dwa metry przed nami wyhamował... potem nogi miałam niczym z waty ...w oddali słychać było wrzaski właściciela...skoro z taką śmiałością ten pies wykazuje agresję w obecności człowieka to mogę sobie wyobrazić co by się działo gdyby spotkał np. sarnę ...hmm tak sobie myślę, że do tego lasu ma całkiem blisko (1,5 km może więcej)...
sarna ;(.JPG
Plik ściągnięto 24 raz(y) 79.91 KB
sarna na rozkładzie ;(.JPG
Plik ściągnięto 24 raz(y) 81.5 KB
_________________ "Tylko milczenie
jest właściwym językiem
w obcowaniu z nimi
Tylko w wielkiej ciszy
słyszy się ich głos
Świetne zdjęcie tej "dłoni" kreciej tylko szkoda, że taki los go spotkał... w mojej okolicy tzn. ok. 20 km od Stalowej Woli końcówką zeszłego roku wilki zabiły koźlę... najbardziej zadziwiające jest to, że zdarzenie miało miejsce niespełna kilometr od zabudowań mieszkalnych.. Czy należy się bać, że "wkradną się pomiędzy ludzi"??:) ostatnio takie wtargnięcie miało miejsce tutaj około 10 lat temu... szczerze mówiąc miałem stracha jak diabli!! Tylko tego młodego koźlęcia szkoda
_________________ A potrąciła Was kiedyś łania podczas polowania??
To chyba normalne ze sarny wsuwają trawke a wilki zabijaą sarenki i koźlaczki aby przeżyc? Aby wykarmić młode? Natura żądzi sie swoimi prawami przyjacielu i nie zrobisz z wilka roślinożercy
w mojej okolicy tzn. ok. 20 km od Stalowej Woli końcówką zeszłego roku wilki zabiły koźlę... najbardziej zadziwiające jest to, że zdarzenie miało miejsce niespełna kilometr od zabudowań mieszkalnych.. Czy należy się bać, że "wkradną się pomiędzy ludzi"??:) ostatnio takie wtargnięcie miało miejsce tutaj około 10 lat temu... szczerze mówiąc miałem stracha jak diabli!! Tylko tego młodego koźlęcia szkoda
Moim zdaniem nie trzeba się bać wilków, jeśli się im nie przeszkadza. Nie jest ich dużo (choć w Bieszczadach już mówi się redukcji ich liczby ale to chyba przesadzone). Nie obawiam się, że się powtórzy sytuacja sprzed kilkudziesięciu lat, kiedy ludzie bali się, że wilk pożre im zwierzęta gospodarskie czy ich zaatakuje.
i jeszcze jedno. Czy to na pewno był wilk? Atak w pobliżu siedzib ludzkich może wskazywać też na stado zdziczałych psów - wroga zwierzyny być może nawet gorszego od wilków, gdyż niebojącego się ludzi i dość licznego.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum