no wreszcie jakis odzew w sprawie kotkow ...oj długo wisiało ogłoszenie w sklepie zoologicznym aż wreszcie dzisiaj zadzwoniła pewna pani...i powiedziała ze weźmie jednago kocurka do siebie... ...no to jeszcze tylko 3 kociaki (trzy bo jak sie po kilku dniach okazalo jeszcze jedna mała kotka gdzieś musiała ukryć sie i ujawniła sie troche później... ...tak więc domu szukają jeszcze dwie kotki i kocurek
ja i tak już sie ciesze, bo dla starej kotki mamy już dom (na szczęście są jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie ...pewien sąsiad co też je dokarmia zdeklarowal sie, że dorosłą kotkę zabierze do siebie...ale dopiero za jakis czas, pewnie jak wszystkie kociaki znajdą domy, bądz trafią do schroniska) i dla jednego kociaka...mam nadzieje ze uda sie też pozostalym...
_________________ "Tylko milczenie
jest właściwym językiem
w obcowaniu z nimi
Tylko w wielkiej ciszy
słyszy się ich głos
powiedz to ludziom na wsi oni wolą zabić małe bo to jest darmowe .
zdaje sobie sprawe jak jest podejściem części ludzi do sterylizacji zwierząt, nie uważają tego za konieczne...ale to jeszcze nic, bo niektórzy nawet myślą, że kot to o misce mleka jest wstanie przeżyć, a jedzenie zdobędzie sobie sam..myszki upoluje czy ptaszki
...fakt ze ludzie na wsi stosują zabieg sterylizacji znacznie rzadziej, ale nie jest to regułą(mój dziadek,mieszka na wsi i ma wysterylizowaną kotkę , chociaż pewnie gdyby nie mój wpływ w tej sprawie to dziś jak nic sama miałaby potomstwo )
eh ale ja mam dobre wieści odnośnie kociaków o ktorych pisalam wczesniej...dziś jeden znalazł dom...w sobote albo po niedzieli trafi do nowego domu
_________________ "Tylko milczenie
jest właściwym językiem
w obcowaniu z nimi
Tylko w wielkiej ciszy
słyszy się ich głos
eh ale ja mam dobre wieści odnośnie kociaków o ktorych pisalam wczesniej...dziś jeden znalazł dom...
Strasznie się cieszę, że udało się Tobie chociaż dla jednego znaleźć dom
A co do sterylki... moja mama nie chce wysterylizować swojej 2 letniej kotki. To nasza poprzednia znajda, która została z moją mamą już na zawsze, bo rozkochała jej serduszko Miała zaledwie 3 tygodnie, jak moja mama ją znalzła... pod schodami w piwnicy, w kartonowym pudełku, na którym były położone deski, a na nich cegłówki żeby nie mogła wyjść. Na jej szczęście strasznie głośno miałczała z głodu. Jak moja mama to zobaczyła, to aż nie mogła uwierzyć, że ktoś takie cudo chciał skrzywdzić.
Niestety koteczka jest przez to troszkę chorowita i jak wzieliśmy na miesiąc do domu na leczenie z piwnicy inną kotke z zaropiałymi oczami, to nasza od razu złapała jakiegoś wirusa i miała zapalenie krtani.
Ale nigdy nie było potrzeby jej sterylki, bo ona wogóle nie wychodzi na zewnątrz, więc jak ma ruje to nawet nie trzeba jej pilnować, bo nie ma przed czym
udało się
...przełomowym w znajdywaniu kotkom domów okazał się być ostatni tydzień...
wszystkie znalazły nowych opiekunów
w poniedziałek bura kotka trafiła do domu mojego kuzynostwa (tu wielki dla nich bo jako że mieszkają niedaleko(niedaleko znaczy tu około 2 km) miejsca, w którym kotki zostały porzucone przez cały miesiąc dzień w dzień chodzili wszystkie kociaki dokarmiać, ja z bratem tylko czasem mogliśmy ich w tym obowiązku zastępować (mieszkamy znacznie dalej)
wspomniana bura kotka...od razu przypadła im do gustu...co prawda niepozorna, najmniejsza, ale garnęła się do ludzi i to pewnie ich tak w niej urzekło...kiedy tylko osiągnie odpowiedni wiek zostanie wysterylizowana, żeby uniknąć późniejszych problemów z ewentualną ciążą...
w środę w końcu udało się sfinalizować transakcje z kocurkiem, o którym wspomniałam już wcześniej...trwało to trochę bo jak nie pasowało tej pani to pasowało nam i odwrotnie...ale byliśmy w stałym kontakcie(hmm zabawne, ale do tegoż jednego kocura mam w telefonie zapisane aż trzy numery, jeden właścicielki, a dwa kolejne do pań co miały się zając transportem z krzeszowic ) w końcu jednak udało się tak zgrać ze pasowało wszystkim...kociak od wczoraj mieszka w Kobylanach
chyba będzie z niego niezły urwis...w Rybnej skąd odebraliśmy kociaka w dalszą podróż mimo że w domu to była jego pierwsza wizyta od miesiąca ...zdążył zwiedzić cały pokój, wdrapać się na każdą szafkę, obwąchać każdego kwiatka i...zawisnąć na firance
dziś kolejna kotka buro-biała...ta z kolei trafi do znajomej mojego taty...zamieszka w Krzeszowicach, niedaleko mnie więc będziemy wiedzieć jak się miewa (w tej chwili pisząc to siedzi u mnie na kolanach )
no i został ostatni kocur...bury...jak dla mnie najładniejszy ze wszystkich...pięknie umaszczony ...taki wypisz wymaluj miniaturowy tygrysek...ale i najbardziej dziki, co mogłoby przysporzyć problemów ze znalezieniem mu nowego domu...no może nie tyle dziki co niezależny...a przynajmniej na takiego się zapowiada...podejrzewam, że nigdy nie będzie to kot przytulanka...tylko prawdziwy kot z charakterem
ale napisze co z nim...bury kocurek zostanie z nami...na razie zamieszka u mojego dziadka, a jak się już do domu przeprowadzimy to będzie naszym pierwszym kotem ...a na imię będzie miał...hmm Tu mały spór, bo brat chce Tygryskiem go nazwać a ja Digerem myśle jednak że się jakoś dogadamy
aha, a dziś jak pojechaliśmy po te dwa ostatnie kociaki...troche się zaniepokoiliśmy bo przyszła na początku tylko mała kotka, kocurka nie było...czekaliśmy, nawoływaliśmy...i nic...w końcu doszliśmy do wniosku, że jedziemy i że później jeszcze ktoś po niego przyjdzie z klatką...już odjeżdżaliśmy, kiedy z malin wyskoczył burasek i miałcząc szedł w kierunku samochodu ...zapakowaliśmy więc i jego.
I pomyśleć że na początku nawet mi się nie śniło że uda się znaleźć wszystkim kociakom domy...
No może nie do końca miało być tak jak się skończyło, bo nie planowaliśmy że weźmiemy jakiegoś kotka, ale najważniejsze, że od dziś żaden z nich nie spędzi nocy na polu...
A jako że wszystkie kociaki rozdane to i stara kotka może w końcu zamieszkać u sąsiada, co zdecydował się ją zabrać
_________________ "Tylko milczenie
jest właściwym językiem
w obcowaniu z nimi
Tylko w wielkiej ciszy
słyszy się ich głos
dobrze ze wszystko dobrze sie skonczylo z kotkami
ja rowniez nie rozumiem ludzi ktorzy swoje zwierzeta wyrzucaja na smietnik,przywiazuja do drzew,znecaja sie nad nimi!to jest straszne!nie nawidze takich ludzi i dla mnie zwierzeta sa od nich o niebo lepsze!
ja bardzo kocham koty chociaz rzeczywiscie niektore moga dac w kosc ale i tak sa kochane. teraz mam 2,5 roczna kotke "dachowca" Maskotke i jest cudowna!
takiej kici nie mialam nigdy. jak sobie leze zawsze wskakuje mi na brzuch i masuje hehe:) przy tym slodko mruczy,tuli sie,i chyba z calej rodziny mnie najbardziej akceptuje
Potrzebny dom dla kociaków...podrzutków
...ktoś je wyrzucił na teren domu pomocy społecznej...gdzie roi się od innych kotów, ale dorosłych i w części zdziczałych...nie mogły tam zostać, to znaczy mogły ale musialyby spędzić noc na polu ...obecnie kociaki są u mnie w domu.
Maluchy mają około 6-7 tygodni...są przyzwyczajone do ludzi, skore do zabawy ...boją się tylko trochę mojego psa, mimo że on za kotami przepada i to w pozytywnym znaczeniu tego słowa ...pewnie to wynika z tego ze jest bardzo nachalny, przez co nie czują się zbyt pewnie.
na jednego kotka chętna się znalazła, ale teraz nie odbiera telefonu ...mam nadzieje ze się nie rozmyśliła...
bury kotek ma ciakawe umaszczenie...szczerze to pierwszy raz takie widze...na zdjęciu nie widać ale ma na grzbiecie czarne pręgi nie w poprzek a wzdłuż...a po bokach też jakoś tak inaczej niż wszystkie buraski, no tak troche nawet pod szylkretowego miejscami podchodzi
kociak w latki ma slodkie różowe poduszki i piękne oczy
płeć nie określona...przynajmniej na razie
jeśli ktoś może zaoferować im ciepły kąt, proszę o kontakt na PW lub gg
Hmm...zabawne ale w tej chwili w moim pokoju siedzi pies, dwa kociaki, szynszyl i ja...
kociaki.JPG
Plik ściągnięto 9 raz(y) 28.74 KB
burasek;).JPG
Plik ściągnięto 9 raz(y) 25.28 KB
łaciaty.JPG
Plik ściągnięto 9 raz(y) 22.71 KB
_________________ "Tylko milczenie
jest właściwym językiem
w obcowaniu z nimi
Tylko w wielkiej ciszy
słyszy się ich głos
Znam jedna babcie,znajoma rodziny.Kobieta kocha koty i codziennie znosi podworkowcom jakies jedzenie.W domu trzyma jednego kota,ktorego uprzednio pod pretekstem pomocy bierze do domu na opieke.Kot od przekarmienia ,a raczej od siedzenia ze starucha w domu przybiera na wadze,a potem choruje.Nastepnie kobieta wydaje polowe emerytury na weterynarza a kot zdycha i co dalej?Przygarnia oczywiscie nastepnego biednego kotka.Nie wiem ile ich juz w taki sposob zalatwila.Rozumiem przygarnac mlode kotki bez matki ale poldzikie dachowce.
W domu trzyma jednego kota,ktorego uprzednio pod pretekstem pomocy bierze do domu na opieke.Kot od przekarmienia ,a raczej od siedzenia ze starucha w domu przybiera na wadze,a potem choruje....
hmm... może ta kobieta nie zdaje sobie sprawy, że przekarmiając robi kociakom krzywdę ...wątpię żeby robiła to umyślnie...
a co do kociaków to w poniedziałek jeden trafi do nowej właścicielki...pierwsze spotkanie mają już za sobą
...u mojego psa obudził się instynkt macierzyński ...kotki też go zaakceptowały...jednym słowem jak się bawią to cała trójka dokazuje
...kociaki mogą Rokiemu wejść na glowę, a ten nic z tego sobie nie robi... jednym słowem koty rządzą...
kociaki i Roki.JPG Roki matkuje;)
Plik ściągnięto 13 raz(y) 29.77 KB
kotki śpią.JPG
Plik ściągnięto 11 raz(y) 27.25 KB
_________________ "Tylko milczenie
jest właściwym językiem
w obcowaniu z nimi
Tylko w wielkiej ciszy
słyszy się ich głos
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum